GRID Autosport #26: Gorsza forma Ravenwestów

GRID Autosport blog

Praca dla Forge Motorsport wiązała się z presją, którą nakładał na siebie sam. Był przekonany, że to może być moment zwrotny w jego karierze i jeśli tylko zadowoli właścicieli wyżej notowanej stajni w zawodach Garmin International Endurance, zacznie otrzymywać więcej podobnych propozycji. Dawno już nie siadał za kółko tak zmotywowany.

Podia za Ravenwestami

Rywalizacja, która jeszcze chwilę temu męczyła go i irytowała, teraz na nowo rozpalała wyobraźnię. Na Yas Marina Circuit przypominał sobie, jak prowadzi się honda HSV. W kwalifikacjach był czwarty ze stratą 1,346 sekundy do najszybszego McKane’a. Ravenwesty znowu były poza zasięgiem, ale za ich plecami, na pozycjach 3-8 różnice były minimalne.

Brucevsky wiedział, że w takiej sytuacji każdy manewr może mieć kluczowe znaczenie. Zaatakował na początku, wskakując na trzecie miejsce, a potem utrzymywał równe tempo. Nie dał rywalom okazji do ataku, choć pod koniec, przy słabszych oponach, musiał uważać na Leo Turnera, który nadrobił straty. Zaliczył udany występ na otwarcie, choć łyżką dziegciu była strata do Ravenwestów.

Forge Motorsport GRID

Nadzieje na rewanż na lubianym obiekcie Circuit of the Americas okazały się płonne. Przewaga faworytów nie była może tak spektakularna, ale wystarczyła, żeby polski reprezentant Forge’a przejechał w gruncie rzeczy samotny wyścig na trzeciej lokacie. O dziwo dużo bliżej pokonania McKane’a i Westleya było na Sepang, gdzie w kwalifikacjach miał tylko o 0,3 sekundy gorszy czas. Niestety w wyścigu popełnił dużo prostych błędów, z przestrzelonymi hamowaniami włącznie, i tylko wypadkowi zespołowego partnera Jormeli i słabej końcówce zmagań Wittensteina z Team Kicker zawdzięczał kolejne podium.

Spadek formy

Autodromo do Algarve przyniosło kibicom moc wrażeń i wielu kierowców potwierdzało później w wywiadach, że za nimi kapitalny wyścig. Brucevsky startował z ósmego pola, choć do trzeciego kierowcy miał zaledwie pół sekundy straty. Tłok i zbliżone tempo zapowiadały walkę i rzeczywiście działo się dużo. Brylowały maszyny Forge Motorsport, które przypuściły skuteczny atak na starcie i usadowiły się na pozycjach 3 oraz 4. Jokela długo jechał na pierwsze podium w zawodach, ale kiedy zaczął tracić tempo, Brucevsky wyminął go na prostej, ruszając za mającymi swoje kłopoty z oponami Ravenwestami. Zabrakło mu może pół okrążenia, by ich dopaść.

Forge Okutama

Teoria mówiąca o spadku formy najmocniejszej ekipy w stawce zyskała potwierdzenie na Hockenheim. Westley zakończył kwalifikacje jako piąty, a McKane drugi z zalewie 0,06 sekundy przewagi nad Brucevskym. W wyścigu wszystko się odwróciło, bo to Anglik wystrzelił na starcie i szybko zbudował sobie pięciosekundową przewagę. Skorzystał na walce trójki Brucevsky-McKane-Gomes, którzy bili się o drugi stopień podium. Wygrał tę konfrontację kierowca Forge Motorsport, którego honda najbardziej łagodnie obchodziła się z oponami.

Finał na Okutamie wpisał się w scenariusze znane z poprzednich zmagań wytrzymałościowym na tym krętym, wąskim i pełnym pułapek obiekcie. Startujący z niskiego dziesiątego miejsca Polak awansował o cztery lokaty, wymijając po drodze aż trzy zniszczone maszyny konkurentów.

Forge konstruktorzy

Debiut w Intelu

W ten sposób zawody Garmin International Endurance dobiegły końca i choć rywalizacja o mistrzowski tytuł okazała się wewnętrzną sprawą Ravenwestu, to kibice i sponsorzy mieli powody do satysfakcji. Działo się na torach sporo, a duża w tym zasługa ambitnie walczących o lokaty zawodników Forge. Polak wykonał swój cel i zrobił sobie dobrą reklamę. Na tyle pozytywną, by wierzyć, że jeszcze zdoła się odbić i ruszyć naprzód swoją karierę w świecie motorsportu.

Wiarę tę podtrzymał w nim agent, który przekazał dobre nowiny o propozycjach od Team Kicker, ale również po raz pierwszy od zespołu Intel Motorsport. Obie stajnie szukały kierowców na cykl Pro GT World Masters, a więc zmagań ulicznych o dużej intensywności. Polski kierowca nie zamierzał sobie odpuszczać i wybrał debiut w jasnoniebieskich barwach, gdzie oczekiwano od niego podium indywidualnie i liczono na wicemistrzostwo wśród konstruktorów.

BMW Intel Motorsport

Oddane do użytku BMW z klasy performance okazało się wręcz pływać po torze, zapewniając Brucevsky’emu niezwykle przyjemne wrażenia. Przełożyło się to na wyniki. Płynne przejazdy w Waszyngtonie i Chicago oznaczały solidne punkty zdobyte za miejsca czwarte i pierwsze. Dobrze spisał się też kompan, Anton Olsson, który zaliczył podium w stolicy Stanów Zjednoczonych. Dziesiąty McKane mógł być podirytowany takim obrotem sytuacji.

Z BMW do furmanki

Oddana do użytku maszyna pozwalała na łagodne wchodzenie w zakręty i przynoszącą efekty zabawę z gazem i hamulcem. Na krętych torach z nawrotami, jak na trasach wyznaczonych w centrum Chicago czy na przedmieściach Paryża, pozwalało to dyktować tempo i odjeżdżać jadącym dużo bardziej szarpanym stylem konkurentom. Swoje zrobiły też karambole na startach, dzięki którym reprezentantom Intela łatwiej było przeskakiwać maruderów.

Na koniec zmagań w klasie performance włodarze Intela mogli z dumą patrzeć na generalkę, w której ich stajnia wyprzedzała Ravenwest o dwa punkty. 155 do 153 wskazywało, że druga część Pro GT World Masters będzie intensywna.

Brucevsky mógł tylko liczyć, że aston martin vanquish, legendarna sportowa maszyna, okaże się równie dobrym kompanem do rywalizacji z McKane’em i Mahmoudem. Wsiadał do brytyjskiego samochodu, mając do niego wielki szacunek i dużo większe oczekiwania. Kiedy kilkadziesiąt minut później zjeżdżał z treningu do boksu, w myślach dominowało stwierdzenie „prowadzi się jak furmanka”. Kiepskie przyspieszenie nawet na krótkich przełożeniach i słaba skrętność zwiastowały popołudnie spędzone na ciężkiej pracy w garażu…

GRID: Autosport to kolejna odsłona wyścigowego cyklu od ekspertów gatunku ze studia Codemasters. Tytuł jest duchowym spadkobiercą serii TOCA i pozwala wkroczyć w świat motorsportu, by sprawdzić się w szeregu różnych zawodów. Jak wypada gra i na co pozwala w trybie kariery? O tym przeczytasz w fabularyzowanej relacji w Gralingradzie!

Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli przyjemnie czytało Ci się tę karierę – postaw mi kawę, przyda się przed następnymi zawodami. 🙂

<—- Poprzednia relacja z GRID Autosport: Pozytywny kopniak motywacyjny

Następny raport z GRID Autosport: Finał Pro GT World Masters —->

<— Zacznij lekturę od pierwszego odcinka opowieści z GRID: Autosport

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.