Recenzja Urban Flow na Switcha

Urban Flow recenzja gry

Jak trudne może być zarządzanie sygnalizacją świetlną? Zmieniasz naprzemiennie czerwone i zielone na poszczególnych częściach danego skrzyżowania i kierujesz w ten sposób ruchem. Sądzisz, że to kaszka z mleczkiem i coś niezbyt interesującego? Zapraszam w takim razie do świata Urban Flow.

Geniusz tkwi w prostocie

Siła wielu gier indie tkwi w prostocie – za przejrzystym i łatwym do zrozumienia systemem zabawy wyrastają góry miodności, które można znaleźć, zagłębiając się w dany tytuł. Nie inaczej jest z Urban Flow, w którym mamy z pozoru proste zadanie. Musimy tak zarządzać sygnalizacją świetlną, by pokierować ruchem drogowym.

Kamera prezentuje akcję z lotu ptaka, a my na kolejnych mapach dostajemy wycinek danego miasta. Na niewielkiej mapie jest kluczowa część infrastruktury drogowej obszaru – pojedyncze skrzyżowanie bądź rondo lub cała sekcja takich krzyżówek, na których regularnie spotykają się dziesiątki kierowców. Wszystkie działające sygnalizatory zostają oddane pod opiekę nam. Za pomocą przycisku przypisanego do danego urządzenia, musimy odpowiednio pokierować ruchem, włączając światło zielone lub czerwone.

Z pozoru proste zadanie, prawda? Urban Flow na pierwszych etapach tak właśnie wita gracza i wówczas staje się tytułem cudownie relaksującym po ciężkim dniu. Kapitalna ścieżka dźwiękowa składająca się z utworów low-fi perfekcyjnie łączy się z sunącymi niemal w rytm pojazdami na ekranie, a płynność ruchu pod naszą kontrolą wprowadza nas w tytułowe „flow”. Jest w tym coś odprężająco-ekscytującego, o czym autorzy z Baltoro Games dobrze wiedzieli.

To jest wciągające

Gdyby na tym poprzestali, mielibyśmy grę odpalaną sporadycznie, w przypadku wystąpienia konkretnej potrzeby lub nastroju. Urban Flow to też jednak wyzwania, które pojawiają się wraz z progresem w trybie kampanii. Rośnie liczba skrzyżowań i sygnalizatorów, którymi trzeba zarządzać, poziom skomplikowania infrastruktury. Pojawiają się sytuacje awaryjne i utrudnienia. Chcąc uzyskać trzy gwiazdki na danej planszy, trzeba już nie tylko umieć sprawnie rozładować ruch bez doprowadzania do wypadków, ale też wziąć pod uwagę konieczność priorytetowego przepuszczania ambulansów, oczyszczania drogi dla demolujących wszystko czołgów i usuwania zepsutych aut.

Urban Flow Switch

Trzeba się przy tym też zmierzyć ze szwankującym obrazem kamery monitoringu, z której przyjdzie nam korzystać, pracy w deszczu, przez który mniej widać czy sabotaży ze strony drogowców, którzy rozkopali gęsto obleganą arterię danego miasta. To wszystko składa się na wyzwanie, z którym walka przynosi mnóstwo satysfakcji. Nie tylko trzeba złapać właściwy rytm, ale też podchodzić do danej mapy ze strategią działania i planem zakładającym wyjścia awaryjne. Świetna łamigłówka, przy której z czasem robi się naprawdę intensywnie.

Kolorowy świat małych aut

Urban Flow jest grą o sympatycznej, ale prostej oprawie. Nie ma tu fajerwerków graficznych, ale jest za to humorystyczna stylistyka i kojąca paleta barw. W tym indyku kluczowa jest grywalność, a ona stoi na wysokim poziomie, choć trzeba mieć w sobie pewne pokłady cierpliwości, by nie sfrustrować się na co trudniejszych wyzwaniach. W zamian czekają odkrywane za sukcesy bonusy, wirtualne muzeum do odwiedzania i studio do przesłuchiwania kawałków.

Urban Flow recenzja

Rozrywkę znajdzie tutaj samotnik, ale Urban Flow to też solidna party-game, przy której jest mnóstwo sytuacji wywołujących salwy śmiechu. Dobry wybór dla przyjaciół, którzy szukają produkcji o prostych do wyjaśnienia zasadach i angażującej mechanice.

Czy jest coś, co sprawia, że zakup Urban Flow na Switcha można odłożyć na później? Szukam, ale nie znajduję wad kładących się cieniem na projekcie od Baltoro Games. Na pewno jest potencjał na więcej, na podkręcenie oprawy, na więcej i bardziej przemyślanych power-upów, na dopracowanie niektórych utrudnień. To jednak są braki odczuwalne dopiero po paru godzinach zabawy na naprawdę wysokim poziomie. Warto wskoczyć w buty kierownika ruchu drogowego.

Czy warto kupić? Przy tej cenie i obecnej zawartości Urban Flow to pozycja obowiązkowa na karcie pamięci każdego Switcha. Polecam i zachęcam.

Mój ranking najciekawszych gier na Switcha:

  1. Urban Flow
  2. Transcripted
  3. Madness Beverage

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.