Resident Evil 2 #7: Okrutna śmierć i przerażająca mutacja
Nazywam się Leon S. Kennedy. W 1998 roku znalazłem się w opanowanym przez zombi Racoon City. Podczas próby ucieczki spotkałem dwie tajemnicze kobiety, Adę i Claire. Oto moja historia.
Nazywam się Leon S. Kennedy. W 1998 roku znalazłem się w opanowanym przez zombi Racoon City. Podczas próby ucieczki spotkałem dwie tajemnicze kobiety, Adę i Claire. Oto moja historia.
Zostaje tylko jedno ostatnie zadanie, by droga do gangstera stojącego za porwaniem mojej narzeczonej i zamachem na życie jej ojca w końcu stanęła otworem. Tym razem zleceniodawczyni nie poddaje w wątpliwość moich umiejętności, bo słyszała o wcześniejszych wyczynach. Mam tylko uratować jej gejsze, przetrzymywane wbrew woli w jednej z dzielnic Tokio. Jedyne ostrzeżenie? Uważać na równie piękną, co niebezpieczną Sasori. Podobno świetnie włada mieczem...
Nazwisko Muratović widniało na liście transferowej od kilku dni. Zamierzałem dotrzymać danego sobie słowa i w zimowym oknie transferowym przebudować atak. To on w głównej mierze zawodził w minionych tygodniach.
Przedstawiła się jako Ada. Rzekomo zjawiła się w Racoon City w poszukiwaniu zaginionego dziennikarza. Ubrana w czerwoną sukienkę i uzbrojona w pistolet, nie wyglądała na zagubionego cywila. Była zaskakująco spokojna. I niezbyt skłonna do rozmowy. Pomogliśmy sobie i razem przepchnęliśmy furgonetkę, która zatarasowała drzwi do następnej części obiektu. Szczęśliwie nie miała zaciągniętego ręcznego.
Miałem sporo szczęścia, bo przetrwałem dwie niemal samobójcze misje. W barze Harry’ego czekało na mnie dwóch kolejnych współpracowników Sato, którzy liczyli na interwencję. Momentami nachodziła mnie myśl, że jak tak dalej pójdzie, to skończę gdzieś marnie, nawet nie zbliżając się do Miyu.
Nazywam się Leon S. Kennedy. Doskonale pamiętam wydarzenia w Racoon City w 1998 roku, bo byłem wtedy na miejscu. Stawiłem czoła żywym trupom i podjąłem walkę o przetrwanie. To moja historia.
Typowe wyzwanie trenera drużyny, która gra w europejskich pucharach. Po potyczce w Lidze Mistrzów może wystawić na ligę pierwszy skład, który nie jest w pełni sił lub dać szansę słabszym na papierze zmiennikom. Różne są tutaj szkoły i potencjalne rozwiązania.
Wróciłem do baru Harry’ego wycieńczony po grze Tetsuo. Przyjąłem podziękowania od zleceniodawcy, który z podziwem patrzył na mój wyczyn, po czym ruszyłem w stronę wyjścia. Zaczepił mnie od początku nieprzychylnie patrzący na moją obecność młody Japończyk w szarym garniturze. W głosie wybrzmiewała pretensja.
Nazywam się Leon S. Kennedy. We wrześniu 1998 roku rozpocząłem służbę w Racoon City Police Departament, stając się świadkiem upadku całego miasta w ledwie kilkanaście godzin. Oto moje wspomnienia.
Powiedziałem sobie kilka tygodni temu, że dam jeszcze kilka szans Jungowi i Muratoviciowi, ale jakoś nie byłem w stanie się przełamać. Każdy kojarzył się z boiskową niemocą. Na domiar złego dla obu snajperów, ich bezpośredni konkurenci wcale nie zamierzali obniżać poprzeczki.