GRID Autosport #23: Znów w szkole

GRID Autosport blog

Wynik zanotowany w Pro Tuned League był rozczarowaniem i gryzł polskiego kierowcę. Nie mógł tego tak zostawić, dlatego wyprosił u Massimo, by dogadał mu miejsce w Razer Motorsport podczas nadchodzącego Pro Tuned League. Zawody o większym prestiżu i wyższym poziomie trudności miały być idealną okazją na rehabilitację.

Anonimowy

Producent nie miał zbyt wygórowanych oczekiwań, choć tym razem mocniej zaznaczył, że nie dopuszcza możliwości zajęcia miejsca niższego niż szóste w klasyfikacji konstruktorów. Od kierowcy oczekiwał znowu lokaty w pierwszej dziesiątce. Brucevsky i tak planował powalczyć nawet o podium, więc na takie wymagania nawet nie zwrócił uwagi.

Mógł szybko zacząć myśleć o zmianie takiego podejścia, kiedy otwierające zmagania w drifcie na Brands Hatch zakończył na słabej dziesiątej pozycji. Nie był może najsłabszy, ale też nie pokazał angielskiej publiczności niczego wartego zapamiętania. Pojechał anonimowo, a więc odwrotnie niż powinien, co przypomniał mu później bez ogródek w SMS-ie agent.

Na torze pośrednim Istanbul Park zawodnik i zespół mogli mieć plany ambitne, ale kwalifikacje brutalnie je zweryfikowały. Dopiero dziewiąty czas nie bolał tak bardzo, jak strata do nadających tempo Ravenwestów. Na jednym kółku Polak stracił do lidera 3,16 sekundy, co było przepaścią. Jakimkolwiek pocieszeniem mógł być fakt, że faworyzowana ekipa tego dnia odsadziła wszystkich konkurentów. Nawet trzeci Forge Motorsport miał o ponad 1,5 sekundy gorszy wynik.

Odnaleźć siebie w Japonii

Świadomy możliwości swojego samochodu, Brucevsky stoczył w Turcji pasjonujący pojedynek o ósmą lokatę z Robertem Sanchezem z Oakley Motorsport. Cierpiał przy tym okrutnie za każdym razem, kiedy wypadał na prostą, gdzie najbardziej widoczne były niedomagania silnika hondy S2000.

Razer vs Oakley

Wszystko wskazywało na to, że drugi raz z rzędu w zawodach z cyklu tuned Polaka czeka rola statysty dla najszybszych w stawce. Mało prestiżowe zadanie robienia zamieszania w środku stawki, co by czasami dać trochę frajdy kibicom i materiału realizatorom transmisji telewizyjnych.

I wtedy właśnie, podczas driftu na Okutamie, Brucevsky przypomniał sobie, jak to się robi. Niespodziewany powrót do formy sfinalizował kapitalnym występem w decydującym pojedynku z Leo Garnierem, którego pokonał aż o 500 000 punktów. To były wzorcowe przejazdy przy pachołkach. Szybkie i potwornie efektowne.

Samochód czy kierowca?

Na odwróconym wariancie Circuit of the Americas reprezentant Razera dorzucił kolejną niespodziankę. Początkowo miał kłopot z przystosowaniem się do ulubionego toru, pokonywanego tym razem „pod prąd”, ale kiedy już ułożył sobie go w głowie, zaczął przyspieszać i wyciskać maksimum z hondy. Trzecia pozycja na mecie była zaskoczeniem dla ekspertów, którzy od razu zaczęli szukać przyczyn słabych występów Polaka na początku zawodów Pro Tuned League. Pojawiły się pytania, czy rzeczywiście zawodził samochód, czy może to kierowca miał psychologiczną barierę do przebicia.

Razer w generalce

W Razerze temat pozostawiono bez komentarzy i zagłębiania się w szczegóły. Świętowano czwartą lokatę w klasyfikacji konstruktorów, która była dużym krokiem naprzód po blamażu w Pro Tuned Open. Kierowca i zespół mogli rozstać się, do następnej okazji współpracy, w lepszych nastrojach.

Tymczasem Massimo rzucił młodego klienta na głęboką wodę, bo czuł, że ten ostatnio stracił trochę czasu i w efekcie obniżył swoją medialną wartość. Odbudować ją miał poprzez udany debiut za kółkiem samochodu klasy GT Group 1 w Endurance International.

Trudne lekcje w Belgii

W krótkim pucharze miał poznać się lepiej z hondą HSV-010 GT w barwach Liqui Moly. Massimo kalkulował, że to doświadczenie może się mu przydać podczas kolejnego turnieju pod szyldem GRID. Zespół liczył na szóstą pozycję wśród producentów i dziesiątą kierowcy, ale agent poprzeczkę zawieszał wyżej. Nikt nie zapamiętuje kierowców, którzy jeżdżą tylko dobrze – przypomniał.

Trudno się było z nim nie zgadzać, ale jak tu budować swoją markę, jak trzeba uczyć się samochodu na Spa-Francorchamps. Honda grzecznie trzymała się drogi, ale na tym obiekcie trzeba wyciskać z takiej maszyny maksimum, jechać szybko i pewnie, żeby liczyć się w walce o wysokie miejsca. Brucevsky poruszał się tymczasem uważnie, ale zbyt ostrożnie, co skończyło się dwunastym polem startowym.

W wyścigu kierowca dał się zapamiętać i nawet zwrócił na siebie uwagę kamer. Nie do końca na tym zależało jego agentowi. Polski kierowca robił za lokomotywę w pociągu złożonym z ośmiu samochodów, niczym najwyższej klasy zawalidroga. Długo i zażarcie bronił swojego dziesiątego miejsca, a wytrwałość opłaciła się, bo przed końcem zawodów skorzystał z błędu Leo Turnera i problemów Mikaela Jokeli, by awansować o dwie pozycje. W Liqui Moli nie mogli narzekać po takim wyścigu. Drugi z kierowców, startując ostatni, wepchnął się na jedenastą lokatę, ratując nieco wynik punktowy. Obaj mieli kłopoty, ale jakoś z nich wybrnęli.

Honda HSV010 GT

Czy popełniłem błąd?

Na Yas Marina Circuit stajni poszło już dużo lepiej. Sam Brucevsky poczuł większe zrozumienie z samochodem i po treningach poprosił o przestawienie skrzyni biegów na najkrótsze przełożenia. Na krętym torze opłaciło się to podwójnie, bo dało najpierw czwartą pozycję startową, a w wyścigu nawet podium. Miejsce w trójce wywalczył kosztem Kurta Wittensteina z Team Kicker, który nie potrafił odpowiedzieć na jego atak z początku zmagań. Pod koniec Niemiec musiał już odpuścić, bo agresywną jazdą zbyt mocno zużył opony.

W ten sposób Brucevsky wywalczył w debiucie w nowej klasie szóste miejsce indywidualnie, a piąte dla zespołu. Czy robił progres? Trudno było mu stwierdzić. Kolejnym miejscem pracy miał być Team Kicker, który potrzebował kogoś na start w Fanatec Pro GT Open. Cel był ten sam, co ostatnio przy okazji wielu innych zawodów – top 10 kierowców i w szóstce konstruktorów. Polak miał prawo zastanawiać się, czy nie został czasem zaszufladkowany jako niezły wybór dla słabszych ekip, które chcą uplasować się w środku stawki. Czyżby popełnił gdzieś błąd?

GRID: Autosport to kolejna odsłona wyścigowego cyklu od ekspertów gatunku ze studia Codemasters. Tytuł jest duchowym spadkobiercą serii TOCA i pozwala wkroczyć w świat motorsportu, by sprawdzić się w szeregu różnych zawodów. Jak wypada gra i na co pozwala w trybie kariery? O tym przeczytasz w fabularyzowanej relacji w Gralingradzie!

Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli przyjemnie czytało Ci się tę karierę – postaw mi kawę, przyda się przed następnymi zawodami. 🙂

<—- Poprzednia relacja z GRID Autosport: Kuksańce w zawodach Sparco GP Championship

Następny odcinek kariery GRID Autosport: Dostaję lepsze samochody —>

<— Zacznij lekturę od pierwszego odcinka opowieści z GRID: Autosport

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.