Syberia 2 #6: Wypływając w nieznane

Syberia 2 blog

Zamyślona Kate stała przed chatą szamanki. Wokół niej toczyło się spokojne życie wioski Youkoli. Mieszkańcy byli zajęci swoimi codziennymi sprawami. Zdawali się tak wolni od zmartwień. Nieniepokojeni przez nikogo, egzystowali sobie daleko od cywilizacji i wszystkich jej problemów. Walker zazdrościła im tego spokoju.

Demon z pociągu

Przeczuwała, że za moment los postanowi ponownie ją sprawdzić. Zweryfikuje jej gotowość do poświęceń i motywację, by pomóc Hansowi Voralbergowi spełnić jego marzenie. Potrzebowała Oscara. Jego serce miało sprowadzić konstruktora ze świata snu. Miała je otworzyć, cokolwiek ta prośba oznaczała.

Przeszła na drugą stronę wioski i dotarła do miejsca, skąd Youkole mogli opuszczać bezpieczne pielesze wnętrza góry, by wyjść na wietrzną i śnieżną przestrzeń syberyjskiej tundry. Przy torach kolejowych spotkała dwóch żywo gestykulujących i pochłoniętych rozmową niskich mężczyzn. Przedstawicieli lokalnego plemienia. Choć nie mówili po angielsku, zrozumiała, że wspominają o czymś metalowym, co najwyraźniej szczerze ich przeraziło. Pokazali palcami stojący w oddali pociąg. Zrozumiała. Musieli spostrzec Oscara. Przypominający człowieka Automaton miał prawo być dla nich czymś niezwykłym, niemalże demonicznym.

Pobiegła do pociągu i porozmawiała z towarzyszem, z którym wspólnie rozpoczęła tę długą podróż jeszcze w Valadilene. Opowiedziała o prośbie Hansa, na co zareagował w zagadkowy, niemalże melancholijny sposób. Szybko zmienił temat i wspomniał, że muszą wprowadzić pociąg do wnętrza góry. Walker wpadła na pewien pomysł. Kolejny, który miał pchnąć naprzód ich ekspedycję ku Syberii. Wręczyła automatonowi maskę znalezioną u szamanki, symbol bóstwa oznaczającego szczęście. Poprosiła, by na moment ją włożył i ukazał się wystraszonym Youkolom. Znów był niechętny do współpracy, znów miał wiele obiekcji. Typowy Oscar. Pomimo narzekań zgodził się jednak pomóc.

Serce automatona

Pobiegła do Youkoli i uspokoiła ich opowieścią o dobrym duchu. Choć nie byli do końca przekonani, namówiła ich, by przyczepili hak do frontu lokomotywy. Potem naciągnęła długi łańcuch i wróciła do z pozoru prowizorycznej wciągarki. Wielka bala drewna zaczęła obracać się, a mechanizm zbudowany z drewna i kości wciągnął pociąg na coś na wzór stacji we wnętrzu góry.

Pobiegła za nim i weszła do środka, by pomówić z Oscarem. Zaskoczył ją. Oświadczył, że jest tylko automatonem i został stworzony po to, by zrealizować pewien cel. Jego czas właśnie nadszedł, a to oznaczało też konieczność pożegnania z Kate. Nie wiedziała, co za moment się wydarzy, ale zrozumiała, że już za chwilę utraci przyjaciela.

Podążyła za Oscarem do chaty szamanki. Hans wisiał nadal na pasach nad łóżkiem. Oscar leżał pod nim na łóżku, niemalże jak metaliczny cień. Nachyliła się nad automatonem i przyjrzała jego klatce piersiowej. Pokryte miedzią serce z miejsca przyciągnęło wzrok. Nieruchome. Spokojne i nieżywe, a jednak napędzające jej towarzysza, u boku którego przeżyła tak wiele przygód. Ten widok poruszył nią i przypomniał o geniuszu Voralbergów. Potrafili tchnąć życie w przedmioty i konstrukcje niemalże jak bogowie.

Nowy etap podróży

W jaki sposób otworzyć serce? Hans pozostawił ją jedynie z poleceniem, ale bez żadnej wskazówki. Musiała metodą prób i błędów wciskać rozmieszczone przy zewnętrznej krawędzi serca punkty. Utworzyła z nich dwie linie przecinające się jak krzyż w samym centrum. W tym samym momencie ciało automatona drgnęło. Mocowania zaczęły otwierać się. Kawałki metalu, tworzące powłokę Oscara, rozpadały się jeden po drugim. Na jej oczach znikał Oscar, którego znała. Pustka wnętrza automatona poraziła ją.

Szamanka Youkoli jako pierwsza zrozumiała, co należy zrobić. Zaczęła opuszczać ciało Hansa, które ułożyło się w metalowej ramie. Zapięcia objęły jego kończyny, tworząc dziwne połączenie tej zbroi i cielesnej powłoki mężczyzny. Wątłe, osłabione wiekiem i chorobami ciało zyskało stelaż, dzięki któremu mogło kontynuować swoją podróż. Kate w tej jednej chwili utraciła jednego i odzyskała drugiego przyjaciela.

To nie był koniec rozstań. W wiosce kończyły się tory. Tylko dotąd biegła linia, którą podążała i która wyznaczała kierunek jej podróży przez kolejne dni. Minęła tak wiele przystanków, na których musiała stawić czoła rozmaitym przeciwnościom. Choć wtedy w Valadilene, wsiadając do wagonu lokomotywy, wyruszała w nieznane, to dopiero teraz mogła poczuć, jak to jest postawić swobodny krok ku nowemu.

Zakotwiczona arka

Hans czekał na pokładzie arki. Niewielki okręt był, jak wyjaśnił szaman, bardzo samodzielnym środkiem transportu. Kate mogła mu zaufać i zawierzyć bezpieczeństwo swoje i kompana w podróży ku Syberii. Wróciła jeszcze po odpoczywającego w zagrodzie youkiego, który miał im się jeszcze bardzo przydać, jak zasugerował wódz, po czym razem wypłynęli na otwarte wody.

Kierowały ich prądy morskie. Kate obserwowała ląd znikający w oddali. Otaczał ich bezmiar morskiej toni, zimnej i spokojnej. Pojedyncze, niewielkie góry lodowe pojawiały się i znikały, a okręt mijał je w bezpiecznej odległości. Nie miała pojęcia, dokąd zmierzają, gdzie jest jej rodzinny dom, a nawet jak mogłaby wrócić do wioski. Kiedyś by ją to przerażało. Teraz nie wzbudzało najmniejszego niepokoju. Nie miała dokąd i do czego wracać. Najważniejsza była Syberia, a ta była coraz bliżej.

Podróż nie minęła bez problemów. W pewnej chwili arka znalazła się zbyt blisko ogromnego lodowca i utknęła zakotwiczona o coś w rodzaju białej wyspy zamieszkiwanej przez pingwiny. Musiała opuścić pokład i znaleźć sposób, by uwolnić statek z pułapki. Postawiła okute w ciepłe obuwie stopy na lodowcu. Wyglądał masywnie i stabilnie. Musiała zaryzykować i oddalić się od okrętu, ignorując ryzyko wpadnięcia do lodowatej wody. Ostrożnie stąpając w kierunku kotwicy, odnalazła na lodzie kieł narwala. Pomyślała, że może się przydać jako wielofunkcyjne narzędzie, a w kłopotach też jako broń.

Powrót Iwana

Miała rację, bo bez niego nie zdołałaby uwolnić mocno wbitej w lód kotwicy. Wcześniej jeszcze zrobiła użytek z zabranej dawno temu z domku pośrodku lasu matrioszki, dzięki której zdołała odwrócić uwagę stada pingwinów. Zwierzęta blokowały przejście dalej. Radość z małego sukcesu szybko uleciała. Walker spojrzała w stronę statku i dostrzegła na pokładzie kogoś, kto nie wyglądał jak Hans. Za moment poczuła dreszcz przeszywający całe ciało. Charakterystyczny chichot dotarł do jej uszu wraz z zawadiackim pozdrowieniem. Iwan odnalazł się. Przez cały ten czas musiał ukrywać się w jednym z pomieszczeń ładowni, a teraz skorzystał z okazji, by przejąć kontrolę nad statkiem. Wiedziony pokusą wielkich bogactw, które za moment odkryje, oddalił się daleko od swojego domu w Romansburgu.

Kate musiała się spieszyć. Wejście na pokład po trapie nie wchodziło w grę, bo oznaczałoby otwartą konfrontację z Iwanem. Mężczyzna już wcześniej pokazał, że jest gotów odebrać ludzkie życie z błahych powodów. Jedyne co pozostało, to dostać się do ładowni innym sposobem. Kiedy Walker analizowała różne pomysły, rzucił się jej w oczy nadkruszony kawałek lodowca. Wszystko wskazywało, że wystarczy niewielkie uderzenie, by się oderwał.

To było ryzyko graniczące z szaleństwem, ale weszła na niego i kilkoma sprawnymi uderzeniami kłem doprowadziła do przerwania połączenia w lodzie. Zaczęła dryfować. Mogła tylko zaciskać kciuki, że nurt pokieruje ją we właściwą stronę. Los znów postanowił się uśmiechnąć i wyciągnąć do niej pomocną dłoń.

Sposób na intruza

Kra znalazła się wystarczająco blisko, by Kate zdołała dosięgnąć drewnianych drzwi w burcie i wskoczyć do środka. Hans i youki byli cali i zdrowi. Iwan nie zrobił im krzywdy. Nie mogła jednak liczyć na ich pomoc. Voralberg na tym etapie był już niczym dziecko zabierane na wycieczkę, które może tylko pokrzepić ją dobrym słowem.

Nieświadomy jej obecności Bourgoff spacerował po pokładzie. W jaki sposób mogłaby się go pozbyć? Spostrzegła, że porusza się blisko masztu, więc jeśli zdołałaby w odpowiednim momencie uruchomić mechanizm podnoszący żagiel, ten miał szansę go obezwładnić. Przeszukała ładownię i znalazła haczyk z kości. Przesunęła beczkę, by móc dosięgnąć sznurka i kawałka metalu wyżej. Połączyła poszczególne elementy, tworząc prosty mechanizm.

Kiedy Iwan znalazł się odpowiednio blisko, pociągnęła dźwignię. Żagiel z łoskotem ruszył w górę, a impet nie tyle przewrócił mężczyznę, co wręcz wyrzucił go za burtę statku. Wiatr zaczął wprawiać arkę w ruch, a tymczasem Bourgoff próbował podnieść się z lodu. Napędzany adrenaliną i wściekłością chwycił w rękę leżące obok pingwinie jajo. Wymachując nim, zdenerwował stojące obok ptaki, które nie czekały długo, by przypuścić atak. Na oczach Kate gromadnie rzuciły się na intruza, dziobiąc go z furią i atakując skrzydłami. Tak zakończył swój żywot człowiek, który mógł zagrozić podróżnikom płynącym na daleką Syberię…

Syberia 2 to druga odsłona słynnej serii gier przygodowych, która bezpośrednio kontynuuje wątki rozpoczęte w pierwowzorze. W oryginale wydana w 2004 roku, została zremasterowana i wydana na konsoli po niemal dekadzie – w ramach jednej kolekcji dwóch części. Dokąd tym razem dotrze Kate Walker i co ją czeka? Przeżyjmy raz jeszcze przygodę z Syberii 2 w ramach opowiadania w Gralingradzie!

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi nadrabiać kolejne zaległości z przepastnej biblioteki historii gier! Dzięki z góry!

<— Poprzedni odcinek przygody Kate Walker w Syberii 2

Finałowy odcinek opowieści z gry Syberia 2 —>

<— Początek opowiadania z gry Syberia 2

<— Sprawdź relację z przygody Kate Walker z pierwszej Syberii

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.