New Yorker #3: Anioł śmierci
Śnieżyca przybierała na sile. Wiatr na wysokości kilkunastu metrów nad ziemią uderzał w budynki z jeszcze większą siłą i żywiołowością. To nie były przyjazne warunki dla żadnej żywej istoty. Dla Maxa zostawione już za plecami wnętrza budynku były jednak równie odpychające. Zatęchłe, brudne, od kilku minut spływające też krwią sprzątaczy i kilku zbyt gorliwych do walki o swoje cztery ściany mieszkańców.
