Otagowano: PlayStation

Red Dead Redemption opowieść 0

Red Dead Redemption 2 #18: Lemoyne spłynęło krwią

Trudno mi określić, ile czasu już jeździmy razem w takim gronie. Niektórych znam od czasów nastoletnich, z innymi obozuję razem przynajmniej od miesięcy. Każdy z nas ma jakąś historię i swoje prywatne sukcesy oraz grzeszki z przeszłości. Można by pomyśleć, że jesteśmy bandą weteranów, której nic nie jest w stanie na tym świecie zaskoczyć. A jednak, jak pokazała rzeczywistość, dalej potrafimy popełniać dziecinne błędy.

Fire Red Dead Redemption 0

Red Dead Redemption 2 #17: Brat ogień – morderca

Ogień to potężny żywioł o ogromnej mocy sprawczej. Źródło ciepła i światła, które pozwala przetrzymać największy chłód i rozjaśnić najgłębszy mrok. To bezlitosny morderca i towarzysz zabójców, a jednocześnie ostatni obrońca zaatakowanych i prześladowanych. Wielu nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo ogień wpływa na nasze losy.

Red Dead fanfic 0

Red Dead Redemption 2 #16: Zacofane Lemoyne

Coraz mniej mi się tutaj podoba. Może rzeczywiście zgubiliśmy na moment pościg pinkertonów i ukryliśmy się przed rozgniewanym wzrokiem Cornwalla, ale wcale nie czuję się bezpieczniej i spokojniej nad jeziorem w Lemoyne. Nie jestem przekonany do pomysłu Dutcha, by zamącić w wojnie Grayów z Braithwaite’ami  i obłowić się ich kosztem. Nie podoba mnie się też, że lokalny gang Szubrawców z Lemoyne ustawił sobie moją...

RDR2 fanfic 0

Red Dead Redemption 2 #15: Jak nie dać się oszukać

Świat jest zbudowany na oszustwie, bo łatwo nas omamić i wyprowadzić w pole. Z każdym przeżytym miesiącem widzę to coraz bardziej. Choć mamy tyle zmysłów, zbyt często opieramy się tylko na wzroku. Patrzymy, niby uważnie, na otaczający świat, ale gdy przychodzi moment testu, podejmujemy irracjonalne decyzje, narażając się na dotkliwe konsekwencje. Ale jak może być inaczej, skoro za przewodnika robi nam tylko para oczu.

Red Dead Redemption fanfic 0

Red Dead Redemption 2 #14: Życie na kredyt

Nasze życie to wybory, a każda decyzja ma swoje konsekwencje. Różny jest tylko moment rozliczenia. Jedni czekają tylko chwilę, inni na bolesny i często dotkliwy w skutkach werdykt muszą wypatrywać latami.  

Fanfic Monster Hunter 0

Monster Hunter: Khezu

W dżungli na pewien czas zapanował spokój. Śmierć Congalali wypłoszyła mniejsze goryle, a wraz z odejściem na tamten świat Yiana Kut-ku tropikalnym lasem przestał wstrząsać łatwo rozpoznawalny, drażniący skrzek. Pozbywając się obu bestii, zrehabilitowałem się nieco w oczach mieszkańców wioski, których na pewno zaniepokoiły moje wcześniejsze porażki.

0

Red Dead Redemption 2 #13: Wujek Samo Zło

Czasami myślę sobie, że gdyby życie potoczyło się inaczej, zostałbym praworządnym ciężko pracującym obywatelem. Spisałem się niedawno jako pomocnik szeryfa. Wczoraj z kolei, na polecenie Dutcha, odwiedziłem plantację Greyów, by dowiedzieć się czegoś więcej o wieloletnim konflikcie dwóch zwaśnionych rodów. I zostałem listonoszem, który przewozi tajne wiadomości pomiędzy zakochanymi.

Fanfic Red Dead Redemption 2 0

Red Dead Redemption 2 #12: Dziwny spokój w Rhodes

Czuję, jakbym wraz z przenosinami obozu, zmienił też skórę. W ciągu ostatnich kilku tygodni było kilka takich sytuacji, które normalny człowiek nazwałby całkowitą rewolucją w swoim życiu. Żyliśmy spokojnie i dostatnio w Blackwater, by kilka tygodni później czerpać niewyobrażalną radość tylko dlatego, że mamy po ciastku owsianym i cztery ściany wokół nas w górniczej osadzie na północy. W Valentine szybko trzeba było przypomnieć sobie...

Red Dead Redemption 2 Valentine 0

Red Dead Redemption 2 #11: Krew na ulicach Valentine

Nie pomyliłem się. Kłopoty znalazły nas i w końcu przepędziły z lasu koło Valentine. Tyle było z planu spokojnego zbierania gotówki i planowania kolejnych kroków. Ale może dobrze się stało, bo jakoś nie widziałem w tych okolicach zbyt wielu szans na dobry zarobek.

Monster Hunter Freedom Unite 0

Monster Hunter: Lanca na śmietniku

Dwie upolowane giadrome dały mi niesamowitego kopa. Dzięki cennym łupom dorobiłem się naprawdę solidnego hełmu i pancerza, które zapewniały solidną ochronę na poziomie około dwudziestukilku punktów. Zarażałem mieszkańców wioski entuzjazmem i optymizmem. Sielanka nie trwała jednak długo. Kilka dni później poczułem się, jak zanęcony marchewką i złapany w pułapkę roślinożerca.