Syberia 3 #8: Tunele metra

Syberia 3 blog

Drozdolova ostrzegała niespodziewanych gości, że podczas podróży tunelami metra mogą natknąć się na rozmaite przeszkody. Przede wszystkim mówiła o sekcjach zalanych wodą z jeziora. Nie wspominała nic o nietoperzach, dla których cichy, ciemny i spokojny teren stał się idealnym schronieniem. To właśnie te skrzydlate ssaki okazały się kolejnym wyzwaniem, które skutecznie zatrzymało migrację. Strusie za nic w świecie nie chciały ruszyć dalej, wiedząc o ukrywającej się w mroku hordzie małych mięsożerców.

Zdana na siebie

Kurt poprosił Walker o szybkie znalezienie rozwiązania. Dobrze znała już ten schemat. Odkąd wyszła z kliniki i wróciła do obozu, raz za razem miała okazję przekonać się, że Jukole nie są do końca gotowi na wyzwania migracji. Zdolni, samowystarczalni w wielu względach, potrafiący żyć w tych trudnych warunkach w zgodzie z naturą, podczas podróży ze strusiami wielokrotnie zdawali się bezradni wobec zastanej sytuacji. Spoglądali wtedy tylko błagalnym wzrokiem w stronę ich towarzyszki z dalekich krain, licząc, że usunie przeszkodę lub otworzy drogę dalej.

Kate zaczynało lekko irytować, że jest w tym wszystkim zdana głównie na siebie. Z jakiś względów czuła się jednak odpowiedzialna za los plemienia. Zależało jej na bezpiecznym dotarciu całej grupy do celu. Zabrała się więc bez zwłoki do pracy. Rozejrzała się po okolicy, szukając przydatnych przedmiotów i wskazówek. Jeden z Jukoli przekazał jej znaleziony korzeń. Sama z kolei zebrała rosnące na brzegu zalanego tunelu twarde wodorosty. Wróciła do głównej sekcji, gdzie czekali Jukole. Nie wyglądali na zbyt zajętych szukaniem rozwiązania. Czekali. Czekali na Kate.

Ostrich Migration Tunnels Syberia 3

Zignorowała negatywne myśli i podeszła do stołu, który zdążył już rozstawić kowal. Spojrzała na zapalniczkę i butelkę z nieznaną substancją, a potem na otrzymany wcześniej korzeń. Ogień mógłby wystraszyć nietoperze, a wszystko wskazywało na to, że uda jej się skonstruować prostą pochodnię. Potrzebowała jeszcze czegoś, co będzie mogła nasączyć i czym owinie kawałek drewna. Wróciła do karawany, gdzie po krótkich poszukiwaniach znalazła jukolską chustę. Będzie idealnie pasować.

Żywy ogień

Pochodnia wyglądała solidnie, a kiedy użyła zapalniczki, rozświetliła okolice żywym blaskiem. Kate odważnie ruszyła w stronę ciemnego tunelu, skąd łypały na nią setki czerwonych ślepi. Czuła je na sobie, podobnie jak dziesiątki spojrzeń Jukoli, którzy przypatrywali się jej z uwagą, stojąc z tyłu. Weszła w mrok i zaczęła intensywnie machać pochodnią na lewo i w prawo. Nietoperze wzbiły się do lotu. Wystraszone szukały drogi ucieczki. Pofrunęły w stronę sklepienia, gdzie były zamontowane duże kanały wentylacyjne doprowadzające do środka powietrze. Wszystkie trzy pozostawały zamknięte, co oznaczało, że stado ssaków dotarłszy do przeszkody, zawróciło z powrotem. Walker natrudziła się na marne. Dopóki nie otworzy drogi ucieczki dla nietoperzy, nie ma sensu próbować ich wystraszyć.

Kate Walker and Bats

Jak otworzyć wyjścia, kiedy znajdują się tak wysoko, a wokół nie ma nic, co pozwoliłoby do nich dosięgnąć? Kate łamała sobie głowę nad kolejnym wyzwaniem i pierwszy raz od dawna czuła, że nie ma żadnych pomysłów. Wszystko wskazywało na to, że ktoś powinien wyjść na powierzchnię i otworzyć włazy z tamtej strony. To jednak oznaczało bezpośredni kontakt z promieniowaniem. Dla ludzkiego ciała niemal pewną śmierć. Oscar przyglądał się jej próbom znalezienia rozwiązania ze zdziwieniem. W pewnym momencie nie wytrzymał i zapytał, dlaczego nie bierze pod uwagę wysłania jego na górę.

To było logiczne, zdroworozsądkowe rozwiązanie ich problemu. Jedyna szansa. Mimo to Kate długo się opierała. Musiała walczyć ze sobą. Gdzieś w środku niej tkwiła jak cierń ta obawa, że Oscar mógłby nie wrócić. Nie była gotowa, by kolejny raz go stracić. Po całej, długiej wyprawie na Syberię, po rozstaniu z Hansem Voralbergiem, nie miała tu wielu przyjaciół. Czuła, że za moment, kiedy Jukole dotrą do celu, zostanie sama. Potrzebowała u swojego boku kogoś takiego jak Oscar.

Ciche Baranour

Automaton postawił na swoim, a ona nie mogła się dłużej opierać jego argumentom. Przeszedł przez śluzę i wyszedł na zewnątrz. Jej pozostało tylko czekać. Baranour było opuszczone, zniszczone upływem czasu i działaniem natury. Porzucone samochody rdzewiały wokół placu. Sklepy i lokale usługowe zza brudnych szyb świeciły pustymi półkami. Na chodnikach i ulicach leżały mechaniczne psy, którym zabrakło już energii lub z jakiś powodów uległy uszkodzeniu.

Oscar in Baranour

Oscar skupił się na realizacji zadania. Rozumiał, jak ważny jest czas. Blisko budynku dworca, na dachu którego znajdowały się wywietrzniki, stał akurat zaparkowany wóz strażacki. Zakończył służbę w dniu ewakuacji, kiedy nie było już kim i kogo ratować. Minęło od tego czasu wiele tygodni, ale on nadal pozostawał gotowy do działania. Akumulatory miały potrzebną energię, by wysunąć i ustawić drabinę jako pomost do wejścia na dach. W schowku w kabinie czujny kierowca zostawił na wszelki wypadek kluczyki. Jakby przewidział, że może komuś jeszcze się ten jego wóz strażacki przyda. Automaton odpalił silnik i podjechał kilkanaście metrów do przodu. Wysiadł i wdrapał się ostrożnie, po przygotowanej wcześniej drabinie, na dach.

Ktokolwiek projektował otwory wentylacyjne w dworcu, nie przewidział potrzeby ich otwierania. Oscar był zawiedziony i zirytowany brakiem praktycznego podejścia ze strony inżyniera stojącego za konstrukcją. Ruszył na dół, by poszukać odpowiednich narzędzi. W opuszczonym sklepie znalazł zbyt małe kombinerki i śrubokręty. Na domiar złego natknął się tam na mechanicznego psa, który nadal działał i powziął sobie za cel strzec tego miejsca i nie wpuszczać dalej żadnych intruzów. Szczęśliwie w innej części Baranour, do której dostęp nie był zablokowany rumowiskiem i barykadami, znalazł jeszcze mały bank. W nim ktoś zostawił solidne nożyce do metalu.

Czworonożni stróże

Wrócił z nimi na górę i z łatwością przeciął mocowania. Wyciągnął kratownice i zrzucił ją z dachu, wzbudzając ogromny hałas, który rozszedł się po cichych i pozbawionych życia ulicach i uliczkach. Kiedy wracał na dół, do wozu dobiegły ściągnięte łoskotem automatonowe psy, które z niewiadomych względów uznały go za wroga.

Nie chciał z nimi walczyć i ryzykować niepotrzebnych uszkodzeń. Pod ręką miał armatkę wodną, która na szczęście nadal funkcjonowała. Wystarczyło tylko rozwinąć i podłączyć węża, przekręcić pokrętło i wykonać tym podobne drobne prace. Ukończył je w odpowiednim momencie, bo zirytowany czworonóg akurat postanowił nie szczekać dłużej, a po prostu rzucić się na metalowego przybysza. Mocny strumień wody odrzucił go na kilka metrów i skutecznie spłoszył stojącego obok towarzysza.

Oscar vs Automaton Dog

Oscar mógł wracać do Kate. Wszedł do śluzy sanitarno-dozymetrycznej, by poddać się usuwaniu skażeń z odzieży i elementów swojej konstrukcji. Niespodziewanie proces został przerwany, ponieważ system wykrył niewystarczające zapasy jodu. Automaton utknął bez możliwości ponownego wejścia na teren stacji.

Wodorosty

Walker stanęła przed kolejnym problemem do rozwiązania. Co gorsza czas naglił. Jukole wyraźnie dawali jej do zrozumienia, że trzeba ruszać dalej i czekają tylko na przegonienie nietoperzy przez ich towarzyszkę. Kurt, najbardziej odpowiedzialny za powodzenie migracji, sugerował wręcz, że być może najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie Oscara. Ayavaska przychylała się do tej opinii do momentu, kiedy dowiedziała się, że chodzi o jej ulubionego metalowego kompana.

Walker liczyła bardzo na pomoc szamanki w tej kwestii. Wiedziała, że w swojej jurcie na grzbiecie strusia przewozi wiele dziwnych naparów i substancji. Duchowa przywódczyni Jukoli nie miała jednak dla niej dobrych wieści. Zużyła całe zapasy jodu i nie miała czym się podzielić. Zwróciła uwagę, że pobliskie jezioro było świetnym miejscem, by zdobyć trochę pierwiastka. Gdyby tylko wtedy wiedziały, jak bardzo będzie potrzebny. Ta sugestia przypomniała Kate o zalanych tunelach i znalezionych w nich wodorostach. Postanowiła spróbować.

Oscar in Contamination Zone Syberia 3

Wróciła do śluzy i włożyła je do podajnika. System rozpoczął na nowo procedurę i nie przerwał jej. Wodorosty okazały się wystarczającym źródłem jodu, by przeprowadzić do końca odkażanie Oscara. Walker, wiedząc już, że nie będzie musiała pozostawiać tutaj dopiero co niedawno odzyskanego kompana, zabrała się z nową energią do walki z nietoperzami. Tym razem skutecznie je wypłoszyła za pomocą pochodni, otwierając drogę dla strusiów i całej karawany…

—

Syberia 3 to trzecia odsłona słynnej serii gier przygodowych, za którymi stoi Benoit Sokal i jego zespół. Produkcja wydana ponad dekadę po wcześniejszej odsłonie pozwala poznać dalsze losy Kate Walker i przeżyć z nią kolejną przygodę w niegościnnych rejonach dalekowschodniej Rosji. Co czeka prawniczkę z Ameryki i jakim wyzwaniom będzie musiała stawić czoła? Zapraszam na opowieść z gry – tylko w Gralingradzie!

<— Siódmy odcinek opowiadania z gry Syberia 3

<— Przeczytaj opowiadanie z Syberii 1

<— Przeczytaj opowiadanie z Syberii 2

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.