InFamous #9: Zagrajmy w grę, Cole

InFamous blog

John miał prawo być rozczarowanym. Ostrożność stawiał na pierwszym miejscu. Nawet w rozmowach ze mną odliczał czas, by nie dać komuś okazji namierzyć sygnału. Był zawsze czujny i podejrzliwy. Wszystkie te cechy pozwoliły mu niewątpliwie przetrwać w trudnej roli tajnego agenta. A teraz zaufał mi i nie wyszedł na tym zbyt dobrze.

Alden żądny krwi

Miałem przyprowadzić kogoś zaufanego. Jeśli jednak krąg bliskich ci osób zawęża się do jednego nazwiska, to raczej nie masz zbyt dużego wyboru. Zeke wydawał się być właściwą osobą, by odebrać Ray Sphere z rąk Aldena. Angażując go bardzo mocno, wypierałem z pamięci wszelkie te jego telefony i komentarze przepełnione kiepsko skrywaną zazdrością o nadludzkie moce. Na co liczyłem?!

Sytuacja w Empire City nie pozwalała zbyt długo posypywać głowy popiołem. Alden wpadł w furię i ruszył w kierunku dzielnicy historycznej, najstarszej części miasta, gdzie ukrywał się Kessler. Zamierzał osobiście odebrać mu cenny artefakt, a przy okazji zrewanżować się za wyrządzone przez lata krzywdy. To za jego sprawą stracił dom i perspektywy – został zepchnięty na społeczny margines. O ile wcześniej wdrażał w życie jakiś misterny plan, którego częścią była ta wielka wieża śmieci i metalu górująca nad Warren, tak teraz stawał do bezpośredniej konfrontacji. Szedł na otwartą walkę, gotowy zniszczyć wszystko na swojej drodze. Jedną z pierwszych ofiar został most łączący Warren z inną dzielnicą Empire City.

Mgła, która zawisła nad miastem, wyglądała tak, jakby próbowała za wszelką cenę zasłonić bezmiar zniszczenia dokonywanego przez Aldena. Jakby sam stwórca próbował osłonić oczy świata przed masakrą, która miała za chwilę nadejść. W tych niełatwych warunkach podążałem śladem rozwścieczonego psychopaty, czując się niczym cyrkowiec lub małpa w dżungli. Z drogi łączącej dwa dystrykty niewiele już zostało, więc musiałem poruszać się po przęsłach, resztkach drutu i kawałkach metalu lub betonu, by doścignąć szaleńca. Po drodze eliminowałem kolejnych Dust Men. Najwyraźniej najzagorzalszych zwolenników, którzy nawet w takich warunkach gotowi byli kłaść swoje życie na szali dla wybranego z niezrozumiałych względów przywódcy.

Pożegnanie z psychopatą

Alden wyczuł moją zbliżającą się obecność i zatrzymał się tuż przed dystryktem historycznym. Zawadzałem mu. Byłem cierniem sprawiającym nieprzyjemny ból. Czymś, czego należy się pozbyć. Tak jak poprzednio ukrył się w środku golema zbudowanego siłą umysłu z walających się wszędzie kawałków metalu. Nie zmienił nic ze swojej taktyki, którą stosował na szczycie wieży, choć przecież wtedy nie przyniosła mu ona zwycięstwa. Popełniał ten sam błąd i musiał za to zapłacić.

Jego siła była przerażająca, ale posyłane w moją stronę pociski szybko stały się przewidywalne. Potrafiłem rozpoznać ich rodzaj i kierunek, z którego uderzą, więc robiłem użytek z betonowych odsłon i odpowiadałem celnymi trafieniami energii. Tylko jego ogromna wytrzymałość i odporność na obrażenia sprawiała, że starcie to przeciągało się w czasie. Ani przez moment nie było wątpliwości, kto ma przewagę i jest bliższy triumfu. Tym razem Alden padł na dobre.

Uwolniłem Empire City od kolejnego maniaka, który miał związek z First Sons. Teraz wchodziłem do dystryktu historycznego, z którego organizacja zrobiła sobie twierdzę. U boku miałem tylko Johna, a w rękach rozwiniętą całkiem dobrze moc. Nie minęło wiele czasu, kiedy do moich atutów dołączyła też niespotykana często u ludzi motywacja. Żądza krwi, którą obudził we mnie Kessler.

Zagrajmy w grę, Cole

Niepozorny pierwszy kontakt, który nawiązaliśmy jakiś czas wcześniej w dystrykcie Neon, nie wskazał mi jednoznacznie, z jakim człowiekiem mam do czynienia. Był enigmą i kimś, który odegrał nieznaną rolę w mojej przemianie. Na ten trop nakierował mnie pozostawianymi nagraniami głosowymi John, dzieląc się choćby fragmentami głosowych pamiętników mężczyzny stojącego na czele First Sons.

Wybrał mnie nieprzypadkowo. To był element jakiegoś planu. Gry, którą ze mną prowadził. Gry, w której zamierzał dopiero wyciągnąć swoje najlepsze karty. Najwyraźniej zmęczony moimi bohaterskimi czynami z ostatnich tygodni rzucił mi wyzwanie. W kilku miejscach dzielnicy podłożył ładunki wybuchowe, które mogłem łatwo rozbroić, o ile zdążę dotrzeć do nich w wyznaczonym czasie. To z kolei próbowali mi utrudnić jego podwładni. Dobrze uzbrojeni, a w przypadku Conduitów wyposażeni na przykład w irytujące zdolności znikania czy powiększania się do sporych rozmiarów. Musiałem baczniej posyłać swoje energetyczne pociski, bo jeden zły strzał oznaczał aktywację bomby i śmierć niewinnych.

Udało się mi powstrzymać wybuch na ulicy. Zdążyłem dotrzeć też do parku. I trzeci ładunek wyłączyłem, zanim zegar odliczył do zera. Nie robiło to jednak specjalnego wrażenia na Kesslerze. On dopiero szykował stół pod naszą partię. Zamierzał zakończyć naszą zabawę prostym dylematem, który odpowie mu na pytanie, kim naprawdę jestem. Na jednym z wieżowców zawiesił pięciu lekarzy w workach na głowie. Na drugim w podobny sposób wisiała na sznurze Trish. Rozpoczynało się odliczanie, a ja musiałem wybrać, kogo ocalę, nim eksploduje dach i zrzuci biedną ofiarą kilkadziesiąt metrów w dół.

Pozorny wybór

Wahałem się jedynie przez krótką chwilę. Ruszyłem w kierunku ukochanej, a Kessler jakby to wyczuł. Próbował mącić mi jeszcze w głowie, przypominając, że tamtych pięciu medyków może ocalić tak wiele istnień w kolejnych dniach, miesiącach i latach. Wtedy jednak nie kalkulowałem. Chciałem tylko odzyskać ją. Zobaczyć ten uśmiech, poczuć dotyk jej skóry i ten zapach, który miałem już wyryty w pamięci. Kessler był zawiedziony. Mój egoizm go obrzydzał.

Lekceważyłem komentarze w swoim uchu i wspinałem się na górę najszybciej jak umiałem. Dopadłem do niej i wtedy odkryłem, jak Kessler rozegrał tę partię. Z oddali usłyszałem znajomy głos mojej miłości, która zaczynała rozpaczliwie krzyczeć, lecąc w dół na twardy beton ulicy obok czterech innych lekarzy. Dałem się podejść. Pognałem na dół i podjąłem się desperackiej próby uleczenia obrażeń mocą. Trish ocknęła się na kilka sekund. Ostatnie kilka sekund przed finalnym tchnieniem. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się łagodnie. Podziękowała mi za to kim jestem i jaką ścieżkę wybrałem, czyniąc dobro wokół.

Moją nagrodą za to było cierpienie, na które znów skazywał mnie los. Pochowałem ją, tłumiąc w sobie najgorsze uczucia do czasu aż nie się pożegnam. Kiedy spoczęła w ziemi, a ja spojrzałem na krzyż i umieszczone na środku zdjęcie, wypuściłem je z zamknięcia. Gniew, żal i inne emocje. Kessler musiał zginąć. Miał zginąć w okropnych męczarniach, które zagwarantuję mu, odpłacając za wszystko, co zrobił.

Bóg piorunów

Nowa moc zdobyta po aktywowaniu trzech transformatorów w dzielnicy historycznej perfekcyjnie zgrała się z moimi potrzebami i emocjami. Od teraz mogłem razić cele błyskawicami z powietrza, sprowadzając na swoich wrogów iście boski gniew z samych niebios. Ktokolwiek zamierzał stanąć mi na drodze, musiał skończyć marnie.

Kiedy przywracałem prąd w kolejnych fragmentach dystryktu, fale wysłanników Kesslera starały się mnie powstrzymać. First Sons stracili tego popołudnia wielu oddanych żołnierzy, którzy zginęli marnie w nierównej walce z kimś, kto przewyższał ich na każdym polu. Bezradni, słabi, przewidywalni. Aż dziw, że Kessler tak łatwo rozstawał się ze swoimi wojskami. Być może nie spodziewał się, jak bardzo będą mu wkrótce potrzebne…

InFamous to opracowana przez studio Sucker Punch i wydana w 2009 roku produkcja z otwartym światem, w którym możemy zostać zbawcą lub katem Empire City. Utrzymana w stylistyce łączącej elementy komiksowe i bliskie rzeczywistości przedstawiania świata, zabiera nas w intensywną podróż u boku Cole’a McGratha, który pewnego dnia przypadkowo zyskuje nadludzkie moce. Jak je spożytkuje? Towarzysz mi podczas wspólnej wyprawy przez świat InFamous i powspominaj jeden z największych hitów PlayStation 3 tamtych czasów.

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi odkopywać i przypominać kolejne klasyki z przepastnej biblioteki historii gier! Dzięki z góry!

<— Poprzedni odcinek opowieści z InFamous

Zakończenie InFamous —>

<— Pierwszy odcinek bloga InFamous

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.