Przygoda FIFA Street #5: Marsylia podbita!
Brucevsky stresował się, jakby za moment miał bronić magisterkę. Mógł, bo za kilka sekund rozpoczynał pierwszy mecz turnieju kwalifikacyjnego, od którego wyniku mogła zależeć jego przyszłość. Największym ciężarem były oczekiwania kompanów. Wiedział, że na tle Solariego, Wornsa czy Jamesa prezentuje marne umiejętności. Za wszelką cenę nie chciał spowalniać tego pędzącego ku Brazylii powozu.
