Jak 2: Renegade #1: Uciekinier i buntownik
Jak się zmienił. Nic w tym dziwnego, bo nie widzieliśmy się całe dwa lata. Ostatnim razem, zaraz po tym jak przybyliśmy do Haven City, pochwycili go uzbrojeni strażnicy. Ja wtedy uciekłem, a konkretniej to zarządziłem strategiczny odwrót, by później móc go uratować. Trochę mi się zeszło, fakt, ale nikt nie postawił jeszcze w mieście punktu z wejściówkami do twierdzy, gdzie przetrzymywani są więźniowie. Powodzenia w infiltracji takiego obiektu z ulicy i bez przygotowania.
Inny Jak
W końcu, wykorzystując swój niepodważalny spryt, odnalazłem kompana. Nie był to zbyt przyjemny widok dla oczu. Przykuty do metalowego łóżka Jak wyglądał inaczej. Jak ktoś, kto wiele przeżył i wycierpiał w ostatnim czasie. Obudziłem go i spojrzałem głęboko w oczy. Nie zareagował z oczekiwanym entuzjazmem. Pierwsze słowa, które wypowiedział, dotyczyły mordowania barona Praxisa. Jak na kogoś, kto nie potrafił wycedzić nawet słowa, ciekawy dobór pierwszej informacji, którą chcesz przekazać światu. Moment później stało się coś dziwnego. Jak przemienił się w bestię o bladoszarej skórze, która z łatwością uwolniła się z metalowych mocowań. Spojrzał na mnie, a w jego oczach wyczytałem żądzę mordu, którą do tej pory widziałem tylko w ślepiach drapieżników. Wyglądał trochę tak, jakby zamierzał uśmierzyć swój ból, zadając go mi. Nie powiem, że nie było to przerażające. Na szczęście wołany głosem tylko odrobinę zdradzającym desperację zdołał nad sobą zapanować, nim zrobiło się nieprzyjemnie.
Skoro odzyskał kontrolę nad swoim ciałem, pozostało szybko ewakuować się z twierdzy, nim zlecą się zaalarmowani hałasami strażnicy. Wskoczyłem mu, jak kiedyś, na bark i ruszyliśmy ku wyjściu. Tęskniłem za tą niezbyt wygodną, ale przynoszącą tyle wspomnieć pozycją. Dobrze było, po takiej przerwie, znowu razem poskakać i zakręcić się, by sprzedać kopniaka lub cios pięścią zaskoczonemu strażnikowi w czerwonej zbroi.
Ucieczka poszła jak z płatka. Wydostaliśmy się na ulicę. Nie byłem pewien, na ile jesteśmy bezpieczni, bo wokół roiło się od patroli. Natknęliśmy się na jakiegoś staruszka z dzieckiem. Nie zdążyliśmy zbyt długo pogadać. Wiecie co to pech? Pech jest wtedy, kiedy dwóch strażników przerywa ci miłą konwersację, by poinformować, że zabiera cię na dołek. Ludzie barona nie szukali akurat nas, ale koniecznie chcieli kogoś usadzić i akurat przypadkowo trafili w dziesiątkę. Dziadek nie mógł oddać chłopca, bo ten był rzekomo kimś bardzo ważnym. Jak też nie chciał wracać do niewoli. Mi nie widziała się kolejna trudna misja ratunkowa. Tak oto różnica zdań przerodziła się w bitkę i skończyła łomotem, jak tylko Jak ponownie przemienił się w blade monstrum i w kilka chwil zmasakrował nadbiegających strażników.
Zadanie testowe
Starzec polecił udać się do siedziby ruchu oporu, widząc potencjał na owocną współpracę. Nie nazwałbym nas szczęściarzami, patrząc na całą serię nieprzyjemnych zdarzeń, które nas spotkały w ostatnim czasie, ale tym razem nam się przyfarciło. Jak pragnął zemsty na baronie, a gdzie lepiej wprowadzić taki plan w życie, jak nie w ramach ruchu oporu? Podpowiedź siwowłosego mężczyzny pozwoliła nam zaoszczędzić czas na poszukiwania dojścia do odpowiednich osób. Udaliśmy się na miejsce, gdzie powitał nas niezbyt przyjemny w obyciu Torn.
Ruch oporu w Haven City jest otwarty na każdą pomoc, ale oczywiście nie przyjmuje też chętnych od tak z ulicy. Dziwiłbym się, gdyby było inaczej. Zapewne, jakby tak robił, to już pewnie dawno by nie istniał, a Torn i mu podobni członkowie siedzieliby w mokrych i ciemnych celach. Dostaliśmy więc od naszego rozmówcy zadanie testowe, które polegało na zdobyciu flagi ze szczytu zrujnowanego budynku poza bezpiecznymi murami metropolii.
Obszar nazywany martwym miastem nie był tak tytułowany na wyrost. Kiedyś tętniąca życiem, jak przypuszczam, dzielnica, teraz popadała w ruinę. Zamieszkały ją nieprzyjemne potwory, a gdzie się nie obejrzeć atakowała oczy brunatna kolorystyka, wszechobecne ruiny i ogrom błota. Jak od razu zabrał się do roboty, jakby nie chciał tracić czasu na ceregiele. Zauważyłem, że jest trochę ciężki w skokach. Dopiero teraz zacząłem dostrzegać, że zyskał trochę tężyzny fizycznej od czasu, kiedy ruszyliśmy z naszej małej wioski jakiś czas temu.
Pierwsza robota
Flaga wylądowała u stóp Torna w akompaniamencie łoskotu walącego się za naszymi plecami budynku. Jak ewakuował się iście popisowo, potwierdzając niemałe umiejętności. Ja nie wypadłem wcale gorzej, a przecież moja futrzasta aparycja wcale nie ułatwiała takich ewolucji.
Zostaliśmy włączeni w szeregi ruchu oporu. Torn nie zamierzał się z nami cackać, bo najwyraźniej brakowało mu rąk do pracy. Niezbyt podobała mi się wizja bycia chłopcem na posyłki, ale Jak nie marudził. Mógł uprzykrzyć życie baronowi, a tyle mu na tym etapie wystarczyło. Potrzebował też nieco podbudować swoją pozycję, by zyskać szansę spotkania z liderem buntowników o wymownym pseudonimie „Cień”.
Najpierw wybraliśmy się do przepompowni poza miastem. Praxis polecił swoim ludziom odciąć dopływ wody do slumsów. Wiedział, że mieści się tam baza operacyjna ruchu oporu, a że przy okazji ucierpią zwykli mieszkańcy? To go nie obchodziło. Uroczy człowiek, wspominałem już o tym?
Woda w slumsach
Jak sprawnie uporał się z wyzwaniem dotarcia do pokrętła, które zapewniało kontrolę nad mechanizmem. Może i spędził dwa lata w niewoli, ale nie wyglądał na zardzewiałego. Sprawnie wyeliminował agresywne pomarańczowe jaszczurki i kilka Metal Headsów. Biomechaniczne psy napawały mnie przerażeniem, ale dla Jaka były tylko kolejnym celem do skopania. Uparłem się, że odkręcę zawór i szybko tego pożałowałem. Podciśnienie w systemie rur wciągnęło mnie i przeciągnęło do wąskiego kranu, po drodze pozwalając z bliska zapoznać się z każdym kolankiem i trójnikiem. Na koniec jeszcze musiałem przecisnąć się przez wspomniany, nad wyraz wąski kran, co było raczej niezbyt przyjemnym doświadczeniem. Umówiliśmy się z moim dużym towarzyszem, że od tej pory każdym następnym zaworem zajmie się już on.
Wróciliśmy do bazy rebeliantów, by przekazać dobre nowiny. Torn wyglądał na podekscytowanego wizją barona, który dowiaduje się o przywróconym do slumsów dostępie do wody. Jak kąśliwie skwitował, że na pewno straci wiele godzin snu na myślenie o tej zapomnianej nawet przez boga dziurze. Nadal byłem zaskoczony za każdym razem, kiedy tak otwarcie i bezpardonowo wyrażał swoje myśli.
Nasz zleceniodawca nie zareagował. Skupił się na zleceniu nam kolejnego zadania, które sam nazywał mocnym ciosem w brzuch barona. Chodziło o magazyn amunicji, który dzięki zebranym informacjom stał się potencjalnie łatwym celem. Oczywiście, czego mogłem się spodziewać, łatwy to on może był na planach i w opisach na odprawie.
Czołg strażniczy
Na miejscu nie czekały na nas nawet przesadne liczby strażników. Był za to czołg z walcem najeżonym kolcami, który jak tylko złapały nas czujniki alarmowe, ruszał w bój. Wielka machina pragnęła nas zmiażdżyć, ale nie omieszkała też strzelać wybuchającymi pociskami. Jak musiał być w ciągłym ruchu. Skakać i skręcać w niekontrolowany sposób, co by zmylić kierowany automatycznie pojazd.
Kiedy już na moment uwolniliśmy się od niego, natknęliśmy się na ciekawą sytuację. Ludzie Praxisa przekazywali Metal Headsom ładunek eco w beczułkach. Atmosfera była napięta, ale wyraźnie było widać, że to element umówionej transakcji. Chwilę później kolejny czołg wziął nas na cel, więc musieliśmy brać nogi za pas. Wcześniej jeszcze pozwoliliśmy mu wyręczyć nas i rozwalić zapasy amunicji, które spektakularnie eksplodowały, zapewniając nam niezwykle barwną otoczkę ucieczki.
Można powiedzieć, że zaczynaliśmy powoli wracać na bohaterskie tory, którymi sprawnie poruszaliśmy się przed przybyciem do Haven City…
—
Jak 2: Renegade to kontynuacja hitowej platformówki Jak & Daxter: The Precursor Legacy, która w dużym stopniu odchodzi od założeń klasycznej platformówki 3D. Zamiast tego dalsza opowieść o losach tytułowych bohaterów zmienia się w sandboksa w mrocznym i nieprzyjaznym świecie, stawiając dużo mocniej na strzelanie i fabułę. Co skrywa Jak 2 i jakiego rodzaju wyzwania oferuje? O tym wszystkim opowiem w kolejnych odcinkach opowiadania z gry. Tylko w Gralingradzie!
Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi przetrwać w Haven City! Dziękuję z góry!
Drugi odcinek opowieści z Jak 2 —>
< — Przeczytaj opowieść z Jak & Daxter: The Precursor Legacy






