Mizeria FM19 #36: Stach w Trnawie

Stach Mizeria Spartak Trnawa v2

Prezes Zagłębia Sosnowiec stanowczo odmówił spełnienia prośby Stacha. Bez ogródek wyraził swoje niezadowolenie, że trener w ogóle bierze pod uwagę opuszczenie klubu w takim momencie sezonu. Mizeria był już jednak zdecydowany na przeprowadzkę na Słowację. Jeśli nie mógł tego zrobić pokojowo, postanowił podłożyć ładunki i spalić za sobą mosty prowadzące na Śląsk.

Powiedzmy to sobie szczerze – Stach nie chwycił Pana Boga za nogi, podpisując kontrakt ze Spartakiem Trnawa. Dla niego jednak był to krok we właściwym kierunku. Czuł, że tam dostanie prawdziwą szansę, by zabłysnąć. Cel miał klarowny. Chciał szybko awansować do europejskich pucharów i zacząć wyrabiać sobie markę na kontynencie. Cały świat miał wkrótce rozsmakować się w Mizerii. Rzucił więc papierami i poszedł na krótkie bezrobocie, by otworzyć furtkę biednemu zarządowi Spartaka.

Mizeria w Spartaku

Rozeznanie w Trnawie

Panie Stachu, bardzo dziękujemy za ten bohaterski gest – powiedział na oficjalnym powitaniu z udziałem włodarzy klubu prezes Marek Ondrejka – jesteśmy niezmiernie wdzięczni, ale również pewni, że teraz przed Spartakiem czas świetności. Niech nas Pan prowadzi, trenerze! – wręcz zakrzyknął, wchodząc na nieco zbyt wysokie tony.

Mizeria miał pełne poparcie zarządu, który z niewiadomych względów uznał go wręcz za trenerskiego zbawcę. Tym trudniej było to wytłumaczyć, że polski trener w Trnawie jeszcze w gruncie rzeczy nic nie zrobił. A spraw do zaopiekowania nie brakowało. Dokładnie 90 dni dzieliło go od pierwszego spotkania ligowego drużyny po długiej przerwie. Miał te kilka tygodni na rozruch, bo na Słowacji trwała przerwa spowodowana mundialem.

Składało się to wszystko idealnie. Szkoleniowiec mógł poznać piłkarzy i wbić sobie do głowy informacje, że budżet Spartaka jest na minusie, zawodnicy pobierają z klubowej kasy więcej niż powinni, a kadra jest stara i mało perspektywiczna. Wisienką na torcie był w tym wszystkim fakt, że zespół balansował na granicy strefy spadkowej.

Czystki Stacha

Kilka sesji treningowych dało Mizerii rozeznanie w sytuacji. Musiał pozbyć się starego i przepłacanego bramkarza Penksy, który tylko zabierał miejsce zdolnym młodzikom. W obronie mógł liczyć na wystarczające połączenie doświadczenia i młodocianej werwy. Im dalej w przód, tym jednak wyglądało to gorzej. Najlepszy pod względem techniki i kreatywności pomocnik Patrik Slysko przebywał na wypożyczeniu w Dunajskiej Stredzie. Drugi, Chorwat Filip Dangubic wyglądał na człowieka, który wyczekuje już na koniec umowy i szansę ucieczki. Pozostali wyglądali co najwyżej przeciętnie.

Bartolomej Dungel

W ataku najzdolniejszy Bartolomej Dungel od miesięcy grał piach. Skonfliktowany z poprzednim trenerem, a teraz także kibicami, którzy nie szczędzili mu krytyki, miał wszystko w dupie. Obok niego do dyspozycji Mizerii był jeszcze nie najgorszy 30-latek Nurković i kiepski Yanis, który szybko wylądował na liście transferowej.

W klubowej kasie świeciło pustkami, a prezes ze łzami w oczach odpowiadał, że nie może dać grosza więcej na pensje. I tak już sam przestał pobierać wynagrodzenie, żeby tylko bilans się choć trochę zgadzał. Mizeria więc bez skrupułów żegnał kogo mógł. Adam Marciniak odszedł do Arabii Saudyjskiej za 34 tysiące euro. Lukas Gressak za drobniaki trafił do białoruskiego Eniergietiku-BGU, a bramkarz Penksa wyemigrował do Azerbejdżanu, by odcinać ostatnie kupony od długiej kariery.

Ratunek z rezerw Wisły Kraków?

Mizeria odzyskał około 7 000 euro w budżecie na pensje, ale ten nadal był przeciągnięty poza wyznaczoną granicę. Mimo to trener postanowił zaryzykować, bo potrzebował jeszcze bramkostrzelnego snajpera z górnej półki. Wykorzystał kontakty nabyte w Polsce w ostatnich latach, by dogadać się z Wisłą Kraków na wypożyczenie 24-letniego Abdulrahmana Taiwo. Ten, po konflikcie ze szkoleniowcem, wylądował w rezerwach Białej Gwiazdy. Na Nigeryjczyka poszły całe odzyskane środki na pensje. Prezes ze łzami w oczach i wymuszonym uśmieszkiem na twarzy podpisał odpowiednie dokumenty.

Abdulrahman Taiwo

Nie mając żadnego pola manewru i nadal braki na pozycjach bocznych pomocników oraz rozgrywającego, Stach desperacko poszedł w stronę wypożyczeń. Byle tylko skompletować kadrę gotową na walkę, dołączył do zespołu dwóch słabych skrzydłowych, których koszt wyniósł po kilkaset euro na głowę.

Na granicy lig

Tak przygotowany rzucił swój zespół w bój w sparingach. 2:3 z Wisłą Płock i 5:2 z Rakowem Częstochowa najlepiej opisywały obecne możliwości Trnawy. Drużyna znajdowała się poziomem gdzieś pomiędzy ekstraklasą, a 1. ligą polską. Jak reagowali na to kibice? Do Mizerii podchodzili nieufnie, zwłaszcza wobec przeprowadzanych czystek i mało perspektywicznych wzmocnień. Polak nie miał na koncie wielu sukcesów, nie był swój, o Słowacji miał mgliste pojęcie. Na konferencji nawet potrafił przywitać się z zebranymi gośćmi po czesku. Na domiar złego zaczął mylić ligi i sugerować, że obawia się zwłaszcza Slovana Liberec.

Prezes i zarząd patrzyli jednak z nadziejami na przyszłość klubu prowadzonego przez ponad sześćdziesięcioletniego Polaka. Ufali mu całkowicie, kładąc na szali … w gruncie rzeczy niewiele, bo życie społeczności Trnawy nigdy nie kręciło się zbyt mocno wokół futbolu. Nawet spadek do niższej ligi ruszyłby co najwyżej kilka tysięcy osób. Ciężar mógł czuć tylko Stach, którego kariera mogła z tego miejsca pójść w dwóch jakże odmiennych kierunkach…

Mizeria FM19 to kariera polskiego trenera-obieżyświata, który dorastał na Haiti i postanowił zostać nowym Kazimierzem Górskim. Stach Mizeria rozpoczął swoją przygodę w Puszczy Niepołomice, a później trafił do Zagłębia Sosnowiec. Jego kolejne perypetie będziecie mogli śledzić w opowiadaniu w Gralingradzie. Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite.

<—— Kariera FM 19: Stach i dojrzewająca myśl o odejściu

Kariera FM 19: Stach niczym Orzeł z Wisły —–>

<—– Pierwszy odcinek kariery Stacha Mizerii w Football Manager 2019

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.