Slime Rancher #3: Sekrety innego świata
Minął miesiąc, odkąd wylądowałam setki lat świetlnych od dawnego domu. Jestem ranczerką w pełnym tego słowa znaczeniu, a wygląd mojej farmy nie pozostawia złudzeń, że znam się na swojej robocie.
Minął miesiąc, odkąd wylądowałam setki lat świetlnych od dawnego domu. Jestem ranczerką w pełnym tego słowa znaczeniu, a wygląd mojej farmy nie pozostawia złudzeń, że znam się na swojej robocie.
Praca ranczerki na dalekich rubieżach potrafi pochłonąć bez reszty. Odkąd przyleciałam na ten skrawek skały, spałam może kilkanaście godzin, a minęło już dobre dwadzieścia dni. Organizm funkcjonuje tu zupełnie inaczej, a liczba obowiązków sprawia, że choć ciało ciągle pracuje, to dusza i umysł bardzo odpoczywają.
I oto jestem na skraju świata, gdzie próżno szukać innego człowieka. Otoczona przez pustkę. Wokół mnie skały, rośliny i dziesiątki żelkowatych istot wytwarzających w naturalny sposób cenne surowce potrzebne na Ziemi. Ja, Beatrix LeBeau, zaczynam właśnie karierę ranczerki, próbując stworzyć miejsce godne mojego poprzednika, Hobsona Twillgersa.
Kariera Gran Turismo 7 potrafi być przyjemna i relaksująca, ale tylko do momentu, kiedy zaczynasz od siebie wymagać trochę więcej. Jeśli zależy ci na złotych pucharach i wygrywaniu wszystkiego, co tytuł ma do zaoferowania, szykuj się na krew, pot i łzy wylane za kierownicą, o czym przekonuję się teraz na własnej skórze.
Kiedy dostałem zaproszenie do Bath Vegas, nie wiedziałem do końca, czego mogę się spodziewać. Metropolia mieniąca się stolicą rozrywki była nią tylko z fasady, co potwierdzały raporty. W kuluarach coraz głośniej mówiło się o nieuchronnym upadku, a głosy pesymizmu dało się usłyszeć na każdym kroku. Katastrofa Concorda, do której doszło kilka miesięcy wcześniej, dała wszystkim do myślenia i podlała zasiane wcześniej ziarna wątpliwości. Widząc...
Po kilku tygodniach zabawy przyszła pora, by stawić czoła jednemu z największych wyzwań w Gran Turismo. Wykorzystując sprzyjające okoliczności, rzucam wyzwanie pierwszemu endurance w mojej karierze w siódmej odsłonie. A to nie wszystko, bo próbując zaliczyć na złoto zestaw misji Moby Dick mam okazję przetestować do granic swoją cierpliwość i opanowanie. Zapraszam na kolejny odcinek pamiętnika GT7!
Puchar samochodów turystycznych z ograniczeniem mocy do 600 punktów rzuca nowe wyzwanie i jednocześnie symbolicznie pokazuje, z czym będę musiał się zmierzyć w ramach postępów w karierze. Doskonaląc techniki jazdy, nadrabiam nieukończone lub niewygrane wyścigi z przeszłości, w tym pechowy Puchar Porsche. Tym razem stawiam na lepszego konia, by mieć szansę na końcowe triumfy.
Być może właśnie taki los był nam pisany. Może wszystko to było naszym przeznaczeniem, którego w żaden sposób nie mogliśmy uniknąć. A może to była tylko ta jedna szansa na milion, którą akurat wykorzystaliśmy, by zapisać przepiękną historię? Taką, która rozciąga się dalece poza ramy rozsądku wyznaczane nam od wieków przez przestrzeń i czas.
W kolejnych dniach wyścigowej przygody Gran Turismo 7 zabiera mnie do świata fikcyjnych prototypów z klasy Vision GT. Niedługo później mam przyjemność wziąć udział w pierwszym wyścigu Grupy 1, gdzie nie tylko muszę opanować potężny samochód, ale też zarządzać zużyciem paliwa i opon. Zaczyna się nowy etap życia kierowcy wyścigowego.
Planeta to coś więcej niż tylko nasz dom. To początek i koniec wszystkiego. Źródło życia i miejsce, z którego pochodzimy. Punkt, do którego też zmierzamy i gdzie ostatecznie trafimy. Niezależnie od tego, co zrobiliśmy, czego dokonaliśmy, a nawet w jakiej rzeczywistości przyszło nam żyć.