InFamous 2 #11-ost: Demon zostaje świętym

InFamous 2 blog

W New Marais leniwie mijał wlaśnie kolejny dzień. Mieszkańcy zajmowali się swoimi sprawami. Mieli nieco więcej spokoju, bo dopilnowałem, by z kolejnych dzielnic pozbyć się bojówek Bertranda i lodowych żołnierzy. Ataki potworów, napady czy samosądy stały się dużo rzadszym widokiem. Można byłoby powiedzieć, że do miasta zawitał spokój. W rzeczywistości była to zaledwie cisza przed burzą.

Niepewna przyszłość

Spotkaliśmy się na dachu budynku w pełnym składzie. Zeke i Kuo czekali już na mnie i na RFI, który wreszcie będzie można naładować mocą. Chwilę po mnie pojawiła się też roztrzęsiona Nix. Bestia zaatakował bagna, gdzie starała się zaprzyjaźnić z potworami. Jak sama to ujęła, „bezlitośnie wymordował jej dzieci”.

Oczy zwróciły się w moją stronę, a ja postanowiłem podzielić się niedawnym odkryciem. Wyjawiłem prawdę o tożsamości Bestii i opowiedziałem o jego planie. Choć makabryczny, dawał pewność, że przynajmniej jakaś część ludzkości przetrwa plagę. W przypadku RFI nie było takiej gwarancji. Jedynie mglista obietnica doktora Wolfe’a, że naładowane urządzenie pozbawi mocy Bestię, a jednocześnie uleczy wszystkich zarażonych nieznanym wirusem.

Kuo dostrzegła racjonalność decyzji, by stanąć po stronie Bestii. Zeke przypomniał, że taki wybór oznacza śmierć jego i milionów innych. Nix była wściekła za atak na bagnach i chciała tylko śmierci odpowiedzialnego za masakrę.

– Co wybierasz, Cole? Bądź mężczyzną odpowiadającym za swoje słowa! – krzyknęła.

Ofiary do złożenia

Przypomniałem sobie całą długą drogę prowadzącą do tej chwili. Ostrzeżenia Kesslera. Długie i niełatwe poszukiwania Blast Cores w New Marais. Chwyciłem RFI i zacząłem ładować je energią. W tej samej chwili urządzenie zaczęło emitować coś, co wręcz wysyłało życie ze mnie, a także stojących obok Kuo i Nix. Zeke zachował przytomność umysłu, chwycił metalową rurkę i uderzył z całej siły w RFI, wytrącając je z moich rąk.

– Czułam, jakbym umierała – powiedziała słabym głosem Kuo, z trudem podnosząc się z ziemi.

Doktor Wolfe zaprojektował RFI nie po to, by wyeliminować Bestię. Stworzył narzędzie do eliminacji wszystkich Conduitów. Zataił istotne szczegóły, licząc, że w tej właśnie chwili podejmiemy decyzję o poświęceniu siebie w imię wyższego dobra.

Mogłem popełnić samobójstwo i pozbawić życia wszystkich Conduitów, których znałem, ale też tych, których nie miałem jeszcze okazji poznać. Mogłem również przyjąć ofertę Bestii. Dołączyć do niego w realizacji planu uratowania przynajmniej części ludzkości kosztem milionów, jeśli nie miliardów. John udowodnił mi wcześniej w szpitalu polowym, że jego moc rzeczywiście działa. W przypadku RFI mieliśmy tylko nadzieję, że poza naszą śmiercią i eliminacją Bestii przyjdzie też ratunek dla chorych.

Nie było czasu na zastanawianie się. Musiałem podjąć decyzję tu i teraz. Bestia nie zamierzała dłużej czekać, za to moi kompani wpatrywali się na mnie, licząc na konkretną decyzję.

Plan na trytytki

Plan z RFI nie dawał żadnych gwarancji. Był jedną wielką niewiadomą. Zawierzając słowom naukowca, którego ledwie co poznałem, igrałem z losami całej cywilizacji. Wszystko to skłaniało mnie ku propozycji Bestii. Ale było coś jeszcze. Od pierwszych chwil, w których posiadłem moc, starałem się działać w imię wyższego dobra. Walczyć o słabszych i pokrzywdzonych. Jak teraz, po tym wszystkim, mógłbym zdradzić całą ludzkość i wybrać łatwiejsze rozwiązanie? Konfrontacja z Bestią była mi pisana. Runda druga naszej batalii była nieunikniona.

Poprosiłem Zeke’a o naprawienie RFI. Kuo zareagowała na to zaskakująco negatywnie. Była wściekła i odgrażała się, że wszyscy tego pożałujemy. Nix słusznie przeczuwała, że agentka sprawi nam trochę kłopotów. Też się tego spodziewałem.

Mój kompan znów błysnął sprytem, a przy okazji zaradnością. W krótkim czasie zorganizował z pomocą Laroche’a zastępcze źródło energii do podładowania RFI. Siatka stacji elektroenergetycznych rozstawionych w różnych częściach New Marais miała uzupełnić brakującą moc i pozwolić mi odpalić urządzenie we właściwym momencie. Plan był do dupy, pospinany trytytkami i trzymający się na dobrą wiarę. Tymczasem Bestia rozpoczynał właśnie swój atak, przeczuwając kłopoty.

Bitwa na rzece

Nix zabrała RFI, bo była najszybsza i najbardziej mobilna. Miała największe szanse, by sprawnie dotrzeć we wskazane punkty i podładować sprzęt. Ja miałem być jej wsparciem i czuwać, by jak najmniej jej zagrażało. Nim ruszyliśmy, pożegnałem się jeszcze z Zeke’iem. Obaj przeczuwaliśmy, że później może nie być na to już szans.

Staraliśmy się możliwie najkrótszą ścieżką dostać się do wskazanego punktu. Musieliśmy przeprawić się przez rzekę. Na szczęście Laroche i jego rebelianci przygotowali całą armadę łodzi, z których mogliśmy skorzystać. Naprzeciw nam wyszła Bestia. Rozpoczęła się regularna bitwa. Bestia nacierała, a uzbrojeni sojusznicy próbowali w nierównej walce z monstrum spłacić swój dług wobec mnie. Oddawali życie w imię sprawy, pisząc się na pewną śmierć.

Przemieniony John stoczył takich potyczek dziesiątki, jeśli nie setki, podczas swojego marszu wzdłuż wschodniego wybrzeża. Rakiety i pociski nie robiły na nim większego wrażenia. Bez trudu dotarł więc do stacji i zniszczył ją, nim Nix zdążyła choćby się zbliżyć. Musieliśmy szybko ruszyć do jednej z wciąż aktywnych, licząc, że uprzedzimy giganta.

Runda druga

Widziałem go na drugim brzegu i czułem, że on dostrzega też mnie. Na otwartą konfrontację było jednak za wcześnie. Odwróciłem się i zacząłem podążać z powrotem na brzeg, przeskakując po kolejnych łodziach. Rebelianci walczyli, a kolejne łajby szły na dno od trafień energią. Laroche zginął w walce, nie cofając się o krok nawet przed takim monstrum jak Bestia. Nie mogłem pozwolić, by całe to poświęcenie poszło na marne.

Odmieniony John wyczuwał RFI, jakby został wyposażony przez Ray Sphere w odpowiedni mechanizm obronny. Wiedzieliśmy, że się zbliża. Zeke przypomniał, że transformator potrzebuje czasu na doładowanie urządzenia. Kiedy dotarłem na dach budynku, Nix już tam była i aktywowała cały proces. Zapytała, jak chcemy to rozegrać. Miałem jedną odpowiedź, bo nie było specjalnych alternatyw.

– Jesteś w obronie i pilnujesz RFI. Ja stanę oko w oko z Johnem – zadeklarowałem, starając się wybrzmieć pewnie.

Nie była przekonana. Ja z kolei czułem, że jestem gotowy na rundę drugą. Bestia spokojnym krokiem zbliżył się, świdrując nas z wysoka lśniącymi na czerwono oczami. Ryknął, dając sygnał do startu bitwy. Zaatakowałem kilkoma pociskami, kiedy nagle coś zaczęło mnie unosić i przyciągać w jego stronę. Starał się w ten sposób pozbawić mnie mobilności, by pochwycić i zmiażdżyć, ale odpowiedziałem na to precyzyjnymi trafieniami, które skutecznie pokrzyżowały mu plany.

Błyskawice

Bestia ucierpiał od kolejnych pocisków. Wtedy do akcji wkroczyła Kuo, żądając, bym cofnął się. Nie mogłem lekceważyć jej mocy, ale też nie obawiałem się jej jako przeciwniczki. Lodowi żołnierze przyzwyczaili mnie już do walki z chłodem i sprawnie odparłem jej ofensywę. Dała jednak trochę czasu Bestii na pozbieranie się, z czego skrzętnie skorzystał.

Choć walczyli ze mną ramię w ramię, to panowałem nad sytuacją. Oszołomiłem Bestię salwą ataków, wsłuchując się w desperackie okrzyki Kuo, która próbowała dodać sobie animuszu. Nix do tamtej chwili trzymała się przydzielonej roli. Widząc otwarcie, krzyknęła, żebym sprowadził trochę piorunów, co skrzętnie uczyniłem.

Wielka błyskawica uderzyła z góry w Bestię, raniąc go podobnie jak jakiś czas temu w Empire City. Mocno, ale nie śmiertelnie. Nix nie była świadkiem naszej poprzedniej konfrontacji, ale doskonale orientowała się w sytuacji na placu boju. Widziała, że Bestia przetrwa ten atak. Chciała to zakończyć, więc zaryzykowała i rzuciła się z całą mocą prosto w serce piorunu. Eksplozja odrzuciła potwora zdolnego zmienić losy świata, a ją starła z powierzchni ziemi.

– Okay, Nix – widząc poświęcenie towarzyszki, poczułem, jak narasta we mnie złość. Chwyciłem RFI i ruszyłem w stronę katedry, gdzie czekał Zeke z transformatorem. Po piętach deptała mi Kuo. Nie mogła mnie zatrzymać.

Pora na rewanż

Po podpięciu RFI potrzebowało chwili, by doładować się do pełna. Urządzenie było aktywne, a ja poczułem tę moc od razu. Zeke bez wahania zasugerował, żebym je uruchomił, ale ja zamierzałem jeszcze zrobić jedną rzecz. Zrewanżować się za Empire City.

Wyskoczyłem z wieży katedry wprost przed nadchodzącą Bestię. Moje ataki były potężniejsze i siały teraz spustoszenie na ciele potwora. To była siła, której od początku potrzebowałem. Poziom, który miałem osiągnąć, by wypełnić wolę Kesslera i uratować świat.

Bestia zachwiał się i upadł na kolana. Podparty rękami czekał na ostatni cios. Za nim symbolicznie wisiał banner Bertranda. Dwie niegodziwości tego świata obok siebie. Obie mogłem za moment zetrzeć z powierzchni Ziemi. Kuo wylądowała obok, ale już nie po to, by walczyć. Zrozumiała swój błąd. Była na siebie wściekła, że uległa strachowi i podjęła błędną decyzję. Gorszą od mojej i od Nix.

Święty z New Marais

Skierowałem całą posiadaną moc w RFI, które eksplodowało błękitnym promieniem wysoko w przestworza. Po New Marais, a potem całym świecie rozeszła się energia, która zmieniła wszystko. Wybiła potwory i pozbawiła życia każdego Conduita. Ulice wypełniły trupy lodowych żołnierzy, Ravagerów i Devourerów. Na świecie życie stracił każdy, kto miał w sobie choć odrobinę mocy wykraczających poza ludzkie. Tymczasem zwykli śmiertelnicy walczący do tej pory z wirusem zostali nagle uleczeni. Świat się oczyścił. Cokolwiek obudziła Ray Sphere, RFI położyło to do wiecznego snu. Miliony zginęły, by miliardy mogły żyć.

Tak zakończyła się historia Demona z Empire City, który został Świętym z New Marais.

KONIEC

InFamous 2 to druga odsłona serii Sucker Punch o losach mężczyzny obdarzonymi nadnaturalnymi zdolnościami. Produkcja kontynuuje historię z jedynki i pozwala pokierować losami Cole’a McGratha w stronę zostania superbohaterem lub złoczyńcą, tym razem w mieście New Marais. Za nami cała przygoda w obu częściach InFamous. Ciekawie opowiedziana i dająca sporo frajdy produkcja, którą starałem się Wam opisać w formie fabularyzowanej relacji z perypetii McGratha w grze.

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi utrzymać wysoki poziom energii w akumulatorach! Dziękuję z góry!  

<— Przeczytaj dziesiąty odcinek opowiadania z InFamous 2

<— Sprawdź początek relacji z InFamous 2

< — Przeczytaj opowieść z pierwszego InFamous

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.