Need for Speed: Most Wanted 2012 #2: Zaskoczona cobra

Need for Speed Most Wanted blog

Informacje w Fairhaven roznoszą się szybko, ale jeśli nie słuchasz, to o pewnych rzeczach dowiesz się zbyt późno. Taki błąd popełnił Timo, numer dziewięć na liście Most Wanted miasta Fairhaven z Need for Speed: Most Wanted.

Niespodzianka zza ciemnej szyby

– Buongiorno, Gianni! Jak leci? – rzucił rozweselony milioner, zatrzymując się na światłach koło mojej bielutkiej alfy romeo 4C concept. Hę? Coś taki markotny, gorszy dzień? Nie ma co się chmurzyć, przecież jest tak pięknie… Znowu jakaś laska dała ci kosza, Gianni? – nie przestawał mówić, ale w jego głosie zaczęła pojawiać się nerwowość.

Timo popełnił błąd i nie odebrał powiadomień, które informowały o zmianie na liście. Był przekonany, że jego pozycja jest nadal dobrze zabezpieczona przez strzegącego tyłów Gianniego. Włoch jednak wypadł już z rywalizacji. Opuściłem przyciemnioną szybę. Tak szybko, jak ona odsłaniała widok, tak prędko też zmieniał się wyraz twarzy kierowcy shelby cobry 427.

– Lepiej dociśnij pedał gazu do samego końca, ścigamy się – rzuciłem.

Shelby Cobra Most Wanted

Wygodna pozycja cobry

Timo nigdy nie chciałby tego okazać, ale przez ułamek sekundy na twarzy wyraźnie wymalowało się mu przerażenie. Od dawna już nie miał konkurencji i bezpiecznie usadowił się na pozycji numer dziewięć na liście. Jego liczący niemal pół wieku roadster wygodnie się umościł na swojej lokacie i nieczęsto miał okazję zmuszać się do większego wysiłku. Nie mogło to dziwić, bo jego właściciel nie miał większych aspiracji. Moc samochodu wystarczyła, żeby radzić sobie z pojedynczymi konkurentami, których spotkał w minionych kilku latach na ulicach miasta. Od czasu, gdy dziesiątkę zajął Gianni, miał już praktycznie spokój. Łączyła ich jakby dżentelmeńska umowa, swego rodzaju pakt o nieagresji.

Niemiec mógł mieć zasobny portfel, ale z pewnością nie był w stanie kupić umiejętności. Nie był powolny. Potrafił zrobić użytek z mocy cobry, ale w wyścigu miał jeszcze mniej do pokazania niż Gianni. Pokonanie go, prowadząc szybką i zwrotniejszą alfę romeo, okazało się formalnością. Nie spodziewałem się, że zajęcie dziewiątej pozycji na liście najlepszych kierowców Fairhaven będzie tak proste. A przy okazji mogłem dorzucić do garażu wspomnianą shelby cobrę, choć niespecjalnie ciągnęło mnie, by nią jeździć. Może to trauma z wypadku, ale jednak wolę mieć kawał blachy, który osłoni głowę w razie wypadku.

Amerykańska moc corvetty

Odstawiłem alfę do garażu. Dobrze wiedziałem, że konkurencja nie śpi i zaczęła już obserwować każdy mu krok. Nie byłoby rozsądnie odsłaniać wszystkie karty podczas zmagań w mieście. Czołówka listy z pewnością tylko na to czekała. Porsche spełniało swoje zadanie, ale nie poczułem z nim zbyt mocnej więzi. Nie było przedłużeniem rąk i nóg. Ten warkot silnika jednak hipnotyzował i potrzebowałem czegoś podobnego. Wybór padł na chevroleta corvette C6 ZR1. Amerykańska moc, ale podana z europejskim smakiem. Idealnie.

Chevrolet Corvette Most Wanted

Na liście Most Wanted pierwsi dwaj kierowcy pełnili rolę przepustki do poważnej rywalizacji. Nikt z czołówki nie brał na serio Gianniego i Timo i nie cenił ich umiejętności. Mieli kasę, trochę szczęścia, ale przydawali się reszcie, bo budowali elitarność i ekskluzywność całej grupy. Gdy więc obaj zostali pokonani przez przybysza znikąd, u pozostałych zapaliła się lampka ostrzegawcza.

Luźne relacje Most Wanted

Kierowcy nie utrzymywali jednak zbyt bliskich relacji. Szanowali się, ale nie przyjaźnili i socjalizowali. Kontakty ograniczali do minimum i w zasadzie były to głównie rozmowy o charakterze „biznesowym”. Pomijając dwie pozostające w regularnych kontaktach kobiety, Lucy i Danicę, reszta raczej trzymała się własnych światów, obawiając noża wbitego w plecy przez potencjalnego rywala. Nie wyglądało to tak przed laty, gdy na szczycie był jeszcze „Zak”. Za jego czasów biała lista miała swoje zasady i choć łamała prawo, ścigając się na ulicach miasta, to zniszczenia i zagrożenia ograniczała do minimum. Potem nadeszła jednak epoka Scotta, a wraz z nią przyszły brudne pieniądze, podejrzane znajomości i nieczyste zagrywki. Swoje miejsce w stawce utracili kierowcy niezdolni walczyć do końca, bez względu na konsekwencje. Zajęli je za to gotowi na wszystko „zabójcy w machinach śmierci”, jak pisali dziennikarze lokalnego tabloidu.

Moje dwa zwycięstwa zostały dostrzeżone, ale przez lidera stawki były zbywane jako niewiele znaczące. Im jednak niżej w tabeli, tym wzrastała uważność i gotowość. Następny na liście był Sage, a on miał się czym denerwować. To jedyny w historii listy kierowca, który notował tak duże awanse i tak spektakularne spadki. Przez moment był nawet trzecim najszybszym w Fairhaven, ale porażka w rywalizacji z Zakiem sprawiła, że posypał się i w kolejnych tygodniach stracił niemal wszystko, co zbudował wcześniej. Obronił się dopiero na pozycji numer osiem. Dokładnie tej, na którą miałem teraz apetyt.

Sage i jego biała bestia

Problemem Sage’a, który jeździł naprawdę znakomitym samochodem, mercedesem-benz SL65 AMG black series, była nieumiejętność utrzymania koncentracji. Popełniał błędy. O wiele za dużo błędów, by marzyć o podbiciu listy. Zbyt szybko tracił rezon i dawał się ponosić emocjom. To z kolei dawało mi bardzo dużą szansę na zwycięstwo.

By jednak móc podejść do tej rywalizacji, potrzebowałem jeszcze lepiej poznać topografię miasta. Wiedziałem, że poradzę sobie na autostradach i wybrnę z rywalizacji w centrum aglomeracji. Do zwycięstw mogę też jednak potrzebować skrótów i umiejętności wykorzystywania na swoją korzyść terenu z pozoru nieprzystosowanego do samochodów sportowych. Było parę takich miejsc w Fairhaven, bo miasto nieustannie przechodziło remonty i renowacje. Częściowo wymuszone przez nielegalne wyścigi, częściowo przez pragnących większych wygód mieszkańców.

Lancia Delta Integrale Most Wanted

Lancia delta integrale

Miałem już dobrze opanowaną corvettę, w której zainstalowałem też wszystkie potrzebne modyfikacje. Na szutrowo-błotniste sprawdziany przesiadłem się do lancii delty integrale. Czułem się trochę, jakbym zamykał się w puszce na tuńczyka, ale słyszałem wystarczająco wiele o legendarnych możliwościach włoskiej maszyny, by zaakceptować te niewygody.

Nie sądziłem jednak, że zyskam tak wiele na zawodach za kółkiem lancii. Poznałem kilka nowych zakamarków miasta, ale przede wszystkim miałem okazję przyzwyczaić swoje ciało do nowych sprawdzianów. Mój kręgosłup przyjął na siebie wiele podczas szalonej serii skoków w Jumping Jacks, a znowu błotnisty drift podczas zawodów Mud Bath przygotował mnie na przeciążenia połączone z ciągłym, nieregularnym podrzucaniem samochodu i ciała. Przygoda z lancią okazała się przyjemnym doświadczeniem. Wiedziałem jednak, że nie zrobię z niej specjalnego użytku w walce z pozostającą na celowniku ósemką. Brakowało jej mocy i szybkości, by podjąć rywalizację z Sage’em i jego mercedesem. Wróciłem więc do alfy romeo. Przy okazji liczyłem, że jeszcze bardziej rozdrażnię najbliższego rywala, świecąc mu w oczy pojazdem odebranym od innego członka grupy.

Nie pozostawiałem niczego przypadkowi. Sprawdziłem wcześniej mojego kolejnego przeciwnika. Kiedyś był nawet profesjonalnym kierowcą wyścigowym, ale mentalnie nigdy nie udźwignął ciężaru oczekiwań, który powiązany był z jego talentem. Trafił na miejskie drogi, do środowiska, w którym teoretycznie mógł poczuć się swobodniej. Nigdy nie zrzucił jednak kajdan wysokich aspiracji. A te pętały go i ograniczały możliwości. Był podatny na stres. A ja zamierzałem to wykorzystać.

Need for Speed: Most Wanted (2012) to przygotowana przez Criterion, twórców genialnego Burnouta, gra wyścigowa z otwartym światem. Produkcja dzieli tytuł z jedną z najbardziej uwielbianych odsłon serii, ale poza listą kierowców do pokonania, nie łączy ich zbyt wiele elementów. Moje przygody za kółkiem w fikcyjnym mieście Fairhaven przeczytasz na blogu, w kolejnych opowiadaniach z gry.

Chcesz poznać dalsze losy Bobby’ego w Fairhaven? Zaglądaj na bloga, gdzie w kolejnych tygodniach ukażą się nowe odcinki opowiadania z Need for Speed: Most Wanted (2012). Jeśli nie chcesz przegapić żadnych materiałów, obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite. Możesz też wesprzeć mnie w podboju Fairhaven, każda postawiona kawa daje mi potrzebnego boosta. Dzięki!

<—- Pierwszy odcinek opowiadania Need for Speed: Most Wanted (2012)

Opowiadanie Need for Speed: Most Wanted (2012): Mercedes-Benz SL65 AMG —–>

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.