Listopad 2018 w Gralingradzie
Końcówka roku jest intensywna. Rozmaite obowiązki trochę komplikują mi plany i hamują dalszy rozwój bloga, ale staram się utrzymywać regularność publikacji na przyzwoitym poziomie.
Końcówka roku jest intensywna. Rozmaite obowiązki trochę komplikują mi plany i hamują dalszy rozwój bloga, ale staram się utrzymywać regularność publikacji na przyzwoitym poziomie.
Od mojego ostatniego wpisu w pamiętniku minęło kilka dni. Sporo się wydarzyło. Nawet nie u mnie, a u Shuna. Ja korzystałem z atrakcji Kamurocho, między innymi jedynego w swoim rodzaju masażu, a także omal nie umarłem z przerażenia w lokalu pełnym transwestytów. Tymczasem mój, chyba mogę już to napisać, dobry znajomy, Shun Akiyama musiał stawić czoła serii naprawdę poważnych problemów.
Koniec drużyny. Witaj przeciętności. W takim tempie to Brucevsky zabierze nas do drugiej ligi. Lektura komentarzy w mediach społecznościowych po sprzedaży Dembele i Camary jednoznacznie wskazywała na kiepskie nastroje wśród fanów. Nie wyglądaliśmy na zespół, który za kilka tygodni miał otworzyć kolejny sezon europejskiej piłki w Superpucharze Europy z FC Barcelona.
Odwiedzanie baru stało się moją codzienną tradycją. Nie przychodziłem tam ze względu na jedzenie, choć to było dobre, ale by przysłuchiwać się rozmowom i opowieściom Akiyamy. Niemal każdego wieczora zjawiał się w lokalu, by coś przekąsić i swobodnie pogadać z szefem kuchni. Kamurocho samo w sobie nie było zbyt obszerną częścią wielkiej metropolii, więc czasami, przechadzając się i załatwiając swoje sprawy, też na niego...
Po leniwym poranku, przedłużającym się przez jeszcze dający się we znaki jet lag, w końcu zebrałem się w sobie i wyszedłem na spacer po najbliższych okolicach mojego apartamentu. Krótka lektura przewodnika rozjaśniła mi nieco sytuację, wskazując, że znajduję się w Kamurocho.
Czerwiec 2023 roku. Do otwarcia letniego okna transferowego pozostało jeszcze kilkanaście dni. Od zakończenia rozgrywek w Europie minęło niewiele. Nadal irytowałem się, spoglądając na ligową tabelę, w której Paris FC zajęło dopiero szóste miejsce.
Nazywam się Claire Redfield. W 1998 roku znalazłam się w Racoon City, mieście, które padło ofiarą tajnych eksperymentów biologicznych. Musiałam stamtąd uciec. Musiałam uratować małą Sherry. Oto finał mojej historii.
Długo odkładałem decyzję o wylocie do Japonii. Pozamykanie wszystkich spraw w Polsce wymagało czasu. W każdym razie tak tłumaczyłem sobie do tej pory fakt, że nie jestem jeszcze gotowy, by wyjechać na Daleki Wschód. Dzisiaj, gdy jestem już w Tokio, widzę, że tylko niepotrzebnie to wszystko przeciągałem.
Na kolejkę przed końcem mamy tyle samo punktów co Olympique Marsylia, ale gorszy bilans bramkowy. Jesteśmy na szóstym miejscu w tabeli. W tym momencie poza pucharami. Znowu musiałem szykować się na stres podczas tzw. multiligi, w której wszystkie spotkania rozgrywane są w tym samym czasie, co by ukrócić potencjalne szanse na oszustwa. Wielokrotnie obiecywałem sobie, że to już ostatni raz, kiedy muszę nie tylko...
Nazywam się Claire Redfield. W 1998 roku, próbując wydostać się z Racoon City, przypadkowo trafiłam do tajnego laboratorium korporacji Umbrella. Oto moja historia.