InFamous 2 #6: Flood Town

InFamous 2 blog

Bestia zbliżała się. New Marais nie wyczekiwało jej z przesadną uwagą. Było zbyt zajęte własnymi sprawami. Mieszkańcy nie mieli czasu na myślenie o przyszłości dalszej niż koniec trwającego dnia. Trudno, żeby było inaczej, kiedy z każdej strony czyhają na Ciebie różne niebezpieczeństwa.

Flood Town

Podążając tropem Bertranda i śladem Blast Cores dotarłem do części miasta, która najbardziej ucierpiała w wyniku huraganu, jaki nawiedził kontynent jakiś czas temu. Żywioł był bezlitosny i zmienił spokojną dzielnicę w archipelag zniszczonych domów, pomiędzy którymi stała mętna woda. Odkąd zyskałem swoje moce nie czułem się przy niej zbyt swobodnie. Spodziewałem się, że we Flood Town będzie mi więc tylko ciężej. Nie założyłem jedynie, że obok bojówkarzy i potworów przyjdzie mi też mierzyć się z lodowymi żołnierzami.

Ofiary eksperymentów uwolnione podczas ratowania Kuo uznały, że będzie to odpowiedni region, by się w nim zadomowić. Jakby ledwo wiążący koniec z końcem mieszkańcy tej dzielnicy mieli mało problemów. Sam też ich nie potrzebowałem, a tymczasem doczekałem się przeciwników, którzy byli dobrze uzbrojeni, wyposażeni w moce i nad wyraz mobilni. Wyskakując wysoko w górę, by poszybować dziesiątki metrów, robili sporo zamieszania. A to, przy ich liczebności, oznaczało niezbyt miłe konsekwencje każdej mojej chwili nieuwagi.

Laroche zdążył opowiedzieć trochę o Flood Town i problemach lokalnej społeczności. Ledwie zaczęła stawać na nogi po huraganie, który zniszczył domy i niejednokrotnie odebrał cały dobytek, a już pojawiły się nowe zagrożenia. Rodziny znalazły się w centrum walk o władzę, w której tak naprawdę żadnej ze stron nie zależało na tym, czy jakikolwiek z cywilów ocaleje. Chciałem pomóc tym wszystkim biedakom i zamierzałem zrobić, jak wiele tylko mogę. Moje postrzeganie jako zbira ciążyło mi w tych okolicznościach podwójnie i chciałem jak najszybciej odbudować utraconą w dziwny sposób reputację.

Łatwa zdobycz

Sądziłem, że to bagna są głównym siedliskiem monstrów i to stamtąd przychodzą szukać obiadu na ulicach New Marais. Laroche i Zeke wyprowadzili mnie z błędu. Rebelianci próbowali pomóc chorym i rannym z Flood Town, którzy ściągali do prowizorycznego punktu zbiórki z każdej strony. Bestie wyczuły tak doskonałą okazję. Obrały sobie za cel osłabione jednostki. Tych nie mogących specjalnie się bronić, a już na pewno uciekać. Poproszony o pomoc, nie mogłem odmówić.

Zeke kolejny raz zademonstrował kunszt inżynieryjny. Opracował coś, co nazwał promieniami Dunbara. Nie byłem zbyt skory do słuchania, jak działają ogromne reflektory, ale z podziwem patrzyłem, jak w kilka chwil spalają na popiół każdego potwora, który znalazł się w kręgu światła. Niestety nawet tak skuteczna broń była niczym wobec całej hordy, która przybyła po jedzenie. Biegałem od punktu do punktu, broniąc cywilów aż w końcu padła komenda, by wycofać się na ostatnią pozycję i spróbować ocalić przynajmniej garstkę niewinnych.

Zepchnięci do głębokiej obrony, walczyliśmy, a ja wściekałem się na siebie, jak niewiele mogę zrobić. W pewnej chwili dołączyli do nas lodowi żołnierze, eliminując wiele z nacierających monstrów. Radość z pozyskania sojusznika nie trwała długo. Przez chwilę pomyślałem, że to jeden z członków organizacji, który chciał zmienić strony i sprzeciwić się rozkazom. Tym razem jednak nie był to mój informator. Dobrze uzbrojony, zakuty w zbroję wojak oschle zareagował na podziękowania, żądając oddania Blast Core. Wydało się, że Laroche ukrywał cenny artefakt.

Kwestia zaufania

Dopiero co nawiązany sojusz rozpadł się. Znów byliśmy wrogami. Czekała mnie kolejna bitwa, w ramach której uporałem się z garstką lodowych żołnierzy. Laroche nadal miał co do mnie pewne wątpliwości. Byłem kimś z zewnątrz. Kimś o potężnej mocy, kto szukał dostępu do jeszcze większych możliwości. Mężczyzna miał prawo widzieć we mnie kogoś podobnego do znienawidzonego Bertranda. Spieszyło mi się, to prawda, ale nie mogłem teraz wymusić na nim oddania Blast Core. Niczym nie różniłbym się od lodowego psychopaty, którego chwilę wcześniej posłałem do piachu. Rozumiałem sytuację mieszkańców New Marais i nie zamierzałem wykonywać żadnych pochopnych ruchów. Umówiliśmy się z Laroche’em, że po kolejnej przysłudze odda mi Blast Core.

Okazja na zrobienie dobrego wrażenia nadarzyła się szybciej niż przypuszczałem. Z niezrozumiałych względów panujące nad lodem zbiry podpaliły studnie z ropą w kilku miejscach Flood Town. Palące się paliwo zatruwało powietrze, co tylko zwiększało męki mieszkańców. Laroche, okrutnie kaszląc do słuchawki, przekazał prośbę o wygaszenie pożarów. Nie mogło być zbyt prosto, więc do dyspozycji miałem tylko jeden metalowy właz zdolny zatkać dopływ powietrza.

Musiałem przetransportować go do rozmieszczonych z dala od siebie studni. Na szczęście zaraz po przybyciu do New Marais opanowałem zdolność ładowania przedmiotów energią, by móc je unosić, przenosić, a nawet wyrzucać na dalekie odległości. Nie zamierzałem spacerować po wypełnionym wodą labiryncie z kawałkiem metalu na elektrycznej smyczy. Podniosłem właz i cisnąłem nim daleko w stronę słupa dymu.

Lodołamacz

Przenoszenie kawałka ciężkiego metalu okazało się najmniejszym wyzwaniem. Więcej problemów napotkałem przy otwartych studniach, z których ział ogień. Przy każdej stacjonowali lodowi żołnierze, pilnując, by nikt nie bawił się w strażaka. Wśród nich nowy rodzaj przeciwnika. Potężnie zbudowany zbir zdolny bawić się żywiołem w niespotykany do tej pory sposób. Siłacz nie miał najmniejszych trudności z wytworzeniem potężnego głazu z lodu i ciśnięciem nim we mnie z daleka. Mógł też posłać w moim kierunku falę ostrych jak brzytwa białych skał, które dotkliwie raniły ciało przy kontakcie.

W pierwszej chwili podjąłem wyzwanie i postawiłem na walkę na krótkim dystansie, posyłając razy Ampem. Szybko zorientowałem się, że wielkolud zaczyna mnie przytłaczać, a lód zbyt szybko odbiera mi siły. Zwiększyłem dystans. Kilka pocisków energetycznych odbiło się od ciała, jakby były świetlikami. Postanowiłem wykorzystać taktykę sprawdzoną przy Ravagerach. Cała seria granatów wylądowała pod stopami żołnierza. Potem następna i kolejna. Po kanonadzie eksplozji upadł na kolana i zarył twarzą w błocie. Jeśli jest ich więcej, to za moment będę miał problemy, pakując się w konfrontację z jakimś oddziałem.

Przy trzech kolejnych studniach stacjonowali już zwykli wojacy w białych kombinezonach. Odetchnąłem z ulgą, wygaszając płomienie. Laroche nie potrzebował kolejnego argumentu, by zgodzić się na oddanie Blast Core. Przekazał go Zeke’owi, który miał czekać na mnie gdzieś w zajezdni kolejowej. Tym razem była z nim także Kuo. Jej widok był pocieszający. Może podpadłem jej tamtą decyzję w forcie, ale przynajmniej nie poskutkowała ona całkowitym zerwaniem kontaktów. Potrzebowałem jej tak samo jak ona mnie.

Rakietnica

Wchłonąłem kolejną moc. Byłem dodatkowo zmotywowany po wieściach od Zeke’a, który odkrył, że epidemię dziwnej choroby wywołuje promieniowanie Ray Sphere. Wybuch w Empire City, w którym zyskałem moce, zapoczątkował jednocześnie pochód śmierci po mieście. Teraz przemierzała ona już wybrzeże kontynentu. Ciężar konsekwencji wylądował na moich barkach i na sumieniu. Niewielkim pocieszeniem było w tej sytuacji, że RFI może odwrócić ten efekt i uratować teraz tysiące w New Marais i nie tylko. O ile zdołam go aktywować. Na razie wciąż byłem na to za słaby. Zyskałem za to bardzo potrzebną broń. Mogłem teraz posyłać ładunki, które przypominały rakietnice. Teraz ja też miałem sposób, by z zaskoczenia wysadzić kogoś w powietrze.

InFamous 2 to druga odsłona serii Sucker Punch o losach mężczyzny obdarzonymi nadnaturalnymi zdolnościami. Produkcja kontynuuje historię z jedynki i pozwala pokierować losami Cole’a McGratha w stronę zostania superbohaterem lub złoczyńcą, tym razem w mieście New Marais. Jak poprowadzili historię twórcy i co ma do zaoferowania sequel? O tym wszystkim opowiadam w poświęconej InFamous 2 relacji na blogu w formie opowiadania. Tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi utrzymać wysoki poziom energii w akumulatorach! Dziękuję z góry!  

<— Przeczytaj piąty odcinek opowiadania z InFamous 2

Siódmy odcinek opowieści z InFamous 2 —>

<— Poznaj początek historii z InFamous 2

< — Przeczytaj opowieść z pierwszego InFamous

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.