Final Fantasy 7 Remake #7: Dawne zjawy i młode duchy

Blog FF VII Remake

Możesz spędzić parę dekad w mieście Midgar i nie wiedzieć nic o tym miejscu. Sam stawiałem w metropolii dopiero pierwsze kroki. Pomimo wielu doświadczeń ze służby, nie przestawałem być zaskakiwany.

Cmentarzysko pociągów

Większość mieszkańców slumsów i bogatych dzielnic na płytach żyje w nieświadomości tego, co dzieje się poza zasięgiem ich wzroku. Shinra doskonale kamufluje swoje aktywności, więc o ich tajemniczych eksperymentach słyszeli tylko najbardziej zaufani pracownicy. Inni niespecjalnie interesowali się źródłami niespodziewanych sukcesów technologicznych czy zasadami funkcjonowania reaktorów Mako. Dopóki co wieczór paliły się światła i było co włożyć do garnka, nikt nie zagłębiał się w detale. A te potrafiły szokować.

Cmentarzysko pociągów

Gdy z Tifą i Aerith wydostaliśmy się z kanałów, byliśmy nadal kawał drogi od sektora siódmego. Najszybsza droga prowadziła przez obszar otoczonymi wieloma legendami – cmentarzysko pociągów, gdzie rzekomo od lat straszy. Tifa wspomniała o kilku historiach, przy których zwykłym ludziom włosy jeżą się na głowie. Nie mieliśmy jednak specjalnie wyboru. Wobec zagrożenia tragedią, musieliśmy przeć naprzód.

Duchy szybko nas powitały i potwierdziły, że istnieją naprawdę. Te wszystkie przekazywane z ust do ust opowieści są tylko w części zmyślone. Tam naprawdę doszło do kilku tragedii, w wyniku których uwięzione na długie lata zostały m.in. dusze najbardziej niewinne, bo dziecięce.

Spotkanie ze zjawami uświadomiło mi dwie rzeczy. Niezależnie od losów człowieka i okoliczności jego śmierci, jakaś cząstka własnego ja zostaje z nim na wieki. Napotykane przez nas duchy były więc równie groźne i nieobliczalne, co infantylne i skłonne do psot. Zachowywały się jak dzieci, którymi przecież przed laty były, nim nagle straciły życie. Taki sam był też ghul, który omal nie wykończył nas w centrali. Dla niego wszystko to było tylko zabawą. Aerith, co było drugim odkryciem tego dnia, potrafiła nawiązać z nim kontakt. Jak się dowiedziała, wszystkie te przerażające mieszkańców slumsów złośliwości, wynikały wyłącznie z tego, że był znudzony i samotny.

Ghoul Final Fantasy VII Remake

Eligor

Nie dziwiłem się Tifie, która czuła się wyjątkowo nieswojo. Przeżywała dziwną mieszaninę emocji, współczując duchom, ale równocześnie bojąc się ich. Nie mieliśmy jednak czasu na dłuższe egzystencjalne rozważania, bo z sektora 7 zaczęły dobiegać odgłosy walki. Nad slumsami zbierały się śmigłowce, a ciszę nocy przerywały regularnie powtarzane odgłosy wystrzałów.

Nie było czasu do stracenia. Zamieszkująca cmentarzysko siła nie zamierzała jednak wypuścić z rąk szansy na pojmanie kogoś tak niezwykłego jak Aerith. Gdy więc wydawało się, że zbliżamy się do wyjścia, nasza przyjaciółka została niespodziewanie porwana przez dziwną siłę. Ruszyliśmy z Tifą za odgłosami i wkrótce, na placu pomiędzy starymi lokomotywami i zniszczonymi wagonami, stanęliśmy naprzeciw Eligora.

Przypominająca Żniwiarza istota zasiadała w rydwanie, który z łatwością osiągał duże prędkości i bez problemu mógł oderwać się od ziemi. To mocno utrudniało zadanie mi i Tifie, bo pomimo refleksu ciężko nam było utrzymać tempo przeciwnika i zadawać sensowne obrażenia w powietrzu. W tej bitwie kluczowa była więc rola Aerith, która mogła razić Eligora magicznymi pociskami. Wziąłem na siebie zadanie leczenia kompanów, a jej pozwoliłem przejąć rolę bardziej ofensywną. Pole walki nauczyło mnie już przed laty, że sztywno przypisane zadania rzadko kiedy się sprawdzają. Sytuacja zmienia się dynamicznie i trzeba umieć się do niej dostosować.

Wraz z ostatnim skutecznym atakiem zjawa zaskowyczała, odchodząc w niebyt. Okazało się, że to jej moc więziła na ziemskim padole dusze tych wszystkich dzieci. Teraz wreszcie mogły udać się na zasłużony spoczynek.

Czym są anomalie?

Ktoś mógłby pomyśleć, że to anomalia. Odosobniony przypadek miejsca, w którym dziwna moc wykorzystała ludzką tragedię na swoją korzyść. W Midgarze jednak śmierć nie jest niecodzienna. Każdego dnia stykają się z nią różni ludzie. Dzieci tracą swoich rodziców w wypadkach i rabunkach. Dorośli żegnają przyjaciół i bliskich, którzy odeszli szybko i przedwcześnie lub z przyczyn naturalnych, kończąc długą walkę o lepszy los. Śmierć jest sprawiedliwa, bo nie oszczędza nikogo. Równie często nawiedza slumsy, co luksusowe osiedla na płytach. Na dole towarzyszy jej głód i choroby, na górze wyczerpanie fizyczne lub psychiczne.

Wiele osób z Midgaru nie zdaje sobie z tego sprawy, ale nie wszyscy traktują śmierć z równym szacunkiem. Dla Shinry umierający mieszkańcy i pracownicy to tylko zmieniające się cyferki w arkuszach danych. Mały koszt postępu i szalonych dążeń do stworzenia świata, który wymarzyło sobie paru notabli. Tylko wchodząc do wnętrza bestii, można jednak się o tym przekonać. Niewielu później wraca, by opowiedzieć o tym innym. Garstka w ogóle może i chce.

A teraz kolejny raz widzę, jak wielka i zamożna korporacja poświęca tysiące istnień, by zrealizować błahy, polityczny cel.

Wiele przeżyłem podczas służby w jednostce SOLDIER. Shinra już wtedy lekceważyła znaczenie życia ludzkiego, ale nie pamiętam, czy kiedykolwiek jej ignorancja osiągnęła taką skalę. Zrzucenie całej płyty na slumsy sektora 7, by tylko raz na zawsze uporać się z problemem Avalanche, było niczym nieuzasadnione. Miałem więc przynajmniej kilka powodów, by wraz z Tifą i Aerith nie dopuścić do tragedii.

Cmentarzysko pociągów FFVII

Filar nadziei

Marsz przez cmentarzysko i potyczki z duchami opóźniły nas wystarczająco, by pod podstawę filara dotrzeć, gdy walka trwała już na dobre. Nad nami świszczały kule i szalały płomienie. Śmigłowce rozświetlały mrok snopami światła z potężnych lamp, polując na garstkę bojowników, którzy stanęli do nierównej walki. Nie było czasu do stracenia. Ranny Wedge, po upadku z kilku metrów, wyglądał kiepsko, więc zostawiłem z nim swoje towarzyszki, a sam pomknąłem na górę, by wesprzeć Barreta.

Shinra nie żartowała i nie szczędziła środków, by zrealizować morderczy plan. Na miejsce wysłano multum maszyn i żołnierzy wyposażonych w nowoczesny ekwipunek. Cywile z karabinami nie mieli szans, więc przypominało to rzeź. Sam miałem duży problem z przebijaniem się przez kolejne piętra. Po drodze minąłem ciężko rannego Biggsa, który zrobił wszystko, co w jego mocy, walcząc o ocalenie niewinnych. Wyżej czekali na mnie dawni znajomi z Turksów, których obecność ostatecznie potwierdziła przypuszczenia. Shinra nie zamierzała się wahać i nie dopuszczała myśli, że plan wysadzenia filara może zakończyć się niepowodzeniem.

Cloud vs Helicopter

Przygwożdżony ogniem ze śmigłowca, czekałem na dobry moment do kontrataku, gdy nagle kątem oka zauważyłem wbiegającą po schodach Tifę. Zaryzykowała. Byłem wściekły, ale jednocześnie ucieszyłem się na jej widok. W tamtym momencie potrzebna była każda pomoc, by przeciwstawić się przeważającym siłom wroga. Ostrzeliwani przez Reno, przemykaliśmy poziom po poziomie na górę, aż dotarliśmy do gruzowiska, pod którym leżała Jessie. Krucha istota uwikłana w brutalną walkę, która walczyła dzielniej niż wielu wojaków z Shinry. Choć była na straconej pozycji, nigdy nie ustąpiła o krok. Dlaczego? Dla ideałów? A może dla przyjaciół? Z zemsty czy dla skrywanego w sercu marzenia? Prawdopodobnie nigdy już nie poznam odpowiedzi.

Wkrótce znaleźliśmy się na szczycie filara, gdzie Barret w pojedynkę bronił dostępu do mechanizmu. Dotarliśmy na czas, bo właśnie Turksowie rozpoczęli realizację ostatniej części planu. Reno nie byłby jednak sobą, gdy odmówił walki, co dawało nam pewną szansę.

Choć mieliśmy przewagę liczebną, musieliśmy bardzo uważać. Reno umiejętnie wykorzystywał okazje do ataku, a i mógł liczyć na wsparcie Rude’a ze śmigłowca. Na szczęście u nas był Barret, który zrobił użytek ze swojego miniguna, by sprawnie rozpłatać nękającą nas pociskami maszynę. Wtedy jednak pojedynek nieco się wyrównał, bo na placu boju znalazł się dotychczas pilotujący maszynę agent Shinry.

Bitwa z Turksami

Obaj doskonale się uzupełniali i asekurowali. Największym problemem okazał się fakt, że uniemożliwiali nam rzucanie czarów leczących. Błyskawicznie doskakiwali do każdego, kto tylko zaczynał skupiać energię, by rzucić jedno z zaklęć. Chwilę zajęło nam, nim wypracowaliśmy model odwracania uwagi i osłaniania towarzyszy, którzy mieli zamiar użyć Cury. Wokół panował mrok, rozświetlany tylko przez wijące się języki ognia oraz wciąż działające lampy na platformie. Po długim dniu, wszyscy byliśmy już zmęczeni, ale nikt nie myślał o odpoczynku. Na szali były tysiące ludzkich istnień.

Kilka udanych kontrataków znokautowało Reno. Parę chwil później osamotniony Rude musiał uznać naszą wyższość, zasypany gradem pocisków przez Barreta. Wygraliśmy bitwę, ale wojna została przegrana. Agenci wykorzystali resztki sił, by aktywować mechanizm rozłączenia filaru podtrzymującego płytę. Rozpoczęło się odliczanie. Sekundy upływały błyskawicznie, przybliżając nadejście katastrofy.

Ocaleliśmy dzięki sprytowi Barreta, który zachował spokój i odnalazł zaczep liny zabezpieczającej. Zdołała nas wynieść poza obręb sektora, na który właśnie spadały tony gruzy. Przecinaliśmy powietrze pomiędzy setkami domów, które właśnie stawały się trumnami, pieczętującymi los swoich właścicieli.

Sector 7 Midgar

Avalanche nie doceniło przeciwnika? Sam nigdy bym nie przypuszczał, choć poznałem wiele makabrycznych sekretów Shinry, że korporacja będzie zdolna do takich czynów. Stojąc pośrodku gruzowiska, musieliśmy odnaleźć w sobie na nowo siłę, by kontynuować tę nierówną walkę. Najważniejsza jednak była odpowiedź na jedno pytanie. Czy Aerith zdołała uciec z Marlene…?

Długo wyczekiwany remake Final Fantasy VII przedstawia wydarzenia w mieście Midgar, odsłaniając nowe wątki dotyczące losów Clouda i spółki. Zakochany w oryginale, z radością rzuciłem się w wir przygody, z której relacje możecie czytać w Gralingradzie. Kolejne odcinki już wkrótce!

Jeśli nie chcesz przegapić następnej części lub innych opowiadań na bazie gier, odwiedzaj bloga Gralingrad. Możesz też obserwować go na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube lub wspomóc stronę na Patronite. Dzięki!

<— Final Fantasy 7 Remake #6 i Cloud w Wall Market

Final Fantasy 7 Remake #8 i zraniony Midgar —–>

<——- Początek opowiadania Clouda z Final Fantasy 7 Remake

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.