Final Fantasy 7 Remake #5: Chwile z Aerith

Blog FF VII Remake

Wokół nas piętrzyły się ruiny domostw, tony porzuconego żelastwa i fragmenty zniszczonych konstrukcji. Zapomniane resztki postępu i mozolnej drogi ku świetności Midgaru. Mimo to nie mogłem nie przystanąć, by spojrzeć na ten specyficzny widok. Na ten wykreowany ludzkimi rękami nieprzyjazny świat i otaczający go wysoki mur. Za nim kryła się zielona kraina, ogromne przestrzenie, tętniący życiem i pełen niebezpieczeństw świat, od którego ludzie z metropolii zdecydowali się z różnych względów odciąć. Oboje patrzyliśmy tak w milczeniu przed siebie. W naszych umysłach kłębiły się pewnie dziesiątki różnych myśli.

Dom z innego świata

Trzeba było jednak ruszać dalej. W okolicach stacji kolejowej natknęliśmy się na kolejne oddziały Shinry, więc nasz spacer wydłużył się, bo musieliśmy skorzystać z bocznych dróg. Kilka pojedynków potwierdziło mi wtedy po raz pierwszy, że Aerith nie jest tak bezbronna, jak mogłoby się wydawać. Jej umiejętności magiczne stały na całkiem niezłym poziomie, ale szczególnie przydatne podczas pojedynków okazywały się lecznicze modlitwy i zdolność aktywowania pól podwajających czary.

Wkrótce dotarliśmy do slumsów sektora piątego. Aerith zaprosiła mnie do domu, który stał na uboczu i wyglądał, jakby został tam przyciągnięty z zupełnie innego świata. Otoczony przepięknym ogrodem kwiatowym, zupełnie nie pasował do ponurej, szaroburej rzeczywistości slumsów. Oaza pokoju i radości pośrodku zabieganego i zaślepionego świata. Poczułem się nieswojo, ale jednocześnie z trudem ukrywałem zdumienie.

Dom Aerith

Za moment poznałem Elmyrę, matkę Aerith, która akurat szykowała obiad. Jakimś sposobem wplątałem się jeszcze bardziej w rolę prywatnego ochroniarza i wylądowałem na nowo w slumsach, gdzie mogłem przysłużyć się lokalnej społeczności. Im dłużej obserwowałem z bliska życie tych ludzi, tym więcej zauważałem. Pomimo niełatwej sytuacji, wielu z nich nie rezygnowało i walczyło dalej o lepsze jutro. Pozbawione możliwości łatwego startu dzieci nie różniły się niczym od swoich bogatych rówieśników, czerpiąc radość z zabawy i dając upust swojej wyobraźni. Aż dałem się namówić i sam pobiegałem z mieczem za wielkimi pudłami, śrubując wynik punktowy w lokalnej gierce.

Rude z Turksów

Sielanka nie trwała długo, o ile w ogóle pracę można nazwać w ten sposób. Wracając do domu Elmyry natknęliśmy się na drugiego z członków organizacji Turks, Rude’a. Teraz on próbował zabrać Aerith do swoich przełożonych, więc musieliśmy stanąć do walki. Momentami sam nie mogłem uwierzyć, jak wytrzymały i efektywnie dysponujący swoją siłą to przeciwnik. Choć uzbrojony był jedynie w siłę własnych pięści, długo stawiał mi opór. Aerith nie mogła nawet za bardzo pomóc, bo gdy tylko próbowała się aktywniej włączyć, usypiał ją celnie rzuconym czarem. W końcu jednak musiał pogodzić się z porażką i zrezygnować z dalszej walki, dla własnego dobra.

Rude Turks

Zainteresowanie Turksów tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Aerith nie jest zwyczajną dziewczyną. Ten świat skrywał wiele tajemnic, więc każdego dnia trzeba było być gotowym na nowe odkrycia. Co leżało jednak u podstaw jej sekretu, miałem dowiedzieć się później. W tamtej chwili moja uwaga była podzielona pomiędzy nią, a pozostawionych podczas ostatniej misji towarzyszy. Gdy więc Elmyra poprosiła mnie, w rozmowie na osobności, bym zostawił Aerith w spokoju i nie narażał jej na niebezpieczeństwa, nie protestowałem. Zgodziłem się wymknąć jeszcze tej nocy i wyruszyć w podróż do sektora siódmego.

Nieustępliwa Aerith

Wydawało się mi, że byłem cichy i dyskretny. Umiejętnie wyminąłem mogące wywołać hałas przedmioty i na palcach zszedłem po schodach na parter. Z uwagą i precyzją otworzyłem i zamknąłem już za sobą drzwi. Wydawało się, że niezauważony wymknąłem się z domu Elmyry. Mimo to u wejścia do miasteczka napotkałem czekającą na mnie Aerith, która z rozbawieniem zapytała tylko, czy zamierzałem odejść bez pożegnania. Szybko wypunktowała mnie, zwracając uwagę, że nie znam nawet dobrej drogi do sektora siódmego i w samotnej podróży pewnie pobłądzę. Choć duma krzyczała, nie mogłem zaprzeczyć, że istniało wtedy takie ryzyko.

Wall Market

Aerith opowiedziała mi o Wall Market, które majaczyło w oddali, rozświetlając mrok nocy za sprawą dziesiątek neonów, a później poprowadziła mnie przez skrót – zawaloną autostradę. Makabryczną pamiątkę tragicznego wypadku, w którym przed laty runęła jedna z płyt. Pod gruzami zniknęły setki istnień, ale dla Shinry pewnie były to tylko stracone miliony gil.

Niektórzy pewnie powiedzieliby, że podróż przez ruiny dłużyła się. Owszem, przyznaję, że przestawianie kontenerów mechanicznymi rękami było czasochłonne, ale w towarzystwie Aerith czas płynął bardzo przyjemnie. Ani się obejrzałem, a dotarliśmy do zniszczonego parku i granicy dwóch sektorów.

Pożegnanie?

Znaliśmy się ledwie od paru godzin, byliśmy od siebie tak różni, a jednocześnie ciężko było się nam rozstać. Aerith okazała mi ogrom zaufania, zapraszając do swojego domu, oprowadzając po slumsach i zdradzając kilka małych sekretów. Niewiele mogłem dać w zamian. A teraz nadszedł czas pożegnania.

Żadne z nas nie potrafiło umiejętnie przerwać niezręcznej ciszy. Mogliśmy tylko, trochę dziecinnie i bardzo niezdarnie, powiedzieć sobie do widzenia. Już miałem wskoczyć do tunelu prowadzącego pod murem oddzielającym sektory, gdy nagle wrota zatrzęsły się i zaczęły z hukiem otwierać. Naszym oczom ukazał się ciągnięty przez chocobo powóz. Jego pasażerką była…Tifa!

Długo wyczekiwany remake Final Fantasy VII przedstawia wydarzenia w mieście Midgar, odsłaniając nowe wątki dotyczące losów Clouda i spółki. Zakochany w oryginale, z radością rzuciłem się w wir przygody, z której relacje możecie czytać w Gralingradzie. Kolejne odcinki już wkrótce!

Jeśli nie chcesz przegapić następnej części lub innych opowiadań na bazie gier, odwiedzaj bloga Gralingrad. Możesz też obserwować go na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube lub wspomóc stronę na Patronite. Dzięki!

<— Final Fantasy 7 Remake #4 i pułapka Shinry

Final Fantasy 7 Remake #6: W Wall Market —->

<——- Początek opowiadania Clouda z Final Fantasy 7 Remake

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.