Freedom Wars #3: Odwet
Czterysta dodatkowych lat do odpracowania zarobione w mniej niż minutę. Wystarczyły odpowiedzi na dwa pytania zadane przez Natalię, która nadzoruje grzeszników i z ochotą wlepia im dotkliwe kary za najmniejsze przewinienia. W moim przypadku nie był to jedynie jej kaprys. Postarałem się o to, by narobić sobie niepotrzebnych kłopotów.
Duch pewnej dziewczyny
Mógłbym powiedzieć, że zaczęło się od Mattiasa, który wkręcił mnie w polowanie na ducha jakiejś dziewczyny. Za potwierdzenie plotek czekała rzekomo wartościowa nagroda, choć Uwe, kiedy się o tym dowiedział, tylko pokręcił głową i kazał nam skupić się na pracy. Mattiasa pchała ciekawość i rozpierająca go od środka energia. Taki już był. Czemu mi aż tak zależało? Na to pytanie sam szukam odpowiedzi.
Być może coś do tego ma fakt, że kiedy straciłem przytomność podczas tamtej pamiętnej misji skutkującej amnezją, trafiłem do innego wymiaru. Przestrzeni, w której powitała mnie dziwna kobieta przedstawiająca się jako Aries. Wspomniała o mojej ważnej roli, którą mogę odegrać w wywołaniu potrzebnej rewolucji. Wszystko miało zależeć od tego, czy pomogę pewnej dziewczynie w chwili, kiedy będzie tego bardzo potrzebować.
Czy ten „duch”, o którym krążyły plotki na spacerniakach i w będących naszymi domami celach, był właśnie tą dziewczyną? Nie wiedziałem tego, ale coś pchało mnie naprzód, by uzyskać odpowiedzi. I tak wylądowałem w Ogrodzie Więziennym. Części infrastruktury Rzymu o ograniczonym dostępie, której unikalnym aspektem było to, że podlegała ciągłym zmianom. To tam rzekomo dostrzeżono tajemniczego ducha.
Poczucie obowiązku
Już samo dostanie się do środka było problematyczne i wymagało zdobycia konkretnych zasobów oraz wprowadzenia modyfikacji w nieustannie monitorujących nas akcesoriach. Potem jeszcze musiałem prześlizgnąć się przez kolejne pomieszczenia ze strażnikami, by w końcu wraz z Mattiasem dotrzeć do dużego pomieszczenia. Tam, na środku, uwięziona, przytrzymywana pulsującymi energią cierniami, była tajemnicza dziewczyna. Czemu komukolwiek zależałoby na trzymaniu jej w ukryciu i to w taki sposób? Nie zdążyliśmy wiele więcej zrobić, bo krok w jej kierunku aktywował systemy alarmowe. Zostaliśmy złapani i przetransportowani do naszych cel. Potem właśnie odwiedziła mnie Natalia i zasądziła dodatkowe czterysta lat za nieposłuszeństwo i próbę oszukania przełożonego. Nie zabolały zbyt szczególnie. To jedna misja w tę czy w tamtą stronę. Coś, co przy prawie milionie lat do odpracowania, nie robi większej różnicy.
Nie bacząc na konsekwencje i ryzyko, postanowiłem uratować dziewczynę, którą odnaleźliśmy. Na szczęście los mi sprzyjał i podsunął idealnego sojusznika do takiej eskapady. Uratowany wcześniej cywil Julien miał wiedzę i kontakty, by pozwolić mi uporać się z systemami bezpieczeństwa w Ogrodach. Mattias obiecał przypilnować wejścia, by żaden nieproszony gość nie wpłynął na przebieg akcji. Uzbrojony we włócznię i granatnik wyruszyłem do labiryntu pomieszczeń strzeżonych przez maszyny. Ich widok był pocieszający. Wmawiałem sobie, że w przypadku niepowodzenia, może otrzymam mniejszą karę, bo nie zaatakowałem żadnego funkcjonariusza Panopticonu. Czułem się, jakbym był w symulacji, podążając bliźniaczo podobnymi do siebie komnatami. W końcu dotarłem do wskazanego celu.
Odwet
Mechanizm opracowany przez Juliena zadziałał. Alarm nie włączył się, a ja mogłem podbiec do tajemniczej dziewczyny zawieszonej w czymś przypominającym ogromne oko. Zacząłem zrywać pętające jej ciało ciernie. Chwyciłem ją w ramiona, by nie uderzyła o ziemię. Ocknęła się i pierwsze, co zrobiła, to dotknęła mojego policzka dłonią, dziękując słabym głosem za uratowanie. Po chwili usłyszeliśmy dziwne odgłosy dochodzące jakby z góry. Dziewczyna stanęła na nogi i wypowiedziała tylko „Odwet”, ściskając mocniej własne ramiona.
Nie miałem pojęcia o co chodzi. Nie zdawałem sobie sprawy, że Rzym został zaatakowany i właśnie tonie w chaosie. Gigantyczne, mechaniczne bestie przypominające smoki i inne zwierzęta niszczyły wszystko na swojej drodze i atakowały nieprzygotowanych do obrony mieszkańców. Wszyscy grzesznicy zostali wezwani na służbę, by stawić im czoła. Jak tylko wydostaliśmy się więc z Ogrodów, Julien obiecał zająć się uratowaną dziewczyną i ukryć ją. Ja z Mattiasem popędziliśmy tymczasem do innego sektora na poziomie 2, gdzie podobnież dotarły już atakujące maszyny.
Pierwsze spotkanie z Ramosą
Los zaprowadził nas prosto w szpony Ramosy. Stwora przypominającego mechanicznego gryfa o ciele śnieżnej pantery. Byliśmy ledwie początkującymi grzesznikami o niewielkim doświadczeniu bitewnym, ale toczący nierówny bój Uwe powitał nas z pewną dozą ulgi. Nie był to idealny scenariusz, ale dodatkowi ludzie bardzo mu się w tamtej chwili przydali. Już po chwili zrozumiałem dlaczego.
Ramosa była szybka i atakowała szaleńczo. Jej potężne zamachy łapą odrzucały nas na wiele metrów w tył. Powalona, podnosiła się szybko i od razu była gotowa do kontrataku. Starałem się wywiązywać jak najlepiej ze swojej roli wsparcia i dbać o to, by sojusznicy mieli zapas zdrowia. Nie żałowałem też granatów z wyrzutni, która pozwalała na zadawanie solidnych obrażeń przy minimalizowaniu ryzyka kontrataku. To była długa i zacięta bitwa.
W końcu Ramosa padła pod gradem ciosów i postrzałów. W podobnym momencie cały Panopticon wyciszył się. Bestie z On High, jak nazywano kraj, miasto czy społeczność żyjącą w niebiosach, odleciały. Wycieńczony, nie miałem sił zadawać kolejnych pytań. Przyjąłem pochwały Uwe, który stwierdził nawet, że bez nas nie daliby z Carlosem rady pokonać mechanicznego monstra. Potem udałem się do celi na spoczynek.
Musiałem szybko odzyskać siły i dowiedzieć się, co stało się ocaloną nieznajomą. Mogłem tylko mieć nadzieję, że Julien zdołał bezpiecznie ją ukryć – przed strażnikami Rzymu i bestiami z niebios.
—
Freedom Wars to wydany oryginalnie na PS Vita RPG akcji opracowany przez studio Dimps. Tytuł wyróżnia się przytłaczającą, dystopijną atmosferą oraz ciekawym połączeniem mechanik walki wręcz i strzelania. Jak wypada w praktyce i co ma do zaoferowania w warstwie fabularnej oraz samym gameplayu? O tym wszystkim opowiem w ramach relacji w unikalnej formie opowiadania. Tylko w Gralingradzie!
Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!
<— Poprzedni odcinek relacji z gry Freedom Wars





