Resident Evil 2 #4: Zniszczony śmigłowiec
Nazywam się Leon S. Kennedy. We wrześniu 1998 roku rozpocząłem służbę w Racoon City Police Departament, stając się świadkiem upadku całego miasta w ledwie kilkanaście godzin. Oto moje wspomnienia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. We wrześniu 1998 roku rozpocząłem służbę w Racoon City Police Departament, stając się świadkiem upadku całego miasta w ledwie kilkanaście godzin. Oto moje wspomnienia.
Powiedziałem sobie kilka tygodni temu, że dam jeszcze kilka szans Jungowi i Muratoviciowi, ale jakoś nie byłem w stanie się przełamać. Każdy kojarzył się z boiskową niemocą. Na domiar złego dla obu snajperów, ich bezpośredni konkurenci wcale nie zamierzali obniżać poprzeczki.
Harry był skonsternowany. Wyglądał nawet na lekko przerażonego, gdy kończyłem spotkanie z czwórką przedstawicieli klanu wspierającego Sato. To potężni i niebezpieczni ludzie – wyszeptał – mam nadzieję, że wiesz co robisz. Wiedziałem. Jedyną szansą na odzyskanie Miyu było pokonanie Tokaia, a tego dokonać mogłem tylko, odbierając mu wpływy. Dopiero, gdy osłabię jego pozycję, będę w stanie ruszyć do ataku.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Pod koniec września 1998 roku trafiłem do Racoon City, miasta trawionego przez tajemniczą zarazę. Oto moja historia.
Liga francuska słynie z wyrównanego poziomu i niespodzianek, ale chciałem w tym sezonie uniknąć sytuacji, w której przed wyjazdami na stadiony średniaków obawiam się o wynik. Niestety forma Paris FC nie pozwalała spokojnie szykować formy na kolejne spotkania w europejskich pucharach. Trzeba było solidnie przepracować okres nawet przed potyczką z Lorient.
Spośród dziesiątek różnego typu biznesów, Ryuichi musiał akurat zająć się odpadami. Działalnością cuchnącą i brudną. Idealną, by odrzucać kontrolerów i funkcjonariuszy. Ja niestety ze swojego prywatnego śledztwa zrezygnować nie mogłem, więc właśnie siedziałem w jednym z metalowych wózków na stosie odrażających materiałów do spalenia, czekając aż przewiezie mnie bezpiecznie do innej części zakładu. Wokół biegali spanikowani ludzie gangstera, sprawdzając ciała zastrzelonych wcześniej przeze mnie...
Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Pod koniec września 1998 roku znalazłem się w samym centrum koszmaru, który rozegrał się w Racoon City. Oto moja historia.
Sytuacja w tabeli grupy H Ligi Mistrzów po trzech kolejkach tylko potwierdzała, że walka w tej czwórce będzie toczyć się do samego końca. Nawet Barcelona nie mogła być pewna gry w Champions League na wiosnę.
Budzę się w zakrwawionym, brudnym ubraniu. Nadal jestem na płycie niewielkiego lotniska w Los Angeles. Próbuję po kolei ruszyć każdą z kończyn. Mam czucie w rękach i nogach, więc nie jest najgorzej. Mam zawroty głowy i mdli mnie. Jakoś jednak muszę dostać się do Tanaki i przekazać mu wiadomość.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Na początku października 1998 roku miałem rozpocząć służbę na komisariacie w Racoon City. To miał być mój pierwszy przystanek w karierze, miejsce zbierania tak potrzebnych w zawodzie stróża prawa doświadczeń. Nie spodziewałem się, że zmieni moje życie całkowicie, a tamten czas będę wspominać w kategoriach największego koszmaru.