Syberia 3 #11-ost.: Ziemia obiecana
Wędrowczyni bez celu. Słowa jukolskiego mędrca, z pewnością unikalnego w skali świata strażnika granicznego, mocno zarezonowały w umyśle Kate. Gospodarz jakby wiedział, że przybędzie. Duchy zapowiedziały mu jej wizytę. Walker, wciąż mając w pamięci wizje z rytuału w świątyni ukrytej niedaleko stadionu, nie śmiała kwestionować jego słów.
Alkohol dla duchów
Rozmowa była krótka. Siwobrody mężczyzna bardzo konkretnie zdefiniował potrzeby duchów, które musieli zaspokoić uczestnicy migracji, jeśli chcieli otrzymać pozwolenie na wejście do świętej ziemi. W pierwszej chwili Amerykanka myślała, że się przesłyszała, ale jednym z wymagań naprawdę był alkohol. Wódka, która poprzez gardło mędrca miała trafić do duchów i uprzyjemnić im czas. Zdobycie jej nie powinno sprawić większych trudności, bo już wcześniej, w rozmowie ze strażnikiem granicznym po drugiej stronie, usłyszała o regularnie posyłanych przez niego butelkach trunku. Z pewnością uda się jej przekonać go do oddania kilku dodatkowych. Większe obawy miała co do konieczności wygłoszenia specjalnej inkantacji. Nie czuła się na siłach, by to zrobić, a szamanka nadal dochodziła do siebie po wcześniejszym rytuale.
Walker opuściła jurtę i skierowała się w stronę mostu. Jak tylko przekroczyła go, zobaczyła strażnika, który ze strachem w oczach odpala w pośpiechu swój motocykl. Pognał obok czekających na możliwość przejścia strusi i Jukoli. Kate dobrze wiedziała, że nie wróży to niczego dobrego. Przerażony potencjalnymi konsekwencjami decyzji, które miałby podjąć sam, popędził do swoich zwierzchników, by zdać raport. To oznaczało, że wrogowie Jukoli niedługo dowiedzą się o ich położeniu. Musiała jak najszybciej pomóc im przeprawić się przez rzekę.
Szukając wskazówek, udała się do jurty szamanki. Ayavaska była bardzo osłabiona po rytuale. Skacowana, cedziła słowa z wysiłkiem. Nie była zaskoczona prośbą o alkohol. Wódka od zawsze była paliwem dla duchów. Niestety całe swoje zapasy zużyła podczas niedawnej ceremonii w świątyni. Kate postanowiła wypytać o inkantację, której oczekiwał mędrzec zza rzeki. Okazało się, że nie jest to żaden wiersz czy pieśń, a odpowiednio nadany sygnał dymny, do którego należało użyć przekazywanej z pokolenia na pokolenie maszyny. Zmęczona rozmową szamanka zasnęła, a Kate zabrała z jej rzeczy niewielką laskę, która, jak przeczuwała, mogła za moment się przydać.
Sygnały dymne
Wróciła do budynku strażnika i wybiła szybę w drzwiach z tyłu za pomocą znalezionej wcześniej cegłówki. W niewielkim, ale całkiem dobrze urządzonym wnętrzu znalazła piersiówkę. Tyle musiało wystarczyć, by ukoić potrzeby duchów. Wysłała ją wagonikiem na drugą stronę. Po pewnym czasie pojazd wrócił, wypełniony trocinami. Jak domyśliła się, mogły posłużyć do rozpalenia palenisk w konstrukcji do wysyłania sygnałów dymnych.
Nie musiała jej szukać. Była dobrze zakonserwowana i najwyraźniej dobrze pilnowana, bo pomimo upływu lat i licznych wrogów Jukoli, nikt nie zdecydował się jej zniszczyć. Czekało ją kolejne wyzwanie, by bez wskazówek i jakiejkolwiek pomocy nadać cztery sygnały we właściwych barwach i kształtach. Choć w bliskiej odległości miała tak wielu członków plemienia, znów była zdana tylko na siebie. Nie pierwszy i jak czuła nie ostatni raz.
W szafkach na dole maszyny znalazła ułożone kawałki suchego drewna, kolorowe węgielki i metalowe kominki w różnych kształtach. Z tyłu urządzenia wychodziły do góry cztery rury, które mogła otworzyć, by ułożyć w środku węgielki. Chodziło o to, by umożliwić przepływ powietrza, a jednocześnie rozżarzyć je tak, by wypuściły dym w konkretnym kolorze. Po drugiej stronie konstrukcji musiała z kolei właściwie umieścić znalezione kominki, by wydobywający się dym przyjął właściwy kształt.
Błogosławieństwo
Działała instynktownie. Opierała się na logice i uważnym oku, próbując wszystko odpowiednio przygotować. Czuła, że na drugim brzegu ktoś ją obserwuje i wyczekuje na dymny komunikat, który zamierza nadać. Kiedy szary dym zaczął zmieniać kolory na czerwony czy niebieski zyskała dodatkowy zastrzyk energii. Zrobiła krok we właściwą stronę. Była z siebie dumna, ale też szczęśliwa, że w takim momencie nie zawiedzie swoich towarzyszy podróży. Kontynuowała i wkrótce w niebo poszybował sygnał zgodny z wytycznymi.
Z komina na dachu jurty mędrca wydobył się czarny dym, który oznaczał odpowiedź. Akceptację i błogosławieństwo. Wypatrujący tego widoku Kurt odwrócił się do Kate, która właśnie nadbiegła. Podziękował w imieniu swoim i całego plemienia. Walker wiedziała jednak, że to nie koniec ich problemów. Ucieczka strażnika oznaczała, że nie będą mogli w komplecie przeprawić się na drugą stronę. Ktoś musiał zostać, by aktywować mechanizm sterujący mostami.
Oscar zaproponował, że to zrobi. Kate nie rozważała nawet tej propozycji. Nie wyobrażała sobie, by znowu mogła go utracić. Automaton przytomnie zauważył jednak, że po przejściu na drugi brzeg może wysłać po niego wagonik, którego używali mędrzec i strażnik. Walker chciała, by zamienili się miejscami, ale ich spór zakończył dźwięk silnika nadlatującego śmigłowca.
Pułkownik
Kurt krzyknął, że to żołnierze, którzy ich ścigają. Oscar pobiegł do budynku, by opuścić most w odpowiednim momencie. Tymczasem Walker i reszta plemienia zaczęli przechodzić po pierwszej części przejścia. Za ich plecami wylądował tymczasem wojskowy helikopter, z którego wysiedli pułkownik i jego uzbrojeni podwładni. Dwóch z nich skierowało się do domu strażnika. Zaczęli wyważać drzwi.
Oscar zbyt długo analizował mechanizm. Nie zdążył pociągnąć dźwigni. Kate poczuła, że jest mu potrzebna i zawróciła, ignorując desperackie wołania Kurta. Kiedy weszła do środka, zobaczyła metalowego towarzysza leżącego na ziemi z otwartą pokrywą klatki piersiowej. Ktoś zabrał jego serce.
Po chwili naprzeciw niej pojawił się pułkownik z przepaską na oku w towarzystwie dwóch żołnierzy.
– Gra skończona, Kate Walker – obwieścił, a następnie rzucił pod jej nogi serce automatona.
Pojmana
Kate szybko przeanalizowała sytuację i swoje szanse. Żołnierze zbliżali się do mostu i za moment pochwyciliby Jukoli. Mogła zrobić tylko jedno. Obróciła się, kładąc ręce za głową. Zasugerowała, że się poddaje. Kiedy człowiek pułkownika zbliżył się, by założyć kajdanki, na moment zdjął rękę z karabinu. Wtedy też pociągnęła wajchę, którą miała obok siebie. Mechanizm z łoskotem opuścił jedną połowę mostu i podniósł drugą, dając Jukolom szansę na znalezienie się poza granicami nieprzyjaznego im kraju.
– Obezwładnić tę głupią krowę! – krzyknął wściekły pułkownik, widząc uciekających mu z rąk członków plemienia.
Kurt, Ayavaska i pozostali Jukole patrzyli w milczeniu, jak żołnierz prowadzi Kate Walker do śmigłowca. Odzyskała pełną świadomość dopiero na pokładzie, gdzie powitały ją słowa doktor Efimowej.
– Proszę dobrze wykorzystać tę podróż i się zrelaksować. Już niedługo będziemy mieć sporo czasu, by porozmawiać o wszystkim, co się wydarzyło. Dostaniemy tyle czasu, ile nam tylko potrzeba – zakomunikowała enigmatycznie.
Kate wyjrzała przez otwarte drzwi. Nim odlecieli, zobaczyła jeszcze, jak plemię Jukoli wkracza do świętej ziemi, osiągając cel swojej długiej i pełnej rozmaitych wyzwań migracji…
KONIEC
—
Syberia 3 to trzecia odsłona słynnej serii gier przygodowych, za którymi stoi Benoit Sokal i jego zespół. Produkcja wydana ponad dekadę po wcześniejszej odsłonie pozwala poznać dalsze losy Kate Walker i przeżyć z nią kolejną przygodę w niegościnnych rejonach dalekowschodniej Rosji. Za nami kolejna wyprawa po mroźnej Rosji, gdzie musieliśmy stawić czoła wielu wyzwaniom. Dzięki za tę podróż z Kate Walker i już teraz gorąco zapraszam na kolejną, którą też znajdziecie w Gralingradzie!
<— Dziesiąty odcinek opowiadania z gry Syberia 3
<— Początek opowiadania o losach Kate Walker w Syberii 3







