Otagowano: PlayStation 5

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #19: Dwa spojrzenia

Świątynia miała być twierdzą i schronieniem. Sanktuarium, w którym każdy członek Cetry znajdzie swój dom. Nie zdołała jednak zapobiec tragedii. Dzisiaj stanowiła przepełniający bólem tragiczny symbol upadku moich przodków. Upadku, którego szczegóły mogłam dopiero poznawać.

GranTurismo 7 blog 0

Pamiętnik Gran Turismo 7 #10: Powrót za kółko

Po niemal półrocznej przerwie krążek z Gran Turismo 7 mógł znów zakręcić się w czytniku konsoli. Przesiadam się z chocobosów z Final Fantasy 7 Rebirth na mechaniczne demony prędkości. Zostało sporo do zrobienia w tym świecie i czuję, że w tytule znajdę jeszcze kilkadziesiąt godzin zabawy.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #18: Pukając do wrót świątyni

Staliśmy naprzeciw gigantycznej kamiennej konstrukcji. W środku lasu na dalekiej północy, której do niedawna strzegła nieprzenikniona mgła. Przed nami roztaczała się licząca nieznaną liczbę stuleci świątynia Cetry, która zdumiewała swym rozmachem. Keystone sprawił, że ujawniła się światu po całych wiekach pozostawania w ukryciu. Była bez wątpienia symbolem potęgi dawnej cywilizacji, po której nie pozostało już wiele. Ostatni potomek dawnych mieszkańców planety stał koło nas....

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #17: Koloseum mięśniaków

To była niewiadoma. Wjeżdżając windą na górę i wsłuchując się w coraz głośniejsze dźwięki zabawy w Gold Saucer, zastanawialiśmy się nad reakcją Dio na naszą prośbę. Nie miał najmniejszych powodów, by oddać nam jeden ze swoich artefaktów. Nie musiał nawet mieć ochoty na spotkanie z nami, a co dopiero mówić o chęci pomagania. Mimo to wierzyliśmy, że nie pokonaliśmy tych wszystkich kilometrów na marne.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #16: Podmuch wolności

Melancholijne, tylko z pozoru ciche i spokojne Nibelheim zostawało za nami. Zmierzaliśmy na lotnisko, by znów wezwać Cida. Nasz pobyt w rodzinnych stronach przedłużył się, ale nie żałuję tych dodatkowych godzin poświęconych na załatwienie kilku dodatkowych spraw. Były tego warte.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #12: Reaktor z historią

Straciliśmy nasz trop i musieliśmy go jak najszybciej odzyskać. Dokąd mogli udać się wędrowcy w kapturach? Gdzie szukać Sephirota? Cait Sith miał najlepsze rozeznanie w okolicy i przyszedł nam z pomocą. Niedaleko, na południu, znajdował się niedziałający reaktor i miasteczko Gongaga. Warto było sprawdzić, czy właśnie tam nie znajdziemy informacji, których szukamy.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #11: Bez rozgrzeszenia

Startowałem w wyścigu chocobo pod dużą presją. Wiedziałem, że jeśli wygram, uwolnię przetrzymywanych przez Gusa towarzyszy, ale też będę mógł w końcu odnaleźć Barreta. Konkurencja zapowiadała się na ostrą, więc skorzystałem z okazji i poświęciłem kilka minut na trening w symulatorze. Chciałem mieć pewność, że będę dobrze przygotowany na każdą ewentualność, bo na trzech okrążeniach zawodów nie było miejsca na błędy.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #10: Królestwo rozrywki

Wagonik kolejki liniowej mozolnie wspinał się ku górze. Zostawiał za sobą szaroburą rzeczywistość Corel, miasta naznaczonego tragedią, a nas przenosił do świata przepychu i niczym nieskrępowanej zabawy. Dziewczyny były rozentuzjazmowane wizją atrakcji, które za moment będą czekać w największym parku rozrywki świata.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #9: Junior

Euforia wysokościowa. Stan, do którego dochodzi podczas wspinaczki górskiej, kiedy na skutek niedotlenienia mózgu organizm zaczyna wytwarzać w płynie mózgowo-rdzeniowym endorfiny. Pokonując kolejne metry ku szczytowi Corel, miałem okazję zobaczyć ją na własne oczy. Jak kwieciście kwitował to Red, Aerith stała się jednością z górą, ignorując zmęczenie, ból i stres.

Final Fantasy 7 Rebirth blog 0

Final Fantasy 7 Rebirth #8: Costa del Sol

Poczuj się swobodnie. Zapomnij o wszystkich troskach i problemach. Costa del Sol na każdym kroku kusiło, by zrobić sobie krótki odpoczynek. Mimowolnie musieliśmy poczuć ten wakacyjny nastrój. Tempo naszej podróży za Sephirotem wyznaczali bowiem zakapturzeni, powtarzający w kółko te same słowa, wędrowcy.