Assassin’s Creed #1: Opowieść o Altairze

Assassins Creed blog

Ktoś kiedyś rzekł, że to miejsce nigdy nie zazna spokoju. Ponure proroctwo ciążyło nad mieszkańcami krainy od stuleci i co rusz o sobie przypominało. Ziemia Święta nie miała w sobie nic ze świętości. Bliżej jej było do wizji piekła, która niespodziewanie stała się rzeczywistością. W palącym słońcu, wysokich temperaturach i suchym powietrzu kwitły nie drzewa i krzewy, a jedynie wrogość i cierpienie. Odkąd sięgnąć pamięcią, to właśnie tu ścierały się niechętne sobie kultury i religie.

Pogrążona w chaosie ziemia

Gdy przed stu laty w Ziemi Świętej zjawili się przybysze z Europy, niosąc dumnie na sztandarach hasła pierwszej krucjaty, sytuacja tylko się zaogniła. Skarby regionu znalazły nowych chętnych, gotowych umoczyć szaty i ostrza mieczy we krwi, byle tylko po nie sięgnąć. Ku chwale bogów, a w rzeczywistości dla własnych, przyziemnych uciech i dążeń. Muzułmańscy i chrześcijańscy władcy rozpoczęli zażarty bój, który miał zdefiniować losy tutejszych mieszkańców na kolejne dekady.

Od pierwszej wizyty rycerzy z zachodu minęło dobre sto lat. Piach zdążył wchłonąć krew kilku pokoleń walczących, a także przykryć zbroje i bronie tysięcy poległych. Jerozolima zdążyła być już zdobyta, jak i utracona przez chrześcijan, który teraz przybyli, by odbić ją z rąk potężnego Saladyna i jego wiernej armii. W tym wojennym tumulcie różne nacje i grupy toczyły ze sobą walki o wpływy. Jedne konflikty miały mniejszą skalę, inne wpływały na krajobraz całej krainy i życie wielu mieszkańców. Swoją rozgrywkę prowadziły też zakonne bractwa templariuszy i asasynów, szukając dogodnych okazji, by wzajemnie pokrzyżować sobie plany i upuścić krwi.

Z takim zamiarem podążał też po drogocenny artefakt, „Fragment Raju”, Altair Ibn-La’Ahad, jeden z najzdolniejszych uczniów mistrza Al-Mualima. Wraz z dwójką braci z zakonu udał się do świątyni Salomona, by pozyskać przedmiot, nim wpadnie w ręce templariuszy.

Altair Ibn-La’Ahad

Ostrze miecza z łatwością przebiło skórę i zatopiło się w ciele nieszczęśnika, który niewystarczająco uważnie patrolował teren. Wydusił z siebie ledwie słaby oddech, nim skonał. Altair wyciągnął miecz sprawnym ruchem ręki i włożył do pochwy. Chwilę później zjawili się obok jego dwaj współbracia.

Assassin's Creed opis

– Czy i on musiał zginąć z Twojej ręki, Altairze? – zapytał pierwszy o imieniu Malik.

– Stał nam na drodze. Nie możemy sobie pozwolić na żadne potknięcia – odparł szorstko i z przekonaniem Altair.

Nie był to pierwszy już raz, gdy inni zakonnicy kwestionowali działania utalentowanego ucznia Al-Mualima. Altair był zwinny niczym kot i spostrzegawczy niczym wypatrujący kolejnej ofiary orzeł szybujący cicho po niebie. Często jednak balansował na granicy kodeksu asasynów, zbyt łatwo decydując się na najprostsze, ale też najkrwawsze rozwiązania. Tak też miało stać się i tym razem. Altair nie cenił wysłanych ze sobą na misję współbraci. Nie rozumiał po co w ogóle ktokolwiek musiał mu towarzyszyć. Choć łączyło ich tak wiele, odnosił się do swoich mniej doświadczonych kompanów z lekceważeniem i niejednokrotnie podkreślał dzielące ich różnice w wyszkoleniu.

Pycha kroczyła przed upadkiem, a nieświadomy Altair zmierzał ścieżką, która prowadziła go na krawędź najwyższego klifu, na jakim kiedykolwiek stanął. Przed nim skok wiary zupełnie inny od tych, których wykonał w swoim życiu już dziesiątki.

Śmierć w imię kodeksu

Zabójca potrzebował tylko chwili, by podjąć decyzję. Serce przyspieszyło bicie, muskuły naprężyły się, a zmysły wyostrzyły. Dowódca templariuszy, wielki mistrz Robert de Sable, musiał zginąć. Altair nie dopuszczał do siebie innej możliwości. Współbracia nie zdążyli nawet zareagować. Zabójca był już na dole i zmierzał z wyciągniętym mieczem do swojego celu. Uniósł rękę, gotowy wymierzyć celny cios. Ostrze zostało jednak zatrzymane w pół drogi. Zablokował je miecz templariusza, który dobrze wiedział o asasynie zmierzającym w jego stronę. Towarzyszący mu rycerze wyciągnęli bronie. Altair znalazł się w otoczeniu wrogów.

Assassins Creed 1

Bractwo asasynów zawsze na pierwszym planie stawiało dobro zakonu. To oznaczało też gotowość do poświęceń i walki do ostatniej kropli krwi za każdego z braci. Dwaj kompani Altaira błyskawicznie znaleźli się więc u jego boku, gotowi oddać życie w nierównej walce.

Za moment zostali sami, bo dowódca templariuszy wyrzucił Altaira z pomieszczenia, a wstrząs w świątyni Salomona zawalił jedyne wejście do komnaty. Asasyn nie miał drogi powrotu. Mógł tylko wsłuchać się w szczęk oręża i jęki walczących, nim sytuacja zmusiła go do ucieczki. Wspiął się po kamiennych blokach i wąskiej ścianie do znajdującego się kilka metrów wyżej wyjścia…

Niepokorny uczeń Altair

– Wracasz do mnie bez artefaktu, Altairze – zaczął Al-Mualim, okrążając z wolna wielki stół w swojej komnacie. Nie to jednak jest najgorsze. Najbardziej boli mnie to, że wracasz do mnie bez skruchy, pewny słuszności podjętych przez siebie kroków.

– de Sable zasługuje na śmierć i wykorzystam każdą okazję, by odebrać życie jemu i każdemu innemu templariuszowi… – odparł zabójca.

– Czy tyle wyniosłeś z nauk, które ci przekazałem? – przerwał mu mistrz.

W tym samym momencie w komnacie zjawił się cudem ocalały, poważnie raniony w rękę Malik, który towarzyszył Altairowi podczas niedawnej misji. Choć wydawał się bez szans, gdy został uwięziony z grupą templariuszy, jakimś sposobem przetrwał, a dodatkowo zdołał też wykraść cenny artefakt i wrócić z nim do zakonu.

Altair Malik Al-Mualim

– Przeżyłeś, bardzo mnie to cieszy – powitał go Al-Mualim.

– Mój brat nie miał niestety tyle szczęścia. Masz jego krew na rękach, Altairze – zabójca zwrócił się w stronę stojącego obok asasyna.

– Nie taki był mój zamiar.

– Zamiary mogą być różne, Altairze, ale to ich efekty są najważniejsze. Nie pierwszy już raz zlekceważyłeś zasady naszego bractwa. Głód krwi znów przesłonił ci wzrok, a arogancja poprowadziła kroki. Nie tak zachowuje się osoba o twojej randze i doświadczeniu – ocenił przywódca zakonu.

Atak na Al-Masyaf

Dalszą rozmowę przerwał tumult na zewnątrz twierdzy. Okazało się, że Al-Masyaf stało się celem ataku templariuszy, którzy przybyli odzyskać „Fragment Raju” zabrany ze świątyni Salomona przez uciekającego Malika. Robert de Sable i jego wierni rycerze znaleźli się błyskawicznie u wrót twierdzy. Zanosiło się na krwawą walkę, w której życie straci wielu dobrych wojowników. Al-Mualim był na to przygotowany. Choć z pewnością wolałby zachować opracowany plan na późniejszy moment, gdy rzeczywiście twierdza będzie zagrożona, sytuacja wymagała poświęcenia jednego z sekretów obrony. Altair i dwóch innych asasynów obeszło grupę templariuszy stojącą u bram i zrzuciło na nich ogromne bele drewna składowane na jednej z wieżyc.

Assassins Creed zasadzka

Pod ich ciężarem zginęło kilku templariuszy, a rany odnieśli kolejni. Robert wiedział, że stracił inicjatywę. Próba oblężenia byłaby teraz samobójstwem, więc zarządził odwrót.

– Oddaję ci małe zwycięstwo, Al-Mualimie! Główny triumf należeć będzie jednak do mnie! – zapowiedział, odjeżdżając.

Altair spoglądał w dół w skupieniu. Nie mógł jeszcze przypuszczać, jak ważną rolę de Sable i pozostali templariusze odegrają w jego życiu w najbliższej przyszłości.

Pragniesz ją poznać? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube, by nie przegapić nowych odcinków opowiadania Assassin’s Creed. Możesz też postawić mi kawę, wspierając utrzymanie strony i jej rozwój. Dzięki!

Assassin’s Creed to pierwsza odsłona serii, która dzisiaj jest jedną z najpopularniejszych marek w branży gier. Opowieść o cichych zabójcach rozpoczęła się wraz z przygodą Altaira z 2007 roku. Jak ogrywa się ją po tylu latach? Moją relację w formie opowiadania znajdziesz na blogu. Zapraszam na wspólne wspominki i przeżycie jeszcze raz historii napisanej przez twórców z Ubisoftu.

Następny odcinek Assassin’s Creed: Altair i dziewięć żyć —–>

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.