Headhunter #7: Rezydencja zła

Headhunter PS2 Blog

Angela zdołała zdekodować nagranie z groźbami Fulciego na sekundy przed tym, jak Królowa Serc zaczęła tonąć. Okręt z cenną zawartością, ale też jeszcze ważniejszymi informacjami, które mogłyby zaszkodzić ACN i Syndykatowi, miał wkrótce zniknąć pod powierzchnią wody. Ten, kto pociągał za sznurki, był gotowy na wielkie straty, byle tylko jego sekrety nie ujrzały światła dziennego.

Fałszywy don

Wade zachował zimną krew i przygotował kapsułę ratunkową. Angela czekała w ustalonym miejscu i wskoczyła do łodzi, którą odpłynęli na bezpieczną odległość. Pochmurną noc rozświetliły eksplozje, po których okręt został tylko wspomnieniem. Para wróciła do posiadłości Sternów, by przegrupować się i zaplanować kolejne kroki.

Wiadomości przekazały publice informacje o śmierci Dona Fulciego, który zginął na statku w wyniku dobrze skoordynowanej i skutecznie przeprowadzonej akcji ACN. Sprawa została perfekcyjnie zamieciona pod dywan. Będący od początku do końca mistyfikacją gangster został w atmosferze triumfu Alana Sharpe’a pochowany kilka kilometrów pod powierzchnią wody, gdzie nikt nigdy nie odnajdzie ciała.

Angela w pierwszej kolejności zajęła się nagrodą wyznaczoną za Jacka. Opłaciła ją za pieniądze Syndykatu, ściągając kompana z pierwszego miejsca giełdowego rankingu najsmaczniejszych kąsków dla łowców głów. Resztę przelała na cele charytatywne. Pozostała kwestia Sharpe’a i jego podwójnej tożsamości oraz przestępstw, których się dopuszczał, figurując jako praworządny obywatel stojący na czele ACN.

Dziwna prośba

– Kontroluje zbirów i tych, którzy ich łapią. Ma pieniądze i władze. Idealny scenariusz – podsumował profil ich przeciwnika najemnik. Niedługo później odezwał się jego smartwatch. To dawny przełożony, Hawke, dzwonił z prośbą o spotkanie. Zasugerował, że w ACN źle się dzieje i dłużej nie może na to przymykać oka.

– Alan Sharpe. Ten skurczybyk musi odejść. Dla dobra agencji – oznajmił.

– Gdzie możemy się spotkać?

– W laboratorium Biotech. Będziesz potrzebować wyższej licencji. Załatw ją i przyjedź. Proszę.

Hawke brzmiał podejrzanie. Coś na pewno go gryzło, ale miejsce spotkania i sposób komunikacji zastanawiały najemnika. Nie miał jednak nic innego do roboty, bo nawet pomimo posiadania dysku z odkodowanym nagraniem, niewiele mógł zrobić wobec tak wysoko postawionego i mającego tyle kontaktów w rządzie przeciwnika.

Wejście w paszczę smoka

Wade nie miał większych problemów ze zdaniem najtrudniejszych testów. W dwóch z czterech pobił nawet rekordy ustanowione przez Hanka Redwooda. Nie pamiętał może nadal zbyt wiele z własnej przeszłości, ale te rezultaty potwierdzały, że musiał być naprawdę dobry w swoim fachu. Uzyskał dostęp do cennych informacji o Biotech, ale również do dodatkowego wyposażenia, potężnej wyrzutni oraz kamizelki zmniejszającej obrażenia. Czuł, że jest przygotowany, by wskoczyć w paszczę smoka. Przyszła pora, by zweryfikować tajemnicze opowieści krążące wokół organizacji medycznej, która w mediach pozowała na wyjątkowo zatroskaną o losy świata.

Słońce schowało się już za horyzontem, kiedy podjechał motocyklem pod zamknięte bramy obiektu. Nie było żadnego ochroniarza, który mógłby otworzyć szlaban. Wysokie ogrodzenie z drutem wyraźnie sugerowało konieczność znalezienia innej drogi do środka. Wade zajechał więc od strony wybrzeża i odnalazł zejście do kanałów. Wilgotne i brudne korytarze, szum wody. Pamiętał to doskonale, bo niedawno przemierzył ich sporo, by rozbroić bomby. Tamto wspomnienie uświadomiło mu, że Sharpe był gotów na naprawdę wiele w ramach wcielania się w Fulciego. Bohater potrzebował przecież arcyzłoczyńcy.

Był spodziewanym gościem. Inaczej nie mógł wytłumaczyć obecności Hanka Redwooda, który czekał na niego w większym pomieszczeniu za korytarzami. Widząc charakterystyczną żółtą kamizelkę i twarz ukrytą za gęstą brodą i sporymi okularami słonecznymi, Jack pokręcił tylko głową, szykując się na nieuniknioną konfrontację.

Pojedynek łowców głów

– Jak się miewasz, Hank?

– Świetnie. Nawet nie musiałem się namęczyć, żeby cię szukać i ścigać.

– Nie chcę ci psuć humoru, ale nagroda za mnie jest już nieaktualna.

– Peszek. Sęk w tym, że Alan Sharpe byłby bardzo wdzięczny za załatwienie cię, a mi to też bardzo pasuje. Potem będę mógł zastąpić na stanowisku tę skamielinę Hawke’a.

– Warto mieć w życiu cele, Hank. Ale powiedz mi, jak to możliwe, że drugi najlepszy łowca głów zostaje szefem?

– No dobra, cwaniaczku. Zobaczymy, kto jest rzeczywiście tym drugim. W stylu łowców głów. Obaj odejdziemy kilka kroków w przeciwnych kierunkach, policzymy do dziesięciu, odwrócimy się i zaczniemy strzelać.

– Pojedynek, co? Jesteś pewien, że umiesz liczyć do dziesięciu?

Hank tylko mocniej zacisnął dłoń, wyraźnie zirytowany pewnością siebie drugiego z najemników. Mężczyźni w ciszy zaczęli iść w różnych kierunkach. Słychać było jedynie ich kolejne kroki. W pewnym momencie odwrócili się. Redwood oddał trzy strzały. Dobrze to przemyślał, ale Jack był czujny i uniknął lecących kul. Potem odpowiedział jednym, precyzyjnym, eliminującym cel trafieniem.

Wejście do Biotech

Ominął leżące ciało i ruszył dalej. Po chwili znalazł się na świeżym powietrzu. Tuż obok głównego budynku Biotech. Wyeliminował dwóch strażników, korzystając z atutu, jakim był element zaskoczenia. Przy drzwiach zadzwonił Hawke, podając swoją dokładną lokalizację. Ostrzegł jeszcze o kamerach monitoringu i laserach, które najlepiej było ominąć, wspierając się goglami termowizyjnymi. Jack otrzymał takie akurat za zdane testy LEILA AAA. Szczęśliwy zbieg okoliczności.

Robiło się coraz dziwniej. Hawke umówił spotkanie w miejscu, do którego trudno było dotrzeć. Czemu akurat tutaj? Miał do dyspozycji całe miasto. Skąpane w różnych odcieniach niebieskiego światła wnętrza budynku nijak nie przypominały laboratorium firmy medycznej. Bliżej im było do luksusowej posiadłości ekscentrycznego kolekcjonera sztuki. Drzwi na dole pozostawały zamknięte, więc Wade udał się na piętro. W laboratorium pracowało trzech specjalistów w kombinezonach ochronnych. Jak na naukowców byli wyjątkowo dobrze uzbrojeni i dodatkowo bardzo bojowo nastawieni wobec intruzów. Sprawdzona strzelba znów się przydała, by szybko ich uciszyć.

Odnalazł przycisk włączający alarm i choć zdrowy rozsądek radził inaczej, aktywował go. Rozległ się głos syreny, a parę chwil później na piętro wjechała winda z dwoma strażnikami. Zaskoczył ich i wyeliminował, a potem skorzystał z udostępnionego środka transportu, by dotrzeć na dół.

Gabinety

Powitał go mrok. Przypomniał sobie słowa dawnego szefa i założył gogle. Przed nim rytmicznie poruszały się w górę i w dół poziome lasery. Precyzyjny i skuteczny sposób na zabezpieczenie wejścia. Musiał ostrożnie wymierzyć odległość i we właściwym tempie przechodzić pod przesuwającymi się liniami. Każde zetknięcie z nimi oznaczało poparzenie i długo utrzymujący się ból. Zachował spokój i przedostał się na drugą stronę. Po lewej znajdował się pokój kontrolny, z którego strażnicy monitorowali przestrzeń. Pozostały na posterunku mężczyzna w kombinezonie wyskoczył z karabinem, ale Wade był na to przygotowany i po krótkiej wymianie ognia pozbawił go życia.

Nacisnął przycisk, którym wyłączył syrenę i aktywował oświetlenie. Przeładował strzelbę i podszedł do drzwi. Znalazł się w ogromnej auli, w samym centrum której znajdowało się coś na wzór futurystycznego łóżka medycznego. Przypomniał sobie słowa ochroniarza z Królowej Serc, który mówił o tajemniczych eksperymentach na ludziach. Długi korytarz sprawił, że został łatwo zauważony przez kolejnych pracowników Biotech. Strzelanina była nieunikniona, ale na szczęście nie ściągnęła na miejsce posiłków, które mogłyby przechylić szalę zwycięstwa na niekorzyść Jacka.

Dotarł do gabinetu Zweiberga. Czerwony dywan prowadził prosto do masywnego, drewnianego biurka. Świece rzucały skąpe światło, które nadawało miejscu niepokojącego charakteru. Po prawej palił się ogień w kominku, przy którym stały dwa obite czerwonym materiałem fotele. Na ścianie obok dostrzegł dwa przyciągające wzrok malowidła, pod którymi znajdowały się osobliwe podpisy. Brzmiały jak wskazówki potrzebne do rozwiązania zagadki. Kontrastowały z ekranami za biurkiem, na którym wyświetlały się rzuty rentgenowskie ciała. Znalazł notatkę, która potwierdzała, że Zweiberg i Sharpe blisko współpracują i w równym stopniu odpowiadają za mistyfikację z Fulcim.

Zimnokrwisty morderca

W gabinecie naukowca znalazł trzy ozdobne klucze w różnych kolorach, które okazały się pasować do drzwi ukrytych za przejściem za biblioteczką. Poczuł się dziwnie, jakby nagle zmienił epokę. Zostawiał za sobą nowoczesne, wyposażone w najnowsze technologie laboratoria, by stawiać kroki w miejscu wyrwanym żywcem z rezydencji z ubiegłego wieku.

Otworzył wysokie, masywne drzwi z obrazem węży i wszedł do środka. Poczuł ból głowy, a obrazy z przeszłości zaczęły go bombardować, przypominając pierwsze momenty po odzyskaniu przytomności. Musiał wtedy być w siedzibie Biotech. To stąd uciekał. 

– Dobrze, że przyszedłeś, Jack. Ale wiedziałem, że się zjawisz, jak tylko komendant zagwiżdże – powitał go Alan. Trzymał starego funkcjonariusza na muszce.

– Wybacz, Wade. Nie wiedziałem, że to zasadzka.

– Oczywiście, że nie wiedział. Myślał tylko o dobru agencji. Taki lojalny, taki uczciwy. Taki martwy – mówiąc to, nacisnął spust i strzelił Hawke w plecy. – Pora na nieco świeżej krwi na górze. Myślałem o Hanku, ale sam też pewnie zdołałbym sobie z tym wszystkim poradzić.

– Masz sporo krwi na rękach, zaczynając od Christophera Sterna – odparł Jack.

– To tylko w połowie prawda. Druga część bardzo ci się spodoba.

– Traktował cię jak syna.

– Byłem jego projektem. Musiałem znosić ciągłe moralizowanie, ale nie miałem siły patrzeć, jak zarządza ACN jak przedpotopową organizacją. Mógłby rządzić całym krajem. Kiedy więc wspomniał o wycofaniu się z finansowania programu kontroli umysłów opracowywanego przez Biotech, nadszedł czas zmian.

– I go zamordowałeś?

– Miałem drobną pomoc. Spójrz na nagranie.

Mroczne sekrety

Wade nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Materiał nagrany kamerą monitoringu z pokoju Sterna pokazywał Jacka, który odwiedza przełożonego i bez skrupułów zabija go kilkoma strzałami. Alan upajał się widokiem skonsternowanego najemnika, który próbował znaleźć wyjaśnienie. W pewnym momencie biznesmen nagle wypuścił trzymają w dłoni broń i złapał się za głowę. Cokolwiek się działo, sprawiało mu ogromny ból, który wyrażał przeszywającym pomieszczenie krzykiem. Kilka sekund później upadł martwy na ziemi obok ciała komendanta.

Jack usłyszał kroki za sobą. Angela mierzyła do niego. Wyglądała na roztrzęsioną.

– Zaufałam ci. Wierzyłam w ciebie – mówiła, a głos jej drżał.

– Angelo, proszę, posłuchaj.

Już miała nacisnąć spust, gotowa pomścić śmierć ukochanego ojca, kiedy do pokoju wszedł Zweiberg.

– Pan Wade nic nie wie o śmierci twojego ojca.

– Zweiberg?!

– Doktor Zweiberg. Tytuł, na który zapracowałem latami służby dla tej wątpliwej zbiorowości, którą nazywacie narodem. Pracą, za którą natura nagrodziła mnie rakiem. Amnezja pana Wade’a jest z kolei wynikiem jego postępowań. Zdecydował się przerwać ważną procedurę medyczną, co doprowadziło do uszkodzenia ośrodka pamięci. To oczywiście już po tym, jak wykonał trochę moich poleceń i też tych twojego ojca.

Szalony naukowiec

Angela była zagubiona, a naukowiec wykorzystał to i trafił ją nabojem ze środkiem nasennym. Ze spokojem kontynuował swój wywód.

– Sharpe sądził, że pozbycie się Sterna pozwoli mu swobodnie realizować dalsze plany. Ale założyciel ACN zagrażał nie tylko programowi kontroli umysłów przestępców. Stał na przeszkodzicie czegoś znacznie większego. Czegoś, czego jesteś ważnym elementem.

–  Czego więcej ode mnie chcesz? – zapytał wyraźnie przytłoczony najemnik.

– Chcę, żebyś umarł. Ale najpierw daj mi kawałek swojego mózgu – powiedział Zweiberg i celnym strzałem pozbawił swojego rozmówcę przytomności.

Headhunter to opracowana przez Amuze na początku XXI wieku gra akcji, w której mieszają się wątki sensacyjne i science-fiction. Produkcja zadebiutowała na Dreamcaście, by po roku trafić również na PlayStation 2. Co oferuje i czy po dwóch dekadach nadal potrafi wciągnąć gracza w historię Jacka Wade’a oraz dystopijnego świata przyszłości? Zapraszam na relację w formie opowiadania!

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!

<— Poprzedni odcinek historii Jacka Wade’a z gry Headhunter

Ostatni odcinek opowieści z gry Headhunter —>

<— Pierwszy odcinek opowieści z gry Headhunter

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.