Anthem #7: Legion Świtu

Anthem blog

Legion Świtu. To coś więcej niż grono wojowników w metalowych zbrojach, którzy niegdyś dokonali wielkich rzeczy. To fundament, na którym zbudowano samą ideę bycia freelancerem. Nie bez przyczyny każdy kolejny pilot z takim szacunkiem i uznaniem wspomina generał Helenę Tarsis i jej oddział.

Gwardia przyboczna

Dawno temu, gdy Bastion pogrążony był w chaosie, a Hymn Stworzenia rodził potwory szybciej, niż ludzie byli w stanie je pokonać, pojawiła się generał Helena Tarsis. To ona zgromadziła wokół siebie pierwszych śmiałków. Ludzi gotowych przywdziać prototypowe pancerze i zaryzykować życie w walce z niepojętym. Jej armia nazwała się Legionem Świtu. Nie bez przyczyny. Jej celem było przynieść ludzkości nowy poranek, w którym strach nie rządziłby już światem.

Kiedy dzisiaj freelancer wyrusza na misję lub patrol, czuje w sercu dumę, ale i odpowiedzialność wynikającą z przynależności do tej samej kasty. Wie, że dźwiga na swoich barkach pewnego rodzaju zobowiązanie. Coś, co stanowi podstawę zaufania wszystkich mieszkańców Bastionu do pilotów javelinów i co zostało tak brutalnie nadszarpnięte przez klęskę w Sercu Furii.

Wyzwania legionistów Anthem

Niespodziewanie dla bohatera i jego kompanów, Haluka i Faye, na horyzoncie pojawiła się szansa, by ożywić przekazywaną z ust do ust legendę. Księżniczka Zhim wywiązała się ze swojej części umowy i nakierowała śmiałków na pewien trop. Cztery grobowce. Czterej legioniści należący do gwardii przybocznej Heleny Tarsis. Chcąc odnaleźć miejsce spoczynku samej generał, należało najpierw odwiedzić ich i złożyć wyrazy szacunku. A to z kolei oznaczało konieczność spełnienia określonych wymagań, które potwierdzały, że ktokolwiek zamierza wejść do grobowców, naprawdę na to zasługuje.

Nauczyciele sprzed lat

Owen zdołał rozszyfrować zagadkowe wskazówki i precyzyjnie określić cztery lokalizacje. To był ledwie początek drogi. Legion Świtu tworzyła elita wojowników, która mogła inspirować nie tylko wyznawanymi zasadami, ale też umiejętnościami bojowymi. Artinia, która nigdy nie zmarnowała kuli. Yvenia, której niezachwiana siła i zaangażowanie pozwalały pokonać wszelkie przeciwności. Gawnes, który niejeden raz spojrzał śmierci w oczy i którego ostrze nigdy się nie wycofało. Cariff, którego zmysł strategiczny pozwalał mu w pojedynkę zatrzymać całą hordę Urgothów.

Wielcy wojownicy, którym dzisiaj niewielu pilotów może dorównać. Freelancer musiał z pokorą zmierzyć się z ich wyzwaniami i przyznać, że wiele jeszcze przed nim nauki. Kiedy zjawiał się u progu grobowców spokojny głos poddawał ocenie jego dokonania, doskonale wiedząc o wcześniejszych sukcesach i porażkach. W ostatnim zdaniu podsumowywał, czy bohater jest godny spotkania z poległymi herosami sprzed lat.

Wyzwania legionistów - Anthem blog

Legioniści Świtu okazali się cennymi nauczycielami. Przypomnieli pilotowi o obowiązkach, motywując do częstszych patroli i wykonywania zadań gwarantujących otrzymanie skrzyń z zasobami. Odświeżyli też zaniedbywane umiejętności bojowe. Freelancer tak bardzo poddał się rutynie, że zapomniał o roli kombinacji ataków i umiejętności specjalnej swojego kombinezonu. Zmotywowany przez dawnych herosów, skupił się na nadrabianiu zaległości, co szybko przełożyło się na jego sukcesy w kolejnych bitwach ze Szramami, Banitami czy żołnierzami Dominium.

Symbol upadku freelancerów

Wreszcie osiągnął swój cel. Każdy z legendarnych członków gwardii przybocznej generał przyjął go i pozwolił oddać mu hołd. Chwilę później Faye zdołała odszyfrować zapiski przekazane przez Zhim i zlokalizować miejsce pochówku Tarsis. Przypadek? Trudno w takich chwilach nie oprzeć się wrażeniu, że to coś więcej.

Kiedy wylądował u progu grobowca, serce zabiło mu mocniej. W słuchawce słyszał zaniepokojony, pełen ciekawości głos Faye, której rozległa wiedza zdawała się na nic wobec niepewności, co za chwilę odkryją i zobaczą. Haluk nie krył swojego zdenerwowania. Widział i przeżył już wiele, ale w tej chwili każdy freelancer równie łatwo poddawałby się potrzebie chwili.

Opuszczony, zamieszkiwany przez skorpiony, grobowiec symbolizował upadek pilotów javelinów. Herosów, którzy spadli z niebios i teraz mozolnie starali się odbudować swoją pozycję. Wymowne były słowa Haluka, który przyznał, że to miejsce powinno być strzeżone bez przerw przez czterech legionistów. Powinna być pełniona straż honorowa. Los napisał jednak inny scenariusz, w którym przychodzącego oddać hołd freelancera witały zamiast tego agresywne skorpiony.

Miejsce pochówku generał Tarsis

Sam sarkofag z prochami generał był dobrze zabezpieczony. Chroniony z zewnątrz kamiennymi blokami i mocnymi wrotami, które otworzyć mogły tylko odpowiednie kombinacje symboli legionu. Nie stanowiły przeszkody dla rozumiejącego ich znaczenie freelancera. Odnalazł trzy piedestały i ustawił malunki we właściwy sposób. Ciężkie wrota z mozołem otworzyły się, wzbijając tumany kurzu i pyłu.

Pilot wszedł do środka. Choć minęło pięćset lat od złożenia tutaj dzielnej dowódczyni, jej sarkofag i otaczające go piękne statuy pozostawały w znakomitym stanie. Nie niepokojone przez nikogo, czekały na pierwszego śmiałka, który zdecyduje się tu przybyć, a przy tym okaże godny wejścia do serca grobowca.

Anthem The Tomb of General Tarsis

Haluk, Faye i sam bohater liczyli, że odnajdą tu javelin należący do legendarnej pilotki. Zamiast niego otrzymali jednak tylko sygnet. Coś, co cyfrantka szybko odczytała jako klucz do otwarcia Fortecy Świtu. W tej samej chwili, kiedy pilot wziął go w dłoń, usłyszał za swoimi plecami podejrzany dźwięk. Odwrócił się, by zobaczyć Monitora.

Wielkie ambicje

– Witaj ponownie, freelancerze. Cieszę się, że cię widzę.

Czego chcesz?

– Tego samego co ty. Chcę jej pancerza. Tego, który podbił Serce Furii.

– Dlaczego? Nagle interesujesz się historią? – odparł z przekąsem bohater.

– Ktoś musi odziedziczyć to, co po niej zostało. A ja zasługuję na to, by kontynuować jej dziedzictwo.

Myślisz, że jesteś następcą generał Tarsis? Kimś jej pokroju? Nie miałem pojęcia, że Dominium może mieć takie urojenia.

– Nie musimy być wrogami, freelancerze. Myślisz, że obchodzi mnie Cenotaf albo Serce Furii? Dla mnie liczy się tylko Hymn Stworzenia. Wyobraź sobie całe dobro, jakie moglibyśmy uczynić. Zdecydowalibyśmy, co jest najlepsze dla świata. Moc czystego stworzenia byłaby w zasięgu naszych rąk.

– Dla mnie ważniejsi są mieszkańcy Bastionu.

– Proszę bardzo, jeśli są dla ciebie tacy piekielnie cenni, możesz ich sobie zatrzymać. Po prostu oddaj mi javelin Świtu. Jeden zardzewiały, stary pancerz w zamian za wszystkie te życia. To chyba dość hojna oferta, nie sądzisz?

W tej samej chwili do ucha bohatera przyszło ostrzeżenie Faye. Dominium namierzało jego lokalizację. Monitor grał na zwłokę, bo chciał przejąć sygnet.

– Nie ma żadnego javelina. Zjeżdżaj! – pilot przerwał projekcję adwersarza i ruszył do wyjścia. Grobowiec zdążył jednak już wypełnić się wrogami, którzy mieli jeden cel. Zatrzymać go i odebrać artefakt, który pozyskał.

Anthem Hołd

Bliżej celu

Wiedział, że nie może do tego dopuścić. W takim momencie dużo bardziej przydatny byłby kombinezon kolosa, ale musiał radzić sobie ze zwrotniejszym rangerem. Ostrożnie przesuwał się w stronę wyjścia, nie dając się oflankować i zaskoczyć. Lufy karabinu i ciężkiego pistoletu wypluwały kolejne pociski, a przed nim padały dziesiątki wysłanników Monitora.

Duża grupa zebrała się przed wejściem, szykując się do zasypania freelancera gradem kul. Wykorzystał mobilność i jak tylko dostrzegł przestrzeń odpalił silniki odrzutowe, by wydostać się z obławy. Transportowiec Haluka zbliżył się już na odpowiedni dystans, by zdołał do niego dotrzeć, nie przegrzewając napędu.

Zrobili kolejny krok ku realizacji celu. Mieli sygnet, który mógł doprowadzić ich za moment do javelinu generał Tarsis. Byli bliżej wyczekiwanego powrotu do Serca Furii. Z jakiegoś względu atmosfera we wnętrzu transportera była napięta. Haluk obwiniał freelancera i Owena o ściągnięcie im na plecy Dominium. Faye była przerażona wizją Monitora przejmującego kontrolę nad hymnem. Owen tymczasem podjął kolejną próbę przekonania wszystkich, że powinien być w terenie i pilotować javelina jako wsparcie dla bohatera. W tamtej chwili żaden z obecnych w mającym swoje lata tragarzu nie dostrzegł, że stanowcza odmowa całej trójki wywoła coś więcej niż tylko złość cyfranta połączoną z rozczarowaniem…

Anthem to trzecioosobowa gra akcji i jednocześnie gra-usługa, która powstawała w ogromnych bólach w studiu BioWare. Zapowiadane wyłączenie serwerów na początku 2026 roku zachęciło mnie, by rzucić okiem na projekt nazywany przez wielu „porażką”. Jak się prezentuje z perspektywy osoby, która głównie ogrywa tytuły dla pojedynczego gracza? Co ma do zaoferowania w warstwie gameplayowej i fabularnej? O tym wszystkim opowiem w swoich relacjach z Anthem. Tylko w Gralingradzie!

<— Poprzedni odcinek historii freelancera z gry Anthem

Następny odcinek opowieści o freelancerze z gry Anthem —>

<—- Pierwszy wpis z gry Anthem

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.