Killzone #1: Inwazja

Killzone blog

Pocisk uderzył gdzieś w bliskiej odległości. Okop zadrżał. Do środka wpadła nowa porcja kamieni i żwiru. Kapitan Templar sprawdził magazynek i wychylił się, by ocenić sytuację. Nie wyglądało to dobrze. Helgaści nacierali z zapalczywością, a sytuacja obrońców z ISA wyglądała z każdą minutą coraz gorzej.

W defensywie

Kilku kolejnych najeźdźców w czarnych pancerzach i ze świecącymi na pomarańczowo goglami padło od celnie posłanych kul. Templar ukrył się, by przeładować magazynek i spojrzał na towarzysza po lewej. Po chwili dołączył do nich inny żołnierz. Szybki oddech od razu zdradzał, że biegł do kryjówki, ile tylko miał sił w nogach. Nazywał się Sanchez. W przeciwieństwie do Templara stacjonował w tym rejonie od dłuższego czasu.

Dysponował bardzo cennym rozeznaniem w terenie. Wiedział o polu minowym, przez które od rana bezskutecznie próbowały się przedrzeć oddziały wroga.

– Jak długo może ich zatrzymać? – zapytał kapitan.

– Raczej już niedługo, biorąc pod uwagę, że próbują je pokonać od wielu godzin – odparł szeregowiec.

Killzone First Mission

Opuszczenie pozycji było jedynym naturalnym wyborem. ISA dała się zaskoczyć. Była zepchnięta do głębokiej defensywy. W takiej sytuacji każdy żołnierz zdolny stawić opór był na wagę złota. Nie było sensu poświęcać ludzi do obrony starych okopów. Walczyć o kawałek pustyni na przedmieściach miasta. Templar ruszył za wskazówkami towarzyszy.

Karabin

Pojedynczy Helghaści zdołali już przedrzeć się do okopów. Kryli się po bunkrach. Czekali na dogodny moment do ataku. Czujność była kluczem do przetrwania. Templar odczytał sygnał stojącego przy wejściu żołnierza. Odbezpieczył granat, podgotował go chwilę i posłał do środka. Eksplozja wyrzuciła chmurę pyłu na zewnątrz. Przedśmiertny krzyk potwierdził przypuszczenia. Kapitan wszedł do środka i zabrał leżący obok ciała karabin.

Helghaści przybyli na Vektę dobrze przygotowani. Ich karabiny były szybkostrzelne i celne. Pod drugim trybem ognia dysponowały pociskami strzelby, które z bliska stanowiły zabójczą broń. Żołnierze ISA nie wahali się, by robić z nich użytek. Na wojnie nie było miejsca na sentymenty. Ekwipunek musiał być przede wszystkim skuteczny. Liczył się cel. W tym momencie było nim po prostu przetrwanie.

Templar przebił się w stronę zniszczonego walkami miasta. Agresorzy zdążyli już opanować ulice. Każdy krok był obarczony ryzykiem. Dowództwo zażądało jego szybkiego powrotu. Czas naglił, ale pośpiech mógł być fatalną pomyłką. Jeden z żołnierzy zatrzymał kapitana.

– Snajper na końcu ulicy. Sprzątnął już kilku naszych – oznajmił bez emocji.

Łatwy cel

Wskazał na wieżę ciśnień. Na górze czekał karabin snajperski. Kapitan podszedł do drabinki. Szczeble były pokryte pyłem. Zacisnął dłoń na pierwszym i zaczął szybko się wspinać. Usłyszał strzał. Echo rozniosło się pomiędzy zniszczonymi budynkami. Nie czuł bólu i tego dziwnego ciepła, które rozchodzi się od miejsca trafienia. Nie on był celem. Wszedł na platformę i przykucnął przy leżącej broni. Przeładował ją, a potem przyłożył lunetę do oka.

Killzone Templar vs Sniper - First Mission

Ostrożnie zmienił pozycję. Padł kolejny strzał. Helghast na końcu ulicy nie ukrywał się. Templar poprawił ułożenie ciała. Przybliżył lunetę do twarzy i kiedy tylko wróg znalazł się w celowniku, nacisnął spust. Strzelec w czerni osunął się za balustradę balkonu, na którym stał.

Żołnierze ISA ruszyli ulicą. Nagle nad nimi pojawił się oddział Helghastów na piętrze budynku. Zanosiło się na rzeź. Templar zareagował błyskawicznie. Wyciągnął karabin i posłał serię, która położyła dwóch nieprzyjaciół. Zabrakło pocisków w magazynku na trzeciego. Zmiana trwała wieczność. Kiedy wreszcie mógł, wychylił się i dokończył dzieła.

Zbieg okoliczności

Zszedł na dół i ruszył ulicą. Dotarł na plac poryty okopami i bruzdami eksplozji. Ktoś krzyknął „APC!”. Seria z karabinu stacjonarnego zagłuszyła resztę. Kapitan wskoczył do kryjówki. Wtulony w piach żołnierz obok zaczekał na odpowiedni moment, by przekazać informacje. Obok leżała rakietnica z kilkoma pociskami. Szczęśliwy zbieg okoliczności. Templar nie dał się zauważyć. Przejął broń i szybko przycelował. Pierwszy trafiony. Znad pojazdu zaczął unosić się ciemny dym. Drugi pocisk. Eksplozja posłała górę pancerza na kilka metrów w powietrze.

Templar vs APC - First Mission

Pokonał może parę metrów. Odgłosy walk ściągnęły oddział Helghastów. Templar spojrzał na kilku mężczyzn zmierzających w ich stronę. Szli blisko siebie z wycelowanymi w ich stronę karabinami. Zbyt blisko. Kapitan wyciągnął granat, odczekał chwilę i posłał w sam środek pomiędzy nich. Eksplozja rozrzuciła ciała. Trzech zabitych za jednym zamachem.

Mogli kontynuować. Żołnierze ISA otrzymali już rozkazy. Jan Templar miał jak najszybciej znaleźć się w centrum dowodzenia. Wiedzieli, co trzeba zrobić. Najkrótsza i najprostsza droga została jednak zablokowana. Gruzowiska, wielkie leje po bombach, wraki pojazdów nie pozwalały na dotarcie do bazy ziemią. Jeden z szeregowców przekazał wieści kapitanowi. Trzeba było wejść na górę. Na platformy do napraw wahadłowców.

Wszechstronny żołnierz

Wąska klatka schodowa zaprowadziła go na górę. Metalowe kratki podłogi informowały otoczenie o każdym kroku. Nikt nie mógł być niewidzialnym w tych warunkach. Kapitan wychylił się i posłał celne pociski. Dwóch zaskoczonych Helghastów, którzy zmierzali w jego stronę, zginęło na miejscu. Ruszył w kierunku ciał. Zebrał magazynki do przejętego wcześniej karabinu. Przytulił się do zimnego filara, a chwilę później z oddali padły strzały w kierunku podążających za nim żołnierzy ISA. Na drugiej platformie czaili się kolejni Helghaści. Sięgnął po snajperkę, do której miał jeszcze kilka pocisków.

Killzone Shuttle Repair Bay

Była idealna, by wyeliminować cele w oddali i nie marnować amunicji. Zamaskowani agresorzy nie spodziewali się tego. Widział przez lunetę ich słabo osłonięte ciała. Głośny huk wystrzału rozszedł się w powietrzu. Pierwszy padł. Drugi padł. Trzeci padł. Nie był strzelcem wyborowym, ale potrafił sobie poradzić z takim wyzwaniem. Wszechstronność na placu boju była teraz w cenie, a on zdecydowanie mógł się nią pochwalić…  

—

Killzone to wydany w 2004 roku na PlayStation 2 FPS, który opowiada o konflikcie ISA i Imperium Helghan. W charakterystyczny sposób łączy wojenną atmosferę z motywami science-fiction, stawiając na wolniejsze tempo zabawy i taktykę. Jak wypada produkcja zapowiadana przed premierą na „Halo-killera”? Poznaj historię kapitana Templara i innych postaci w unikalnej formie opowiadań. Tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi odeprzeć kolejną falę Helghastów! Dzięki z góry!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.