Syberia 3 #1: Klinika
Niewielka, ledwie trzymająca się na powierzchni wody łódka zatrzymała się na brzegu rzeki. Nieprzytomna Kate Walker od jakiegoś czasu była już jedynie pasażerką, która nie ma najmniejszego wpływu na kierunek swojej podróży. Szalała śnieżyca, tak charakterystyczna dla tego rejonu świata. Płatki śniegu zaczęły szybko oblepiać włosy, twarz i ubranie kobiety. Jej czas dobiegał końca.
Dobry czas
Pełniąca funkcję zwiadowcy sowa dobrze radziła sobie w tych warunkach. Niestraszne były jej nagłe podmuchy wiatru z różnych kierunków i ograniczający widoczność śnieg. Natura dobrze wyposażyła ją, by przetrwać na niegościnnej Syberii. Lecąc nad brzegiem rzeki, to właśnie ona jako pierwsza dostrzegła Kate. Szybko zawróciła, by zaalarmować idących w pewnej odległości za nią Jukoli.
Koczownicze plemię właśnie odbywało swoją kolejną podróż, towarzysząc ogromnym strusiom zimowym. Niezwykłym w skali całej planety stworzeniom, które zaledwie kilka razy w każdym stuleciu wybierały się na wędrówkę do miejsca, gdzie mogą złożyć jaja. Jukole i wielkie ptaki żyli ze sobą w harmonii od wieków. Czymś naturalnym był dla nich fakt, że wezwanie natury jednych, jest jednocześnie sygnałem do wyruszenia w drogę dla drugich. Teraz ta decyzja okazała się mieć dodatkową wartość. Pozwoliła ocalić życie Kate Walker.
Przewodnik Kurk
Szamanka robiła, co mogła, by pomóc męczonej gorączką, egzystującej jakby na granicy snu i jawy kobiecie. Kiedy podróżujące w niewielkich namiotach, rozstawionych na plecach strusi, plemię dotarło do miasta Valsembor, uznano, że najlepszym wyjściem będzie przekazanie ocalonej pod opiekę lekarzy z pobliskiej kliniki.
Tam właśnie Kate pewnego dnia odzyskała wreszcie przytomność po wielu, wielu dniach. Podróżniczka i prawniczka usiadła na łóżku i rozejrzała się dookoła siebie. Była w kolistym, surowo wykończonym pomieszczeniu. Rześkie powietrze wpadało przez otwarty balkon. Obok niej, przytwierdzony do krzesła siedział przedstawiciel plemienia Jukoli. Szczelnie zabandażowana noga, amputowana na wysokości kolana, od razu zwróciła jej uwagę.
Kurk okazał się przewodnikiem całej grupy, który doznał nieszczęśliwego wypadku. Lekarze zdołali ocalić mu życie, ale kończyny nie udało się uratować. Teraz oczekiwał na protezę, którą miał dla niego wykonać wynalazca z pobliskiego miasta. Walker zdziwiło, że mężczyzna został przypięty do swojego fotela klamrami i pasami. Nie spotkała się jeszcze z taką formą leczenia, tym bardziej wobec pacjentów, którzy nie wykazywali żadnych niepokojących oznak choroby psychicznej. Kurk wyjaśnił, że jego opiekunowie medyczni tłumaczyli to specyfiką prowadzonej kuracji.
Mała usterka
Kate zamierzała dopytać o to przy okazji najbliższej rozmowy z którymś z lekarzy. Podeszła do drzwi i pociągnęła za klamkę. Zdziwiła się, ale ani drgnęły. Pracownicy placówki, z jakiś względów, postanowili zamknąć ich w środku i uniemożliwić swobodne wychodzenie. Kurt zasugerował, by Kate skorzystała z przycisku po prawej stronie, służącego do zwalniania zamka. Nacisnęła sporych rozmiarów czerwony guzik, ale bez reakcji.
Sytuacja zaczynała ją coraz bardziej niepokoić. Kurk zachowywał jednak spokój, który dodawał jej otuchy i tonował emocje. Za jego radą przyjrzała się mechanizmowi. Wzięła nożyk leżący na stole obok wystygłego już obiadu i końcówką ostrza odkręciła śrubkę. Zielony drucik był wysunięty i nie łączył przycisku z odbiornikiem. Naprawiła to i aktywowała mechanizm. Zamek przeskoczył z głośnym klapnięciem, a Kate nie mogła ukryć swojej radości z tego niewielkiego sukcesu. Kurk poprosił ją, by wpadła się jeszcze pożegnać przed wyjściem, po czym udał się na drzemkę.
Walker wyszła na korytarz, który tylko fragmentami przypominał typowe pomieszczenia szpitalne. Pośrodku znajdowało się atrium wodne. Niewielki upust wprawiał ją w ruch, wypełniając całe miejsce delikatnym szumem. Wszędzie wokół rosły duże rośliny o rozłożystych liściach, które zdawały się jakby żywcem wykradzione z tropikalnej dżungli. Jedynie dwukolorowe, ułożone naprzemiennie kwadratowe płytki wzbudzały jednoznaczne skojarzenia ze szpitalami. One, a także kręcący się wokół mężczyźni w białych kitlach i umęczeni walką o powrót do zdrowia pacjenci w szlafrokach.
Test Mangolinga
Kate przywitała się z kilkoma osobami, ale nikt nie był zainteresowany dłuższą konwersacją. Skierowała więc swe kroki do gabinetu, w którym pracował zarządzający piętrem lekarz, doktor Helmut Mangoling. Szczupły mężczyzna o czarnej koziej bródce i niezadbanej grzywce powitał ją w sposób, który od razu postawił ją w stanie wzmożonej uważności. Nie zwrócił się do niej po imieniu i nazwisku, a określił ją „numerem 10”. Zignorowała to i deklarując dobre samopoczucie, poprosiła o wypisanie do domu.
Medyk skwitował to głosem wyrażającym konsternację i obawę. Zasugerował, że byłoby to nierozsądne w jej stanie zdrowia. Kate nie chciała się zgodzić z taką diagnozą, co specjalista sprytnie wykorzystał, wskazując nerwowość jako wyraźny objaw skutków szoku pourazowego. Walker nie miała wyjścia, kiedy postawił jej konkretny warunek. Musiała poddać się szeregowi testów, by udowodnić deklarowany powrót do pełni sił. Pierwszy sprawdzian zakładał rozmowę w gabinecie z samym Mangolingiem. Rozmowę nietypową, podczas której miała być przykuta do drewnianego krzesła i podłączona do wykrywacza kłamstw.
Zachowała spokój. Nie kłamała, przedstawiając się i opowiadając o relacjach z rodziną. Kiedy jednak mężczyzna zaczął wypytywać o Hansa Voralberga i Oscara, o których majaczyła przez sen, ukryła część prawdy. Podejrzewała, że zbyt wiele szczegółów może utrudnić jej odzyskanie wolności. Mangoling musiał nie być zadowolony z przebiegu rozmowy. Dał temu wyraz, odnosząc się z niechęcią do jej amerykańskiego, idealistycznego podejścia i braku twardych zasad. Odpinając ją od krzesła, wspomniał nostalgicznie, że jeszcze parę lat temu ich konwersacja przyjęłaby zupełnie inną formę. Ton, w jakim to powiedział, zmroził krew w żyłach prawniczki.
Klucz do wolności
Kate osiągnęła swój cel. Pierwszy test został zaliczony. Otrzymała zgodę na zabranie rzeczy z szafki i w końcu mogła się ubrać w coś, w czym czuła się dużo bardziej komfortowo niż sama bielizna. Mangoling czekał przy drzwiach i jak tylko była gotowa, wręczył jej dziwny klucz. Nieustrukturyzowany i niepozwalający się kontrolować, jak sam powiedział. Podobny do niej. Jeśli zdoła go użyć do otwarcia windy na dół, ostatecznie udowodni swoją gotowość do opuszczenia kliniki.
Niespodziewane wyzwanie, cała otaczająca ją sytuacja, okazały się ożywcze. Przypomniały liczne przeszkody, którym stawiała czoła w drodze na Syberię. Stanowiły zastrzyk energii dla umysłu i ciała, które dopiero wracały do pełni sił. Amerykanka od razu zabrała się do działania. Nie chciała tracić czasu w klinice, otoczona przez lekarzy, którzy nie wzbudzają zbyt dużego zaufania.
Podeszła do windy i wetknęła cylinder w otwór. Coś przeskoczyło i przypominające niewielkie gałązki lub macki meduzy wypustki lekko się poruszyły. Były powywijane w różne strony. Walker szybko spostrzegła, że musi je ustawić tak, by dopasować do wyciętych otworów w zamku. Przez moment plątanina wydawała się zbyt skomplikowana, ale po chwili dopasowała pierwszą mackę, potem drugą i trzecią. W kilka chwil uporała się z łamigłówką. Przekręciła cylinder, ale drzwi nie zareagowały. Wyjście wciąż było zablokowane.
Wadliwy egzemplarz
Dziwnym zbiegiem okoliczności po sekundzie obok niej pojawił się Mangoling, udając zatroskanie. Doktor nie przejął się problemem niedziałającego klucza. Interpretował to jako dowód na konieczność pozostania Kate w ośrodku. Coraz bardziej zdenerwowana kobieta zażądała spotkania z jego przełożoną, Olgą Efimową. Na to, jak się dowiedziała, będzie musiała jednak poczekać aż do jej obchodu.
Walker nie zamierzała bezczynnie czekać na to spotkanie. Czuła, że prawidłowo rozwiązała łamigłówkę i problem musi leżeć w samym kluczu. Przyjrzała się przedmiotowi i zauważyła, że brakuje w nim jednego z elementów. Ruszyła do gabinetu Mangolinga i wykorzystując jego nieobecność, w jednej z szuflad, które przeszukała, znalazła rysunki pokazujące dokładnie budowę osobliwego klucza. W otrzymanej wersji wyraźnie brakowało bolca, kluczowego elementu mechanizmu.
Wróciła do sali, w której się obudziła i opowiedziała o wszystkim Kurkowi. Zadziwiała ją jego wiara w dobre intencje lekarzy, choć wszystko wokół zdawało się krzyczeć, że powinni jak najszybciej uciekać. Opowiedziała mu o problemie z kluczem i pokazała schemat zabrany z biurka Mangolinga. Młody Jukol zasugerował wyjście ze zdawałoby się impasowej sytuacji. Podróżujący z całym plemieniem kowal mógłby naprawić przedmiot, o ile otrzymałby go wraz z projektem.
Skrzydlaty posłaniec
Kate znów mogła przekonać się z jak niesamowitym plemieniem ma do czynienia. Była w zamknięciu i teoretycznie bez możliwości kontaktu z którymkolwiek z towarzyszy Kurka. Mężczyzna zasugerował jej jednak, że na pewno gdzieś w pobliżu kręci się sowa należąca do ich szamanki. Niezwykle inteligentny ptak, który bez trudu przeniesie rzeczy w tę i z powrotem. Musiała go jedynie nakłonić do zbliżenia się.
Machanie i wołanie na niewiele się zdało. Wróciła z balkonu do środka i pobiegła do sporej klatki, w której trzymano mechaniczne ptaki. Jedną z niewielu rozrywek pacjentów przebywających na piętrze. Miała do niej klucz, bo zabrała go od jednego z pacjentów, kiedy ten drzemał sobie samotnie na ławce. Był to członek misji do Baranour, który przebywał na leczeniu w obiekcie już od dobrych dwóch dekad.
Sztuczny ptak dziwnie przypominał jej prace Hansa. Zabrała ze sobą i ustawiła na balustradzie. Zaciekawiona sowa podleciała i usiadła obok, przypatrując się dziwnemu stworzeniu, które nie miało duszy. Walker umieściła w jej plecaku klucz oraz broszurę. Wróciła do środka i zdążyła jeszcze podziękować Kurkowi, kiedy dziwny mechanizm wprowadził go w stan uśpienia za pomocą hipnozy. Po chwili za jej plecami pojawiła się doktor Efimowa we własnej osobie…
—
Syberia 3 to trzecia odsłona słynnej serii gier przygodowych, za którymi stoi Benoit Sokal i jego zespół. Produkcja wydana ponad dekadę po wcześniejszej odsłonie pozwala poznać dalsze losy Kate Walker i przeżyć z nią kolejną przygodę w niegościnnych rejonach dalekowschodniej Rosji. Co czeka prawniczkę z Ameryki i jakim wyzwaniom będzie musiała stawić czoła? Zapraszam na opowieść z gry – tylko w Gralingradzie!







