Suikoden 2 #7: Bohater Unii i generał Kiba

Suikoden 2 blog

Losy świata w rękach nastolatka, który do niedawna nie widział nawet prawdziwej bitwy na własne oczy. Nie mogło dziwić, że wielu mieszkańców terytorium Unii z nieufnością podchodziło do pogłosek o armii Kobr i ich przywódcy. Poszczególne miasta miały już wystarczająco wiele powodów, by podchodzić do siebie samych podejrzliwie, a co dopiero mówić o przybyszu ze Średniogórza, który nagle postanowił przeciwstawić się niedawnemu królowi. Riou czekało jeszcze wiele pracy, by rzeczywiście wpłynąć na przyszłość całej krainy i powstrzymać zapędy księcia Luki Blighta.

Riou – nietypowy przywódca

Młodzieniec nawet z wyglądu nie był typowym przywódcą. Jego twarz nie była naznaczona upływającym czasem i nie nosiła blizn świadczących o zwycięstwach oraz porażkach. Jego oczy nie były zmęczone, przytłoczone obrazami bezmiaru ludzkiej chciwości i żądz, a jednocześnie płonęły chęcią zmieniania świata. Nawet jeśli Riou w przeszłości marzył o karierze w wojsku, to jego plany zupełnie pokrzyżowało życie i zdrada ludzi, którym ufał i wierzył. Teraz nieoczekiwanie stawał na czele ostatniej przeszkody, która może zatrzymać tsunami wywołane przez Blighta.

Riou nie zamierzał z zacisza własnego gabinetu wydawać poleceń, a na polu walki rozdzielać rozkazów z bezpiecznej odległości. O nie, on był człowiekiem czynu, który brał na własne barki ciężar odpowiedzialności. Może wychodziła tu z niego nastoletnia naiwność i nieprzytemperowana jeszcze przez praktykę brawura, ale zawsze gotował się do samodzielnego wykonania zadania. Tak w każdym razie kierował nim los, a po części też jego doradcy i towarzysze broni. Wszyscy oczekiwali, że podoła wyzwaniu i odnajdzie się w samym środku wojennej zawieruchy.

Shu nie miał skrupułów i nie oszczędzał nowego lidera armii Kobr. Dostrzegł w jego oczach ten błysk, który charakteryzuje wielkich bohaterów. Chłopak może jeszcze był nieco nieświadomy swojego znaczenia, nie rozumiał do końca sytuacji, ale już potrafi kruszyć bariery nieufności u innych. Młody Riou, obdarzony magiczną runą i wychowany przez bohatera sprzed lat, miał wszystko, by sprawdzić się w powierzonej mu roli.

Skłócone Two River City

Średniogórze dysponowało przewagą militarną, ale nie podbiłoby równie łatwo Muse i nie zdobyło wielu innych wiosek oraz miast, gdyby nie wewnętrzne konflikty w Unii Miast Jowston. Poszczególni przywódcy większych metropolii koncentrowali się na dobrostanie i bezpieczeństwie własnych czterech kątów, nie biorąc pod uwagę szerszej perspektywy. Pokazało to już ich spotkanie w Muse, wypełnione kłótniami i wzajemnymi oskarżeniami. Nie byli gotowi sobie zaufać, nie mówiąc już o jakiejkolwiek pomocy. Późniejsze przegrywane z wrogiem z północy bitwy jedynie to potwierdzały.

Fitcher Suikoden 2

Mapa świata jasno wskazywała cele, ale losami Riou i jego kompanów kierował w głównej mierze los. To on przyprowadził do zamku Groznyj Fitchera z zaproszeniem do Two River City. Za jego namową bohater, o którym zaczynały krążyć opowieści, dotarł do metropolii targanej od lat wewnętrznymi konfliktami. Trzy zamieszkujące teren nacje budowały między sobą każdego dnia coraz wyższy mur, żyjąc oskarżeniami i stereotypami. W tym tyglu odmiennych kultur i doświadczeń gotowały się emocje i nerwy, które coraz trudniej było trzymać na wodzy.

Trzy nacje potrzebowały Riou. Delegacja armii Kobr znalazła się tam w idealnym, bo ostatnim momencie, by młody chłopak zdołał załagodzić wieloletnie niesnaski pomiędzy społecznościami. Zbudowane fundamenty współpracy wystarczyły, by nieprzygotowana na taki opór armia Średniogórza przegrała ważną bitwę. Najazd wojsk Kiby i jego syna Klausa zakończył się niepowodzeniem nie ze względu na heroizm obrońców i strategiczne decyzje. Zadecydowały o tym niebywałe talenty Riou, który potrafił zjednoczyć pod jedną banderą ludzi, skrzydlatych i koboldów. Sąsiadów, którzy do niedawna byli gotowi rzucać się sobie do gardeł, aniżeli wzajemnie bronić własnych domów.

Two River battle Suikoden 2

Greenhill

Riou nie wiedział wtedy jeszcze, że kilkaset kilometrów dalej jego przyjaciel Jowy został właśnie podkomendnym księcia Blighta. Chłopak postanowił poświęcić wszystko w co wierzył, by raz na zawsze zapobiec dalszym rozlewom krwi. Był gotów schować dumę głęboko do kieszeni i sprzymierzyć się z człowiekiem, którego nienawidził najbardziej na świecie. A wszystko po to, by dać sobie szansę na realizację ryzykownego i skomplikowanego planu.

To właśnie Jowy, wykorzystując spryt, zdołał niedługo później zasłużyć się w oczach szalonego księcia. Dysponując niewielką grupą żołnierzy, podbił Greenhill. Wystarczyło, że zagrał na ludzkich instynktach i sprowokował obrońców do wewnętrznych walk o jedzenie. Tyle było potrzebne, by mogące bronić się tygodniami miasto upadło, a jego burmistrz Teresa musiała zacząć się ukrywać.

I znów Riou wyruszył do celu, by zaryzykować z grupą kompanów własne życie na poszukiwania sojuszniczki pośród wrogów. Wcielił się w studenta mającego niedługo rozpocząć naukę na lokalnym uniwersytecie, odgrywając perfekcyjnie powierzoną rolę. Odnalazł się w niej dużo lepiej niż mający udawać jego nauczyciela i opiekuna Flik. Wielu nie podołało by tej trudnej misji, wielu by też zginęło próbując dotrzeć do ukrywającej się Teresy. Riou jednak nie pozwolił się zatrzymać, a nawet zdołał przekonać niechętną do porzucenia rodzinnych stron kobietę, by zaufała mu i na pewien czas przeniosła się do zamku Groznyj. Doświadczona gubernator zawierzyła los swój i tysięcy mieszkańców chłopcu, o którym słyszała do tej pory ledwie parę opowieści.

Greenhill Suikoden 2

Bitwa z trzecią kompanią Kiby

Nie minęło więcej niż parę tygodni, a armia Kobr zaczęła liczebnością nadrabiać straty do wojsk Średniogórza. Przyłączyły się do niej zbuntowane jednostki Zakonu Matyldy, którym przewodzili rozczarowani posunięciami Gorudo Miklotov i Camus. Republika Toran, mająca naznaczoną konfliktami przeszłość z Jowston, teraz zgodziła się przysłać swoje wsparcie wraz z doświadczoną Valerią. Riou przełamywał bariery, łagodził konflikty, jednoczył pod sztandarem armii Kobr kolejnych wojowników, którym nie były obojętne losy świata.

Wkrótce liczebne siły miały dostać szansę, by sprawdzić się w ważnej bitwie na półwyspie, na który nacierała trzecia kompania Kiby. Wróg dużo groźniejszy od jednostki Solona Jhee, z którym przyszło się mierzyć Unii jakiś czas wcześniej. Dużo bardziej doświadczony, lepiej przygotowany, a na pewno traktujący wroga z należytym szacunkiem. Blight wiedział, co robi, wysyłając właśnie Kibę i jego syna, znakomitego stratega Klausa.

Armia Kobr nie była bez szans w otwartej bitwie. Shu jednak chciał jej za wszelką cenę uniknąć, bo taka potyczka oznaczała bezsensowną śmierć setek, jeśli nie tysięcy, żołnierzy. Ludzi, którzy mogli w przyszłości budować przyszłość świata czymś więcej niż tylko mieczem. Strateg obrał więc inną ścieżkę i opracował plan zasadzki, w którą miał wpaść Kiba. Wykorzystał do tego celu zagrywkę z rzekomym buntem Ridleya i jego ucieczką. Kiepska opinia o koboldach wśród ludzi ze Średniogórza przysłużyła się Shu, by wyprowadzić wroga w pola. Gdy Ridley niespodziewanie przybył ponownie na pole walki, Kiba był już w punkcie bez odwrotu. Otoczony, musiał poddać się i zrezygnować z samobójczej próby podjęcia nierównej walki.

Kiba Captured Suikoden 2

Nowy król Średniogórza

Prowadzony do twierdzy Groznyj, był gotów na śmierć. Przez wiele lat obserwował wojenną zawieruchę na kontynencie i wiedział doskonale, jakimi zasady rządzi się konflikt na taką skalę. Niewielu bierze jeńców, którzy stanowią tylko dodatkowy kłopot i kolejną gębę do wyżywienia. Riou i jego towarzysze mieli jednak inne plany wobec człowieka, który z dumą i honorem walczy o słuszną sprawę. Wiedzieli, że to nie on odpowiada za bezmyślne mordy i nie popiera masakr dokonywanych przez Lucę. Choć stał pod sztandarem i trwał przy swojej przysiędze wierności nawet wtedy, kiedy młody Blight składał w ofierze pozostałych przy życiu mieszkańców Muse, wiedzieli, że nie jest zły. Przyszło mu tylko służyć pod niewłaściwym panem.

Kiba jednak stanowczo odmawiał. Wolał umrzeć, niż zwrócić się przeciwko tym, którym obiecał służyć do końca swoich dni. Wkrótce jednak nie było już tego, któremu deklarował wierność. Król Średniogórza został zamordowany przez własnego syna. Poniósł niehonorową śmierć, zupełnie nieprzystającą władcy. Otruty winem, zmarł na oczach najbliższych, nie mając nawet szans wyciągnąć miecza do walki. Gdy te wieści obiegły świat, gdy Średniogórze ujrzało swojego nowego króla, właśnie wtedy Kiba zrozumiał, że popełnił błąd. Zgodził się na zmianę stron, musząc porzucić wyznawane od dekad ideały.

Znów los uśmiechał się do Riou. Przeznaczenie odkrywało kolejne karty już dawno ustalonej historii. To właśnie Kiba miał stać się przyczynkiem niespodziewanych zdarzeń, do których parę dni później doszło w lasach nieopodal zamku Groznyj…

Suikoden II to jRPG wymieniany często w jednym zdaniu z innymi kultowymi reprezentantami gatunku, którzy pojawili się na pierwszym PlayStation. Po ponad dwóch dekadach od premiery, postanowiłem poznać legendę o 108 Gwiazdach Przeznaczenia i sprawdzić, czy rzeczywiście jest dużo lepsza od uwielbianej przeze mnie jedynki. Swoje wrażenia i historię z gry przedstawię Wam w ramach opowiadania publikowanego w odcinkach na łamach Gralingradu.

Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli podobało Ci się to opowiadanie, możesz postawić mi kawę. Dzięki!

<— Poprzedni odcinek opowiadania Suikoden 2

<—- Początek opowiadania Suikoden 2

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.