Pamiętnik Gran Turismo 7 #4: Ogrody w złocie

GranTurismo 7 blog

Czas nie pozwala na regularne spotkania z grą, ale za to Gran Turismo wie, jak kusić, by te powroty były jak najczęstsze. Tym razem przeczytasz o moich walkach ze snem, pierwszym razie z Sophy i próbach uzbierania na wykupienie pagani huayry z biletu specjalnego.

Dzień 17

Lancer Evo III prowadzi się tak wdzięcznie, że wystawiam go w mistrzostwach Azji i Oceanii. Nie uczę się na wcześniejszych błędach i zaczynam zmagania zmęczony po intensywnym dniu, więc w połowie pierwszego wyścigu zamykam powieki na kilka sekund za długo. W efekcie obijam maszynę po bandach i dostaję jeszcze uderzenie od pędzącego rywala. Efekt? Kończę na trzecim miejscu, bo nie udało się już nadrobić strat do najszybszych konkurentów.

W drugiej rundzie jestem na tyle rozbudzony poprzednim wyścigiem, że pewnie wygrywam. Do ostatniej rundy mogę przystąpić z pozycji jednego z trzech kierowców, którzy zgromadzili po 20 punktów. Chyba pierwszy raz czuję lekką presję w wyścigu, gnając za Yamanaką w suprze i Miyazono w imprezie. Lancer evo nie zawodzi, a ja zbieram szczękę z podłogi, zachwycając się grą świateł na karoserii auta oświetlonego reflektorami jednego z jadących za plecami konkurentów. Czegoś takiego nie widziałem wcześniej w żadnej produkcji z gatunku.

Lancer Evo III Night Ride

Przy okazji dowiaduję się, że średnio lubiany tor Mount Panorama, który popsuły mi ślamazarne wyścigi w Touring Car League w GRID: Autosport, znajduje się w Australii. Doświadczenia z tamtej gry bardzo się teraz przydają.

Dzień 18

Krótka partyjka pozwala mi ukończyć dwa pierwsze testy międzynarodowej licencji A na złoto, a także spróbować swoich sił w kolejnej misji. Na razie próba wyprzedzenia trzech konkurentów w jeep willy udała się tylko połowicznie, bo na srebro. Muszę popracować nad utrzymaniem pędu, by nie wytracić go na tym ostrzejszym łuku w prawo.

Dzień 19

Po kilku dniach wymuszonej przerwy wracam za wirtualne kółko. Czasu nie jest zbyt wiele, więc z miejsca rzucam się w wir misji. Kusi mnie wizja zdobycia dwóch kolejnych maszyn do garażu i pcha ciekawość, co ukryli za brązami i złotami twórcy z Polyphony. Idzie gładko. Misja z osiągnięciem odpowiedniej prędkości jest jak kaszka z mleczkiem. Za pierwszym podejściem wyprzedzam też wszystkich trzech konkurentów na wyzwaniu na tokijskiej ekspresówce. Na deser jeszcze wyścig 17-konnych fiatów 500. Kolejne zabawne i oryginalne doświadczenie, którym raczy mnie Gran Turismo 7.

Fiat 500 Race Gran Turismo 7

Po pierwszym kółku sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Źle wchodzę w jeden z zakrętów i wytracam dużo pędu, co sprawia, że lider wyścigu mocno mi odskakuje. Kolejne kilometry to pogoń, o ile można użyć tego słowa w przypadku tych klasyków, by dopaść rywala na tym samym łuku, na którym wcześniej popełniłem błąd. Atakuję bezpardonowo i rozpychając się po asfalcie, sięgam po triumf.

Za wszystkie brązowe medale otrzymuję volkswagena sambabusa, czyli popularnego ogórka. By nie zostawiać spraw niedokończonych, wracam do wyzwania z jeepem i po kilku próbach oraz szlifowaniu optymalnego przejazdu w końcu pokonuję trzech konkurentów na nocnym odcinku w Kolorado. W nagrodę ten właśnie wojskowy jeep willys dołącza do mojej kolekcji.

Dzień 20

Nie jestem przesadnym fanem niemieckiej motoryzacji, ale mimo to muszę oddać, że takie bmw mają w sobie coś intrygującego. Menu poświęcone bawarskim modelom z serii M3 przyjąłem więc jako ciekawostkę i okazję, by coś więcej dowiedzieć się o europejskim koncernie.

Do udziału w trzech wyścigach wykorzystuję wygrany chwilę wcześniej M3 z 2002 roku w złotym kolorze. Zaczynam się łapać na tym, że sentyment pcha mnie do samochodów z przełomu wieku. Wtedy zagrywałem się najwięcej w gry wyścigowe. W wolnym czasie potrafiłem przeglądać katalogi motoryzacyjne czy czasopisma w rodzaju „Moto Magazynu”. Same wyścigi nie mają większej historii i nie oferują wartych zapamiętania doświadczeń.

BMW M3 Menu Gran Turismo 7

Dzień 21

Nawał obowiązków sprawia, że mam kolejną przymusową przerwę od ścigania. Teraz też mogę sobie pozwolić ledwie na krótką chwilę z Gran Turismo 7. Wykorzystuję ją, by podjąć kolejną próbę zdobycia złotego pucharu w trzecim Music Rally. Z każdym kolejnym przejazdem coraz bardziej doceniam ten pomysł i odkrywam jego atuty. Ależ to było mi potrzebne. Niesamowicie się zrelaksowałem, pędząc po Trial Mountain za kółkiem shelby cobry 427 w rytm Surv1v3 od Daikiego Kasho.

Dzień 22

Próby znalezienia czasu na granie oznaczają wyciskanie kolejnych dni do maksimum, ale Gran Turismo 7 wie, jak mnie zmotywować. Specjalny, czasowy bilet na zakup pagani huayra wygasa zaraz na początku grudnia, a to oznacza, że muszę w kilka dni zebrać kilkaset tysięcy kredytów. Bez ścigania się i wygrywania to się nie uda.

Zabieram się więc za kolejne menu, tym razem poświęcone alfa romeo. Nagrody są wyjątkowo zacne, bo to między innymi stylowe modele 4C i 8C. Zwłaszcza ten pierwszy przyciąga wzrok, wszak to perełka, którą odkryłem nie tak dawno podczas przygody w Need for Speed: Most Wanted od Criterion. W ramach trzech zawodów na europejskich torach muszę wystawić pojazd pochodzący ze Starego Kontynentu. Choć brakuje mu trochę mocy, tuninguję volkswagena scirocco, by był możliwie blisko sugerowanych 600 PA.

VW Scirocco

Z obiektywnego punktu widzenia nie ma to sensu. Zamiast oszczędzać każdy grosz na huayrę, pakuję kredyty w części. Początkowo nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ale potem przejeżdżam pierwsze, drugie i trzecie kółko bielutkim scirocco. Jak on kapitalnie trzyma się drogi. Jak się słucha na zakrętach.

Mam okazję solidnie go potestować, bo na torze przychodzi rywalizować między innymi z mercedesem-AMG, który przewodzi peletonowi. W naszym trójmeczu wynik końcowy to 2:1 dla mnie. W jednych zawodach oddaję zwycięstwo przez gapiostwo na ostatnim kółku. Błąd popełniony na trzy zakręty przed metą kosztuje wygraną. Nie dało się go już naprawić. Linia mety była szybsza.

Na koniec całkiem długiej partyjki wisienka na torcie. Pierwszy raz z Sophy. Nie do zapomnienia. Wybrałem Lagunę Secę, którą znam z wielu poprzednich odsłon i znów scirocco, bo chciałem skupić się na zachowaniach SI, a nie walce z wozem. Ilość manewrów, walki, nieprzewidywalnych ruchów i efektownych pojedynków ściśniętych na dwóch kółkach była wprost nieziemska. I ten manewr wyprzedzania przed ostrym zakrętem w lewo, kiedy trzej rywale zjechali do zewnętrznej, na lepszy tor jazdy, a ja zaatakowałem po wewnętrznej i wbiłem się odważnie klinem.

To naprawdę gigantyczny skok naprzód.

Dzień 23

Tak przyjemnego obrotu spraw i scenariusza z happy-endem się nie spodziewałem. Nic nie wskazywało, że na koniec tego dnia z Gran Turismo 7 będę kupować pagani huayrę za 1 350 000 kredytów. Tymczasem ze spokojem wysupłałem tyle z wirtualnego portfela, wykorzystując otrzymany wcześniej bilet specjalny. Skąd miałem te fundusze?

Kolejne menu wysłało mnie do Chorwacji, gdzie miałem zacząć zdobywać praktykę na torze Dragon Trail – Ogrody. Wyzwanie zakładało, że nauczę się perfekcyjnie przejeżdżać jeden sektor, ale gdy zobaczyłem nagrody za wykręcenie perfekcyjnego całego kółka, opuściłem szybkę kasku i wziąłem się do roboty.

Peugeot RCZ Dragon Trail

Tak minęła mi godzina zabawy, podczas której wspiąłem się na wyżyny umiejętności. Sięgnąłem do głębi studni praktyki z gier wyścigowych. Do czasów, kiedy to zręczność była wyższa, a koordynacja oko-ręka niezawodna. Niesiony na skrzydłach ducha Burnouta, Colina McRea czy dawnych Gran Turismo, ozłociłem całe ogrody. I przygarnąłem potrzebne kilkaset tysięcy kredytów. Kto by pomyślał!

Gran Turismo 7 to kolejna odsłona jednej z najsłynniejszych gier wyścigowych, które kiedykolwiek ukazały się na konsolach i komputerach. Wydawana ekskluzywnie na PlayStation pozwala na długie tygodnie zatopić się w kolekcjonowaniu setek samochodów oraz na wyścigach po prawdziwych i fikcyjnych torach w różnych rejonach świata. Do tego uniwersum wracam po wielu latach przerwy, ale z bagażem ciepłych wspomnień zebranych w odsłonach z numerkami 1, 2 i 4. Jakie wrażenia wzbudzi we mnie GT7? O tym przeczytasz w kolejnych odcinkach pamiętnika – tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli na kilka wyścigów więcej podczas wieczornej partyjki! Dziękuję z góry!  

<— Trzeci odcinek pamiętnika Gran Turismo 7

Piąty odcinek kariery w Gran Turismo 7 —->

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.