Headhunter #8-ost: Nadczłowiek
Jack ocknął się na laboratoryjnym łóżku w centralnym punkcie auli Biotech. Powitał go uśmiechnięty Zweiberg, wyraźnie usatysfakcjonowany faktem, że wszystko idzie po jego myśli. Zaczął opowiadać o wytworzonym przez swoją organizację chipie. Organicznym i zaprogramowanym tak, by kontrolować każdy ruch, myśl i emocję. Czymś, co zaprowadzi na świecie jakże potrzebną, jego zdaniem, czystość i dyscyplinę.
Nowy władca Ziemi
Wade nie mógł uwierzyć, że szaleniec planuje umieścić coś takiego w każdym człowieku na Ziemi. Doktor szybko wyprowadził go z błędu, przedstawiając projekt Adam. Nie chodziło o ewolucję ludzi. Celem był nowy gatunek. Nadczłowiek, który jest wolny od zepsucia i dekadencji. Prototyp, którego ciało może się szybko adaptować, modyfikować i leczyć dzięki nanotechnologii. Zdolny dostosować się do zmieniających się warunków bytowania w kilka dni, a nie poprzez kolejne pokolenia. A tym doskonałym ciałem miał kierować umysł, w który wgrany był intelekt i poglądy Zweiberga. Wszystko przemyślane w taki sposób, by kolejne pokolenia nadludzi nigdy nie wyzbyły się zasad naukowca i nie porzuciły zakotwiczonych w ich umysłach przez twórcę idei.
– A po tym, jak zamordowałeś Sharpe’a, postanowiłem też dodać Adamowi trochę twoich zabójczych umiejętności – dodał uradowany badacz. – Problem w tym, że przerwałeś procedurę i uniemożliwiłeś poprawny transfer potrzebnych informacji. Ale teraz to naprawimy.
– I spodziewasz się, że on sam będzie rządził światem? – zapytał Wade.
– Nie sam. Wkrótce ruszy masowa produkcja, a materiały do niej już mamy, dzięki pomocy Syndykatu, który zapewnił liczne dostawy organów. Poza tym, kiedy moje dzieci będą już gotowe, świat i tak będzie na kolanach. Ludzkość na skraju wyginięcia z powodu śmiercionośnego wirusa.
Uśpiony wirus
– Krwawa Mary… – skojarzył najemnik.
– Tak, nazwana tak po mojej zmarłej żonie. Zmodyfikowana Ebola, która zmienia organy w papkę – z każdym kolejnym zdaniem Zweiberg odsłaniał kulisy swojego makabrycznego planu. Upajał się wizją miliardów ludzi w różnych częściach globu, którzy odchodzą z tego świata w niemożliwym do opisania cierpieniu. Swój cel miał osiągnąć z zadziwiającą łatwością. Wykorzystał popularny napój X-Must, reklamowany na każdym kroku i dystrybuowany na cały świat, by zakazić miliony uśpionym wirusem. Wystarczyło teraz, by w odpowiednim momencie rozpoczął transmisję odpowiednio przygotowanego klipu w telewizjach, a Krwawa Mary wybudzała się i zaczynała rozprzestrzeniać po ciałach i społecznościach. W mgnieniu oka świat stanąłby w obliczu nowej plagi, na którą odporny jest jedynie Adam.
– Muszę zająć się Adamem. Proszę się zrelaksować, panie Wade, ale pamiętać, że za dużo telewizji szkodzi zdrowiu – rzucił na odchodne, głośno się zaśmiewając.
Uciekając spod noża
Angela wybudziła się na stole medycznym. Obok niej leżał martwy Alan, któremu ktoś wyciął już najcenniejsze organy. Zapewne po przerwie miał zająć się również nią. Nie miała wiele czasu. Szczęśliwie jej oprawcy nie zabrali jej broni. Jeśli planowali się zjawić, musieli liczyć się z koniecznością stoczenia walki na śmierć i życie. Stern opuściła salę operacyjną. Przed nią ciągnął się długi i pusty korytarz, który rozświetlały czerwone światła laserów szukające intruzów. Podążały wzdłuż całej długości pomieszczeń, więc musiała szybko ukryć się w jednym z zaułków i poczekać na dobry moment, by pobiec dalej.
Jak szybko się zorientowała, znajdowała się najwyraźniej w sekcji badawczej Biotechu. Układ tego miejsca przypominał rozgwiazdę, w której centrum znajdował się komputer sterujący zabezpieczeniami. Poszczególne odnogi prowadziły do różnych pokoi i laboratoriów. Tylko jedno wejście było zablokowane laserami. To musiało być wyjście. Postawiła w progu minę, a potem wróciła w pobliże komputera i rzuciła w jego kierunku granat.
Eksplozja wstrząsnęła budynkiem i na moment wyłączyła zasilanie. Po chwili światło wróciło, ale zabezpieczenia pozostały już nieaktywne. Strażnicy, którzy przybiegli sprawdzić, co się stało, weszli prosto na minę, która pozbawiła ich życia, nie uszkadzając organów. Technologia zrobiła przerażające postępy, pomyślała Angela, mijając dwa ciała.
Zagadkowe malowidła
Znalazła się w auli, po której rozchodził się znajomy jingiel reklamy X-Must. Podbiegła do Jacka i wyłączyła transmisję. Był przytomny i ostrzegł ją, że jest zainfekowany. Opowiedział w skrócie o rasie nadludzi, którą chce stworzyć Zweiberg. Angela zachowała przytomność umysłu. Zebrała skrawki informacji od Wade’a, którego stan szybko się pogarszał, a następnie opracowała plan ratunkowy.
– Jeśli Adam jest odporny, to znaczy, że można będzie z jego pomocą stworzyć antidotum. Potrzebuję tylko próbki jego DNA, a resztę wykonam dzięki dostępnym narzędziom laboratoryjnym – wyjaśniła.
– A jak planujesz ją zdobyć? – zapytał pogodzony z losem najemnik.
– Ładnie poproszę? Wszystkim się zajmę. Zaufaj mi i odpoczywaj. Tylko bez telewizji!
Angela wróciła do gabinetu Zweiberga, po drodze eliminując strażników. Musiała dostać się do tajnego laboratorium, w którym trzymał efekt swoich prac. Mogła się spodziewać, że nie będzie zbyt łatwo dostępne dla nieproszonych gości. Doktor zaskoczył ją jednak poziomem skomplikowania zabezpieczeń. Wejście do windy zablokował laserami, które dezaktywować można było jedynie, kompletując okrągły emblemat. Jego połówka znajdowała się w sejfie za jednym z obrazów, który z kolei wymagał specjalnego kodu. Zbioru dziwnych, nieprzypominających żadnego języka znaczków. Na szczęście badacz zostawił pod malowidłem podpowiedź, z której mogła skorzystać.
Posłużyła się kamerą monitoringu i odnalazła na rzeźbie w lobby potrzebną kombinację. Odtworzyła ją na obrazie i otrzymała potrzebny przedmiot. Zjechała windą na dół. Wąskim korytarzem spacerowało dwóch ludzi Biotech. Dobrze uzbrojeni stanowiliby wyzwanie, ale wąska i pusta przestrzeń ułatwiła Angeli pokonanie ich pomimo dysproporcji w sile ognia.
Wściekły gigant
W następnym pomieszczeniu powitał ją osobliwy widok. Gigantyczny, nagi mężczyzna leżał na stole badawczym. Jego skóra była biała i niemalże przezroczysta. Pozbawiony włosów, potężnie zbudowany, wzbudzał niepokój od pierwszych chwil. Nie chciała spędzić w jego towarzystwie ani chwili dłużej, więc bez zastanowienia podeszła, by pobrać próbkę DNA. Nie zdążyła wstrzyknąć igły, kiedy pojawił się Zweiberg, próbując jej przeszkodzić. Schorowany starzec nie miał zbyt wiele siły, więc z łatwością go odepchnęła. Upadając, uszkodził jeden z systemów. Jak się okazało ten zapewniający Adamowi środki uspokajające, które uśmierzały też ból.
Gigant ocknął się moment później. Wyrwał wielki pręt i oswobodził się z mocowań, które stabilnie utrzymywały jego ręce i nogi. Zweiberg starał się do niego przemówić, ale jego twór w odpowiedzi zamachnął się i potężnym ciosem odrzucił go daleko, tak że naukowiec uderzył z impetem o ścianę z komputerami. Następnie wielkolud spojrzał w stronę Angeli. Puste białka jego oczu i wyszczerzone zęby zmroziły krew w żyłach Stern. Ruszył w jej stronę.
Odbiegła i ukryła się za wysoką kolumną skrzyń. Pomieszczenie swoim układem przypominało ósemkę, dając kobiecie pewne możliwości utrzymania Adama na dystans. Przyczaiła się i w dogodnym momencie wyskoczyła, by oddać kilka strzałów. Trafienia jedynie rozsierdziły wytwór Zweiberga, który błyskawicznie dopadł do niej i uderzył ją zamachem ręki. Potem odsunął się, jakby coś odwróciło jego uwagę. Dał jej czas potrzebny na podniesienie się. Był doskonale świadomy swojej przewagi fizycznej i bawił się z nią tak samo, jak kot bawi się z myszą przed jej rozszarpaniem.
Sposób na nadczłowieka
Angela podniosła się z zimnej podłogi i ukryła przed wzrokiem olbrzyma. Rozejrzała się wokół siebie i dostrzegła system rur. Podświadomie poczuła, że to może być rozwiązanie. Broń, której potrzebuje, by przeciwstawić się przerażającej istocie odpornej na kule. Wykorzystując pierwszą nadarzającą się okazję, podbiegła do komputera i aktywowała go. Uruchomiła przepływ gazu. Musiała jeszcze odkręcić dwa zawory po przeciwległych stronach pomieszczenia. Adam niespiesznie podążał jej tropem. Nie pozwalała mu się za bardzo zbliżyć, a on nie starał się za wszelką cenę jej dopaść. Ten błąd miał go drogo kosztować.
Gaz zaczął płynąć labiryntem metalowych połączeń, ale to była dopiero część sukcesu. Stern musiała jeszcze sprawić, że ruchliwy olbrzym wpadnie w strumień substancji wydobywający się z przestrzelonej w odpowiedniej chwili rury. Przyczaiła się za osłoną, czekając aż gigant spróbuje do niej podejść, by wymierzyć cios. Kiedy znalazł się na odpowiedniej wysokości, zaczęła strzelać, by go zatrzymać. Adam przystanął, a wtedy posłała pocisk w stronę rury, z której wydobyła się chmura trującego gazu. Gigant odczuł to, bo zareagował z wściekłością. Rzucił się w jej kierunku. Musiała odpowiednio szybko zwiększyć dystans, by nie dać się dopaść.
Ta zabawa trwała jeszcze przez chwilę. O dziwo Adam, mający być nadczłowiekiem, jak sugerował zachwycony swoim dziełem Zweiberg, dał się złapać w tę samą pułapkę jeszcze kilkukrotnie. W końcu, odurzony gazem i poraniony strzałami, upuścił trzymany w ręce pręt i osunął się na ziemię. Angela nie zwlekała. Podbiegła do ciała i pobrała próbkę DNA z uda, a następnie popędziła do maszyny sekwencjonującej materiał potrzebny do przygotowania szczepionki na Krwawą Mary.
Ludzkość na krawędzi zagłady
Odetchnęła, kiedy dotarła do auli i przekonała się, że Jack jeszcze walczy z wirusem. Wstrzyknęła mu antidotum, a jego stan błyskawicznie zaczął się poprawiać. Była przekonana, że Zweiberg zginął od ciosu otrzymanego w laboratorium. Słabe ciało badacza przetrwało jednak i pozwoliło mu na wykonanie kilku ostatnich, desperackich kroków. Najpierw podał Adamowi trochę nanitów, by na krótką chwilę postawiły go na nogi i pozwoliły zemścić się za wyrządzone krzywdy. Potem doczołgał się do systemu i aktywował transmisję spotu, który miał wybudzić wirusa u każdego, kto wcześniej wypił choć jedną sztukę X-Must. Może jego wizja nowej cywilizacji przepadła, ale przynajmniej zabierze ze sobą do grobu cały ten pozbawiony wartości świat.
Wade i Stern usłyszeli komunikat podawany przez komputer sterujący obiektem. Ludzkość stała na krawędzi zagłady.
– Czy możemy to jakoś zatrzymać? – zapytał Jack, wierząc w pomysłowość kompanki, którą przecież nieraz już wykazała w ostatnich dniach.
– Mogę spróbować zmienić trajektorię satelity, by uniemożliwić przejęcie sygnału nadawczego – mówiąc to, zaczęła klikać w klawiaturę. Cholera, dostęp jest zablokowany. Zweiberg musiał to zrobić na dole w laboratorium.
– Ruszam tam – odparł najemnik i popędził na dół.
Droga do laboratorium
Czas naglił, a tymczasem droga do pomieszczenia była zamknięta. Musiał utorować sobie przejście, kompletując emblemat w podobny sposób, jak wcześniej zrobiła to jego towarzyszka. Hasło zdobył, podążając za wskazówką i aktywując gogle noktowizyjne w pomieszczeniu, w którym wcześniej życia stracili Sharpe i Hawke. To był dopiero początek wyzwań. Czekała go długa i okrężna droga do laboratorium, na dodatek wypełniona strażnikami Biotechu.
Wyeliminował z zaskoczenia dwóch pilnujących dużej windy towarowej, a następnie aktywował ją. Musiał zachować czujność podczas jazdy na dół, bo na kolejnych mijanych poziomach czekali gotowi nafaszerować go pociskami ochroniarze w kombinezonach. Na dole drogę dalej blokowały mu lasery. Jedyne przejście zaprowadziło go do serwerowni, w której pracująca na najwyższych obrotach infrastruktura była trzymana w temperaturze bliskiej zeru stopni Celsjusza. Znów docenił wartość strzelby, dzięki której zdołał zaskoczyć i szybko wyeliminować pierwszego strażnika, a potem bez ryzyka dla własnego zdrowia też dwóch kolejnych. W terminalu ustawionym na drugim końcu pomieszczenia aktywował transport organów. Wielkie haki przesuwały całe kontenery w równym rytmie. Tylko dla nich lasery na moment się wyłączały.
Jack musiał trzymać się blisko takiego ładunku, co okazało się trudniejsze w realizacji niż brzmiało w teorii. Po drodze czekali jeszcze ostatni pozostający na służbie strażnicy Biotechu, gotowi zastrzelić intruza bez mrugnięcia okiem. Zmęczony, ale napędzany adrenaliną, zdołał ich pokonać i dotrzeć wreszcie do komputera. Czuł, że powoli zaczyna brakować mu sił. Miał za sobą intensywne kilka dni. W tajnym laboratorium doktora Zweiberga było cicho i pusto. Nieniepokojony przez nikogo odblokował dostępy do Angeli, która mogła zadziałać wreszcie z poziomu swojego terminala.
Zemsta nadczłowieka
Placówka przeszła w tryb odliczana do autodestrukcji. I o tym pomyślał szalony naukowiec, chcąc pogrzebać tych, którzy będą próbować mu przeszkodzić. Kiedy Jack dotarł wreszcie do auli, Angela właśnie skończyła zmieniać koordynaty podane dla satelity. Przygotowany spot nie miał szans dotrzeć do masowej publiczności. Wirus miał nigdy się nie obudzić. Pozostało uciec i ocalić własne życia. I wtedy właśnie podłoga w centralnym punkcie auli rozsunęła się, a windą na górę wjechał Adam. Tym razem okuty w dziwną zbroję i wyposażony w potężny karabin wielkości niemalże człowieka.
Spokojnym krokiem podszedł w stronę pary. Pamiętał Angelę. Sparaliżowana strachem, nie zdążyła umknąć przed ciosem, który zwalił ją z nóg. Potem gigant zwrócił się w stronę Jacka, wykrzywiając twarz w przerażający sposób, sugerujący najgorsze intencje. Wade odskoczył do tyłu i przygotował się do konfrontacji.
Wokół olbrzyma wytworzyło się pole siłowe, które uniemożliwiało podejście bliżej. On sam nie zamierzał atakować najemnika fizycznie. Miał do dyspozycji teraz potężne narzędzie. Prototypowa broń dysponowała kilkoma trybami strzału. Pojedynczy pocisk laserowy silniejszy niż rakietnica oraz długi laser rozcinający wszystko na swojej drodze. Jack musiał zachować czujność, by ich unikać. Zwłaszcza długi laser, kiedy Adam zaczynał szybko się obracać, zataczając niemal pełen obrót wokół własnej osi, wymuszała, by dużo wcześniej zwiększył dystans i utrzymał równe tempo biegu.
Nanity
Nie mógł się tylko bronić. Nie mógł wiecznie uciekać. Wypalił wszystkie rakiety z wyrzutni, którą otrzymał za licencję Leila AAA, a potem zaczął ostrzeliwać potwora karabinem. Miał tyle szczęścia, że w pomieszczeniu stały dwa małe magazyny amunicji, skąd mógł czerpać dodatkowe magazynki. Sytuacja nie dawała mu zbyt wielkiego wyboru. Mógł tylko strzelać i biegać, strzelać i biegać, wierząc, że zdoła unikać ataków wystarczająco długo aż pociski w końcu powalą olbrzyma.
I wtedy ciało nadczłowieka nagle rozświetliło się na pomarańczowo. Coś zaczęło się dziać, bo wypuścił broń, która z hukiem uderzyła o podłogę. Angela odzyskała przytomność w perfekcyjnym momencie.
– To nanity… adaptują jego ciało…wykorzystują wszystkie te pociski, które przebiły się przez skórę i zatrzymały w środku, by odbudować jego mechanizmy obronne. Musisz coś wymyślić! – krzyknęła rozpaczliwie.
Adam przypominał teraz człowieka prehistorycznego. Poruszał się lekko pochylony do przodu, już bez tej gracji i finezji, którą prezentował po wcześniejszym przebudzeniu. Wade odbiegł od niego i ustawił się przy jednej ze ścian. Zaczął strzelać, bardziej z desperacji niż realizując jakikolwiek plan. Kolejne trafienia zastopowały monstrum, dając najemnikowi chwilę na ucieczkę przed kontratakiem. Starał się jak najbardziej zwiększyć dystans, więc pobiegł na drugą stronę pomieszczenia.
Decydujący strzał
I wtedy, u swoich stóp, dostrzegł broń, którą zostawił Adam. Wielki karabin laserowy. Spróbował go dźwignąć, ale ważył tyle, co dorosły człowiek. Kolana ugięły się pod nim. Walcząc z ciężarem i próbując utrzymać równowagę, starał się wycelować w nadczłowieka, który właśnie zmierzał w jego stronę. Opanował karabin w ostatnim momencie. Wystrzał przeszył rozświetlone nanitami ciało. Z twarzy Adama zniknęła wściekłość. Jack zobaczył w niej strach. Potwór spojrzał na swój tors i dostrzegł wypaloną dziurę o średnicy kilku centymetrów. A potem z impetem upadł na twarz.
Walące się elementy sufitu przypomniały Wade’owi i Stern, że czas na ucieczkę właśnie się kończy. Popędzili korytarzami do wyjścia z obiektu, a towarzyszyły im eksplozje, które posyłały w niebyt kolejne laboratoria. Trwające wiele tygodni, jeśli nie miesięcy prace naukowców szły z dymem.
Dotarli do windy, którą wyjechali na zewnątrz. Znaleźli się kilkadziesiąt metrów od płonącej i targanej kolejnymi eksplozjami placówki Biotechu. Płomienie rozświetlały noc i upewniały dwójkę bohaterów, że Zweiberg i jego szalony eksperyment przepadną na zawsze.
Nowy początek
Wade odczuł ulgę, ale obecność Angeli obok przypominała mu o czynie, którego się dopuścił. Zamordował jej ojca. Chciał przeprosić, choć wiedział, że to nie wystarczy i niewiele zmieni. Ujął za rękę i zaczął mówić, ale przerwała mu.
– To koniec. Ludzie odpowiedzialni za to wszystko nie żyją, Jack. Czuję, że całe moje dotychczasowe życie zostało wymazane – odpowiedziała, wpatrując się w ogień.
– Znam to uczucie. To czas, by zacząć wszystko od nowa. Tylko Ty, ja i Stimulator Automatic – odparł i pocałował kobietę.
Kilka dni później ekipa wysłana z misją uratowania organów z wraku Królowej Serc natknęła się na dziwne sygnały dochodzące z pokładu. Pochodzące z nieznanego źródła, były w stanie zakłócać nawet nawigację, co utrudniało transport morski w regionie. Raport o sytuacji pojawił się wieczornych wiadomościach. W pewnym momencie transmisja z udziałem Billa Waverleya i Kate Glosse została nagle przerwana spotem reklamowym X-Must, który dotarł do szerokiej publiczności…
KONIEC
—
Headhunter to opracowana przez Amuze na początku XXI wieku gra akcji, w której mieszają się wątki sensacyjne i science-fiction. Produkcja zadebiutowała na Dreamcaście, by po roku trafić również na PlayStation 2. Pomimo dwóch dekad na karku, produkcja niezmiennie potrafi zachwycać, łącząc wiele różnych mechanik zabawy i opowiadając pasjonującą historię w tle. Cieszę się, że miałem przyjemność ją poznać, jak również Wam opowiedzieć. Co dalej czeka Jacka Wade’a? O tym przekonamy się wspólnie przy okazji ogrywania Headhunter: Redemption, które w 2026 roku pojawi się na łamach Gralingradu!
Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!











