Otagowano: opowiadanie

Zombie Driver Blog 0

Zombie Driver #1: Za kółkiem taksówki

Nawet nie wiadomo dokładnie gdzie i kiedy się to zaczęło. Coś gdzieś jebło i nagle ludzie zaczęli zamieniać się w zombi. Ani się obejrzeliśmy, a miasto stało się gigantycznym polem bitwy, gdzie szybko rosnące hordy nieumarłych polują na coraz mniejsze grupy ocalałych. Przetrwałem na tyle długo, by doczekać się wreszcie interwencji armii.

Jak 2 Renegade blog 0

Jak 2: Renegade #5: Deskorolka na bombach

Bohaterem się jest, a nie nim bywa. Potwierdzaliśmy to z Jakiem na każdym kroku. Choć najbardziej zależało nam na dopadnięciu barona i może też trochę na powrocie do domu, to mocno angażowaliśmy się w sprawy ruchu oporu.

Jak 2 Renegade blog 0

Jak 2: Renegade #4: Nowe fakty

Pałac barona jest miejscem raczej niedostępnym dla przypadkowych odwiedzających. To chyba najlepiej świadczy o Praxisie i sposobie, w jaki rządzi Haven City. Funkcjonująca na wysokich obrotach propaganda może budować inną narrację, ale w mieście nie brakuje przeciwników, którzy chętnie pozbyliby się go ze stanowiska.

Jak 2 Renegade blog 0

Jak 2: Renegade #3: Artefakty

Przez dwa lata w niewoli Jak na szczęście nie utracił swoich zdolności. Nadal dobrze radził sobie w boju, był zręczny, a przy tym potrafił szybko odnaleźć się za kierownicą znalezionego pojazdu. Różnica pomiędzy tamtym Jakiem, z którym kiedyś powstrzymaliśmy Gola Acherona, a tym obecnym była jednak fundamentalna dla naszego przetrwania w brudnym i niebezpiecznym Haven City. Ten nie miał problemu, by odebrać komuś siłą...

Jak 2 Renegade blog 0

Jak 2: Renegade #2: Cyngiel Kree

Ruch oporu wydawał się odpowiednim adresem, jeśli chcieliśmy dobrać się do skóry zarządzającego miastem Praxisa. Osobiście pewnie skupiłbym się bardziej na poszukiwaniach drogi do domu czy odpowiedzi na kilka dość istotnych pytań. Co właściwie wydarzyło się, kiedy aktywowaliśmy portal Przedwiecznych? Gdzie właściwie jesteśmy? Dla Jaka najważniejsza była jednak zemsta. Dwa lata cierpień wymagały zadośćuczynienia, z czym trudno było się spierać, kiedy dysponowało się dużo...

Fort Triumph blog 0

Fort Triumph #7-ost: Wszyscy na licza

Licz Avathas był potężnym przeciwnikiem. Zbyt silnym dla zwykłych śmiertelników, by zdołali pokonać go w uczciwej walce. Natura lubi jednak równowagę i jeśli już pozwoliła na stworzenie artefaktu, który zapewnia taką moc, to musiała też umożliwić jej zniwelowanie. Problem polegał na tym, że natura rzadko kiedy zostawia takie rzeczy na widoku, opatrzone wyraźną etykietą „rozwiązanie problemu, użyć w razie katastrofy”.

Jak 2 Renegade blog 0

Jak 2: Renegade #1: Uciekinier i buntownik

Jak się zmienił. Nic w tym dziwnego, bo nie widzieliśmy się całe dwa lata. Ostatnim razem, zaraz po tym jak przybyliśmy do Haven City, pochwycili go uzbrojeni strażnicy. Ja wtedy uciekłem, a konkretniej to zarządziłem strategiczny odwrót, by później móc go uratować. Trochę mi się zeszło, fakt, ale nikt nie postawił jeszcze w mieście punktu z wejściówkami do twierdzy, gdzie przetrzymywani są więźniowie. Powodzenia...

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #11-ost: Demon zostaje świętym

W New Marais leniwie mijał wlaśnie kolejny dzień. Mieszkańcy zajmowali się swoimi sprawami. Mieli nieco więcej spokoju, bo dopilnowałem, by z kolejnych dzielnic pozbyć się bojówek Bertranda i lodowych żołnierzy. Ataki potworów, napady czy samosądy stały się dużo rzadszym widokiem. Można byłoby powiedzieć, że do miasta zawitał spokój. W rzeczywistości była to zaledwie cisza przed burzą.

Fort Triumph blog 0

Fort Triumph #6: Licz silnoręki

Proste zlecenie mające przynieść szczyptę sławy i trochę złotych monet przerodziło się w misję ratowania świata. Było to o tyle niepokojące, że żaden z herosów nie przypominał sobie momentu, w którym wyrazili na to zgodę. Planowali zająć się czymś prostszym, jak na przykład zarabianiem pieniędzy i tępieniem plugastwa, ale świat jakby niespecjalnie brał to pod uwagę.

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #10: Koniec zmartwień

Słońce zaszło już za horyzontem, a New Marais powoli kładło się spać. Na dachu budynku Molloy w strefie przemysłowej ktoś nerwowo przestępował z nogi na nogę, czekając na umówiony śmigłowiec. Ktoś zdecydowany, by zostawić za sobą to miasto i wszystko, co z nim związane. Nie zamierzałem do tego dopuścić, a Zeke już zadbał o to, bym dostał swoją szansę.