InFamous 2 #9: Kiedy możesz coś zrobić

InFamous 2 blog

Bertrand był pod ścianą. Osaczony, ale nadal groźny i zdolny kąsać. Choć utracił swoją pozycję w mieście, a jego bojówki kontrolowały już tylko niewielki region przemysłowy, nie zamierzał rezygnować ze swoich planów. Cokolwiek chciał osiągnąć, jednym z elementów był transport lodowych żołnierzy poza New Marais na odpływających wkrótce z portu statkach.

Wymagający przeciwnicy

Zeke dał mi cynk, a ja wiedziałem, co muszę zrobić. Tak jak zamknięto Empire City, by powstrzymać rozprzestrzenianie się epidemii, tak ja teraz musiałem zatrzymać w granicach miasta Bertranda i wytwory jego chorych eksperymentów. Przemieściłem się w okolice portu i szybko namierzyłem dwa spore statki. Jak nie dopuścić do ich odpłynięcia? Niewiele pomysłów przychodziło mi do głowy. Od czego miałem jednak w słuchawce człowieka, który w ostatnim czasie co i rusz zaskakiwał kreatywnością w walce z potworami i rozmaitymi przeszkodami.

Zeke kolejny raz mi zaimponował. Jakby od niechcenia zasugerował, że najszybszą, a jednocześnie najłatwiejszą opcją będzie uszkodzenie urządzeń sterowniczych odpowiedzialnych za kotwice. Technicznie do załatwienia w kilka chwil. Praktycznie zadanie oznaczające dla mnie sporą przeprawę związaną z pokonaniem dziesiątek lodowych żołnierzy.

Jeśli chciałem podnieść swoje umiejętności przed spotkaniem z Bestią, dostałem odpowiednich sparingpartnerów. Posługujący się żywiołem rekruci mieli różne specjalizacje, z którymi musiałem sobie poradzić. Niektórzy kryli się za tarczami z lodu, na których zwykłe pociski energetyczne rozpraszały się bez efektu. Inni dysponowali niezwykłą szybkością, której używali, by podbiec na krótki dystans i postrzelić mnie boleśnie ze strzelby. Do tego wszyscy korzystali z uzyskanych mocy, by wysoko skakać i atakować z zaskoczenia z położonych w oddali miejsc.

Zakotwiczeni

A jakby tego było mało, eksperymenty, którym zostali poddani żołnierze, miały też pewien skutek uboczny. U niektórych rozpoczynały proces postępującej przemiany, która przynosiła coraz większą siłę, powiększała nienaturalnie rozmiary ciała, ale też obdzierała powoli z człowieczeństwa. Walcząc z tytanem i nieco mniejszymi od niego elitarnymi jednostkami, czułem, że mierzę się już bardziej z potworami niż z ludźmi.

Przewaga liczebna nie wystarczyła. Próbowali mnie osaczyć, ale byłem szybki i przygotowany. Dostałem się na pokład i uszkodziłem mechanizmy, doprowadzając do przechyłu kadłuba, co stanowczo uniemożliwiło wypłynięcie. Żaden transport nadludzi nie mógł teraz opuścić New Marais. A już na pewno nie drogą morską.

Usatysfakcjonowany dobrze wykonanym zadaniem, chciałem wracać, kiedy na drodze pojawił się on. John. Mój druh z Empire City, z którym wspólnie długo szukaliśmy Ray Sphere, a potem walczyliśmy o jej odzyskanie. Dotrzymałem słowa i zniszczyłem kulę energii, jak mu obiecałem, choć w tamtym momencie nie było go już na świecie. Moc zdezintegrowała go, nie pozostawiając nawet cząstki człowieka, którego poznałem. Tak w każdym razie mi się wydawało.

Niespodziewany powrót

John jakimś sposobem przetrwał. Ray Sphere zabiła go, ale też ocaliła.

– Wciąż to czuję. Eksplozję, która rozerwała mnie atom po atomie – spokój w jego głosie był przerażający, kiedy mówił o wszystkim, stojąc przede mną w krwistoczerwonym garniturze – Wiesz, jak trudno jest poskładać się w całość po czymś takim?

– Brzmi jak wyzwanie – odparłem, starając się nieco zmienić poważny ton rozmowy.

Ale John nie chciał żartować. Nie zamierzał też odpowiedzieć na pytanie, kim jest po powrocie. Wyciągnął tylko rękę i dotknął mojego czoła, obdarowując nową mocą.

– Chcę ci coś pokazać – zakomunikował. – Spotkaj się ze mną w szpitalu polowym. Musisz zobaczyć to na własne oczy.

Ruszyłem do wskazanego magazynu, w którym rozstawiono łóżka i materace dla ciężko chorych. Epidemia dotarła do New Marais i zbierała krwawe żniwo. Wiedziałem, że jest nie do zatrzymania. Służby medyczne w całym kraju rozkładały w ręce. Medycyna była bezradna, co zostało jasno zakomunikowane wszystkim w wiadomościach. Prowadząca przekazała smutne wieści, a potem pożegnała się z widzami, tłumacząc, że zamierza teraz spędzić więcej czasu z rodziną.

Tak jak do tej pory mogłem szybko dostrzec potencjalne źródła energii, tak teraz prześwietlałem każdego napotkanego przechodnia. Wiele ciał rozświetlało się czerwonym światłem. Tajemnicza choroba zjadała już ich od środka.

– Myślisz, że epidemia jest tylko w New Marais? Ona zajęła już całe wschodnie wybrzeże. Są miliony chorych, a za kilka tygodni będzie jeszcze gorzej – oznajmił John.

– Co na to rząd? – zapytałem, naiwnie wierząc w optymistyczną odpowiedź.

– Nie może nic zrobić. Za to my możemy – odparł tajemniczo White.

Tożsamość Bestii

Dotarłem na miejsce. Na prowizorycznych łóżkach zwijali się z bólu mieszkańcy miasta. Młodzi i starzy. Kobiety i mężczyźni.

– Jedna z chorych jest Conduitką. Wykorzystaj nową moc, którą ci dałem, by ją odnaleźć. Spróbuj jej pomóc – polecił John.

Chwilę zajęło mi odszukanie dziewczyny w okularach i w spiętych w kok włosach, która leżała przy wejściu. Jej wnętrze świeciło innym światłem. Użyłem swoich zdolności, ale bez najmniejszego efektu.

– Ci wszyscy ludzie są już martwi. Ale ona jest inna. Jej mogę pomóc, choć będzie miało to swoją cenę – powiedział John, materializując się za moimi plecami.

Podszedł do cierpiącej nieznajomej. Jego oczy rozbłysły czerwienią, a w dłoniach zaczęła kumulować się energia. Zorientowałem się zbyt późno, że koło mnie stoi Bestia.

Ocknąłem się w ruinach zniszczonego magazynu. Dogasały ostatnie płomienie po wielkiej eksplozji, która starła z powierzchni ziemi każdego człowieka, który znalazł się zbyt blisko. John wrócił, ale jako nadczłowiek. Wrócił jako Bestia. Czy Kessler tego nie wiedział? Istota, która miała zgładzić świat i z którą miałem stanąć do decydującego boju była kimś, kogo dobrze znałem i z kim blisko współpracowałem w Empire City.

Komplikacje

Próbując opanować wirujący obraz i wstać na nogi, spostrzegłem młodą kobietę, która podchodziła do mnie o własnych siłach. To była ta sama dziewczyna, która przed chwilą cierpiała na łóżku polowym. John ją uleczył. Podziękowała i za moment odfrunęła w przestworza.

– Ludzkość nie żyje. Pomóż mi uratować tych, których mogę ocalić – oznajmił na koniec John, zostawiając mnie z całą masą pytań. 

Nagle wszystko zaczęło się komplikować. Proste zadanie pokonania Bestii, które przekazał mi Kessler, napotkało na nową, nieplanowaną przeszkodę. Z zamyślenia wybił mnie sygnał telefonu od Zeke’a. Okazało się, że Bertrand planuje ewakuację z miasta. Zamówił już sobie śmigłowiec i czekał na niego na lądowisku w sekcji przemysłowej. Mój kompan zadbał o to, by maszyna nigdy tam nie dotarła. Dał mi czas i przestrzeń, żeby w końcu rozliczyć się z mężczyzną ściganym od tak dawna.

Nowy, jasny cel oczyścił głowę. Przyszła pora zakończyć naszą skomplikowaną relację.

InFamous 2 to druga odsłona serii Sucker Punch o losach mężczyzny obdarzonymi nadnaturalnymi zdolnościami. Produkcja kontynuuje historię z jedynki i pozwala pokierować losami Cole’a McGratha w stronę zostania superbohaterem lub złoczyńcą, tym razem w mieście New Marais. Jak poprowadzili historię twórcy i co ma do zaoferowania sequel? O tym wszystkim opowiadam w poświęconej InFamous 2 relacji na blogu w formie opowiadania. Tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi utrzymać wysoki poziom energii w akumulatorach! Dziękuję z góry!  

<— Przeczytaj ósmy odcinek opowiadania z InFamous 2

Następny odcinek opowieści z InFamous 2 —>

<— Sprawdź początek relacji z InFamous 2

< — Przeczytaj opowieść z pierwszego InFamous

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.