WWE 2K Battlegrounds #1: Bunt na pokładzie

WWE 2K Battlegrounds Blog

Wiele już widziałem. Można powiedzieć, że podróżując z tym szalonym cyrkiem przez ostatnie kilkadziesiąt lat, przeżyłem i zobaczyłem już wszystko, co może zaoferować wrestling. Spektakularne pojedynki. Niezwykłe zwycięstwa i gigantyczne upadki. Układy i zdrady rodem z najlepszych – lub najgorszych – telenoweli. Mimo to projekt Battlegrounds zdołał mnie jakimś sposobem zaintrygować.

Stara twarz nowego projektu

WWE od lat walczy z jednym, wciąż tym samym problemem. Jak utrzymać zaangażowanie fanów? Jak niezmiennie bawić i zachwycać? Czym zaskakiwać, skoro tak wiele już pokazano i zrobiono? Widmo rutyny krążyło nad federacją, niczym sępy nad dogorywającą na sawannie antylopą, odkąd tylko pamiętam. Zawsze jednak jakimś sposobem zdołała się dźwignąć i znów zademonstrować coś, co porwało publikę, rozpaliło media i zapewniło kolejne miliony dolarów.

Vince McMahon umiejętnie rozgrywał tę partię od lat. Stojąc na mostku kapitańskim rozdawał karty i kombinował, co by jeszcze można było zrobić. Los mu sprzyjał, bo dostarczał materiału, z którego mógł lepić kolejne gale, kolejnych herosów ringu, kolejne rywalizacje do przeżywania przez fanów całymi miesiącami. Z jakiegoś względu niedawno poczuł, że warto wykorzystać teraz pomysł Paula Heymana. Ideę, by utworzyć projekt Battlegrounds, który miał się okazać czymś dobrym i potrzebnym całemu WWE.

WWE 2K Battleground Heyman and Stone Cold

Heyman kuł żelazo, póki gorące. Błyskawicznie wyleciał na spotkanie z dobrym znajomym, którego chciał zaangażować do współpracy. Tym sposobem twarzą Battlegrounds stał się nagle ktoś, kogo obecność z miejsca zwraca uwagę wielu miłośników wrestlingu. W tym pewnie i wielu tysięcy znudzonych i zniechęconych nową formułą. Stone Cold Steve Austin kojarzył im się z czymś minionym. Przypominał czasy Attitude i wszystko, co wtedy rozkochiwało w sobie Amerykanów oraz resztę świata.

Gala w NY

Musiałem dowiedzieć się więcej o Battlegrounds. Z dziennikarskiego obowiązku, ale też z własnej ciekawości. Siedziałem we wrestlingu wystarczająco długo, by zaczynać już nudzić się sprawdzoną formułą, którą tylko przepakowywano w nowe papierki. Może Heyman wpadł na coś, co przyjemnie odświeży doznania, jak choinka zapachowa w kabinie starego pickupa?

Informatorzy przekazali mi info, że Stone Cold wylądował w Nowym Jorku. Odwiedził podobnież dwa obiekty treningowe powiązane z federacją. Czego szukał? Co sprawdzał? To pozostawało zagadką do rozwiązania. Poleciałem na miejsce na niewielki event powiązany z projektem Battlegrounds. Promowany i opisywany jako nowojorska rozgrywka, smaczny kąsek dla spragnionych ringowych pojedynków mieszkańców „wielkiego jabłka”.

Elementy układanki zaczęły się uzupełniać, wskazując wyraźniejszy kształt. Na gali pojawił się zupełnie nieznany zapaśnik, Bolo Reynolds. Chłopak wyglądający jak kurier, którego pasję do sportu zdradzała nieco zbyt rozbudowana i umięśniona sylwetka jak na zwykłego dostawcę paczek. Naprzeciw niego stanął ktoś bez specjalnych osiągnięć, ale z pewnością o solidnym doświadczeniu. Idealna wprawka dla żółtodzioba – Baron Corbin.

Wrestler z przypadku?

Młoda krew niejednokrotnie wniosła powiew świeżości na ring WWE. Tym razem Bolo też udźwignął ciężar presji i pokazał się z dobrej strony. Szybko wyprowadzał ciosy pięściami, porządnie skopał Corbina. Potrafił nim też rzucić z impetem o matę. Oglądało się to przyjemnie. Szybkie i żwawe starcie dało sporo radości tłumom, tym bardziej, że walczył na ringu przecież ktoś od nich. Nowojorczyk z ambicjami.

Może to fakt, że walk obejrzałem w swoim życiu już setki, ale początkowy entuzjazm szybko zaczął mi gasnąć. Bolo wypadł dobrze, ale najciekawsze w jego profilu były okoliczności spotkania z Austinem. Wpadł na niego rowerem przy budce z hot-dogami. Przeznaczenie najwyraźniej wskazało nowego wrestlera, który miał spróbować swojego szczęścia. I chłopak rzeczywiście pokazywał talent. W ledwie drugiej walce rozprawił się w klatce z Samoa Joe. Potem wdrożył się w świat walk tagowych, łącząc siły z pokonanym wcześniej Apollo Crewsem.

Znużenie

Czy to była nowa jakość? Nie byłem do końca przekonany. Może Reynolds był silny i szybki, zwłaszcza w wyprowadzaniu ciosów i kopniaków, ale już pod względem chwytów i rzutów prezentował się przeciętnie. Kiepsko szło mu kontrowanie, a kiedy zabierał się do próby zmuszenia przeciwnika do poddania, wychodził na jaw jego brak doświadczenia. Heyman i Austin byli jednak dziwnie zachwyceni nowym nabytkiem. Wręcz zaślepieni jego rzekomym potencjałem, którego nie dostrzegłem nawet w kluczowej walce z Finnem Balorem. Bolo nie pokazał w tym pojedynku nic nowego, bo też i przeciwnik nie zmusił go do niczego więcej niż poprzednicy. Miałem poważne obawy, czy ktoś taki rzeczywiście wniesie coś ożywczego na nadchodzącą Wrestlemanię.

Vince McMahon najwyraźniej też miał pewne obiekcje, ale próba ogłoszenia zmian w formule Battlegrounds podczas konferencji z Reynoldsem została przerwana przez Austina. Wyjął wtyczkę z prądu, usypiając ekran telewizora wyświetlającego prezesa, nim ten zdołał wyjąć wtyczkę z całego projektu. I chyba to był ten jedyny aspekt, który w tym momencie zmotywował mnie, żeby ruszyć dalej za Stone Coldem i sprawdzić, co może jeszcze przynieść projekt Battlegrounds. Zaszłości w relacjach Austina i McMahona mogą być smacznym kąskiem do uchwycenia. I nie zamierzam go przegapić, kiedy w końcu wyląduje na talerzu.

WWE Battlegrounds to arcade’owa, kreskówkowa odmiana wrestlingu przygotowana przez Saber Interactive. Tytuł w przerysowany sposób przedstawia zapasy i pozwala sprawdzić się w potyczkach największych gwiazd na arenach w różnych regionach świata. Czy tytuł nastawiony na lekkie, imprezowe granie i zabawę przez sieć, ma też coś do zaoferowania w kampanii dla jednego gracza? O tym opowiem w relacji ze swojej podróży przez świat gry w Gralingradzie.

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!

Drugi odcinek relacji z gry WWE 2K Battlegrounds —>

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.