Jak 2: Renegade #5: Deskorolka na bombach

Jak 2 Renegade blog

Bohaterem się jest, a nie nim bywa. Potwierdzaliśmy to z Jakiem na każdym kroku. Choć najbardziej zależało nam na dopadnięciu barona i może też trochę na powrocie do domu, to mocno angażowaliśmy się w sprawy ruchu oporu.

Opiekunki

Dlatego też bez specjalnych oporów ruszyliśmy ponownie za miasto, na obszar świątyni w górach, by spełnić małą prośbę Samosa. Metal Heads na tym terenie odbierały mu cenną energię, którą czerpał z natury i potrzebował pozbyć się paru biomechanicznych szkodników. Tym razem nie oznaczało to strzelania i kopania, a pogoń za szybkimi i zwinnymi bestiami, które potrafią szybować na swoich błoniastych skrzydłach. Właścicielka zespołu wyścigowego okazała się cichym sojusznikiem ruchu oporu i na potrzeby tej misji oddała nam deskę odrzutową. W leśnym, pagórkowatym terenie Jak panował nad nią nawet lepiej niż podczas testu na stadionie.

Catching Metal Heads for Samos Jak 2 Renegade

Co dostaliśmy w nagrodę? Robotę opiekunki. Maluch, którego napotkaliśmy niedługo po ucieczce z więzienia i którego wszyscy nazywają z tajemniczych względów prawowitym następną tronu, najwyraźniej zaczynał już ciążyć Samosowi. Przywódca buntowników poprosił więc o podrzucenie go do Vina, który zadeklarował się jako ktoś mogący zapewnić mu schronienie. Ciekawe. Ilekroć go widzieliśmy, wyglądał na drżącego o własne cztery litery i raczej unikającego ryzyka.

Chłopaczek i jego krokodyli czworonóg ruszyli w stronę czekającego pojazdu i w mgnieniu oka znaleźli się na celowniku karmazynowej straży. Choć bruździmy Praxisowi od dłuższego czasu, nie możemy liczyć na podobne traktowanie. Ludzie barona może i mają w bazie nasze rysopisy, ale raczej niespecjalnie angażują się w tropienie. Tak mi to wygląda, jak patrzę na sytuację przez pryzmat chłopaczka, na którego rzucili się jak wataha wilków na ostatni kawałek mięsa.

Escorting Little Boy Jak 2 Renegade

Bombowe zadanie

Jak odbezpieczył strzelbę i włączył tryb kontroli tłumów. Trzymał się blisko dzieciaka i naciskał spust raz po raz, powalając i eliminując nacierających żołnierzy w krwistoczerwonych kombinezonach. Malec nie wyglądał na przesadnie przejętego. Najwyraźniej zdążył się już przyzwyczaić do raczej mało dziecięcych warunków życia w otaczającym go świecie.

Dwa krótkie spacery później i jeden szalony rajd pojazdem przez wąskie i zatłoczone alejki Haven City, dostarczyliśmy cenny ładunek do stacji energetycznej, w której rezydował Vin. A jak już się spotkaliśmy, to nie omieszkał podrzucić nam bardzo ciekawego zadania. W zasadzie to trochę sam nas wpakowałem w niezły bigos. Inżynier zasugerował, że prowadzone odwierty eco w kopalni, z której go jakiś czas temu uratowaliśmy, mogą ściągnąć na miasto uwagę większych sił Metal Heads. Wypadałoby więc kilka działających punktów wiertniczych wyłączyć. Najlepiej za pomocą celnie wrzuconych w silniki bomb. Mogłoby to być kaszką z mleczkiem, ale ładunki okazały się mało odporne na wstrząsy. W zasadzie to wystarczyło lekko nimi ruszyć, by się aktywowały. Słowo, ja tylko lekko nimi ruszyłem.

Bombs Time Attack Jak 2 Renegade

Wylądowaliśmy więc z Jakiem obok portalu na terenie kopalni, mając ze sobą sześć migoczących bomb, które eksplodują za dwie minuty. Trzeba było szybko namierzyć maszyny dokonujące odwiertów, dobrze wybić się z ramp obok każdej z nich i wrzucić do środka mały prezent. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Zapas czasu stawiał nas pod dużą presją, tym bardziej, że roboty kopiące były rozsiane po niemałym terenie. Do dwóch z nich było też trudniej się dostać. Jeden znajdował się na końcu niezbyt szerokiej ścieżki, na której łatwo było wpakować się na ogromne wiertła. Drugi z kolei eksperci z Haven City rozstawili przy skalnej ścianie za sporą rozpadliną. W teorii dostać się do niej można było jedynie po wagonikach przewożących wykopaną ziemię. Te jednak poruszały się tak ślamazarnie, że eksplodowalibyśmy nawet przed zbliżeniem się do drugiego brzegu. Na szczęście Jak mądrze wypatrzył rusztowanie, po którym dało się znacznie skrócić trasę i błyskawicznie dostać się do celu.

Cysterna z niespodzianką

I tak, nie bez problemów, uciszyliśmy kopalnię działającą daleko poza granicami Haven City. Coś jednak czuję, że nasze dzieło zniszczenia było dobrze słyszane w twierdzy barona. Jego sytuacja komplikowała się coraz bardziej. Tracił grunt pod nogami, oddając go Metal Heads. Symbolem większej pewności siebie i zuchwałości wrogiej nacji stał się niespodziewany atak na bazar. Niewiele zabrakło do masakry.

Jak 2 Renegade Tanker Ambush

Z Jakiem przypadkowo władowaliśmy się w sam środek tej niebezpiecznej sytuacji. Naszą uwagę przykuła otoczona strażnikami Ashelin. Okazało się, że czekają na przybycie cysterny, której pilot wysyłał podejrzane komunikaty. Za moment pojazd w spektakularny sposób rozbił mur i wpadł na niewielki plac, miażdżąc kilku strażników. Metal Heads przypuścili atak z zaskoczenia i gdyby nie my, to Ashelin oraz spora grupa mieszkańców mocno by ucierpieli. Zastanawia mnie jedynie, jak to się stało, że karmazynowe straże nagle były nieobecne i nieskore do pomocy, podczas gdy na co dzień patrolują ulice i nękają mieszkańców niemal co kilka metrów.

Zaminowany port

Mieliśmy na pieńku z „karmazynowymi” i każda okazja, by utrzeć im nosa była przyjemnością. Przemieszczając się po Haven City unikaliśmy raczej konfrontacji, tłumiąc w sobie złość na panoszących się zbirów udających stróżów prawa i porządku. Odbijaliśmy to sobie w takich zleceniach. Jak to od Kree, który polecił zniszczenie zamówionych przez funkcjonariuszy narzędzi podsłuchu. Nówki sztuki. Właśnie dotarły transportem do portu. Zabezpieczone minami czekały w akwenie zaraz obok pubu.

Mines at Port Jak 2 Renegade

Zniszczenie cennego towaru miało w sobie szczyptę wyzwania, bo po zatopieniu pierwszego sprzętu załączał się alarm, który ściągał nam na plecy straże. Na wodzie niewiele mogły nam zrobić, ale Jak i tak musiał uważać. Kłopoty sprawił nam za to na pewno wyznaczony limit czasu. Nieco ponad dwie minuty na szesnaście celów rozmieszczonych po niemal całym porcie? Ktoś raczył żartować, ale Jak tylko zakasał rękawy. Pomogłem mu więc i jako drugi pilot sięgnąłem po broń, by z daleka rozwalić towar. Zaoszczędziło nam to trochę czasu, pozwoliło uniknąć kontaktów z minami, a tym samym przyczyniło się do kolejnego długu wdzięczności, który miał nam spłacić raczej niezbyt skory do tego Kree.

Jak 2: Renegade to kontynuacja hitowej platformówki Jak & Daxter: The Precursor Legacy, która w dużym stopniu odchodzi od założeń klasycznej platformówki 3D. Zamiast tego dalsza opowieść o losach tytułowych bohaterów zmienia się w sandboksa w mrocznym i nieprzyjaznym świecie, stawiając dużo mocniej na strzelanie i fabułę. Co skrywa Jak 2 i jakiego rodzaju wyzwania oferuje? O tym wszystkim opowiem w kolejnych odcinkach opowiadania z gry. Tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi przetrwać w Haven City! Dziękuję z góry!  

<— Poprzedni odcinek relacji z gry Jak 2: Renegade

<— Przeczytaj pierwszy odcinek opowieści z Jak 2: Renegade

< — Przeczytaj opowieść z Jak & Daxter: The Precursor Legacy

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.