Moja kariera w PES2017 #36: Kto ustalał ten terminarz?

CF Madrid czeka gorący okres przedświąteczny. Wszystko za sprawą dowcipnisia, który ustalał terminarz spotkań i zaplanował Brucevsky’emu dwa trudne wyjazdy w pierwszej połowie grudnia. Zapraszam na 36. odcinek mojej kariery w PES 2017.

15 grudnia

A więc padło na Tottenham. Aktualnie trzecia ekipa ligi angielskiej dysponuje wieloma talentami w ataku, a mimo to gra defensywną, nudną dla oka piłkę. W efekcie punktuje solidnie i może pochwalić się jedną z najlepszych linii obronnych w całej Premier League. Wiedziałem, że po losowaniu padnie pytanie, czy obawiam się takiego przeciwnika. Czy miałem ku temu powody? Niespecjalnie, bo moja kadra pokazała już, że potrafi przełamywać nawet najlepsze zasieki, a w poprzednim sezonie przecież bez większych trudności odprawiła równie mocny Everton. Byłem więc optymistą.

16 grudnia

Potyczka lidera CF Madrid z trzecim w tabeli Interem na Stadio Giuseppe Meazza była przez media zapowiadana jako przedwczesny świąteczny prezent dla wszystkich fanów Serie A. Mnie akurat termin tej konfrontacji w Mediolanie nie specjalnie cieszył. Bardzo dobrze pamiętałem poprzednie starcia, w których Nerazzurri pokazywali często charakter i potrafili sprawić mi sporo kłopotów. Mogłem być pewny, że świadomi naszych ostatnich kłopotów, będą chcieli je wykorzystać.

Na początku sezonu w kość dał mi i moim defensorom Lewandowski. Teraz od pierwszych minut podobnie hiperaktywny był Mauro Icardi. Argentyńczyk nigdy nie należał do gigantów pola karnego i zawodników, którzy bazują na fizyczności, a mimo to potrafił nawet przepchnąć się w polu karnym i groźnie uderzyć po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Nie wróżyło to dobrze. Do przerwy dotrwaliśmy jednak z 0:0. Fani i komentatorzy nie mieli powodów do narzekań – goli może brakowało, ale pod polami karnymi obu ekip działo się sporo. Obiektywnie należało jednak stwierdzić, że bliżsi zdobycia gola są gospodarze.

Ofensywa CF Madrid wyglądała blado. Hunnam znowu nie mógł wystąpić ze względu na problemy mięśniowe, a Dzalto był zbyt krótko kryty, by móc coś stworzyć. Brakowało odrobiny szaleństwa w wykonaniu Balde Keity i Monnet-Pacquet, którzy pełnili rolę skrzydłowych. Obaj dostali kilka dobrych piłek od Halilovicia, ale potrafili z nich jedynie wrzucić mało dokładnie na 9 metr.

W 61 minucie znowu nasz szybki atak, do tej pory broń bardzo skuteczna, rozbił się na dobrze ustawionych defensorach Interu. Zmuszeni do ataku pozycyjnego wypracowaliśmy dobrą pozycję do strzału Tymoszczukowi, który opieczętował poprzeczkę. Od tygodni Ukrainiec pracuje z trenerem strzeleckim nad poprawą uderzeń z dystansu, w które wkłada zdecydowanie zbyt dużo siły. Efektów na razie nie widać. Dwadzieścia minut później gapiostwo Kalaicy, który niepotrzebnie zbiegł do środka, pozwala Icardiemu otworzyć wynik. Pięknie zamknięta wrzutka Edera. Z dotychczasowego przebiegu gry nie wynikało, żeby CF Madrid miało na tego gola odpowiedzieć.

A jednak daliśmy radę. Dokładnie pięć minut później kolejna bomba z dystansu Tymoszczuka okazała się tym razem dużo mniej siłowa, a bardziej techniczna i zdołała zaskoczyć bramkarza. Warto było poświęcić mu czas i popracować nad udoskonaleniem umiejętności uderzania z trzydziestu metrów. Dzisiaj zapewniała nam ona bardzo cenny punkt.

20 grudnia

Chciałbym poznać tego śmieszka, który ustalał terminarz spotkań i wpadł na pomysł, żeby w okresie przedświątecznym rzucić CF Madrid na dwa wyjazdy z Interem i Romą. Akurat tak się złożyło, że ekipy z Mediolanu i Rzymu plasowały się zaraz za naszymi plecami w Serie A, więc w takim niespecjalnie dobrym czasie musieliśmy stoczyć dwa trudne boje o punkty.

Inter udało się szczęśliwie zatrzymać. Z Romą liczyłem na podobny scenariusz, choć trochę bardziej optymistycznie zacząłem patrzeć na nasze szanse, gdy media podały prognozowany skład Giallorossich. Bez Bergkampa i Ballacka w pierwszym składzie? Zaskakująca decyzja sztabu ze stolicy. Ja tymczasem nie zamierzał oszczędzać gwiazd. Nawet wracający do zdrowia Hunnam znalazł się w składzie. Planowałem puścić go na ostatnie pół godziny, by mógł się rozegrać, a i być może jeszcze ukąsić.

Tym razem nikt na boisku specjalnie się nie wyróżniał. Pojedyncze nieskładne ataki z obu stron, szarpane tempo. Znowu nie błyszczeliśmy w ofensywie, mając wyraźny problem ze skonstruowaniem bramkowej akcji w wyjściowym ustawieniu. Po trzydziestu minutach zrezygnowałem z początkowych poleceń i kazałem bocznym pomocnikom oraz skrzydłowym trzymać się bliżej linii. Zdecydowanie zbyt ciasno było w środku pola. Niestety na efekty przed przerwą się to nie przełożyło. Po zmianie stron Giallorossi postanowili przycisnąć. Wszedł Ballack, by wraz z Guardiolą zdominować środek pola. To jeszcze odebrało nam kilka atutów i utrudniło zadanie. Nawet jednak dwie legendy nie dały gospodarzom tyle rozpędu, by znaleźć sobie akcję pod bramką. Skończyło się na bezbramkowym remisie. Nawet czułem się nim usatysfakcjonowany.

22 grudnia

Rok zbliżał się do końca, sezon Serie A był prawie na półmetku. CF Madrid zajmowało fotel lidera, ale o komfortowym rozsiadaniu się nie mogliśmy choćby pomyśleć. Roma miała  tylko trzy punkty straty i czekała na choćby najmniejsze potknięcie. Mogłem mówić o pechu, bo w sumie w tych pierwszych miesiącach moja ekipa zremisowała tylko trzykrotnie, a pokonana schodziła z boiska raz. Nie wystarczyło to jednak na zgubienie grupy pościgowej. Wychodzi na to, że do samego końca rozgrywek trzeba będzie grać na maksymalnej koncentracji.

Jak nowy rok zmagań rozpocznie CF Madrid? Przekonaj się w kolejnym odcinku kariery w Master League. Obserwuj profile Gralingradu na Facebooku/Twitterze/YouTube, by nie przegapić materiałów z PES2017 i innych gier!

<———— Poprzedni odcinek    Następny odcinek ————–>

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.