Turowe strategie – niezmiennie trudne od lat

EndWarTurowe strategie mają długą historię i wierne grono fanów, którzy pamiętają dni, a nawet tygodnie spędzone przy Steel Panthers czy Panzer General. Mnie także towarzyszą one nieprzerwanie praktycznie od początków mojej przygody w świecie wirtualnej rozrywki. I na podstawie swoich dawnych, a także obecnych doświadczeń z edycją EndWar na PlayStation Portable, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że to gatunek który niezmiennie potrafi rzucić graczowi wyzwanie.

Narzekań, że gry są coraz łatwiejsze, bo współcześni twórcy traktują graczy jak idiotów, w ostatnich latach nie brakuje. Doświadczonych posiadaczy konsol i komputerów denerwują prostackie zagadki, prowadzenie za rączkę i obniżony poziom trudności wielu nowych tytułów. Trudno się czasami z nimi nie zgadzać, zwłaszcza, gdy długo wyczekiwany tytuł okazuje się niemal samograjem i zabawką ledwie na trzy godziny. Chyba każdy gatunek został w minionych latach dotknięty napływem fali graczy casualowych na rynek i nowymi wymaganiami rynku, by dostosowywać produkcje także do tych wszystkich początkujących lub mniej doświadczonych w pokonywaniu wirtualnych przeciwności. Piszę chyba, bo nie mam pewności, czy nie oparły mu się czasem turowe strategie.

Skąd taki wniosek? Dobrze pamiętam, jak za dzieciaka i nastolatka potrafiłem spędzić godziny przy Allied General i Steel Panthers 2 na PC-ta. Twórcy tamtych tytułów nie przejmowali się faktem, że może być nimi zainteresowany jakiś początkujący strateg lub dorosły dopiero ogarniający świat komputerów. Każdy z nich musiał zmierzyć się z wysoko zawieszoną poprzeczką, poznać zasady zabawy w topornych samouczkach, zagłębić się w poradniki ekspertów lub zebrać bolesne lekcje na polu walki. To były lata dziewięćdziesiąte XX wieku, wtedy nikt nie myślał o tym, by grę dostosowywać pod jak najszerszy krąg odbiorców. A same strategie wymagały cierpliwości,  odpowiedniego planowania kroków, znajomości pewnych wojskowych zależności i zagłębiania się w takie szczegóły, jak wpływ pola walki na wynik końcowy danej bitwy.

Od tamtego czasu minęło kilkanaście lat. Mamy rok 2015, a ja na PSP ogrywam pomysłowo przerobione na turową strategię EndWar. Znowu spotykam się z tym gatunkiem i wracam do stylu zabawy, który znam z PC-towych klasyków czy genialnego Advance Wars na GameBoy Advance. I znowu, choć rynek przecież tak bardzo się zmienił, staję przed tytułem trudnym, wymagającym, nie wybaczającym błędnych decyzji na polu walki. To o tyle ciekawe, że nawet osadzone w kreskówkowych klimatach Advance Wars właśnie takie było, rzucające wyzwanie nawet zaprawionym w bojach strategom. Nie masz czasu na naukę, potrzebujesz przewodnika po tym nieprzyjaznym świecie? Przykro mi, będziesz musiał trochę pocierpieć.EndWarPSP

W kampanii EndWar nie jestem jeszcze nawet w połowie. Informacje przed misjami wskazują, że do tej pory stawiałem czoła ledwie dwu-trzy gwiazdkowym wyzwaniom w pięciostopniowej skali. Mimo to poniosłem już kilka dotkliwych porażek i zostałem parokrotnie boleśnie skarcony za pochopne decyzje i brak rozwagi. Nie narzekam na nadmiar wolnego czasu, więc konieczność powtarzania misji po raz trzeci po dwóch klęskach powinna mnie drażnić. Straciłem przecież przez to cenną godzinę. Ale czerpię satysfakcję z gry, przyjmuję na klatę porażki i podejmuję wyzwanie. I cieszę się, że turowe strategie niezmiennie od lat pozostają trudne i opierają się temu wszechobecnemu procesowi ułatwiania życia graczom. To chyba jeden z ostatnich bastionów starej szkoły zabawy, w której zacinanie się było na porządku dziennym, a porażki przyjmowało się nie z gniewem, a z pokorą.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.