Anthem #8: Marzenie zdrajcy
Twierdza Świtu pozostawała zamknięta od pięciuset lat. Zapieczętowana, w ciszy obserwowała zmiany zachodzące w Bastionie. Przyglądała się w ciszy freelancerom, którzy starali się nawiązywać do chwały dawnych legionistów. Do herosów, którzy przed laty wyzwolili ludzkość z niewoli urgothów i pokazali, że człowiek zdolny jest do wielkich czynów.
Trzy próby
Od wieków żaden pilot nie postawił tu stopy. Nie było kolejnych, którzy mogliby zmierzyć się z próbami i udowodnić, że zasługują na tytuł legionisty. Bohater, wchodząc do środka, zapisywał nowy rozdział historii. Każdy krok między posągami i urnami pogrzebowych bohaterów ważył wiele, ale był też ogromnym zaszczytem. Faye szeptała w słuchawce, a jej głos drżał z zachwytu i respektu. Haluk, choć starał się trzymać maskę sceptyka, nie potrafił ukryć wzruszenia.
Usłyszał głos Ardena Vassy. To on zapowiedział próby, które miały czekać śmiałka. Trzy filary Legionu: Moc, Determinacja i Odwaga. Trzy sprawdziany, które miały potwierdzić, że naprawdę zasługuje na to, by stanąć w szeregu z dawnymi herosami. Trzy wyzwania związane z obawami i przeciwnościami, którym będzie musiał stawiać czoła.
Najpierw Próba Mocy. Przeniósł się do osobnej przestrzeni, gdzie nie mógł liczyć na żadne wsparcie. Powitał go ogromny, pyłowy tytan, który przypominał o bezlitosnej potędze natury i Hymnu Stworzenia. Gigant o ogromnej sile, który z łatwością potrafił jednym atakiem pozbawić javelina cennej osłony. Bohater musiał być szybki i przewidujący, by unikać ciosów, a jednocześnie wykorzystywać skromne okazje na skuteczny atak w odsłonięty punkt wyzierający na krótką chwilę spod kamienistego pancerza. To było spotkanie ze strachem. Z obrazem, który utrwalił się w pamięci pilota dwa lata wcześniej, kiedy w przerażeniu uciekał z rannym Halukiem z Serca Furii.
Determinacja i odwaga
Potem przyszła Próba Determinacji. Desperacka obrona linii, na którą napierały kolejne zastępy Dominium. Freelancer mógł na własnej skórze poczuć beznadzieję sytuacji, jak kiedyś żołnierze Legionu, stojąc w wąwozach przeciwko przeważającym siłom wroga. Wiedzieli, że cofnięcie się oznacza zagładę Ancjum. Na jego barkach spoczywała podobna presja. Powodzenie misji oznaczało szansę na powrót do Serca Furii. Zasypywał więc oddziały wroga granatami i rakietami, posyłał dziesiątki pocisków w dół, na lewo i na prawo, a kiedy jakieś wilkory zdołały podbiec bliżej, machał buławą, nie zważając na coraz większe zmęczenie.
Wreszcie nadeszła Próba Odwagi. Inna od poprzednich. Bardziej osobista. Został pozbawiony swojej tarczy, która dawała mu do tej pory siłę. Stawił się na miejscu bez javelina. Nagi wobec wspomnień i własnych lęków. To właśnie wtedy przemówiła sama Helena Tarsis. Nie była już odległą legendą, lecz przewodniczką, która przypomniała, że odwaga nie polega na sile i wytrwałości. Bazuje na gotowości, by każdego dnia stawać przeciwko otaczającemu nas chaosowi. Freelancer przeszedł tę próbę w minionych dwóch latach. Wydostał się z mroku klęski w Sercu Furii i odnalazł światło, a wraz z nim też samego siebie.
Drzwi komnaty w sercu fortecy otworzyły się, prowadząc do najświętszego z miejsc. To tam stał legendarny Javelin Świtu. Symbol zwycięstwa i nowego początku. Miał stać się teraz nim ponownie. Dla niego. Dla Haluka i Faye. Również dla wszystkich mieszkańców Bastionu.
Marzenie zdrajcy
Zamiast triumfu przyszła jednak zdrada. Usłyszał za sobą kroki. Nim zdążył się odwrócić, Owen, wierny towarzysz i przyjaciel, sparaliżował go celnym strzałem. Kolos stał się nagle więzieniem. Skałą, która nie zamierzała ani drgnąć. Owen tymczasem skierował swoje kroki do javelina. Bez cienia zawahania i wątpliwości wskoczył w pancerz generał Tarsis, realizując marzenie, którego tak wielu nie chciało mu pozwolić spełnić. Wreszcie był pilotem. I to nie byle jakim, bo kierującym jednym z najsłynniejszych javelinów w historii świata. Czuł, że właśnie przestaje być zwykłym, lekceważonym cyfrantem, a staje się herosem zdolnym realnie wpływać na losy innych.
– W końcu nadeszła moja chwila. Koniec z czekaniem. Koniec z odsuwaniem mnie na bok. Jeśli stanę po stronie Monitora, zostawi fort w spokoju – zakomunikował na odchodne.
Gorycz tej chwili trudno opisać. Wszystkie trudy, wszystkie bitwy, trzy próby zdane pomimo bólu i zmęczenia zdały się na nic. Freelancer musiał z bliska patrzeć, jak oddala się szansa na zakończenie koszmaru Serca Furii. A wszystko to przez człowieka, któremu szczerze ufał i którego był gotowy nazywać przyjacielem.
Powielacz
Javelin generał zniknął wraz ze zdrajcą. O dziwo Haluk i Faye, najwyraźniej rozumiejąc ból kompana, nie mieli do niego żadnych pretensji. Przychodzili ze słowami otuchy i zrozumienia. Przyznawali, że również dali się podejść i nie dostrzegli ryzyka. Dla bohatera najważniejsze było jednak coś innego. Deklaracja Faye, że będzie w stanie, na bazie pozyskanych informacji, odtworzyć moduły zapewniające zwykłym kombinezonom zdolności na miarę tych z pancerza Tarsis. Haluk miał je fizycznie przygotować, ale potrzebował do tego wielu surowców.
W pierwszej kolejności pilot udał się do Matthiasa. Archiwista wpadł na ślad artefaktu Twórców zwanego „powielaczem”, który jego zdaniem mógł zostać wykorzystany do znacznego rozwinięcia zdolności javelina. Brzmiało to wszystko zbyt ciekawie, by móc taki trop zignorować. Zwłaszcza wobec planów podróży do Serca Furii, gdzie prawdopodobnie na każdym kroku czekają nowe zagrożenia.
Kierowany przez Archiwistę wyruszył do ruin Twórców. Szybko natrafił na zawsze wzbudzające niepokój ślady Dominium. Wroga nacja najwyraźniej też wpadła już na trop artefaktu i chciała go pozyskać. Odnalezione nagranie przy zwłokach potwierdzało najgorszy scenariusz. Wysłannik Dominium zdołał dostać się do środka, wykorzystując narzędzie otrzymane od Monitora. Był już w środku, a wrota za nim zostały zablokowane. Freelancer miał niewiele czasu.
Trzech Matthiasów
Musiał szybko odnaleźć dwa obozy Dominium i odebrać ukryte w nich sygnety. Organizacja potrafiła się dobrze zabezpieczać i pilnowała procedur w takich przypadkach. Czekało go sporo walki z wyszkolonymi żołnierzami na terenie opanowanym i lepiej znanym przez wroga. Faye potrzebowała w obu przypadkach czasu, by skutecznie zdjąć blokady z przedmiotów, więc musiał przez chwilę utrzymywać pozycje, pozostając w wyznaczonym polu.
Szczęśliwie Dominium na potrzeby tej misji oddelegowało głównie zwykłych żołnierzy i zwiadowców, którzy w starciu z dobrze wyszkolonym pilotem nie mieli większych szans. Po zdobyciu kluczy bohater wrócił do zamkniętych wrót i otworzył je. W środku czekało na niego niespotykane wcześniej wyzwanie. Trzy walkirie Dominium krążyły obok cennego przedmiotu. Elitarne jednostki korzystające z żywiołów, które rzadko kiedy walczyły ramię w ramię. Wykorzystał znów swojego dobrego sprzymierzeńca, element zaskoczenia. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że wrogowie zachowywali się nieco irracjonalnie i nie walczyli tak zaciekle jak zazwyczaj.
Freelancer i Matthias odetchnęli z pewną ulgą. Uświadomili sobie, że zdążyli w ostatnim momencie, by nie dopuścić do kradzieży przedmiotu o takiej wartości. Archiwista nie krył ekscytacji. Był pierwszym od dawna, który zdołał dokonać tak spektakularnego odkrycia. Wyobraźnia podpowiadała mu niezliczone możliwości, w jakie będzie można wykorzystać skarb, w tym też na potrzeby rozwoju możliwości javelina. Jego brak opanowania i pośpiech stały się źródłem niespodziewanych komplikacji w Forcie Tarsis.
Uderzony artefakt wyzwolił energię, która otoczyła badacza i zmultiplikowała go. Bohater nie wierzył własnym oczom. Oto przed nim stało trzech archiwistów, którzy przez krótką chwilę byli zdumieni, ale zaraz potem wdali się w trudną do słuchania naukową dysputę…
—
Anthem to trzecioosobowa gra akcji i jednocześnie gra-usługa, która powstawała w ogromnych bólach w studiu BioWare. Zapowiadane wyłączenie serwerów na początku 2026 roku zachęciło mnie, by rzucić okiem na projekt nazywany przez wielu „porażką”. Jak się prezentuje z perspektywy osoby, która głównie ogrywa tytuły dla pojedynczego gracza? Co ma do zaoferowania w warstwie gameplayowej i fabularnej? O tym wszystkim opowiem w swoich relacjach z Anthem. Tylko w Gralingradzie!
<— Poprzedni odcinek historii freelancera z gry Anthem





