Freedom Wars #6: Dwa plutony
Niewiele wiem o otaczającym mnie świecie. Strzępki informacji, które wpadają to tu, to tam, działają bardziej jak przystawka, po której nie przychodzi danie główne. Miałbym ochotę sięgnąć po więcej. Poznać kalendarium losów świata, które doprowadziło do powstania Panopticonów i zepchnęło ludzkość do obecnego miejsca. Dowiedzieć się więcej o skomplikowanych relacjach ludzi żyjących na powierzchni i tych, którzy egzystują gdzieś tam w niebiosach.
Gniew i strach
Obawiam się jednak, że odpowiedzi na dziesiątki pytań nigdy nie nadejdą. Władze skrupulatnie strzegą tajemnic i dawkują grzesznikom potrzebne informacje. Cywile i nadzorcy z kolei traktują nas jak maszynki do wykonywania poleceń lub wręcz robactwo, więc z ich strony nie mam co liczyć na żadną pomoc. Pozostaje cieszyć się z tych skrawków, które wpadają przy różnych okazjach.
To właśnie z nich dowiedziałem się o tajemniczym zniszczeniu jednego z Panopticonów przed laty, którego okoliczności do dzisiaj pozostają dla większości niewyjaśnione. Co mogło spowodować katastrofę, w wyniku której w zaledwie kilka minut zginęły miliony ludzi? Kiedy o tym myślę, zaczynam odczuwać dziwny niepokój.
Podobny zresztą do tego, który przeszył moje ciało, kiedy zacząłem dowiadywać się więcej o legendarnym grzeszniku Abelu. Człowieku, który ma do dyspozycji własnego Porywacza. Czerwony Gniew, Red Rage, jest rzekomo jednym z trzech pierwszych prototypów, jakie powstały i które stały się potem inspiracją dla wszystkich kolejnych machin. Uwe i inni moi towarzysze niedoli opowiadają o nim z nieskrywanym szacunkiem lub nawet strachem. Przekazując opowieści o jego wyczynach, w tym rzekomym zniszczeniu w pojedynkę całego Panopticonu, sugerują, bym salwował się ucieczką, jeśli tylko spotkamy się kiedykolwiek na polu walki.
Długa droga do wolności
Czy człowiek, grzesznik, rzeczywiście może osiągnąć taki poziom umiejętności bojowych, by stać się niemalże nietykalnym dla innych? Szukając w tym pozytywów, mogłem przynajmniej wyznaczyć sobie nowy cel do aspirowania. Tymczasem na razie koncentruję się na skutecznym wykonywaniu rozkazów. Duet działka automatycznego i ostrza sprawdza się znakomicie, ułatwiając eliminację Porywaczy i wykonywanie kolejnych misji. Podołałem nawet tej, w której przyszło mi połączyć siły z Natalią.
Obawiałem się walki u boku wymagającej i traktującej nas z góry zwierzchniczki, ale zadanie okazało się stosunkowo proste. Niewielka arena pełna wąskich przesmyków i zakamarków oznaczała bezpośrednią walkę na krótki dystans z innymi grzesznikami, z czym poradziłem sobie zadziwiająco dobrze. Bez trudu uratowaliśmy wskazaną piątkę cywilów, nim zrobili to wysłannicy wrogiego Panopticonu.
I tak ciążąca na mnie kara kurczy się po każdej udanej operacji bojowej. Urywam po kilkaset lub nawet parę tysięcy lat, co nie zmienia za bardzo faktu, że nadal jestem u początku drogi do wolności. Widząc kilkaset tysięcy do odpracowania u weteranów, w rodzaju Sergio czy Uwe, zaczynam mieć wątpliwości, czy odzyskanie wolności jest w ogóle wykonalne.
W defensywie
Czy inni też się nad tym zastanawiają? Mijając grzeszników na granicy szaleństwa, którzy jakimś sposobem dorobili się kar przekraczających półtora miliona lat, myślę, że te cyferki nad głowami coś tam jednak dla nas znaczą. Ale potem znowu widzę moich towarzyszy zajętych swoimi sprawami. Carlosa, Uwe, jego córkę Efriede, którzy zdają się po prostu skupieni na swojej robocie. Mattiasa czerpiącego energię z małych przyjemności. Beatrice skoncentrowaną na odnalezieniu ojca i chwytającą każdą maleńką wskazówkę. Z ocaloną wcześniej kompanką zrobiliśmy ostatnio, dzięki wskazówce Juliena, spory postęp w tej materii. Los znów jednak rzucił nam trochę kłód pod nogi i postanowił skutecznie odciągnąć nas od dalszych poszukiwań.
I chyba tego obawiam się najbardziej. Liczba ataków obcych Panopticonów na nasz wzrasta w zastraszającym tempie. Houraian, o którym słyszę od dłuższego czasu, poczyna sobie coraz śmielej, choć na razie głównie za sprawą mniej znaczących sojuszników. Natalia zasugerowała na jednej odprawie, że brakuje nam ludzi, by zająć się wszystkimi zgłoszeniami ataków i uprowadzeń. Jesteśmy najwyraźniej w głębokiej defensywie. Co to może oznaczać? Czy czeka nas pewna śmierć w jednej z nadchodzących bitew? A może przeżyjemy upadek Rzymu, po którym znajdziemy nowy dom, cieszący się z pozyskania świeżej porcji ludzkich zasobów?
Takiego scenariusza zapewne nie rozważają nasi zwierzchnicy i wszyscy stojący na czele Panopticonu. Co zrozumiałe, planują kontrofensywę i działania mające odepchnąć od nas zbyt ochoczo atakujących wrogów. W takim celu posłano już w bój dwa plutony bojowe, mające wbić klin we front i wybić atakujących z rytmu.
Dwa plutony
Problem w tym, że plany w jakiś sposób przedostały się do obozu adwersarzy. Nasze oddziały wpadły w pułapkę. Natalia zarządziła akcję ratunkową, wszak chodziło o cenne zasoby w postaci grzeszników i całego zabranego przez nich wyposażenia. Wtedy wyraźnie odczułem to, o czym mówiła nasza przełożona. Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy. W jednej ja, Beatrice i Elfriede. W drugiej Carlos i trzech grzeszników o minimalnym doświadczeniu bojowym. Wyglądali tak, jakby zostali złapani i wywołani do wzięcia udziału w operacji na ostatnią chwilę.
Natalia spojrzała na nas i przez chwilę przyglądała się mi z uwagą. Wyglądała tak, jakby zbierała myśli i zastanawiała się, jak dobrze ubrać coś w słowa. Potem, w typowym dla siebie stylu, oschle i bez emocji, oznajmiła, że mam wybrać której operacji ratunkowej się podejmuje. Jakby mimochodem dodała, że w piętnastym plutonie walczy o życie Hal, a w szesnastym jego siostra Ann.
Poczułem, jak przygniata mnie ciężar decyzji. Carlos zasugerował, że jego oddział ma raczej nikłe szanse sukcesu. To oznaczało, że wybieram pluton, który zdołamy ocalić. Musiałem zdecydować, które z dwójki rodzeństwa ocalę. Z obojgiem miałem okazję rozmawiać. Nieco dziwny, nieporadny Hal ze swoją charakterystyczną białą czapeczką z daszkiem. Ann, zaborcza, ale też delikatna. Jakby zupełnie niepasująca do tej brutalnej rzeczywistości więziennej.
Szaleńcza misja ratunkowa
To był impuls. Wybrałem Hala, ufając ślepo, że Carlos udźwignie ciężar wyzwania. Z żadnym z dwójki rodzeństwa nie zdążyłem zawiązać szczególnie zażyłej relacji. Spotkaliśmy się parę razy w stacji, gdzie przesiadywali zawsze na tej samej kanapie. Kilka razy wymieniliśmy się opiniami na jakiś temat, narzekając na ciężki los grzeszników. Lecąc na misję ratunkową, mogłem być za to wdzięczny losowi, bo w przeciwnym wypadku ciężar odpowiedzialności pewnie wbijałby mnie już w ziemię.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, z plutonu zostały niedobitki. Hal i paru pozostałych przy życiu grzeszników desperacko walczyli o życie otoczeni przez przeważające siły wroga. Ich bohaterska postawa dodała nam wigoru i wpadliśmy na pole walki niczym tajfun. Poczułem złość, której musiałem dać upust. Strzelałem i ciąłem bez opamiętania, wierząc, że w ten sposób przyczynię się do ocalenia jak największej liczby kompanów.
Choć nasza odsiecz nie była zbyt liczebna, wystarczyła, by odpędzić agresorów i wyrwać z objęć śmierci piętnasty pluton. Czekaliśmy na sygnał od drugiej grupy. Carlos odezwał się do Efriede, a jego głos zabrzmiał kojąco. Radość trwała tylko kilka sekund. Z oblężenia drugiego plutonu wyrwali się jedynie członkowie misji ratunkowej. Ich operacja zakończyła się jednak niepowodzeniem…
—
Freedom Wars to wydany oryginalnie na PS Vita RPG akcji opracowany przez studio Dimps. Tytuł wyróżnia się przytłaczającą, dystopijną atmosferą oraz ciekawym połączeniem mechanik walki wręcz i strzelania. Jak wypada w praktyce i co ma do zaoferowania w warstwie fabularnej oraz samym gameplayu? O tym wszystkim opowiem w ramach relacji w unikalnej formie opowiadania. Tylko w Gralingradzie!
Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!
<— Poprzedni odcinek relacji z gry Freedom Wars





