Jak 2: Renegade #4: Nowe fakty

Jak 2 Renegade blog

Pałac barona jest miejscem raczej niedostępnym dla przypadkowych odwiedzających. To chyba najlepiej świadczy o Praxisie i sposobie, w jaki rządzi Haven City. Funkcjonująca na wysokich obrotach propaganda może budować inną narrację, ale w mieście nie brakuje przeciwników, którzy chętnie pozbyliby się go ze stanowiska.

Spacer w chmurach

Wystarczy krótki spacer uliczkami miasta, by natknąć się na hologramy emitujące przemowy barona. Z werwą w głosie zapewnia przechodniów o swoim poświęceniu sprawie i o trwającej wojnie z nacją Metal Heads, która od każdego wymaga poświęceń. Pod tak sformułowaną przykrywką informuje o kolejnych ograniczeniach praw i umocowuje działania swojej karmazynowej straży, która terroryzuje niewinnych.  

Utrudniony dostęp do pałacu był pewną przeszkodą, ale dość sprawnie się z nią uporaliśmy. Dowiedzieliśmy się o windzie technicznej, która prowadzi na szczyt jednej z sześciu wież stabilizujących górujący nad metropolią obiekt. Każda z nich była połączona z pałacem czymś na wzór łańcucha, który doprowadzał energię i zapewniał równowagę. Na co dzień wyłączona z użytku, odzyskała potrzebną moc, w czym mieliśmy swój skromny udział. Jak sprytnie podszedł Vina, wszedł mu na ambicję, a nadpobudliwy inżynier załatwił sprawę w kilka chwil. Gadał przy tym jak najęty, opisując nam krok po kroku co właśnie robi, gdzie stosuje swoje myki i jak obchodzi ograniczenia technologiczne systemu.

Przetrwaliśmy to i było warto. Kiedy wyszliśmy z windy kilkadziesiąt metrów nad ziemią, powitał nas spektakularny widok. Miasto było daleko pod naszymi stopami, a ta specyficzna perspektywa pozwalała nam docenić spektakularność konstrukcji wzniesionej dawno temu. Haven City mogłoby być piękne, gdyby może kierowali nim inni ludzie i gdyby nie musiało mierzyć się z ciągłym poczuciem zagrożenia. Jak ruszył przed siebie. Serce waliło mi jak oszalałe, kiedy przeskakiwał po drążkach, ryzykując upadek w dół. Panele pod wysokim napięciem, działka strażnicze, obracające się przekaźniki prądu – wszystko to dodatkowo utrudniało marsz do pałacu. Każdy krok na tej wysokości był i tak już wystarczająco stresujący.

Tajna współpraca

Kiedy zeszliśmy z łańcucha na terenie pałacu, odetchnąłem. Byliśmy na terenie wroga, który chętnie bym nas pojmał, ale uświadomiłem to sobie dopiero po chwili. Najpierw podelektowałem się momentem wytchnienia. Doceniłem fakt, że nie rozpłaszczyłem się na jednej z dróg gdzieś w Haven City.

Znaleźliśmy się w dobrym miejscu w odpowiednim czasie. Zdołaliśmy podsłuchać rozmowę barona z przywódcą Metal Heads. Wyraźnie potwierdzili współpracę, której elementem było przekazywanie przez Praxisa regularnych dostaw eco. Opóźnienia w tym zakresie zaczynały być irytujące dla lidera drugiej nacji, który otwarcie zagroził atakiem na miasto, jeśli nic się nie zmieni. Kiedy połączenie się zakończyło baron wyjawił Erolowi, swojemu kapitanowi straży, że to tylko gra, w której zamierza niedługo wygrać. Potrzebuje jednak do tego artefaktów, które jego ludzie już dawno powinni odnaleźć. I wtedy, chyba pod wpływem wszystkich tych informacji, kichnąłem.

Wydawało się, że pozostanie to bez konsekwencji. Nie zobaczyli nas. Nie zawył alarm. Ruszyliśmy w drogę powrotną, by przekazać informacje ruchowi oporu, kiedy drogę zablokował nam Praxis w robocie przypominającym latającą meduzę. Jednak był bardziej czujny niż zakładałem. Jak musiał wyciągnąć broń.

Test Shadowa

Strzelanina była krótka i intensywna. Maszyna barona miała kilka różnych trybów ataków, ale wyrzucane w naszym kierunku bomby miały przewidywalną trajektorię. Pociski też leciały w tylko jednym kierunku, w którym akurat celował wcześniej Praxis, a jego szarże dało się równie łatwo odczytać z bezpiecznym wyprzedzeniem.

Jak tymczasem odpowiadał kolejnymi celnymi trafieniami, szczególnie dużo kul pakując w korpus robota, kiedy ten się doładowywał w specjalnie przygotowanych bramach. W końcu maszyna nie wytrzymała i eksplodowała, zostawiając Praxisa w niewielkim, nadal sprawnym module sterowniczym. Człowiek odpowiedzialny za dwa lata tortur mojego kompana nie zamierzał kontynuować bitwy w tej formie. Odleciał, odgrażając się, że stworzył Jaka i dał mu wszystkie moce, które posiada. Przekonywał na odchodne, że nie damy rady mu się zbyt długo opierać.

Spodziewałbym się, że po takich słowach zaleją nas fale karmazynowych strażników. Będą wysypywać się z każdej komnaty pałacu. Strzec wszystkich wyjść i blokować windy. Nic z tych rzeczy. Najwyraźniej byli zajęci patrolowaniem ulic i zastraszaniem zwykłych mieszkańców. Wyszliśmy z pałacu, jak dostawca przekąsek i nikt nawet nie zaczepiał nas w drodze do kryjówki ruchu oporu.

Mając dostęp do ważnych informacji i tyle skutecznie wykonanych zleceń od Torna, zdobyliśmy odpowiednią pozycję, by tajemniczy Shadow, stojący na czele organizacji, wreszcie poświęcił nam chwilę swojego czasu. Torn postawił, jak to ma w zwyczaju, jeden warunek. Zlecił jeszcze jedną misję w opuszczonej części miasta. Tej zniszczonej po tchórzliwym odwrocie Praxisa podczas jednej z ostatnich wielkich bitew z Metal Heads. Tylko Shadow stawił im wtedy czoła w nierównej walce. Teraz wroga nacja wróciła na opustoszałe już pole bitwy, szukając dostępu do źródeł energii, a my mieliśmy pokrzyżować jej oddziałom szyki.

Szokujące fakty

Udaliśmy się w znajomy teren. Nadal tak samo mało przyjemny i przyjacielski jak wcześniej. Skorpiony, podobne do psów Metal Heads, ale też te strzelające i rzucające granatami, zapewniły Jakowi trening aktywności. Przy okazji pozwoliły przetestować nowy moduł do broni, który zmieniał ją w działko obrotowe wypluwające ogromne liczby pocisków na minutę. Przydatne do oczyszczania takich obszarów i powstrzymywania wrogich szarży.

Parliśmy tak przed siebie, eliminując kolejnych wrogów, kiedy naszym oczom ukazał się widok, który wszystko zmienił. Informacja, która zrodziła dziesiątki nowych pytań. Oto pośród ruin budynków, czarnych jezior dark eco i gór błota stała dobrze nam znana konstrukcja. Chata Samosa, w której niejeden raz gościliśmy za czasów naszego pobytu w wiosce Sandover. Nie byliśmy w obcym miejscu. Byliśmy w obcym czasie. Jakimś sposobem, podróżując wtedy przez tajemniczy portal Przedwiecznych, przenieśliśmy się w przyszłość. Brudną, mroczną, niezbyt optymistyczną przyszłość.

Wymazane wspomnienia

Jaka zamurowało. Nowe fakty zbiły go z tropu. Zasugerowałem powrót do siedziby ruchu oporu. Musieliśmy z kimś porozmawiać, poszukać wsparcia, by jakoś zrozumieć sytuację, w której się znaleźliśmy. Kiedy tylko przekroczyliśmy próg kryjówki, uświadomiłem sobie, że to był kiepski pomysł. W środku czekał na nas zapowiadany Shadow. Był nim nikt inny tylko zrzędliwy starzec, który uwielbiał sobie na nas używać. Samos we własnej osobie, choć jakby trochę inny. Młodszy, bardziej żywotny. Nie pamiętał mnie i Jaka i w ogóle nie kojarzył naszej wspólnej podróży w czasie. Nie kojarzył zresztą niczego, co my pamiętaliśmy i co w teorii powinien też mieć zapisane we wspomnieniach on. A to komplikowało sprawę jeszcze bardziej.

Jak 2: Renegade to kontynuacja hitowej platformówki Jak & Daxter: The Precursor Legacy, która w dużym stopniu odchodzi od założeń klasycznej platformówki 3D. Zamiast tego dalsza opowieść o losach tytułowych bohaterów zmienia się w sandboksa w mrocznym i nieprzyjaznym świecie, stawiając dużo mocniej na strzelanie i fabułę. Co skrywa Jak 2 i jakiego rodzaju wyzwania oferuje? O tym wszystkim opowiem w kolejnych odcinkach opowiadania z gry. Tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi przetrwać w Haven City! Dziękuję z góry!  

<— Poprzedni odcinek relacji z gry Jak 2: Renegade

<— Przeczytaj pierwszy odcinek opowieści z Jak 2: Renegade

< — Przeczytaj opowieść z Jak & Daxter: The Precursor Legacy

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.