Assassin’s Creed #9: Na polach Arsuf

Assassins Creed blog

Na polach Arsuf dwie wielkie armie szykowały się do bitwy. Dwóch charyzmatycznych liderów miało za moment poprowadzić tysiące na krwawą rzeź, której wynik zadecyduje o losach regionu przynajmniej na kilka kolejnych dekad. Altair zmierzał tam nie po to, by opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron. On szukał odpowiedzi i ostatecznego rozwiązania kwestii zagrażających porządkowi templariuszy.

Igrając ze śmiercią

Szkolony w bitewnym rzemiośle zabójca doskonale radził sobie w walce. Był zwinny, szybki i do perfekcji opanował sztukę morderczych kontrataków. W zakonie, pod okiem starszych braci, nauczył się, że cierpliwość i umiejętność obserwacji stanowią ważniejszy atut niż siła fizyczna i doskonale naostrzona broń. Jednocześnie wiedział, jak łatwo odebrać człowiekowi życie. Sam wielokrotnie igrał ze śmiercią, ale nigdy nie zatracił poczucia śmiertelności. Wystarczył mały błąd, by skończył jako kolejna ofiara walk w regionie. A teraz, kiedy był tak blisko rozwikłania sekretu, za którym podążał od wielu dni, nie zamierzał pozwolić odebrać sobie szansy na poznanie prawdy.

W Arsuf nie mógł skorzystać z wielu swoich talentów. Na nic zdawała się jego szybkość i znakomite zdolności wspinaczkowe. Na nic sokoli wzrok i uważność, dzięki którym dostrzegał to, co wymykało się uwadze innych. Zmierzając ku obozowi króla Ryszarda, gdzie przebywał Robert de Sable, mógł zrobić użytek jedynie z doświadczeń w walce. Nim znalazł się blisko gwardii przybocznej władcy z Europy, stoczył kilkanaście pojedynków. Otaczany przez żołnierzy, walczył o życie i otwarcie sobie drogi dalej. Nie mógł uniknąć zanurzenia swojego miecza we krwi.

W końcu znalazł się u celu. Nie miał wyboru. Musiał liczyć, że Ryszard zechce wysłuchać przybysza, który równie dobrze mógł być najemnikiem Saladyna.

Altair king Richard Arsuf

Spotkanie z królem Ryszardem

– Przynoszę słowa, nie stal! – zakrzyknął, kiedy spotkał się wzrokiem z monarchą.

– Warunki pokoju? – zaciekawił się król.

– Nie jestem wysłannikiem Saladyna, a Al-Mualima.

– Asasyn?! Co to ma znaczyć?! Czego chcesz?

– Masz w swoich szeregach zdrajcę.

– I to on zlecił ci zamach na mnie? Chcesz się ponapawać triumfem, nim zaatakujesz?

– Przychodzę po niego, nie po ciebie.

– Mów więc, niech osądzę! Kto jest zdrajcą?

–  Robert de Sable.

– Mój podwładny? Z jego ust usłyszałem zupełnie inną wersję. Szuka zemsty na tobie i twoich braciach za chaos wywołany w Akce. I muszę przyznać, że rozumiem jego pobudki, bo utraciłem tam z waszej ręki wielu wartościowych ludzi.

– William, Garnier, Sibrand. Wszyscy zginęli z mojej ręki, ale każdy miał cel zupełnie inny od tego, który słyszałeś.

– I mam uwierzyć w tę niebywałą bajkę?

– Znałeś ich lepiej niż ja. Czy naprawdę jesteś zaskoczony ich zdradą?

– Czy to prawda, Robercie? – Ryszard zwrócił się ze słowami do stojącego wśród żołnierzy mężczyzny, który na te słowa ściągnął hełm i wysunął się naprzód.

– Najjaśniejszy, oto stoi przed nami mistrz manipulacji. Jego słowom nie można dać wiary.

– Nie mam powodu, by kłamać.

– Ależ masz! Obawiasz się o losy zakonu, który za moment będzie musiał stawić czoła połączonym siłom krzyżowców i saracenów! – Robert z wściekłością patrzył na stojącego naprzeciw niego Altaira.

– Moja troska jest jedynie o lud tego regionu.

– Jakże dziwna sytuacja nas zastała. Dwóch ludzi oskarża się wzajemnie i zarzuca sobie kłamstwo. Muszę poprosić o pomoc w podjęciu decyzji kogoś znacznie mądrzejszego ode mnie. Najwyższego.

– Jeśli takie jest twoje życzenie, Panie – Robert zrozumiał, że nie uniknie konfrontacji z asasynem. Założył hełm i sięgnął po miecz. Potężne ostrze długiej na półtora metra broni zajaśniało złowrogo. Altair przyjął postawę bojową, lekko się pochylając z dużo mniejszym mieczem w zaciśniętej dłoni.

Altair vs Templars

Pojedynek z de Sable’em

De Sable nie zamierzał ryzykować. Stojący naprzeciw niego asasyn pozbawił życia już wielu jego współpracowników. Był zbyt groźny, by powierzyć powodzenie opracowanego wiele miesięcy wcześniej planu uczciwemu pojedynkowi. Kiwnął głową, a w tym samym momencie naprzód wyskoczyło kilku templariuszy gotowych umrzeć za swojego mistrza.

Altair miał za sobą wielokilometrową podróż i kilka męczących konfrontacji z żołnierzami z Europy. W tym momencie, będąc już o krok od celu, który wyznaczył mu Al-Mualim i który mógł przynieść pokój Ziemi Świętej, nie odczuwał zmęczenia. Adrenalina we krwi i poczucie misji w sercu napędzały jego ruchy. Niczym demon, poruszał się szybko i dokładnie mierzył każdy atak, by nie trwonić sił. W jękach bólu na ziemię padali kolejni ludzie Roberta. Aż w końcu na placu boju zostali tylko oni dwaj.

Mistrz templariuszy zakrzyknął i agresywnie natarł na asasyna, który z trudem sparował mocny cios od góry. Po nim przyszły kolejne ataki, po których zabójca z trudem utrzymał równowagę. Zdołał powiększyć dystans i przyjąć postawę. Na kolejną szarżę był już lepiej przygotowany. Skorzystał z nieuwagi de Sable i mocno kopnął go w brzuch, kiedy ich miecze się zwarły. Rycerz zachwiał się, zrobił kilka kroków w tył, ale w końcu zatrzymał się. Miał wrażenie, że minął może ułamek sekundy. Altair był już jednak centymetry od niego i właśnie wysuwał ostrze w kierunku jego klatki piersiowej. Cios był dobrze wymierzony, by ominąć metalowe elementy zbroi i zatopić się w ciele, zadając śmiertelne obrażenia.

Altair and Robert de Sable

Prawda wychodzi na jaw

– To koniec twoich intryg.

– Nie wiesz nic o intrygach. Sam jesteś marionetką. Zdradził cię tak samo jak mnie.

– Mów z sensem lub zamilknij na wieki, templariuszu!

– Zostałeś wysłany po życie dziewięciu ludzi, prawda? Dziewięciu strażników sekretu.

– Co z tego?

– To, że skarb znalazło dziesięciu.

– Jest dziesiąty? Nie może przeżyć nikt, kto zna sekret. Daj mi jego nazwisko!

–  Ależ znasz go doskonale i z pewnością nie odbierzesz mu życia równie łatwo co mi.

– O kim mówisz?!

– O Twoim mistrzu, Al-Mualimie.

– On nie jest templariuszem!

– Nigdy nie zastanowiło cię, skąd tyle o nas wiedział, o naszych strukturach i planach?

– Jest mistrzem zakonu!

– Tak, mistrzem manipulacji. Jesteśmy tylko pionkami w jego grze. A teraz, wraz z moją śmiercią, zostajesz tylko ty. Myślisz, że pozwoli ci żyć?

– Nie interesuje mnie skarb.

– Ale jego interesuje, a on nie zamierza się dzielić. I tak ja, twój największy wróg byłem ostatnią rzeczą, która trzymała cię przy życiu. A teraz, zabijając mnie, wydałeś na siebie wyrok.

Sprawiedliwość

Altair spoglądał w zastygłą w bezruchu twarz swojego największego wroga. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał z ust de Sable’a. Z zamyślenia wybił go głos króla Ryszarda, który pogratulował mu zwycięstwa.

– Opatrzność nad tobą czuwa, asasynie!

– Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Zwyciężyłem, bo byłem lepszy.

– Możesz nie wierzyć, ale z pewnością on wierzy w ciebie. Jedno nie daje mi jeszcze spokoju, zabójco. Czemu przebyłeś taką drogę i zaryzykowałeś tyle, by odebrać jedno życie?

– Groził moim braciom i temu w co wierzymy.

– A więc zemsta.

– Nie, chodzi o sprawiedliwość, dzięki której może nastać pokój.

– Walka o pokój to dziwny zbiór przeciwności.

– Niezbędny, kiedy nie ma możliwości porozumienia z drugą stroną.

– Dobrze to rozumiem…

Altair zamienił jeszcze kilka zdań z królem i przywódcą krzyżowców, a następnie pożegnał się i wyruszył do twierdzy zakonu. Był wyczerpany, ale nie myślał o tym. Jego umysł całkowicie poświęcał swoją uwagę mistrzowi, który dopuścił się zdrady…

Co stanie się dalej? Finał już o krok – w następnym odcinku opowiadania z gry Assassin’s Creed poznasz zwieńczenie historii z gry. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube, by nie przegapić ostatniego epizodu. Możesz też postawić mi kawę, wspierając utrzymanie strony i jej rozwój. Dzięki!

Assassin’s Creed to pierwsza odsłona serii, która dzisiaj jest jedną z najpopularniejszych marek w branży gier. Opowieść o cichych zabójcach rozpoczęła się wraz z przygodą Altaira z 2007 roku. Jak ogrywa się ją po tylu latach? Moją relację w formie opowiadania znajdziesz na blogu. Zapraszam na wspólne wspominki i przeżycie jeszcze raz historii napisanej przez twórców z Ubisoftu.

<—- Ósmy odcinek opowiadania Assassin’s Creed: Spotkanie z de Sable’em

Zakończenie Assassin’s Creed: Altair poznaje prawdę —->

<— Początek historii Assassin’s Creed

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.