Uncanny Valley: Nie uciekniesz
Czy potrafisz odróżnić sen od rzeczywistości? A jeśli śnisz to… czy czujesz wtedy ból? Czy możesz wtedy uciec? Czy możesz wtedy… umrzeć? Oto opowiadanie z gry Uncanny Valley.
Czy potrafisz odróżnić sen od rzeczywistości? A jeśli śnisz to… czy czujesz wtedy ból? Czy możesz wtedy uciec? Czy możesz wtedy… umrzeć? Oto opowiadanie z gry Uncanny Valley.
Przegrywając z kretesem z Liverpoolem w półfinale Ligi Europy, straciliśmy szansę na trzecie potencjalne trofeum. Zostawał tylko Puchar Francji. Z uwagą obserwowałem swoich podopiecznych w pierwszych dniach po klęsce na Anfield Road, próbując odczytać ich nastroje. Szukałem potwierdzenia, że nie poddali się i nadal mają w sobie siłę, by dowieźć ten sezon do końca w dobrym stylu. A było o co walczyć, bo w...
Czasami myślę, że jestem największym pechowcem tego świata, który przetrwał tyle lat tylko dlatego, że śledzenie jego perypetii sprawia komuś tam na górze frajdę. Wróciłem do obozu po niemal trzech dniach tułaczki, podczas której omal kilkukrotnie nie straciłem życia.
Cztery mecze w siedem dni. Trzy kolejne wyjazdy. Sytuacja wyglądała na taką, z którą miałby problem poradzić sobie topowy klub Europy, o rozbudowanej kadrze i przygotowanym zapleczu. Co dopiero, nieśmiało stawiające swoje kroki w elicie Paris FC.
Helikopter nadleciał z zachodu i ustawił się nad misternie zbudowaną piramidą z pieniędzy. Wzniecony przez rytmicznie poruszające się śmigła wiatr poruszył banknoty i wzbił je w powietrze. Podobnie jak kilka lat wcześniej, Kamurocho znowu stało się świadkiem deszczu gotówki.
Jestem głupcem, bez wątpienia. Starym, naiwnym głupcem, który nigdy się nie zmieni. Mary napisała do mnie nie ze względu na dawne uczucie i wspólną przeszłość. Potrzebowała kogoś do pomocy, kto odnajdzie jej młodszego brata Jaimiego i wyciągnie go ze szponów sekty wyznawców jakiejś dziwnej religii. Na męża nie mogła już liczyć, bo ten leżał w ziemi od pewnego czasu, pokonany przez zapalenie płuc.
Do przerwy w ćwierćfinałowym dwumeczu Ligi Europy z udziałem ACF Fiorentina i Paris FC ekipa z Francji prowadziła już 3:0. Rywalizacja w tej parze wyglądała na rozstrzygniętą. Piłkarscy bogowie mieli jednak nieco inne plany.
Kiryu, Akiyama, Tanimura i Saejima wiedzieli, że przegrali ważną bitwę. Mieli jednak jeszcze o co walczyć. Umówili się, że następne kilkanaście godzin poświęcą na załatwienie zaległych prywatnych spraw. Jutro wieczorem spotkają się u Date i wyruszą do Millenium Tower na spotkanie ze swoim przeznaczeniem.
Kwiecień miesiącem uzyskiwania odpowiedzi. Tych na temat możliwości obecnej kadry Paris FC oraz tych dotyczących moich umiejętności trenerskich. Taka mini sesja na studiach, ale bez możliwości podejścia do poprawek. Każdy uwalony egzamin oznaczał koniec marzeń o jednym trofeum.
Czasami myślę, że nie warto być dobrym. Nie warto nawet się starać, bo ten świat nie potrzebuje i nie chce takich ludzi. Ci dobrzy kończą później jako ofiary rabunków i gwałtów, leżąc w błocie z obitą gębą lub martwi na dnie rzeki. Dobrymi ludźmi wypełnione są cmentarze, których ci źli nie chcą odwiedzać, by nie zaprzątać sobie głowy czymś takim jak wyrzuty sumienia.