Resident Evil 2 #8: Nieustępliwy łowca
Nazywam się Leon S. Kennedy. W 1998 roku, uciekając z opanowanego przez zombi i mutanty będące efektem badań nad bronią biologiczną natrafiłem na tajne laboratorium korporacji Umbrella. To moja historia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. W 1998 roku, uciekając z opanowanego przez zombi i mutanty będące efektem badań nad bronią biologiczną natrafiłem na tajne laboratorium korporacji Umbrella. To moja historia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. W 1998 roku znalazłem się w opanowanym przez zombi Racoon City. Podczas próby ucieczki spotkałem dwie tajemnicze kobiety, Adę i Claire. Oto moja historia.
Przedstawiła się jako Ada. Rzekomo zjawiła się w Racoon City w poszukiwaniu zaginionego dziennikarza. Ubrana w czerwoną sukienkę i uzbrojona w pistolet, nie wyglądała na zagubionego cywila. Była zaskakująco spokojna. I niezbyt skłonna do rozmowy. Pomogliśmy sobie i razem przepchnęliśmy furgonetkę, która zatarasowała drzwi do następnej części obiektu. Szczęśliwie nie miała zaciągniętego ręcznego.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Doskonale pamiętam wydarzenia w Racoon City w 1998 roku, bo byłem wtedy na miejscu. Stawiłem czoła żywym trupom i podjąłem walkę o przetrwanie. To moja historia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. We wrześniu 1998 roku rozpocząłem służbę w Racoon City Police Departament, stając się świadkiem upadku całego miasta w ledwie kilkanaście godzin. Oto moje wspomnienia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Pod koniec września 1998 roku trafiłem do Racoon City, miasta trawionego przez tajemniczą zarazę. Oto moja historia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Pod koniec września 1998 roku znalazłem się w samym centrum koszmaru, który rozegrał się w Racoon City. Oto moja historia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Jestem policjantem. Na początku października 1998 roku miałem rozpocząć służbę na komisariacie w Racoon City. To miał być mój pierwszy przystanek w karierze, miejsce zbierania tak potrzebnych w zawodzie stróża prawa doświadczeń. Nie spodziewałem się, że zmieni moje życie całkowicie, a tamten czas będę wspominać w kategoriach największego koszmaru.
Lagos, Amsterdam, Rzym, Berlin. Poszło szybko i sprawnie, bo okazało się, że z Makelele i Xabim Alonso The Cobras w każdym z tych miejsc prezentowali poziom poza zasięgiem konkurencji. I to pomimo faktu, że w niektórych potyczkach francuski pomocnik występował mocno „przemęczony” po poprzedzającym wieczorze.
Xabi Alonso nie ściemniał. Makélélé rzeczywiście przebywał w Nowym Jorku i zgodził się nawet wystąpić w kilku nadchodzących konfrontacjach. Brucevsky nie mógł jednak być zbyt spokojnym, bo Francuz niechętnie palił się do większej liczby spotkań, a tym samym przed turniejem w USA The Cobras mieli dość skromną kadrę.