Otagowano: Moja kariera FM 2016
Po klęsce 0:3 z Bayernem w Lidze Mistrzów część kibiców zaczęła obawiać się, jak prowadzone przeze mnie Paris FC zareaguje na taką brutalną lekcję futbolu. Czasu na powolne podnoszenie się z kolan nie było. Zapraszam na kolejny odcinek mojej kariery w Football Manager 16.
Ważne wyjazdowe zwycięstwo nad Lyonem tylko umocniło wiarę we własne siły moich podopiecznych. Początek sezonu potwierdzał, że ubiegłoroczne sukcesy nie były wynikiem przypadku. Wszyscy z niecierpliwością wyczekiwali, jak Paris FC zaprezentuje się w kolejnych dniach swojej piłkarskiej matury. Zdawać ją mieliśmy z Monaco i Bayernem.
To nie było najgorsze losowanie w historii. Dokooptowani z czwartego koszyka, jako drużyna o drugim najniższym współczynniku w całych rozgrywkach, uzupełniliśmy stawkę w grupie B. A więc to z Bayernem, Porto i Zenitem przyjdzie nam rywalizować o punkty i duże pieniądze.
Jakim cudem udało się mi wyciągnąć takiego piłkarza za darmo z klubu Primera Division? – zastanawiałem się w myślach, uśmiechając się szelmowsko, gdy piłkarze Sportingu ustawiali znowu piłkę na środku boiska Stade Chariety. Paris FC po 26 minutach prowadziło już 2:0 i było jedną nogą w fazie grupowej Ligi Mistrzów.
Mogłem stać właśnie przy linii bocznej San Siro lub Old Trafford, ale w losowaniu miałem szczęście i trafiłem na bilet na Estádio José Alvalade. Sporting był według dziennikarzy, ekspertów i bukmacherów faworytem naszego dwumeczu. Miał w kadrze mnóstwo młodych gwiazdek, o które zabiega pół kontynentu, zawodników bardziej ogranych w rozgrywkach międzynarodowych i trenera o większym doświadczeniu.
Dzięki nowym umowom sponsorskim, wpływom z transmisji telewizyjnych, sprzedaży koszulek i karnetów budżet Paris FC szybko i systematycznie rósł. Trochę go naruszałem, przygotowując kadrę na walkę w kolejnych rozgrywkach, ale też nie rozbijałem banku na wielomilionowe zakupy.
Współczynnik Paris FC wyglądał słabo. Jako debiutant w europejskich pucharach nie mogliśmy przecież spodziewać się niczego więcej. Problem w tym, że trzecie miejsce w Ligue 1 zmuszało nas do występu w barażach o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Rozczarowujący od początku rozgrywek Marcos Legaz przypomniał sobie, jak zdobywa się bramki w idealnym momencie. Dzięki jego sześciu golom w dwóch meczach, dopisaliśmy sobie na konto potrzebne sześć oczek i tylko umocniliśmy się na trzecim miejscu w tabeli. Hiszpan w ostatniej chwili zaczął ratować swoją skórę przed pewnym miejscem na liście transferowej.
Na osiem kolejek przed końcem rozgrywek Paris FC nadal zajmowało miejsce na podium Ligue 1. Kibice mocno zaciskali kciuki, a zarząd chyba na swoich zebraniach odmawiał modlitwy, by prowadzonej przeze mnie ekipie nie zabrakło pary na finiszu rozgrywek.
Początek 2020 roku przyniósł mini-maraton ważnych spotkań, w których Paris FC przyszło mierzyć się z konkurentami z czołówki Ligue 1 oraz toczyć boje o awans do kolejnej rundy Pucharu Francji. Szczęśliwie moi podopieczni trafili akurat z formą.