Gralingrad Blog

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #9: Kiedy możesz coś zrobić

Bertrand był pod ścianą. Osaczony, ale nadal groźny i zdolny kąsać. Choć utracił swoją pozycję w mieście, a jego bojówki kontrolowały już tylko niewielki region przemysłowy, nie zamierzał rezygnować ze swoich planów. Cokolwiek chciał osiągnąć, jednym z elementów był transport lodowych żołnierzy poza New Marais na odpływających wkrótce z portu statkach.

Fort Triumph blog 0

Fort Triumph #4: Tumany w podziemiach

Sytuacja poważnie się skomplikowała. Biorąc z tablicy ogłoszeń to jedno bardziej intratne zlecenie, każdy z wesołej kompanii spodziewał się innego obrotu spraw. Odparcie inwazji goblinów miało przynieść chwałę, pieniądze i wszystkie inne benefity, które są z nimi powiązane. Zamiast dyplomu przyszedł jednak list gończy, a zamiast fortuny pojawiła się perspektywa utraty dobytku, tytułów i życia. Opowiadanie anegdot przy trunkach w karczmie musiało ustąpić miejsca...

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #8: Potwór, nie człowiek

To nie ja miałem problem z Bertrandem. To Bertrand miał problem ze mną. Od pierwszych chwil w New Marais wysyłał mi wyraźny sygnał, że nie jestem tu mile widziany. Zastanawiałem się dlaczego. Podejrzewałem, że chodzi o poczucie zagrożenia. Musiał obawiać się utraty pozycji i władzy. Podejrzewałem, że stąd ta cała rozpędzona machina propagandowa, która miała mi ściągnąć na kark tysiące przeciwników.

Fort Triumph blog 0

Fort Triumph #3: Gobliny i arystokraci

Kraina wyglądała bajkowo. Takie wrażenie robiła na pierwszy rzut oka, który wystarczył ledwie, by dostrzec wysokie drzewa i ciągnące się kilometrami zielone polany. W ostateczności jeszcze może rzeki i jeziorka stanowiące dom i źródło życia dla lokalnej fauny. Kiedy drugi rzut oka kończył swój bieg i wracał z obserwacjami do umysłu, przynosił dużo bardziej mroczne spostrzeżenia. Te o dziesiątkach zgładzonych istot, które miały pecha...

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #7: Zdemaskowany

W powietrzu aż iskrzyło. Nix i Kuo źle zaczęły, a przy każdym kolejnym spotkaniu zdawało się, że są wobec siebie coraz mniej przychylnie nastawione. Zostawione we dwójkę w małym wagonie, pozabijałyby się w mniej niż minutę. Stałem się więc mimowolnie rozjemcą, choć ta rola niezbyt mi odpowiadała.

Fort Triumph blog 0

Fort Triumph #2: Ku przygodzie

Plany Gitgurna utonęły w zielonkawej krwi, która perfekcyjnie skomponowała się z porastającą łąkę trawą. Chęć pozyskania czwartego kompana przysporzyła trójce herosów trochę problemów, ale oddział goblinów nie był znowu czymś, z czym nie mierzyli się na co dzień.

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #6: Flood Town

Bestia zbliżała się. New Marais nie wyczekiwało jej z przesadną uwagą. Było zbyt zajęte własnymi sprawami. Mieszkańcy nie mieli czasu na myślenie o przyszłości dalszej niż koniec trwającego dnia. Trudno, żeby było inaczej, kiedy z każdej strony czyhają na Ciebie różne niebezpieczeństwa.

Fort Triumph blog 0

Fort Triumph #1: Zlecenie na czwórkę

Wieczór był ciemny. Naprawdę ciemny. Ciemny w ten szczególny sposób, który sugerował, że światło gdzieś istnieje, owszem, ale z tą okolicą akurat nie chce mieć nic wspólnego. Niewielka, acz całkiem popularna karczma stała na rogu, który z punktu widzenia urbanistyki był błędem, ale już z perspektywy podejrzanych interesów, błogosławieństwem.

InFamous 2 blog 0

InFamous 2 #5: Mroczne tajemnice

Całkiem sprawnie poszło mi budowanie reputacji w New Marais. Tropiąc Blast Cores i dając się we znaki Betrandowi i jego chłopaczkom, w krótkim czasie doczłapałem się do tytułu bohatera. Obywatele miasta byli dla mnie tak mili, że w paru sytuacjach pomogli mi nawet rozprawić się z bojówkarzami. Wlewałem w ich serca nadzieję i odwagę, której potrzebowali. A potem wystarczyła chwila, żebym nagle spadł z...

GranTurismo 7 blog 0

Pamiętnik Gran Turismo 7 #21: Weryfikacja umiejętności

Na tym etapie przygody w Gran Turismo 7 zaczynają piętrzyć się przeszkody. Samochody są coraz droższe, a wyścigi coraz trudniejsze. Progres spowalnia, a ja zyskuję szansę, by wielokrotnie przetestować i realnie ocenić swoje umiejętności po kilku miesiącach spędzonych za wirtualnym kółkiem. Na pocieszenie ocieram sobie łzy wirtualnymi kredytami, szalejąc na zakupach w salonie Lamborghini.