Otagowano: Football Manager
Czerwiec 2023 roku. Do otwarcia letniego okna transferowego pozostało jeszcze kilkanaście dni. Od zakończenia rozgrywek w Europie minęło niewiele. Nadal irytowałem się, spoglądając na ligową tabelę, w której Paris FC zajęło dopiero szóste miejsce.
Meta majaczyła już na horyzoncie i biegacze wchodzili na ostatnią prostą. Wśród nich też niezmiennie nieporadne i niepewne Paris FC. Nijak nie przypominaliśmy zespołu, który w teorii miał na stałe zagościć w czubie tabeli Ligue 1. Byliśmy nerwowi i nawet ze słabym Clermont musieliśmy gonić wynik. Gdyby nie gole Fehama i Hody w drugiej połowie, pewnie już w tym momencie pożegnalibyśmy się z szansami...
Jak nie początek roku bez skrzydłowych, którzy wyjechali na Puchar Narodów Afryki, to znowu marcowo-kwietniowa walka o pozostanie w grze bez kontuzjowanych gwiazd. W krótkim odstępie czasu Paris FC straciło na kilka tygodni Alexisa Zapatę, Tomislava Gomelta i Hichama Khalouę. Na światło dziennie wyłaził mój kolejny trenerski błąd.
Mając już z powrotem swoich skrzydłowych, a także ściągniętego zimą „klasowego” napastnika, nie miałem za bardzo gdzie szukać wymówek. Paris FC musiało zanotować mocny finisz sezonu 22/23, jeśli nie chciałem narazić się kibicom, a od zarządu otrzymać potwierdzenie przedłużenia umowy.
Oglądanie Paris FC bez Dembele, Khaloui i Camary było niczym jazda na rowerze bez powietrza w oponach. Niby można, ale przyjemności w tym za grosz. Moja drużyna bez skrzydłowych nie potrafiła grać kreatywnie i konstruować groźnych akcji w ataku. Naszym jedynym atutem w tych kilku kolejnych tygodniach była więc linia obrony.
Dwa zwycięstwa w dwunastu dotychczasowych potyczkach. Bilans Paris FC w starciach z Paris Saint-Germain wyglądał blado. Przypominającym mi to w wywiadach dziennikarzom mogłem jednak zwracać uwagę, że te dwa triumfy odnieśliśmy niedawno, bo w poprzednim sezonie w lidze i niedawno w Trophee de Champions. Przepaść więc teoretycznie malała.
Puchar Narodów Afryki regularnie daje się we znaki klubom z Europy. Co dwa lata zawodnicy wyjeżdżają reprezentować swoje kraje, a drużyny muszą na przełomie stycznia i lutego szukać sposobów, by w jakiś sposób zakamuflować braki. W 2023 roku żadna nie musiała chyba gimnastykować się tak, jak Paris FC.
Nazwisko Muratović widniało na liście transferowej od kilku dni. Zamierzałem dotrzymać danego sobie słowa i w zimowym oknie transferowym przebudować atak. To on w głównej mierze zawodził w minionych tygodniach.
Typowe wyzwanie trenera drużyny, która gra w europejskich pucharach. Po potyczce w Lidze Mistrzów może wystawić na ligę pierwszy skład, który nie jest w pełni sił lub dać szansę słabszym na papierze zmiennikom. Różne są tutaj szkoły i potencjalne rozwiązania.
Powiedziałem sobie kilka tygodni temu, że dam jeszcze kilka szans Jungowi i Muratoviciowi, ale jakoś nie byłem w stanie się przełamać. Każdy kojarzył się z boiskową niemocą. Na domiar złego dla obu snajperów, ich bezpośredni konkurenci wcale nie zamierzali obniżać poprzeczki.