Patapon 2 #5: Generał Kuwagattan
Nie sądziłem, że możemy tak szybko napotkać na naszej drodze wojownika podobnej klasy co Gong. Nowy kontynent nie ustawał w testowaniu umiejętności moich wyznawców. Bitwy z lokalnymi monstrami i długie marsze przez zaśnieżone szczyty okazały się ledwie tylko wprawką do potyczki z generałem Kuwagattanem i siłami prosto z czeluści piekielnych.
Witalność herosa
Generał lubował się w konfliktach i przemocy. Można byłoby rzec, że celebrował je wręcz z przerażającą nabożnością. Odkąd posiadł mroczne moce stał się jeszcze groźniejszy i jakby bardziej skłonny do używania swojej ogromnej maczugi. Patapony miały okazję się o tym boleśnie przekonać. Pierwsza próba pokonania słusznych rozmiarów dowódcy zakończyła się szybką klęską. Może i był powolny, a także dość przewidywalny w swoich ruchach, ale mógł sobie na to pozwolić. Potrzebował tylko jednej okazji, by zmiażdżyć większość napotkanych wrogów.
Przeliczyłem się, wierząc, że Tatepony i Dekapony będą w stanie stanąć z nim w szranki na równych warunkach. Poległy z kretesem, a ja musiałem przemyśleć plan przed ponownym rzuceniem w bój odnawiających się w Drzewie Życia wojowników.
Przypomniałem sobie o Paraget, wrotach do innego wymiaru, w których Tony i podobni mu herosi spotykają się, by szlifować umiejętności i zdobywać cenne artefakty. Zaniedbałem mojego bohatera, zostawiając go samemu sobie. Potrzebował przewodnika, by udźwignąć brzemię roli, którą powierzyło mu przeznaczenie. Przyjrzałem się zdobytym podczas dotychczasowej wędrówki jajom i bez trudu wytypowałem to, które mogło dać bohaterowi najwięcej korzyści. Pokonanie wielkiego ptaka Mochichichiego pozwalało uzyskać błogosławieństwo Gasshingera dotyczące witalności. Jeśli Tony miał zostać strażnikiem chroniącym pozostających za jego plecami współbratymców, potrzebował większej odporności na ciosy. Zdolności wytrzymania wielu uderzeń, nawet od kogoś pokroju Kunwagattana.
Zbyt blisko
Ruszyliśmy w kolejny bój. Tym razem byłem uważniejszy w przekazywaniu rozkazów. Obserwowałem wrogiego dowódcę, który lubił przed atakiem zakrzyknąć swoje imię. Wtedy najważniejsza była obrona, która minimalizowała obrażenia. Dark Hoshipon, nauczony wcześniejszą klęską Dark One’a, tym razem nie zamierzał zostawiać swojego pupila bez wsparcia. Z podziemi wyciągnął plugawą istotę przypominającą wielkiego grzyba, Matango. Monstrum, które trzymało się nieco z tyłu i obrzucało moich wyznawców głazami oraz usypiało toksycznym gazem.
Bitwa przedłużała się. Od trzydziestu minut niebo przeszywały strzały, a po okolicy rozchodziły się dźwięki uderzeń broni białej. Armia Pataponów trzymała się ostatkiem sił. Tony próbował zablokować wysyłane jednostki Akumaponów, chroniąc trzech ostatnich łuczników. Kuwagattan również odczuwał już trudy walki i wycofał się za plecy Matango. Ten z kolei wydawał się niewzruszony płonącymi strzałami. W pewnym momencie Kuwagattan, zirytowany brakiem postępów, ruszył z kolejną ofensywą. Tony przyjął atak, ale ten kosztował go życie.
Musiało minąć kilkadziesiąt sekund nim powróci. Wrogi dowódca nie zamierzał czekać. PonPataPonPata, zaleciłem odwrót, unikając pierwszego uderzenia wielką maczugą. Niestety przy drugim Hatepon znalazł się zbyt blisko. Sztandar upadł na zoraną ostrzami i stopami dziesiątek wojowników ziemię. Musieliśmy znów się wycofać.
Marzenie wojownika
Czułem, że los ze mnie zadrwił, tak wydzierając zwycięstwo, które po prostu się nam należało. Patapolis było ciche po porażce, co sprzyjało podejmowaniu decyzji. Powziąłem kilka, dzięki którym armia zyskała na sile. Tatepony, Dekapony i Yumipony niedługo były gotowe wziąć rewanż. Zarządziłem wymarsz.
Kuwagattan znów szybko ruszył do przodu. Pierwsze Patapony padły po chwili, ale wcześniej zdążyły wyprowadzić swój mocny atak. Tony, tym razem w postaci Dekapona, podjął walkę cios za cios z oponentem. Kiedy wybiłem perfekcyjny rytm, ujął swój młot w obie ręce i zaczął się z nim kręcić, rażąc generała kolejnymi grzmotnięciami.
Matango był w tej bitwie tylko tłem. Znając już taktykę wroga i umiejętnie zarządzając sytuacją na polu walki, utrzymałem armię w lepszym stanie na finałowe momenty potyczki. Kuwagattan nie dostrzegał ryzyka, ruszając na nas ponownie po chwili odpoczynku. Dark Hashipon próbował przemówić mu do rozsądku, ale on był już zbyt pochłonięty walką. Wpadł w nasze sidła i ku rozpaczy czarnej gwiazdy po kolejnej kontrze skonał na polu walki. Tak jak to sobie zapewne kiedyś wymarzył.
Piekielny Goruru
Droga w mrok stanęła przed nami otworem. Przegrupowaliśmy się w Patapolis, a potem moi mali wyznawcy ruszyli w stronę ciemnych chmur i pozbawionych światła pagórków oraz równin. To tam Dark Hashipon, wściekły po utracie dwóch pupili, szykował dla nas coś specjalnego. Przywołał strażnika jądra świata, samego Goruru. Demoniczna bestia była bliźniakiem Gorla, którego niegdyś pokonaliśmy w finale naszej podróży przez kontynent. Dysponowała tym samym zestawem brudnych sztuczek i dwiema formami, które zmieniały się, kiedy druga zbyt osłabła, by kontynuować walkę.
Czarno-złoty skrzydlaty smok z wielkim brzuchem i monstrum przypominające ptaka, któremu przetrącono skrzydła. Groźny przeciwnik, na którego Patapony były jednak znakomicie przygotowane. Wszystko to za sprawą nowej umiejętności, którą nabyły chwilę wcześniej. DonDonChakaChaka. Rozkaz skoku pozwalał im unikać najgroźniejszych ataków bestii. Rzucanych przez smoka magicznych kul czy szalonej szarży ptasiego wariantu.
Czujnie obserwowałem zachowania demona i wyprzedzałem ataki rozkazami. Patapony posłusznie wykonywały polecenia, wyprowadzając skuteczne i dotkliwie raniące ciało kontry. Dark Hoshipon mógł tylko patrzeć na bezradność potwora, który miotał się w kolejnych próbach trafienia dzielnych wojowników o nikłych rozmiarach.
Znów przez pustynię
Zwycięstwo oznaczało, że mogliśmy przedrzeć się przez krainę Akumaponów i dotrzeć bliżej włości Karmenów. Na horyzoncie majaczył wulkan Melala. Dom Fenicciego. Ptaka, któremu wielu przypisywało nieśmiertelność. Naiwne myślenie. Nie stworzyłem na tym świecie niczego, co mogło trwać pomimo upływającego czasu. Patapony dały kres legendom, pokonując ptaka w jednostronnej walce. Kolejny raz potwierdziły, że w bataliach z wielkimi skrzydlatymi zwierzętami nie mają większych kłopotów.
Wędrujące nieprzerwanie od morza ku przeznaczeniu oddziały czekał teraz kolejny sprawdzian. Wyzwanie, któremu kiedyś stawili już czoła. Okrutny upał i bezkres pustyni. Wielkie gejzery wypluwające lawę i płomienie. Przeszkoda, której małe ciała moich wyznawców nie mogły ignorować. Cud deszczu, przywoływanego z wyprzedzeniem, pozwalał jednak łatwo przetrwać tę podróż po palącym stopy piasku.
Po drugiej stronie czekał na nas obóz Karmenów. Niewielka twierdza z wojownikami, którzy nigdy nie spodziewaliby się ujrzeć armii maszerującej od strony pustyni. Mieli tę przewagę, że byli wypoczęci. Mimo to Patapony stanęły do walki i zaczęły spychać obrońców z ich pozycji. Tony prowadził marsz, Tatepony i Dekapony dotrzymywały mu kroku. Nie wziąłem jednak pod uwagę, by przypilnować najmniej wytrzymałych łuczników. Straciliśmy ich, a latający lider Karmenów uśmiechnął się szelmowsko. Wiedział już, że teraz nie będziemy w stanie go w żaden sposób dosięgnąć. Zarządziłem odwrót i przegrupowanie.
Przy drugiej próbie nie popełniliśmy już podobnego błędu, przebijając się przez pustynię i punkt graniczny Karmenów bez specjalnego wysiłku…
—
Patapon 2 to kontynuacja gry rytmiczno-strategicznej wydana w 2009 roku, wówczas ekskluzywnie na PSP. Wymagająca produkcja stawia nas na czele rodzącej się armii małych wojowników, którzy ruszają ku przeznaczeniu. Za pomocą rozkazów wybijanych przy pomocy magicznych bębnów prowadzimy ich przez kolejne bitwy z potworami i wrogimi im cywilizacjami. Co nowego przynosi kontynuacja? Jaka przygoda i jakie wyzwania czekają tym razem na Patapony? Zapraszam do unikalnej relacji z perspektywy bóstwa – tylko w Gralingradzie!
Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli zawsze dobrze trafiać w bęben! Dziękuję z góry!
<— Czwarty odcinek opowieści z gry Patapon 2





