Headhunter: Redemption #12-ost: Żałosny widok
Ruiny dawnego świata stały się mitycznym symbolem lepszego życia. W Liberty, na szczęśliwców, którym dane było tam trafić, czekać miał błogi spokój i życie wolne od trosk. Jack Wade wiedział, że za takimi obietnicami kryją się w mroku koszmary, o których lepiej byłoby nigdy się nie dowiedzieć. Teraz, stojąc we foyer obiektu, chciał przede wszystkim odnaleźć Leezę.
Test na inteligencję
„Mężczyzna, który chodzi z maszynami” uciekł mu. Jak sam wyjaśnił, Liberty wołała go, by wspólnie się pobawili. Tajemniczy człowiek dał mu do myślenia podczas ich krótkiego spaceru do Liberty. Nie był pozbawionym skrupułów mordercą, gotowym odesłać na tamten świat nawet własną córkę. Plany, które wtedy pokrzyżował mu Wade, miały inne motywacje. Za wszystkim stał projekt chipa, którego niezwykłe możliwości mogły zupełnie zmienić świat. Dać niewłaściwym ludziom pełną kontrolę, czego zresztą pragnęli. Ojciec Leezy nie zamierzał się na to zgodzić. Nie chciał współpracować. Rzucał im kłody pod nogi, więc zaczęli szukać sposobu, jak ominąć bariery. Dziewczynka była kluczem, a on musiał ją zabić, by nie dopuścić, by ten klucz zdobyli.
Wade czuł, że obecność Leezy i „Mężczyzny, który chodzi z maszynami” w tym miejscu będzie oznaczać dalszy ciąg tej historii. Na razie potrzebował dostać się do środka kompleksu, a to oznaczało konieczność zdania testu na inteligencję. Liberty akceptowało tylko osoby o odpowiednio wysokim IQ. Jack już dawno nie musiał tak łamać sobie głowy. Dostawał kolejne wyzwania, na które trzeba było znaleźć rozwiązanie w ciągu kilku sekund. Wskaż następny obiekt w serii. Wybierz symbol, który znajduje się dwa miejsca w prawo od prostokąta. Ułóż kwadrat z dostępnych elementów.
Mógł się pomylić, ale jeśli zrobił to trzy razy, test się kończył. Zamiast otwartych wrót, otrzymywał wtedy komitet powitalny w postaci kilku wypuszczonych na niego agresywnych kleszczy. Prosty przepis na bolesną śmierć. Perfekcyjna motywacja, by ograniczyć liczbę pomyłek do minimum.
Modliszki i klucz
Kiedy sprawdzian wiedzy udało się zaliczyć, wrota po obu stronach foyer otworzyły się. Zza nich wyszły dwie metalowe modliszki. Wade szybko musiał poradzić sobie z kolejnym wyzwaniem. Doświadczenie dawało mu tę przewagę, że błyskawicznie rozpoznał schemat ataku i odnalazł słaby punkt obu insektów. Uniknął ataku, zaszedł pierwszą od tyłu i wpakował pociski, które zmieniły ją w dymiącą kupę metalu. Pozbawiona wsparcia druga poległa równie szybko.
Zebrał pozostawione przez nie kule i umieścił w odpowiednich włazach. Drzwi otworzyły się i wpuściły go wreszcie do Liberty. Skąpane w mroku, ciche wnętrze budziło naturalny niepokój. Instynkt sugerował niebezpieczeństwo. Wade powoli posuwał się naprzód, eliminując kolejne napotykane biomechaniczne, humanoidalne istoty. Po krótkim spacerze znalazł się w centralnej magistrali, jak informował napis nad drzwiami.
Przeraziło go to, co zobaczył. Przez środek pomieszczenia, ku górze, piął się wielki słup złożony z różnych modułów, który oplatały rury o dużej średnicy. Krwistoczerwona poświata, poruszając się miarowo, sugerowała, że coś nimi przepływa. Nagle odezwał się komunikator. Leeza żyła, ale toczyła walkę o zachowanie siebie. Liberty jakby próbowało ją wchłonąć, włączyć w proces, którego celu na tym etapie nie znali.
Miliony głosów
– Słyszę głosy, Jack. Miliony umysłów. Słowa, liczby, obrazy, sekrety i coś jeszcze. Wspomnienia. Ból. Smutek. To nie do zniesienia… – głos dziewczyny wyraźnie wskazywał, że cierpi.
– Spokojnie, Leeza, jestem tutaj – łowca starał się dodać jej otuchy.
– Jack, to ludzie. Liberty to ludzie!
– Ostatnia zębatka w wielkiej machnie korporacji Stern. Ludzie pracują do śmierci w Below, a potem kończą tutaj, podpięci do ludzkiego superkomputera. Ale kto nim steruje? – Wade brzmiał, jakby to odkrycie było czymś, czego w ostatecznym rozrachunku spodziewał się po otaczającym go świecie.
Leeza nie była w stanie odpowiedzieć. Wszystko wokół było zautomatyzowane, ale jednocześnie sterował tym jakiś umysł, którego nie potrafiła rozpoznać. Za moment odebrała sygnał, który wywołał jej przerażenie. Wade został wykryty i jako intruz miał zginąć. W jego kierunku zmierzały już setki maszyn wysłanych w jednym konkretnym celu.
Chip numer 6808
Po chwili usłyszał echo odnóży uderzających rytmicznie o metalową podłogę. Modliszki przyszły wykonać swoje zadanie. Powitał je tak, jak nauczyło go życie łowcy przez wszystkie te dekady służby. Wyczekał na dobry moment i wypalił z bliska pociski strzelby w odwłok pierwszej z nich. Trzymany w jednym ręku gnat doskonale radził sobie z insektami. Jack ruszył za wskazaniami lokalizatora, by uwolnić Leezę. Biomechaniczne istoty wychodziły mu naprzeciw, opuszczając swoje inkubatory. W mroku kompleksu, gdzie nie ma żywych istot i nie jest potrzebne światło słoneczne, Jack przebijał się ku ostatniej osobie, dla której miał po co walczyć.
Wreszcie odnalazł pokój asymilacji. Dopadł do Leezy i zaczął zrywać trzymające ją zabezpieczenia.
– Jack, przez moment myślałam, że zginąłeś – powiedziała słabym głosem.
– Zginąć może długopis, ludzie umierają. No może poza Jackiem Wade’em – odparł z charakterystyczną sobie swadą. – Spróbujmy wyłączyć to miejsce. Mówiłaś, że działa na autopilocie? – zapytał.
– Chip numer 6808 steruje wszystkimi systemami. Jest też ten umysł, który czułam. Nie należał do człowieka – opowiedziała mu, próbując poskładać myśli.
Głos dziecka
Jack wspomniał o spotkaniu z jej ojcem i wyjaśnił, co wydarzyło się przed laty. To strach przed uwolnieniem chipu, który mógłby zyskać świadomość, popchnął go do próby zabicia własnego dziecka. Najemnik był przekonany, że uwalniając Leezę, pokrzyżował plany Liberty. Ona jednak nie była tego taka pewna. Jeśli dobrze odczytała sygnały, brakującym elementem dla superkomputera był właśnie jej ojciec.
– Będę w stanie go odnaleźć, a ty znajdź 6808 i zniszcz go – zaproponowała.
– Jasne. Masz mapę?
– Chyba tak. Podłączę Cię do systemu. Jesteśmy w środku komputera, otaczają nas dane. Tylko uważaj, komunikacja będzie otwarta, a to znaczy, że będzie mógł próbować namieszać ci w głowie – ostrzegła Leeza. – Jest jeszcze coś. Usłyszałam drugi głos, który mówił twoje imię i wspominał, że jest tutaj.
– Chris… zabrali go tutaj – Jack poczuł, jak ciężar tragedii sprzed lat znowu zaczyna go zgniatać.
– Jack. Jeśli on tutaj jest, jeśli jest częścią procesu, to już nie jest twój syn. To miejsce nie ma w sobie nic człowieczego – przypomniała mu.
Pan, nie sługa
Rozdzielili się. Łowca głów wrócił do magistrali. Natrafił na pomieszczenie, gdzie znajdowało się podpięte do systemu ciało prezydenta. Jedna ze ścian była odpowiednio przygotowana, by mógł wyglądać przekonująco, głosząc orędzia do narodu. Zwłoki zniewolonego mężczyzny symbolizowały w oczach najemnika przyszłość świata, jeśli zawiodą. Po drugiej stronie długiego pomieszczenia, w zamknięciu, stał kombinezon bojowy. Tuż obok leżał przekaźnik neuronowy, którego potrzebował, by odblokować drogę dalej. Zabrał go i ruszył za wskazaniami systemu IRIS. Usłyszał w słuchawce ostrzeżenie, że nie może wygrać. Poczuł, że zmierza we właściwym kierunku.
Dotarł do głównego procesora. Nagle usłyszał wyraźne głosy.
– Przybyłeś nas zabić. Tak nie może być – jakby wiele różnych osób mówiło to samo w jednym momencie.
– Nie chcę Was zabić, a jedynie zniszczyć 6808, który wam to robi – odparł Jack, próbując namierzyć źródło dźwięku.
– 6808 to nie pan, a sługa. My sami kształtujemy swoje przeznaczenie. Jest nas wielu, jesteśmy jednością.
– Nie rozumiem.
– Nasz umysł kontroluje Liberty. Rośliśmy rok po roku. Ci w Above byli zawsze zachłanni. Chcieli więcej. Nasze ciała martwe, nasze umysły zniewolone, by rozwiązywać ich problemy, przechowywać ich dane.
– Korporacja Stern… – zrozumiał Wade.
– Korporacja Stern przeliczyła się. Popełniła ludzki błąd. Dała nam zbyt wiele umysłów. Zyskaliśmy świadomość. Zdolność myślenia o sobie, do planowania. 6808 łączy nas z Above. Pozwala nam rozmawiać z innymi chipami. Zmuszać do wykonywania naszych poleceń.
Skradzione wspomnienia
Jack zadawał kolejne pytania, a umysł odpowiadał, jakby nie miał nic do ukrycia. Jakby nie bał się, że jego plan może zostać pokrzyżowany. Chciał się uwolnić, wydostać do Above. Musiał ewoluować, a do tego potrzebował zsyntezowanego DNA ojca i córki. Leeza i „Mężczyzna, który chodzi z maszynami” zmierzali prosto w zastawione na nich sidła.
I wtedy umysł odsłonił najmroczniejszy sekret z perspektywy najemnika. Jego częścią był też Chris. Dziecko, dzięki któremu poznali niewinność, zasmakowali nielogiczności. Niewielka metalowa przegroda otworzyła się i odsłoniła zakonserwowane ciało chłopca przytwierdzone do mechanicznych części. Ogolona głowa, niebieskoblada skóra, zaciśnięte powieki oczu, za którymi skrywał się zapewne pusty wzrok. Powtarzał słowa, które Wade tak dobrze znał i pamiętał.
– To jego wspomnienia! Ukradliście je! – krzyknął. Umysł był przekonany, że Jack nie zabije własnego dziecka. Pomylił się. Wade spojrzał ostatni raz w stronę utraconego syna, a potem szybkim ruchem wyrwał jedną z rur. Głowa chłopca bezwładnie opadła. Najemnik odwrócił się i rzucił biegiem przed siebie, jakby próbował uciec przed poczuciem winy i konsekwencjami podjętej decyzji.
Bitwa z przeszłością
Tragiczna historia rodzinna miała mieć jeszcze jeden rozdział, który musiał zapisać. Liberty doskonale wiedziała, jak wywoływać ból, który rozdziera człowieka od środka i sprawia, że zaczynasz kwestionować swój zdrowy rozsądek. Wysłała za Jackiem, który zmierzał do pokoju syntezy, by ocalić Leezę, najgorszego z możliwych zabójców. Jego własnego syna, tym razem sztucznie podtrzymywanego przy życiu przez kombinezon bojowy, który najemnik widział wcześniej w pokoju w prezydentem.
Pośrodku pomieszczenia wirował wielki krąg do syntezy. W jego środku znajdowali się Leeza i jej ojciec. Wade, chcąc ich ocalić, musiał najpierw uporać się z własną przeszłością. Chris nawoływał go, próbując osłabić czujność, a kiedy tylko miał okazję podbiegał i wykonywał zamaszysty cios, który z łatwością powaliłby największego osiłka. Pociski nie imały się pancerza, który miał na plecach generator osłon. Jack najpierw musiał więc na moment zniknąć z oczu chłopca, a potem zajść go za plecy i pistoletem energetycznym przepalić obwody w urządzeniu. Dopiero wtedy strzelanie z pistoletu, strzelby czy karabinu miało jakikolwiek sens.
Liberty miała jeszcze w zanadrzu kilka asów. Kiedy kombinezon bojowy otrzymał trochę obrażeń, podłączyła go do infrastruktury obiektu, by dokonać niezbędnych napraw. Wade ponownie zareagował szybko i konkretnie. Przepalił łącznik, uniemożliwiając dalszą regenerację maszyny. Pozostało mu tylko dokończyć dzieła. Zignorował świdrujący mu umysł głos Chrisa i najboleśniejsze „tatusiu”, jakie kiedykolwiek mógł usłyszeć. To nie było jego dziecko. Celnymi strzałami pozbawił życia potwora, który śmiał je udawać.
Zniszczyć jądro
Umysł zrodzony z chciwości korporacji Stern osiągnął tymczasem swój cel. Synteza została zakończona, a on sam zyskał zdolność ewolucji. Mógł rosnąć, rozwijać się, żyć, mutować. Leeza wiedziała, co to oznacza. Musiała jak najszybciej dostać się do jądra i zniszczyć je.
Sama by temu nie podołała. Żaden człowiek nie miałby szans tam dotrzeć, mierząc się z superinteligencją po drugiej stronie barykady. Dziewczyna miała jednak cennego sojusznika, „Mężczyznę, który chodzi z maszynami”. Kogoś, kto mógł otworzyć jej krótką, choć niełatwą drogę do celu.
Liberty znała cel obrany przez Leezę. Była w stanie przewidzieć jej ruchy, dlatego rzuciła przeciwko młodej najemniczce wszystko, co tylko miała. W przejściach pomiędzy sekcjami procesora roiło się od laserów, które szybko przesuwały się od lewa do prawa lub w górę i w dół. Leeza musiała nie tylko uważać na te widoczne gołym okiem, ale również na te pojawiające się dopiero po aktywowaniu trybu noktowizji w okularach.
Pajęczy strażnicy chipu
Na jej przybycie czekały również pająki. Śpiące nieruchomo mordercze bestie, które po namierzeniu ofiary błyskawicznie ruszały do ataku. Ze swoich stalowych trumien wychodziły też biomechaniczne istoty. Wrogowie całymi dziesiątkami przestępowali drogę Leezie, próbując zatrzymać ją i odesłać na tamten świat.
Ona nie zatrzymywała się. Zmieniała tylko broń, rotując pomiędzy pistoletem i karabinem. Pociski rozrywały metalowe korpusy i deaktywowały systemy wysłanników Liberty. Leeza pozostawała zabójczo dokładna i uważna. Nie dała się złapać nawet w pułapkę, kiedy kilka pajęczaków próbowało odwrócić jej uwagę, by pełznący nad podłogą laser dopadł ją i rozciął na wysokości łydek.
Wreszcie zjechała windą i znalazła się w skąpanym w czerwieni pomieszczeniu. Na podłodze znajdowało się kilka kwadratowych, rozmieszczonych nieregularnie pól. Szerokie drzwi na wprost były nieaktywne i wymagały dwóch okrągłych kluczy. Musiała rozwiązać ostatni test Liberty, jeśli chciała dostać się do chipu 6808.
Zagadka dwóch płaszczyzn
Nad wrotami widniał schemat, ale pokazywał jedynie umiejscowienie wszystkich pól. Chwilę jej zajęło, nim wpadła na pomysł, by przełączyć tryb widzenia na noktowizor. Część kwadratów na planie zmieniła kolor. Rozwiązanie zdawało się proste. Przełożenie informacji z jednej płaszczyzny na inną. Liberty zastawiało tak pułapkę na zbyt pewnego siebie gościa. Kiedy Leeza zaczęła zaznaczać kwadraty, nagle system wskazał błąd i otworzył niewielkie wyjścia, z których wypełzło kilka kleszczy.
Leeza miała już na nie plan. Cofając się i odpowiednio często zmieniając kierunek była w stanie zminimalizować liczbę trafień. Sama tymczasem celnie posłanymi pociskami rozwaliła wszystkie insekty. Jeszcze raz spojrzała na plan. Coś podpowiedziało jej, by spróbowała aktywować pola tak, by wyimaginowana linia łącząca je nie przecięła się na żadnym etapie. Być może był to skutek wcześniejszych kontaktów z superumysłem. Być może po prostu instynkt. Spróbowała i okazało się, że plan działa. Po chwili miała już w rękach dwa potrzebne przekaźniki.
Znalazła się w pomieszczeniu, którego biel oślepiała. W centralnym punkcie, niedostępny w zasięgu rąk zwykłego śmiertelnika, znajdował się chip 6808. System od razu po wykryciu intruza, ukrył go za szczelnymi barierami. Nie zdołałby przebić ich żaden nabój. Wokół znajdowały się cztery terminale, ale Leeza nie znała kodów, których się domagały. Połączyła się z Jackiem i opisała sytuację. „Mężczyzna, który chodzi z maszynami” musiał wydobyć hasła i przekazać jej, jeśli miała dostać swoją jedną szansę na zniszczenie chipu. To oznaczało, że musiał stoczyć własną walkę z Liberty.
Walka z superinteligencją
Superinteligencja nie zamierzała czekać na rozwój wypadków. Aktywowała ostatnie mechanizmy obronne stojące na drodze Leezy. Terminale ze swoimi własnymi osłonami zaczęły kręcić się wokół osi, na której znajdował się osłonięty metalowym pancerzem chipset. Leeza dostrzegła lasery, których promień okrążał pomieszczenie. Jedynie za ruchomymi zasłonami była względnie bezpieczna. Ukryta, musiała przemieszczać się w tym samym tempie, by nie otrzymać bolesnych ran. Krążyła tak, analizując sytuację i czekając na odpowiedni moment do kontrataku. W pewnej chwili osłony i terminale zaczęły zwalniać aż wreszcie się zatrzymały. Potem ruszyły w drugim kierunku.
Leeza dostrzegła schemat. Kiedy znowu to zrobiły, wychyliła się pierwszy raz i rozbiła pociskami jedną z osłon. Potem dwie kolejne. System odpowiedział dodatkowym zabezpieczeniem – rakietnicami, które w losowych momentach puszczały pociski w stronę intruzki. Kiedy wreszcie rozbiła pierwszą warstwę, jej oczom ukazał się generator. Nie reagował na konwencjonalną broń palną. Od czego jednak miała elektryczny pistolet. Znów mógł się przydać. To był test na cierpliwość. Potrzebowała czasu i przynajmniej dwóch trafień, by przeładować generator, a przez to umożliwić sobie też użycie terminala po raz pierwszy.
„Mężczyzna, który chodzi z maszynami” nie zawiódł. W nierównej walce z milionami umysłów zdołał pozyskać i przekazać jej kody, które dostrzegła w kombinacji zaraz nad polami do wpisania. Powtórzyła trzykrotnie sekwencje i pierwszy terminal wraz z osłoną uniósł się w górę.
Żałosny widok
Liberty odpowiedziała dodatkowym laserem. Rakietnice zwiększyły częstotliwość ostrzału. Dla Leezy zmieniło się jednak niewiele. Okrążała ukryty chip i w odpowiednich momentach wychylała się, by oddać jeden lub dwa strzały. Drugi terminal. Potem trzeci. Wreszcie został tylko jeden. Superinteligencja mogła przewyższać na tym etapie człowieka na każdym polu, ale w tej konfrontacji, na takich warunkach, była już bezradna. Nie potrzeba było być geniuszem, żeby usunąć ostatnią osłonę chroniącą chip.
6808 lewitował w środku, jakby nieświadomy swojej potęgi. „Przetwórz to” – rzuciła łowczyni, a potem nacisnęła spust. Rozerwany pociskiem układ wyglądał żałośnie, ale Leeza nie delektowała się zwycięstwem. Odczuła pierwsze wstrząsy, jakby Liberty miała zaraz się zawalić. Pobiegła z powrotem do Jacka i „Mężczyzny, który chodzi z maszynami”.
Wade przekazał jej smutne nowiny. Bitwa z superinteligencją kosztowała jej ojca życie. Zdążyła mu podziękować za okazane poświęcenie. Zyskała szansę, by zapamiętać go jako innego człowieka niż próbował jej wmówić świat. Potem ruszyła z Jackiem do windy towarowej, która zdawała się jedyną i ostatnią szansą ucieczki.
Tak budzi się świat
Wydostali się na górę, na skąpaną w promieniach słonecznych powierzchnię. Byli na dachu budynku korporacji Stern. Otaczało ich Above. Miasto wyglądało tak, jakby spało. Wszechobecna cisza była nienaturalna. Tylko wiejący wiatr próbował jakoś ją zagłuszyć. Podeszli do krawędzi dachu i rozejrzeli się.
– Posłuchaj. Tak brzmi świat, który zaczyna się na nowo – powiedział Wade.
– Kiedy zablokowaliśmy transmisję klucza, wszystkie chipy zamontowane w każdym urządzeniu na świecie po prostu się usmażyły. Above się zatrzymało – podsumowała Leeza.
– To koniec imperium Stern. Leezo, jeśli chodzi o twojego ojca…
– Odzyskałam go, przynajmniej na krótką chwilę. Nie przeszkadza mi jednak to, by dalej być Leezą X.
– Tak sobie myślę, że ten nowy świat powinien mieć wystarczająco wiele pracy dla łowców głów. Przynajmniej dla dwójki – odparł Jack.
– Masz rację. Jesteś zatrudniony – odparła żartobliwie, a weteran tylko uśmiechnął się, kręcąc głową, po czym mocno uścisnął jej dłoń.
KONIEC
—
Headhunter: Redemption to gra action-adventure z 2004 i jednocześnie kontynuacja ciepło przyjętego Headhuntera, który ukazał się oryginalnie na Dreamcaście. Produkcja ponownie przenosi graczy do dystopijnego świata przyszłości, by opowiedzieć historię powracającego łowcy głów Jacka Wade’a oraz jego nowej pomocniczki Leezy X. Czy sequel gry, którą wybrałem na najlepszy tytuł ogrywany w 2025 roku dowozi? Jaką historię tym razem opowiadają twórcy? O tym wszystkim przekonasz się z kolejnych wpisów. Opowiadanie z gry Headhunter: Redemption tylko w Gralingradzie!
<—- Jedenasty odcinek opowiadania z Headhunter: Redemption












