Zombie Driver #4: Węzeł kolejowy
Ledwie założyliśmy bazę w okolicach portu i poczyniliśmy kroki w kierunku przygotowania ewakuacji drogą morską, a tu pojawił się nowy plan. Blofeld monitoruje sytuację w mieście, chwała mu za to, ale czasami trudno mi doszukać się logiki w jego decyzjach. W czym lepsza od obecnej jest lokalizacja bliżej centrum, przy węźle kolejowym?
Gość od martwej roboty
Ponieważ jednak byłem gościem od brudnej i krwistej roboty, nie miałem za bardzo okazji głośno marudzić czy dopytywać o szczegóły. Trzeba było uratować kilku mechaników, co by naprawić buldożery i inne maszyny armii? Nie ma problemu. Znasz mój adres. Wsiadłem za kółko po krótkim briefingu i pojechałem pod wskazane adresy, ratując kolejnych kilka istnień. Przy okazji trochę pomogłem w sprzątaniu, bo całe masy truposzy kręciły się wokół torowiska i utrudniały operację przenosin. Zdołały nawet wykoleić jeden skład, chyba po to, by zabić nudę dla odmiany od zwykłego śmiertelnika.
Jeżdżenie po mieście opanowanym przez hordy zombi nie było przyjemnością od pierwszego dnia epidemii, ale odniosłem wrażenie, że sytuacja zaczyna się tylko pogarszać. Chcąc przetrwać, nie można było się zatrzymać nawet na krótką chwilę. Wokół pełno było martwiaków, którzy rzucali przedmiotami i pakowali się pod koła. Większe okazy nacierały z siłą, byle tylko uderzyć mocno w maskę czy drzwi auta. Grubasy jakby tylko czekały na zetknięcie z pojazdem, by z impetem eksplodować i skutecznie go w ten sposób unieruchomić. Trzeba było mieć oczy dookoła głowy i uważać na każdym kroku. Jeden zły ruch kierownicą, jedna błędna decyzja przy wyborze drogi i można było utknąć w śmiertelnej pułapce, stając się pożywką dla zombi.
Delegacja
Mimo to, że każda taka podróż była niemalże samobójstwem, grupa polityków postanowiła zrobić sobie małą wycieczkę krajoznawczą. Ich limuzyna oczywiście nie przetrwała nawałnicy uderzeń i utknęła pośród morza gnijącego mięsa, które chciało tylko zjeść zawartość szykownej puszki. Blofeld najchętniej zignorowałby wezwania o pomoc, ale przytomnie połączył kropki. Śmierć delegacji oznaczała mnóstwo biurokratycznych problemów, z wizytą smutnych panów z agencji rządowej na czele. Dobrze współpracowało mi się z generałem, dlatego też wolałem w tym zakresie nic nie zmieniać.
Zacisnąłem zęby i uratowałem tłuściochów w garniturach. Przy okazji nasłuchałem się durnych spostrzeżeń, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że u władzy są z reguły ludzie zupełnie oderwani od rzeczywistości.
Niedługo później Blofeld zakomunikował, że buldożery zostały naprawione. Jeden z nich oddawał mi z prośbą o uprzątnięcie dróg dla konwoju wojskowego. Od tego zależało powodzenie kolejnej operacji zmiany bazy wypadowej. Znów nie do końca rozumiałem sens i cel, ale zmęczony szukaniem odpowiedzi, po prostu wsiadłem za kierownicę i ruszyłem na miasto. Siedząc wysoko nad ziemią i patrząc na lemiesz spychający dziesiątki trupów z drogi z dziecinną łatwością, nawet trochę się zrelaksowałem.
Kolejarze
Niedługo po mnie na wskazane miejsce zaczęły zjeżdżać ciemnozielone hummery i ciężarówki. Nad głową pojawiły się śmigłowce. Żołnierze szybko zabrali się za tworzenie umocnień, by nie dać się zaskoczyć zombiakom. Nasz zapach potu i świeżego mięsa z pewnością już dotarł do wygłodniałych bestii w okolicy. Blofeld zaśmiał się, że powinienem rozważyć założenie firmy rozbiórkowej po wszystkim. Epidemia rzeczywiście dawała mi sporo miejsca do testowania nowych i nieznanych wcześniej umiejętności.
Byliśmy w dobrym punkcie, by zacząć planować masową ewakuację koleją. Do tego potrzebni byli jednak odpowiedni specjaliści. I tak znowu ruszałem z misją ratunkową. Statki potrzebowały marynarzy, teraz w cenie byli kolejarze. Pomocy potrzebował również dyspozytor zajezdni autobusowej, więc ruszyłem po niego oraz kilku maszynistów. Rozumiałem, jak duże mogą mieć znaczenie dla powodzenia naszej ewentualnej ucieczki z miasta, ale mimo to jakoś bardziej zmotywowany byłem wizją uzyskania do swojej dyspozycji autobusa.
Dyspozytor właśnie w jednym takim pojeździe skrył się przed wygłodniałymi bestiami. Kiedy oczyściłem teren wokół zajezdni, odetchnął z ulgą, odpalił silnik i ruszył do bazy. Pojemny, duży i wytrzymały pojazd może mi się przydać w kolejnych dniach walki z zombi. Jadąc za nim, odbiłem po tych kilku maszynistów, którzy mieli to szczęście, że przechodzili szkolenie w innym miejscu niż ich już zjedzeni koledzy i koleżanki po fachu. Niestety dotarłem za późno. Obiekt został opanowany przez umarlaków, więc Blofeld polecił tylko zajechać po materiały wybuchowe i wysadzić wszystko w kosmos.
Informator
Wróciłem do bazy. Nie musiałem nawet specjalnie szukać pretekstu, by wsiąść za kółko autobusu, który od niedawna stacjonował w bazie wojskowej. Blofeld wyjawił mi, że armii udało się wreszcie podłączyć do lokalnej sieci komunikacyjnej i wpadli na kilka ciekawych informacji. Tym razem byłem potrzebny do uratowania kilku naukowców pracujących nad prototypową bronią, rail gunem, a także studentów z lokalnego kampusu i jednego zdolnego hakera.
Wyruszyłem w trasę. Bus był bardziej ślamazarny od limuzyny, ale taranował zombi z większą łatwością i był też zauważalnie wytrzymalszy. Podróż nim była jakby spokojniejsza. I pewnie cała ta misja też taka by była, gdyby nie ciekawe teorie sprzedane mi przez hakera uratowanego na północy miasta. Zasugerował, że wojskowi, z którymi współpracuję, nie są wcale armią państwową, a jedynie organizacją próbującą zatuszować pewne niewygodne informacje. Zastanawiająca bierność i ochota do zlecania mi kolejnych misji rzeczywiście zaczynały wyglądać trochę podejrzanie…
—
Zombie Driver: Immortal Edition to wydana w 2019 roku na PlayStation 4 strzelanka z widokiem z góry, w której siadamy za sterami różnych pojazdów i próbujemy przetrwać w mieście pełnym nieumarłych. Co czeka nas na drodze i czy poznamy źródła epidemii? O tym wszystkim postaram się opowiedzieć w relacji w formie opowiadania. Tylko w Gralingradzie!
Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi przetrwać w mieście pełnym zombi! Dziękuję z góry!




