Figment #2-ost: Koszmary

Figment blog

Dusty zdążył rozleniwić się przez lata nicnierobienia. Przybrał na wadze, uśpił dawny zapał do przygody i zaczął sceptycznie patrzeć na otaczającą go rzeczywistość. Kiedy Koszmar zawitał w jego domu i bezczelnie ukradł mu niezwykle ważny dla niego szkicownik, nie załamał jednak rąk nad niegodziwością tego czynu. Ruszył w pościg i metodycznie zaczął rozwiązywać napotykane problemy. Wędrówka doprowadził go w końcu do Miasteczka zegarów, gdzie to jego konkretne podejście doskonale pasowało.

Pajęczyca w miasteczku

Pokonując kolejne metry wybrukowanych mosiądzem dróg, które lśniły w świetle pochodni przypominających wahadła, Dusty wsłuchiwał się w subtelny dźwięk tykających mechanizmów. Budziły w nim zatarte wspomnienia. Każda uliczka i zaułek były wyznaczone z godną podziwu precyzją. Wyrastające tu i ówdzie budynki miały fasady przyciągające oko w równym stopniu swoim pięknem co funkcjonalnością. Wszystko tu było niczym starannie zaprojektowane i złożone w całość elementy układanki. A teraz ktoś próbował tę harmonię ostentacyjnie zaburzyć.

Pajęczyca wprowadziła się do miasteczka i zaczęła bezrefleksyjnie naginać wszystko do swoich potrzeb i wyobrażeń. Zachowywała się tak, jakby doskonałość logiki i struktury nic dla niej nie znaczyły. Rozplatając sieci, zaburzała rytmiczne bicie czasu, które do tej pory wyznaczało tempo życia mieszkańców. A kiedy u progu jej nowych włości pojawili się Dusty i Piper, nie kryła do nich niechęci skrywanej za fasadą grzeczności. Tak jakby była już pełnoprawną gospodynią, a to był jej nowy, właśnie urządzany od podstaw dom.

Figment Pajęczyca

Dusty nie zważał na to. Zignorował rzucane w jego kierunku ostrzeżenia. Pajęczyca była przeszkodą, którą musiał usunąć, jeśli chciał odzyskać szkicownik symbolizujący dawny spokój. Odsuwając na bok strach i zmęczenie, ruszył przed siebie. Wędrówka przez Miasteczko zegarów okazała się testem nie tylko intelektu, ale również sprawności.

Miasteczko prób

Przez całą podróż towarzyszył mu zatrzymujący się w kolejnych rejonach, jakby były to niemalże stacje, niewielki pociąg zwany przez Piper pieszczotliwie „Kubłogłowym”. Nieporadny pojazd, który co i rusz wymagał pchnięcia na właściwe tory, bo blokował się na drogach i rozjazdach. Choć sam wymagał prowadzenia niemal za rękę, po czasie okazał się nieodzowną pomocą. Dzięki niemu dwójka podróżników była w stanie w ogóle dostać się na wieżę, gdzie swoją kryjówkę miała Pajęczyca.

Dusty zjawił się tam zmęczony, ale też dobrze przygotowany. Zdążył już wprawić się w walce mieczem, tnąc wcześniej dziesiątki pajęczaków, które skacząc, gryząc i atakując go sieciami z odwłoków, wprowadzały chaos i zakłócały jego podróż. Za sobą zostawiał wielkie tarcze telefoniczne, które wymagały mocnych ciosów, by odsłaniać cenne skarby i ukryte przejścia, a także masywne, mosiężne ramiona wahadeł, które kołysały się groźnie nad pokonywanymi przez niego ścieżkami.

Im bliżej był Pajęczycy, tym trudniejsza robiła się jego podróż. Jakby Miasteczko zegarów usilnie próbowało przetestować jego umiejętności i upewnić się, że zdoła ocalić je przed najgorszym losem – panowaniem Koszmaru. Musiał stawić czoła przeszłości. Po wielu latach ponownie miał okazję zagrać na klawiaturze jednego z najbardziej niezwykłych instrumentów klawiszowych, które widział. Wygrywając melodie, myślał o tym, jak wiele łączy muzykę z matematyką. Ocknął swoje rozleniwione mięśnie, przesuwając dziesiątki skrzyń, by utorować sobie drogę. Pobudził też mózg, zmuszając go do zapamiętywania ścieżek, które na moment wyświetlały się na złożonych z małych kwadratów polach. Z zewnątrz wyglądał na tego samego Dusty’ego, który jeszcze nie tak dawno, odpoczywał w ulubionym krześle na werandzie domu na uboczu. W środku był jednak bliższy herosowi, który przed laty wpływał na otaczający świat.

Figment Kubłogłowy pociąg

Jak rozbite lustro

Nieświadoma tego Pajęczyca nie miała większych szans. Wydawało się jej, że zastawiła na swojego przeciwnika perfekcyjną pułapkę, ale Dusty na wszystkie jej – tylko z pozoru niespodziewane – ataki był odpowiednio przygotowany. W odpowiednim momencie wykorzystał jej ciężar, kiedy spuszczała się na sieci z góry, by wbić na miejsce zębatki mechanizmu zegara. Kiedy ten był już gotowy do pracy, aktywował go. Ogromne wahadło zmiażdżyło Pajęczycę. Z dźwiękiem dzwonu z wieży w miasteczku wracał spokój.

Niestety, jak przekonali się Dusty i Piper, na opiewanie sukcesu było o wiele za wcześnie. Zdobyty po zwycięstwie artefakt zdjął blokadę z portalu i pozwolił ruszyć za Koszmarem, który ukradł szkicownik. W ten sposób znaleźli się w miejscu, o którym słyszeli jedynie opowieści. O przestrzeni, która ulegała ciągłym przemianom pod wpływem nowych doświadczeń i emocji.

Jeśli był to obraz codzienności, to malowała się ona absurdalnie. Krajobraz wokół nich przypominał pęknięte lustro. Był chaotyczny i niezrozumiały. Fragmenty życia, które do niedawna tworzyły harmonijną całość, teraz były niczym porozrzucane fragmenty puzzli. Koszmar, wciąż zwracając się do nich per „przyjaciele” zapraszał ich dalej wgłąb, jakby delektując się okazją pokazania skali problemu.

Poddać się czy walczyć?

Groteskowo zniekształcone przedmioty budowały nastrój niepokoju. Echo odległych syren wspierane przypadkowymi, niezrozumiałymi wołaniami, sugerowało, że niedawno zdarzyło się coś bardzo złego. Wszystko, co niegdyś było ważne i cenne, właśnie znalazło się na granicy zapomnienia. Zniknięcia. Dusty i Piper czuli, że mogą stracić coś na zawsze, ale nie rozumieli jeszcze skąd pochodzi i czego dotyczy ten niepokój.

Figment Peryskopy

Uciekający, niczym mysz bawiąca się z kotem, Koszmar szykował tymczasem kolejne niespodzianki. Zabrał ich w rejony, gdzie całe fale depresyjnych myśli zmywały każdą istotę próbującą się im przeciwstawić. Dusty z coraz większym trudem lawirował pomiędzy nimi, by nie dać się zatopić. Jego jedynym wsparciem w tym momencie były dziwne istoty, przypominające zamknięte w metalowych skrzyniach peryskopy. Po każdym uderzeniu, uciekały w kierunku, w którym patrzyły. Stanowiły naturalną barierę, za którą mógł się skryć, by złapać oddech i zaplanować kolejny krok.

I kiedy w końcu Koszmar wydawał się być o krok, trafili prosto w jego sidła. Z obu stron zmierzały na nich fale depresji. Ciemne, głębokie, hipnotyzujące pustką, w którą chciały wciągnąć. Akompaniował im głos Koszmaru. Zapowiadał i obiecywał, że „ciemność odbierze wszystkich, których znasz”. Dusty poczuł się przytłoczony. Ciągła pogoń, która nie przynosiła efektu, zmęczyła go. Walczył już tak długo. Kiedyś może postanowiłby inaczej, ale teraz był gotów złożyć broń i zaakceptować swoją porażkę. Piper nie zamierzała na to pozwolić. „Stawmy czoła naszym strachom i żyjmy pełnią życia, dopóki nie przyjdzie śmierć, a wtedy będziemy mogli powitać ją z uśmiechem”. Zaśpiewane słowa rozniosły się po krainie i uderzyły w Dusty’ego. Fale depresji rozrzedziły się i zniknęły wokół. Nawet Koszmar nie krył swojego zaskoczenia.

Figment Koszmar Boss

Znaleźć siłę

To był impuls, którego potrzebował Dusty. Przywrócił w nim wiarę, ale też przypomniał, że nigdy nie należy się poddawać. Z nową siłą, jakby odnalezioną po wielu latach, ruszył do ostatecznej konfrontacji z Koszmarem. Ogromna deska rozdzielcza samochodu potwierdzała, że musiało zdarzyć się coś związanego z wypadkiem drogowym. Koszmar zajął bezpieczne miejsce i obrzucił go kulami, z których w każdą stronę rozchodziły się fale depresji. Sprawnie uniknął wszystkich, zmuszając niecierpliwego wroga do bezpośredniego ataku. Nie dał się mu przygnieść, a potem wciągnął go w jeden z jego własnych mrocznych wirów. Wytrącony z równowagi Koszmar był zdany na jego los i musiał przyjąć kolejne ciosy.

Ciężko ranny, w końcu upadł na krawędzi. Nie zamierzał się poddać. Wyciągnął jedną z dłoni nad bezkresną pustkę i spojrzał pewnie w stronę Dusty’ego. Był gotów upuścić szkicownik. – Cała twoja pogoń, wszystkie twoje starania, pójdą na marne. Ostatecznie i tak wygram – oświadczył. Ale dla Dusty’ego książka była już tylko albumem z wyblakłymi zdjęciami. Był wszak odwagą umysłu. Zrozumiał, jak ważną rolę odgrywa i co musi zrobić. Zamachnął się mieczem i odesłał Koszmar w niepamięć.

Otaczający ich mrok nie zniknął. Misja Dusty’ego i Piper nie zakończyła się. Wiedzieli, że stało się coś naprawdę poważnego, z czym umysł musi sobie poradzić, choć nie będzie to łatwe. Dusty zamierzał mu o tym przypomnieć. Maleńka wyspa po maleńkiej wyspie, schody po schodach, wspiął się na górę, aż dotarł do czerwonej słuchawki, która stanowiła połączenie z korą. Wziął głęboki oddech i zaczął mówić to, co naprawdę w tym momencie czuł.

„Wszyscy odczuwamy wątpliwości, kiedy mierzymy się z czymś nieznanym. Łatwo dać się przytłoczyć przeciwnościom, które potrafią na nas gromadnie spaść. Ale to pora, by obudzić się i stawić czoła swoim strachom…”.

KONIEC

Figment to stworzona przez Bedtime Digital Games i wydana w 2017 roku produkcja logiczno-zręcznościowa, której wyróżnikami są ręcznie malowana grafika przypominająca ilustracje z książek dla dzieci oraz muzyka. Wyprawa Dusty’ego po zakamarkach umysłu otwiera duże pole do interpretacji i sprawia sporo frajdy, co starałem się opowiedzieć w krótkim tekście opublikowanym w Gralingradzie.

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi odkopywać i przypominać kolejne klasyki z przepastnej biblioteki historii gier! Dzięki z góry!

<— Pierwszy odcinek opowieści z Figment

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.